Przegląd prasy: „Roma wypuszcza zwycięstwo z Juventusem, horror najlepszej defensywy Serie A”

Roma prowadziła z Juventusem 3:1, lecz gol Federico Gattiego w 93. minucie ustalił wynik na 3:3 i pozostawił wielu z ogromnym niedosytem.

Bezpośrednie starcie na Olimpico nie zmieniło różnicy między zespołami: czwarta Roma nadal ma cztery punkty przewagi nad Juventusem, ale straciła okazję, by niemal wyeliminować bianconerich z walki o miejsce w Champions League. Drużyna Gian Piero Gasperiniego rozegrała momentami znakomite spotkanie i na dwadzieścia minut przed końcem prowadziła dwoma golami, jednak zawiodła ją formacja, która przez większość sezonu była największą siłą zespołu.

Włoscy publicyści doceniają występy Niccolò Pisillego, Manu Koné i Donyella Malena, ale piszą przede wszystkim o błędach defensywy, trafionych zmianach Luciano Spallettiego oraz kolejnym niewykorzystanym meczu Romy przeciwko wielkiemu rywalowi. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich publicystów opublikowane dziś w gazetach.

La Gazzetta dello Sport

S. Vernazza: „Roma zmarnowała ogromną szansę, prawdziwym zwycięzcą jest Como”

Juventus zasługuje na gratulacje za szaloną remontadę na Olimpico. Od stanu 1:3 doprowadził do remisu 3:3, a decydującego gola strzelił Gatti, który w końcowych minutach zastąpił Bremera. Była to genialna intuicja Luciano Spallettiego, ruch niemal prowokacyjny. Nie mając środkowego napastnika na odpowiednim poziomie i czekając na powrót Vlahovicia, trener zdjął środkowego obrońcę, wprowadził w jego miejsce innego stopera i polecił mu zachowywać się jak dodatkowy napastnik. Gatti ma instynkt strzelecki i po raz kolejny to udowodnił.

Juventus jest drużyną niedoskonałą, a wielu zawodników nie pasuje do pomysłu Spallettiego, jednak charakter zespołu pozostaje silny i godny historii klubu. Roma zmarnowała natomiast ogromną okazję, by wyrzucić bianconerich z wyścigu o czwarte miejsce i Champions League. Prawdziwym zwycięzcą wieczoru na Olimpico jest Como Cesca Fàbregasa. Na horyzoncie widać już mecz Como–Roma, zaplanowany na niedzielę 15 marca. To spotkanie rozstrzygnie wiele, być może bardzo wiele.


Corriere dello Sport

I. Zazzaroni: „Roma wyrzuciła znakomity mecz w dwadzieścia minut”

Obejrzałem kawał dobrego meczu, jeden z tych, których nie widuje się zbyt często na naszych boiskach. Zobaczyłem dwie dobrze skonstruowane drużyny, dopasowane do przeciwnika. Jedna miała prawdziwego środkowego napastnika, Malena, druga jedynie jego namiastkę w osobie Davida. Widziałem jednak także Romę, która w ciągu dwudziestu minut sama wyrzuciła wszystko do kosza.

Roma–Juventus dało znacznie więcej, niż oczekiwaliśmy. Gasperini nie pomylił się przy żadnym wyborze, natomiast Spalletti trafił z decyzjami rozstrzygającymi, szukając rozwiązania na ławce. Boga i Gatti odpowiedzieli golami, a ten drugi jest już przyzwyczajony do trafień w końcowych minutach. Najbardziej rozczarowana jest oczywiście Roma, ale wynikiem, nie występem. Pisilli i Koné zagrali znakomicie, a Malen pokazał wysoki poziom. Gdyby przyszedł w sierpniu zamiast w styczniu, zapewniłby Gasperiniemu co najmniej siedem lub osiem punktów więcej.

Napoli odskoczyło Romie, a Juventus został wyprzedzony przez Como, które ma już wszystkie argumenty, by walczyć o czwarte miejsce. Roma była wręcz porywająca, kiedy zdobyła bramkę na 3:1. W momencie, gdy należało zamknąć spotkanie, zabrakło jej jednak defensywy, czyli formacji, którą długo uznawaliśmy za najmocniejszy punkt zespołu. Przynajmniej do przyjścia Malena, który przywrócił równowagę całej drużynie.


Il Messaggero

A. Sorrentino: „Gasperini niemal wygrał arcydziełem aktywnej ostrożności”

Gasperini niemal wygrał ten mecz arcydziełem aktywnej ostrożności. Była to strategia pytona, dzięki której Roma oplotła Juventus i dusiła go w swoim uścisku. Remis bianconerich, który będzie bolał jeszcze długo, przyszedł jednak dzięki genialnym intuicjom drugiego Sun Tzu ławki trenerskiej. Luciano Spalletti wprowadził Bogę oraz Gattiego, a obaj podpisali się pod wynikiem 3:3 na Olimpico.

Romie pozostała garść much, zero w rubryce zwycięstw z wielkimi drużynami oraz poczucie niedokończonej pracy, które będzie ciążyło w najbliższych tygodniach. Dwudziesta siódma kolejka przyniosła zresztą wyłącznie potwierdzenia. Jednym z nich jest niekończący się i powtarzalny smutek Lazio, które poniosło dziewiątą porażkę. Od dawna jednak trener i zawodnicy mają ogromne alibi w postaci Lotito, obarczanego winą praktycznie za wszystko.


Il Giornale

T. Damascelli: „Szalony remis nie rozwiązał zagadki Champions League”

Szalony remis. Karuzela walki o miejsce w Champions League nadal się kręci. Roma wyrzuciła przewagę i zwycięstwo, a Juventus uratował wynik dzięki środkowemu obrońcy Gattiemu, ustawionemu w roli napastnika, i odzyskał niespodziewane światło. Spotkanie na Olimpico nie przyniosło odpowiedzi na pytanie o obsadę miejsca w Lidze Mistrzów.

Juventus nadal traci zdecydowanie zbyt wiele goli, ale prawdą jest również, że drużyna Gasperiniego wcześniej ani razu nie straciła trzech bramek w domowym spotkaniu.


Corriere della Sera

P. Condò: „Spalletti wprowadził Gattiego dokładnie po to, by został napastnikiem”

Podobne zakończenia meczu Romy z Juventusem oraz spotkań Milanu i Napoli wiele mówią o presji, zmęczeniu, ale również ambicji i pragnieniu, jakie niesie ze sobą ostatnia część sezonu. Miejsce w pierwszej czwórce jest pod względem ekonomicznym, choć niekoniecznie sportowym, warte znacznie więcej niż przejście kolejnej rundy rozgrywek pucharowych.

Inter ma już zarezerwowane jedno miejsce, a Milan zbliżył się do zabezpieczenia drugiego dzięki uporządkowanej defensywie, od której o jednego gola lepsza jest tylko Roma, oraz umiejętności tworzenia akcji ofensywnych poprzez indywidualny talent. Roma odskoczyła wczoraj Juventusowi na siedem punktów, ale pod koniec świetnego spotkania wprowadzenie środkowego napastnika wystarczyło bianconerim do wyrównania. Tym napastnikiem był Gatti. I nie należy się śmiać, bo Spalletti posłał go na boisko dokładnie w tym celu, tak rozpaczliwie wygląda sytuacja z jego prawdziwymi dziewiątkami.

Juventus wyrównał w ostatniej chwili i pozostał cztery punkty za Romą. Pomiędzy te drużyny wcisnęło się Como, które gra dobrze, jest świeże mentalnie i trzy ostatnie bezpośrednie starcia z czołówką rozegra u siebie.


Corriere dello Sport

M. Ferretti: „Wieczór grozy najlepszej defensywy Serie A”

Są kolejki, w których wszystko układa się po twojej myśli. Drużyny znajdujące się wyżej przegrywają i otwierają możliwość zmniejszenia straty. Są jednak również weekendy, gdy wszystkie wyniki układają się w przeciwną stronę i trzeba zdobyć kolejne punkty, żeby nie stracić z oczu miejsc oraz ambicji. Napoli i Milan wróciły do zwyciężania, Como kontynuowało szybki marsz, a Roma, mimo dwubramkowego prowadzenia w drugiej połowie, nie potrafiła pokonać Juventusu, który przed meczem tracił do niej cztery punkty. Najlepsza defensywa ligi zaliczyła wieczór grozy, a Giallorossi w fatalny sposób zmarnowali okazję, by zostawić bardzo mocny ślad na sezonie.

Gasperini wystawił nietypową Romę, wypełnioną pomocnikami, podobnie jak w drugiej połowie meczu z Cremonese. Cristante często ustawiał się wyżej od Pisillego, a Pellegrini jeszcze bliżej bramki niż zawodnik z numerem cztery. System pozostawał bardzo elastyczny i zależał od indywidualnych kryć zarządzonych przez trenera. Roma była groźna tylko momentami, ale stworzyła wyraźne okazje dla Pellegriniego oraz Malena, przy którego strzale Perin obronił piłkę twarzą. W ofensywie pojawiło się zbyt wiele niedokładności, zanim Wesley popisał się znakomitym uderzeniem po odzyskaniu piłki przez Pisillego, zasługującym na najwyższą ocenę. Gasperini wielokrotnie chwalił młodego pomocnika za sposób interpretowania meczu pod względem technicznym, taktycznym i charakterologicznym.

Gol Conceição na początku drugiej połowy zabolał, ale nie oszołomił Romy. Giallorossi szybko odzyskali prowadzenie po kolejnej akcji z rzutu rożnego i trafieniu Ndicki, a po przejęciu pełnej kontroli podwyższyli wynik dzięki Malenowi. Była to jednak wyłącznie iluzja. Błędy w podejmowaniu decyzji sprawiły, że defensywa Romy przeżyła fatalny wieczór. Boga przywrócił Juventus do gry, a Gatti w doliczonym czasie doprowadził do remisu. Romie pozostaje złość na samą siebie i na własne pomyłki.


Il Tempo

T. Carmellini: „Roma gra tak, że budzi strach, ale musi dojrzeć mentalnie”

Na Olimpico po raz kolejny dokonał tego Spalletti, wywożąc punkt po zakończeniu regulaminowego czasu, choć na boisku przegrał trenerskie starcie z Gasperinim. Ostatecznie liczą się jednak liczby, a te mówią o remisie 3:3 i bolesnym finale dla Giallorossich. Roma wyrzuciła zwycięstwo w chwili, gdy praktycznie miała je już w rękach, choć pozwoliłoby jej ono niemal zamknąć sprawę Champions League.

Dotychczasowe tabu pozostały nietknięte. Roma nie wygrała u siebie z Juventusem od trzech lat, od marca 2023 roku, natomiast Spalletti jako były trener Giallorossich nadal nie poniósł z nimi porażki. Wszystko pozostaje otwarte, a Roma utrzymała czwarte miejsce oraz cztery punkty przewagi nad bianconerimi. Kiedy jednak na dwadzieścia minut przed końcem prowadzi się 3:1 w takim spotkaniu, nie można wyrzucić go w podobny sposób. Tym razem różnica między remisem a zwycięstwem naprawdę zmieniałaby wszystko.

Różnicę zrobiły również zmiany trenerów. Spalletti wprowadził Gattiego, który pozwolił mu „wygrać” wieczór. Gasperini posłał na boisko El Aynaouiego, a ten popełnił niepotrzebny faul prowadzący do stałego fragmentu gry, po czym utrzymał Gattiego w prawidłowej pozycji przy golu na 3:3 w czwartej minucie doliczonego czasu. Szkoda również kompletu publiczności na Olimpico, który zasługiwał na świętowanie zwycięstwa.

Przy poważnych nieobecnościach Soulé i Dybali od pierwszej minuty zagrał Pisilli i był najlepszym piłkarzem Romy. Najpierw wyprowadził Pellegriniego na dogodną pozycję, choć ten posłał piłkę w Curva Sud, a następnie znakomicie odzyskał ją w środku pola, zakładając przy tym tunel Kalulu, i uruchomił Wesleya przed jego pięknym golem. Był obecny przez całe spotkanie i opuścił stadion przy oklaskach kibiców, którzy zdążyli już go pokochać. Gasperini musi teraz pomóc zawodnikom pozbyć się negatywnych skutków tego wieczoru i wydobyć wszystko, co w grze Romy było dobre. Ta drużyna momentami gra tak, że budzi strach. Jeżeli wykona także mentalny skok jakościowy, może stać się naprawdę bardzo trudna do pokonania.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.