Przegląd prasy: „Roma–Inter, pierwsza wielka próba Giallorossich. Dwa światy spotkają się na Olimpico”

Roma nie zwalnia. Po 4. zwycięstwie z rzędu pozostaje na szczycie Serie A z kompletem punktów, a już w sobotę na Olimpico zmierzy się z Interem. Włoscy publicyści widzą w tym spotkaniu znacznie więcej niż zwykły mecz o 3 punkty.

Roma rozpoczęła sezon bezbłędnie i razem z Interem przewodzi tabeli, ale teraz przed zespołem Gian Piero Gasperiniego pierwszy naprawdę poważny sprawdzian. Dziennikarze zwracają uwagę nie tylko na świetną defensywę Giallorossich i kolejne gole Donyella Malena, lecz także na głębię kadry, umiejętność reagowania na zmęczenie oraz rosnące oczekiwania wobec drużyny. Oto najważniejsze komentarze włoskiej prasy po zwycięstwie Romy nad Torino i przed sobotnim hitem na Olimpico.

Il Tempo

T. Carmellini: „Roma nie zatrzymuje się. Teraz pierwsza prawdziwa próba”

Roma nie zwalnia, Malen nie zwalnia i wszystko działa na najwyższych obrotach. Komplet 4 zwycięstw na początku sezonu wywołuje ogromne uśmiechy na twarzach oszołomionych kibiców Giallorossich, którzy niemal nie mogą uwierzyć w to, co widzą. A jednak wszystko jest prawdą. Ta Roma poważnie zgłasza swoją kandydaturę do roli głównego rywala Interu, a przed bezpośrednim starciem obu zespołów trudno o lepszy moment.

Po raz kolejny bohaterem został Malen. Holender zdobył już 6 bramek w 4 meczach ligowych. Tylko Totti strzelał więcej niż 5 goli na tym etapie sezonu. Tym razem otworzył wynik w swoim stylu, trafiając po walce i ogromnej determinacji w meczu, który wcale nie był łatwy, bo Torino walczyło do ostatniego oddechu. Jego gol dał Romie oddech, a drugie trafienie, zdobyte w doliczonym czasie przez Pisillego, który zmagał się już ze skurczami, było wisienką na efektownym torcie przygotowanym przez piemonckiego cukiernika.

Gasperini ukształtował tę grupę, pracował nad każdym szczegółem i efekty zaczynają być widoczne, choć droga jest jeszcze długa. Rozwój wielu zawodników, przede wszystkim Lullego, wynika również z zaufania, jakie trener nieustannie przekazuje swoim piłkarzom. Nawet gdy brakuje któregoś z podstawowych zawodników, jak wczoraj Koné, którego dobrze zastąpił Pisilli, Roma pozostaje sobą: cierpi, gra i zamyka trudne spotkania, takie jak to w Turynie.

Teraz jednak zaczyna się najciekawsze. W sobotę na Olimpico odbędzie się pierwsza prawdziwa próba. Poprzeczka zostanie zawieszona znacznie wyżej. Mecz z Interem będzie bezpośrednim starciem o pozycję lidera, ale przede wszystkim pokaże wszystkim rzeczywistą wartość tej drużyny, która do tej pory nie popełniła żadnego błędu. Oczywiście nie będzie to spotkanie typu „wszystko albo nic”, ale jego znaczenie dla dalszej części sezonu będzie ogromne. A ten sezon może stać się dla Romy naprawdę bardzo interesujący.


Corriere della Sera

D. Dallera: „Dwa światy spotkają się na Olimpico”

Para Roma i Inter na szczycie tabeli nada koloryt najbliższej sobocie. Oba zespoły spotkają się na Olimpico, z należytym szacunkiem, ale również z zamiarem wymierzenia sobie sportowych ciosów i przejęcia, choćby tymczasowo, pozycji lidera. Roma i Inter to dwie drużyny, które ze względu na charakter i ambicję nie powinny kalkulować. Dwa światy właśnie znalazły się naprzeciw siebie. Oba kluby mają amerykańskich właścicieli, ale ich historie i strategie są odmienne. Różnią się także ich trenerzy: Gasperini reprezentuje doświadczenie i wciąż nowoczesne podejście, podczas gdy Chivu jest przedstawicielem nowej, rozpędzonej generacji.

Remis nie leży w ich naturze. Oba zespoły spoglądają na wszystkich z góry, choć za ich plecami czai się Como. Drużyna Cesca Fàbregasa po raz kolejny pokazała autorytet, pewnie radząc sobie z Parmą. Roma natomiast miała swoje problemy z dobrym Torino, szczególnie w drugiej połowie, kiedy gospodarze pokazali więcej odwagi i bezczelności. Właśnie wtedy pojawił się jednak fatalny błąd w rozegraniu, który stał się cennym prezentem dla Dybali i Malena.

Na nieuważną, niemal rozpuszczoną defensywę Romy z zainteresowaniem spojrzy Chivu, jeśli nie będzie chciał powtórzyć doświadczenia z Udinese. Początek tamtego spotkania był przecież fatalny. Można nawet wysunąć hipotezę natury kolorystycznej: wystarczy spojrzeć na koszulkę Interu i od razu można zrozumieć, że była to noc trudna dla nerazzurrich. Ten szarawy odcień, który niemal całkowicie wymazał charakterystyczne barwy Interu, musiał chyba wpłynąć również na pomysły Chivu. Trudno inaczej wytłumaczyć zachowanie mistrzów Włoch w defensywie, którzy pozwolili Udinese przez 20 minut grać jak zespół nie do zatrzymania.

W sobotę Roma i Inter będą musiały spoglądać także w inną stronę, przede wszystkim na Como, które pojedzie do Frosinone. Drużyna Fàbregasa nie rozegrała wczoraj najlepszego meczu w sezonie, ale dla Cesc to już 4. zwycięstwo z rzędu, licząc również Champions League. Ani Gasperini, ani Chivu nie mają jednak takiej „10” jak Nico Paz. Jego rozwój nie dotyczy wyłącznie techniki, ale także taktyki, przygotowania fizycznego i atletycznego. Zawsze znajduje się we właściwym miejscu, walczy o każdą piłkę dzięki sile nóg, a jego błysk wciąż przypomina zagrania wielkich zawodników. W przeciwieństwie do Dybali, klasycznej „10”, Nico jest „10” nieczystą: potrafi być mediano, regista, rozgrywającym, napastnikiem. Cała kompletność w jednym wyjątkowym piłkarzu.


La Gazzetta dello Sport

S. Agresti: „Sobota będzie widowiskiem. Spotkają się drużyny, które zawsze grają”

Widzimy się w sobotę przy aperitifie. Miejsce jest już ustalone: Rzym, Stadio Olimpico. I trudno wyobrazić sobie lepszy moment na bezpośrednie starcie Romy z Interem. Tym razem komputer układający terminarz wykazał się dalekowzrocznością, jakby zrobił to specjalnie. Naprzeciw siebie staną jedyne zespoły, które potrafią wyłącznie wygrywać. Oba mają po 12 punktów z 12 możliwych i dziś są najbardziej wiarygodnymi kandydatami do walki o scudetto. Inter pozostaje faworytem, Roma jego głównym rywalem.

Nie wolno jednak lekceważyć Como, które traci do liderów zaledwie 2 punkty i również wygrało wczoraj z dojrzałością charakterystyczną dla zespołów gotowych do wielkich rzeczy.

Gasperini ma najlepszą defensywę Serie A. Roma straciła zaledwie 1 gola, a dodatkowym atutem będzie własny stadion. Chivu dysponuje natomiast grupą bardziej kompletną i ogólnie silniejszą, z pewnością bardziej przyzwyczajoną do przebywania na szczycie. W ostatnich meczach Inter pozwalał sobie jednak na zdecydowanie zbyt wiele i musiał ratować się remontadami ocierającymi się o granice niemożliwego.

W sobotę będziemy się dobrze bawić. To nie tylko nadzieja, ale coś bardzo bliskiego pewności. Roma i Inter to zespoły, które zawsze grają mecze, nie czekają na przeciwnika, lecz atakują, pressują i podejmują ryzyko.

Roma przeciwko Torino mogła już na pół godziny przed końcem zdjąć swoich najważniejszych zawodników: Dybalę, Malena i Cristante. Z kolei świetni trequartiści Como nie zachwycali przeciwko Parmie tak jak w spotkaniu z Lipskiem. Ostatecznie wszyscy wygrali i można odnieść wrażenie, że nic się nie wydarzyło. Na dłuższą metę zdolność do wytrzymania podwójnego obciążenia będzie jednak miała ogromne znaczenie.


Corriere dello Sport

A. Polverosi: „Roma ma najlepszą obronę, Inter musi coś naprawić”

Nie można jeszcze nazywać sobotniego meczu spotkaniem o scudetto, ale Roma–Inter trochę będzie je przypominać. Obie drużyny mają komplet punktów, a na ten moment różnica przemawia na korzyść Romy. Giallorossi są pierwszym rywalem Interu i mają najlepszą defensywę w lidze: stracili tylko 1 gola, a jeśli doliczyć bramkę straconą w Champions League, są przy 2. Inter jako zdecydowany faworyt traci natomiast sporo bramek. Po golach straconych w Udine ma ich już 6 w Serie A, a razem z 2 z Madrytu aż 8 w 5 oficjalnych spotkaniach.

To i tak lepszy początek niż w poprzednim sezonie, kiedy Sommer po 4. kolejce miał już 7 straconych bramek w samej lidze. Z tyłu jest jednak coś do naprawienia. Przede wszystkim sposób, w jaki Inter pozwala przeciwnikom znaleźć przestrzeń przed Josepem Martínezem i objąć prowadzenie. W ostatnich 3 meczach, przeciwko Napoli, w Madrycie i wczoraj z Udinese, Inter za każdym razem zaczynał od wyniku 0:2. Odrabianie takich strat kosztuje mnóstwo wysiłku.

W sobotę Roma i Inter będą musiały spoglądać także na Como, które wybiera się do Frosinone. Ani Gasperini, ani Chivu nie mają jednak zawodnika na pozycji „10” takiego jak Nico Paz, którego rozwój jest widoczny nie tylko pod względem technicznym, ale również taktycznym, fizycznym i atletycznym.


Corriere dello Sport

M. Ferretti: „Gasperini udowadnia, że może liczyć na całą grupę”

Jaką Romę zobaczymy po meczu Champions League? To uzasadnione pytanie przed spotkaniem z Torino. Była to pierwsza okazja, by w lidze sprawdzić wytrzymałość psychofizyczną zespołu oraz niezawodność jego gry po europejskim występie. Jakie rozwiązania wybierze trener? Czy da się odczuć zmęczenie? A jeśli tak, będzie ono bardziej mentalne czy fizyczne? Odpowiedź na wszystkie te pytania, a także na kilka kolejnych, przyniosła po raz kolejny bardzo dobra, pełna pozytywów postawa Romy, która dała jej 4. zwycięstwo z rzędu.

4 na 4. Nieźle, prawda? Gasp z odwagą rotował zawodnikami w zależności od potrzeb spotkania i po raz kolejny miał rację. Drużyna systematycznie odpowiadała pozytywnie, pokazując osobowość, mentalność i wielkiego ducha. Udowodniła tym samym, że grupa jest praktycznie jednym, zwartym organizmem. I jest wiarygodna.

Silna drużyna powinna przecież być w stanie funkcjonować niezależnie od niemal każdego zawodnika. Roma, mimo nieco krótkiej kadry, jak określał ją D’Amico, jest zespołem mocnym. Przebieg meczu w Turynie bardzo wyraźnie potwierdził, że Gasperini, obalając teorię o „dzieciach” i „pasierbach”, doskonale rozpoznał sytuację. Jeśli jednak masz do dyspozycji Dybalę i Malena, nigdy z nich nie rezygnujesz.

Grają wszyscy, GPG korzysta ze wszystkich i nikt nie powinien czuć się wykluczony. Jak na dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu, to naprawdę nie jest zły znak.


Corriere dello Sport

G. D’Ubaldo: „Roma ma nie tylko Malena i Dybalę”

Roma pozostaje na szczycie tabeli i daje kibicom powody do marzeń. To 4. zwycięstwo z rzędu w lidze. Od czasów Garcii, kiedy Roma rozpoczęła sezon od 4 wygranych, nie udało jej się dokonać tego ponownie. Tamten zespół ostatecznie wygrał pierwsze 10 spotkań. W Turynie drużyna Gasperiniego pokazała siłę: wynik otworzył jak zwykle Malen, później Roma kontrolowała przewagę, a w doliczonym czasie Pisilli zdobył drugiego gola.

To nie jest jednak wyłącznie Roma Malena i Dybali, choć również wczoraj to właśnie Argentyńczyk asystował przy trafieniu Holendra. To także Roma dwóch kapitanów, którzy przybyli w ostatnich dniach mercato. Gasperini określił w ten sposób Leonardo Balerdiego i Martena de Roona. Pierwszy z nich po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie, zastępując chorego N’Dickę, a Holender pojawił się na boisku na pół godziny przed końcem. Obaj wnieśli ogromny wkład w zwycięstwo.

Siłą Romy w tym sezonie jest właśnie możliwość dodawania jakości poprzez zmiany. Pod względem osobowości Gasperini może liczyć na 2 nowych kapitanów, którzy zapewniają zespołowi również więcej siły fizycznej. Wczoraj swój wkład miał także Molina, który dostosował się do gry na lewej stronie w miejsce Wesleya i przy 2 okazjach był blisko zdobycia bramki. Castro po wejściu na boisko pokazał natomiast, że może dać Malenowi odpocząć. Podobnie jak pozostali nowi zawodnicy, również on ma silną osobowość. Roma tego potrzebowała.

A w sobotę przeciwko Interowi przyjdzie pierwszy prawdziwy egzamin wielkiego zespołu.


Il Giornale

T. Damascelli: „Inter–Roma, a potem cała reszta”

Inter–Roma, a potem cała reszta. Dziwny, szalony mecz w San Siro. Potęga mistrzów odwraca wynik i przebieg spotkania. Kiedy gole strzelają obrońcy, pomocnicy i napastnicy, nie ma już wiele do dodania. To właśnie siła całej grupy Chivu. Mamy więc duet na czele tabeli.

W Rzymie rację miał natomiast Gasperini, który najpierw nie chciał uzależniać się od Comollego, jednego z wielu francuskich „cudotwórców” Elkanna, a następnie bardzo mocno zabiegał o Holendra, który w Romie jest dla niego tym, kim Paz dla Como, a Lautaro czy Thuram dla Interu.

W innych klubach, takich jak Milan czy Juventus, pozostają na razie przede wszystkim rozmowy. Na szczycie natomiast ta grupa idzie bezczelnie do przodu, aż miło patrzeć. Como pozostaje w jej cieniu. Przeciwko Parmie wynik otworzył po pomyśle Paza i trafieniu Jacobo Ramona, 21-letniego Hiszpana kupionego za 2,5 mln euro. To kolejny dowód na to, że nad jeziorem są znacznie sprytniejsi niż rozrzutnicy z Mediolanu i Turynu.

Roma zrobiła przeciwko Torino dokładnie tyle, ile było trzeba, i ponownie potwierdziła swoje miejsce na szczycie tabeli.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.