Roma po wielkim zwycięstwie z Atalantą odrobiła straty w końcówce i po 3 kolejkach sezonu pozostaje na szczycie tabeli z kompletem punktów. Włoscy publicyści podkreślają nie tylko jakość gry Giallorossich, ale przede wszystkim charakter zespołu Gian Piero Gasperiniego.
Stołeczny klub przez większość spotkania dominował nad Atalantą, stworzył mnóstwo okazji, a mimo straconego gola w drugiej połowie nie stracił wiary w zwycięstwo. Trafienia Mario Hermoso i Matíasa Soulé w końcowych minutach dały Romie kolejną efektowną remontadę. Włoska prasa zwraca uwagę na rosnącą pewność siebie zespołu, znakomitą postawę Manu Koné oraz znaczenie Soulé, który po raz kolejny okazał się bohaterem.
Publicyści dostrzegają w Romie drużynę zdolną rzucić wyzwanie największym faworytom Serie A. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich dziennikarzy opublikowane dziś w gazetach.
I. Zazzaroni – Corriere dello Sport: „Koné jest wart połowę drużyny, a Roma zasłużyła na zwycięstwo”
Piękno przyciąga wzrok, ale to zasługa zdobywa serce, nawet kogoś, kto nie jest kibicem. Roma była piękna, momentami wręcz zachwycająca, hojna w swojej grze i ofensywna. Zasłużyła na zwycięstwo, a trzy punkty oraz pozycja lidera wspólnie z Interem w pełni uzasadniają entuzjazm kibiców, którzy wspierali ją tego wieczoru.
Rzadko widziałem Romę tak dojrzałą i zdeterminowaną jak w drugiej połowie. Po raz pierwszy w tym sezonie drużyna Gasperiniego znalazła się w trudnej sytuacji, przegrywając mecz, ale odpowiedziała w sposób zdecydowany. Nie miała momentów słabości, a w końcowych minutach zebrała pełne owoce wzruszającego wysiłku. Wystarczy spojrzeć na ostatnie 10 minut Wesleya, który wcześniej przebiegł ogromną liczbę kilometrów, a mimo to do samego końca walczył z ogromnym poświęceniem. Dybala, perfekcyjny przez ponad trzy czwarte spotkania, stopniowo opadał z sił, a jego zadania przejęli Castro i Soulé, autor gola, na który w pełni zasłużył.
PS. Koné, którego zobaczyliśmy wczoraj, jest wart połowy drużyny. Myślę, że w Bergamo ktoś za Gasperinim zatęsknił.
S. Agresti – La Gazzetta dello Sport: „Takie zwycięstwa budują entuzjazm, wiarę i poczucie własnej wartości”
Dwie remontady na granicy niemożliwego, dwa odwrócone losy bezpośrednich spotkań, dwa gole po 90. minucie strzelone przez dwóch naszych Argentyńczyków. W dniu pełnym ogromnych emocji i pierwszych rozstrzygnięć Inter oraz Roma nadal biegną razem na szczycie tabeli z kompletem punktów.
Obie drużyny wyglądały tak, jakby przegrały swoje spotkania. Inter przeciwko Napoli, które na początku drugiej połowy prowadziło już 2:0, oraz Roma przeciwko Atalancie, która miała tylko jednego gola przewagi, ale zdobyła go zaledwie kilka minut przed końcem. Potem pojawili się Lautaro i Soulé i historia potoczyła się inaczej.
Jeśli do wczoraj uważaliśmy Inter za wielkiego faworyta wyścigu o scudetto, a Romę za najgroźniejszego rywala drużyny Chivu, to teraz te przekonania zyskują jeszcze mocniejsze podstawy. Takie niezwykle trudne, a momentami wręcz szalone zwycięstwa zwiększają entuzjazm, wiarę i poczucie własnej wartości. Dają także poczucie bezpieczeństwa: skoro wygraliśmy ten mecz, to kiedy właściwie znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie nas pokonać?
Roma rozegrała bardzo dobrą pierwszą połowę, choć tym razem Malen nie strzelił gola. Trafienie Edersona wydawało się wyjątkowo pechowe, tym bardziej że po nim Atalanta zaczęła grać lepiej i była blisko podwyższenia prowadzenia. Aż nadeszła remontada w stylu Gasp, czyli wyczyn doskonale znany w Bergamo.
T. Carmellini – Il Tempo: „W tym sezonie trzeba będzie liczyć się także z Romą”
Roma nigdy się nie kończy. Przeciwko Atalancie zaprezentowała siłę, która o mało nie zakończyła się jednak katastrofą. Pierwsza połowa była popisem drużyny Gasperiniego, która zdominowała zespół Sarriego, niepotrafiący zrobić właściwie nic poza ustawieniem muru przed własnym polem karnym. To było zdecydowanie za mało na taką Romę, nawet jeśli znakomity Carnesecchi był najlepszym zawodnikiem Atalanty, a Castro obił słupek i poprzeczkę. To kolejny świetny ruch transferowy Giallorossich.
Roma atakowała z każdej strony, grała i bawiła kibiców, ale nie potrafiła przełamać rywala. Kiedy więc po niemal 50 minutach absolutnej dominacji Giallorossi stracili pechowego gola, wieczór zaczął grozić tragedią. Zespół pozostał jednak na boisku, zarówno fizycznie, jak i przede wszystkim mentalnie. Gasperini przeprowadził właściwe zmiany i w końcówce, w ciągu zaledwie 4 minut, nastąpił zwrot akcji. Najpierw trafił Hermoso, a po raz kolejny decydującego gola zdobył Soulé. Mora zagrał bardzo dobrze, ale Argentyńczyk to zupełnie inny poziom. Tego zawodnika nie można ruszać!
Rezultatem jest pierwsze miejsce wspólnie z Interem i 9 punktów, choć na wyniki pozostałych spotkań trzeba jeszcze poczekać. Najważniejsze jest jednak to, że tym razem Roma wygrała bez pomocy Malena, który po raz pierwszy w tym sezonie nie trafił do siatki. Stało się to dokładnie w dniu, w którym Giallorossi po raz pierwszy stracili gola. Bilans? Absolutna dominacja w posiadaniu piłki i 39 strzałów na bramkę. To statystyki z innej ligi.
Są to jednak tylko liczby i mają ograniczone znaczenie, ponieważ tym razem różnicę zrobiły przede wszystkim wola walki i upór całej grupy. Przy wsparciu ponownie wypełnionego po brzegi Olimpico Roma podarowała swoim kibicom wieczór marzeń. Było w nim wszystko: zabawa, ból, cierpienie, a na koniec szalona radość, choć rozegrano dopiero 3. kolejkę sezonu.
Takie mecze jak ten wczorajszy na Olimpico kształtują grupę, drużynę i całe otoczenie klubu. Wysyłają również sygnał do pozostałych wielkich zespołów Serie A: **w tym sezonie trzeba będzie liczyć się także z Romą.
Komentarze
"Myślę, że w Bergamo ktoś za Gasperinim zatęsknił", za Gasperinim, ale i chyba za D'Amico. Wczoraj wg relacji forzaroma.info, po zakończeniu spotkania, Percasi, viceprezydent Atalanty gonił D'Amico i zaatakował go werbalnie xD
Mega sie cieszę, że to akurat Mati strzelił zwycięską bramę. Potrzebował podnieść morale. Tak jak Gasp mówił, nie ma w tym roku rezerwowych i wczorajszy mecz odzwierciedlił esencję letniego mercato. Każdy jest ważny i może wnieść jakość. Forza 😊