Przegląd prasy: „Malen daje Romie nadzieję, ale konflikt Ranieri–Gasperini wymaga reakcji Friedkinów”

Roma rozbiła Pisę 3:0 dzięki hat-trickowi Donyella Malena, lecz włoska prasa skupia się przede wszystkim na otwartym sporze między Claudio Ranierim a Gian Piero Gasperinim.

Zwycięstwo na Olimpico pozwoliło Giallorossim zmniejszyć stratę do czwartego miejsca i zachować nadzieję przed sześcioma ostatnimi kolejkami sezonu. Malen osiągnął dwucyfrowy dorobek w Serie A po zaledwie dwunastu występach, potwierdzając, że jego transfer odmienił ofensywę Romy. Sportowy rezultat zszedł jednak na dalszy plan po publicznej wymianie zdań między Ranierim a Gasperinim. Komentatorzy piszą o pęknięciu, którego nie da się już ukrywać, i oczekują jednoznacznego stanowiska właścicieli. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich publicystów opublikowane dziś w gazetach.

G. D’Ubaldo (Corriere dello Sport): „Przyszłą Romę trzeba budować wokół Malena”

Zacznijcie od Malena. W sześciu ostatnich meczach Roma może spróbować wspiąć się na czwarte miejsce, do którego po wczorajszym zwycięstwie ponownie bardzo się zbliżyła. Hat-trick holenderskiego środkowego napastnika potwierdził, że zespół wciąż żyje i że wśród wielu nieprzydatnych transferów, o których w sobotę mówił Gasperini, wreszcie znalazł się jeden fundamentalny. Poza Malenem podobnie można ocenić jedynie Wesleya. Trudno wskazać więcej udanych zakupów z dwóch ostatnich okienek.

Liczby mówią jasno: od stycznia Malen zdobył dziesięć bramek i zanotował asystę. Roma nadal nie wie, co przyniesie jej przyszłość, czy awansuje do Champions League, czy może pozostanie poza europejskimi pucharami. Wciąż może wydarzyć się wszystko, ale klub ma już jedną pewność: Malen jest prawdziwym środkowym napastnikiem, wokół którego należy budować przyszłą drużynę. To topowy zawodnik, który może nadal przesądzać o wynikach dzięki łatwości, z jaką zdobywa gole w polu karnym. Gasperini przed meczem z Pisą powiedział jasno, że potrzebuje kolejnych transferów na takim poziomie. Gdy Holender schodził z boiska, Olimpico pożegnało go owacją na stojąco. W ciągu kilku miesięcy stał się jednym z ulubieńców romanistów.

W przyszłej Romie obok Malena powinien znaleźć się również Soulé. Argentyńczyk rozegrał drugi kolejny mecz po miesięcznej przerwie spowodowanej problemami z pachwiną. Nie jest jeszcze w najlepszej formie, ale trzeba na niego poczekać, bo należy do nielicznych zawodników zdolnych minąć rywala w coraz bardziej przeciętnej lidze. Kontuzji doznał natomiast Pellegrini, kilka minut po tym, jak kapitalnym rzutem wolnym trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Gasperini do samego końca sezonu traci ważnych piłkarzy, ale to zwycięstwo pozwala Romie zachować wiarę. Nic nie zostało jeszcze przegrane, zwłaszcza przed meczami Juventusu i Como.


A. Vocalelli (La Gazzetta dello Sport): „Ranieri otworzył przepaść między klubem a Gasperinim”

W dniu, w którym Juventus oficjalnie przedłużył umowę ze Spallettim o kolejne dwa lata, choć nadal nie wie, czy zakwalifikuje się do Champions League, w Romie oficjalnie rozpoczął się kryzys wzajemnych relacji. Wszystko pozostaje otwarte, podobnie jak w przypadku bezpośrednich rywali, a jednak znacznie więcej niż o golach Malena, który zdobył ich dziesięć w dwunastu kolejkach, mówiło się o widocznym już pęknięciu między Gasperinim a działaczami.

Ranieri, choć popełnił błąd zarówno w wyborze momentu, jak i w formie swojej wypowiedzi, w praktyce otworzył między sobą a trenerem przepaść, do której wpadną teraz góry słów. Czy naprawdę należało, gdy Roma nadal w pełni walczy o swój cel, informować opinię publiczną, że Gasperini był dopiero czwartym wyborem klubu, ponieważ wcześniej trzech trenerów odmówiło? Przypomnienie mu, że przejął zespół, który rok wcześniej zakończył sezon punkt od Ligi Mistrzów, zabrzmiało również jak wyraźna krytyka. Była to przecież Roma prowadzona przez samego Ranieriego, który doskonale wie, że każdy sezon ma inną historię. W poprzednich rozgrywkach wykonał fenomenalną pracę, ale nie oznaczało to automatycznie, że teraz można było bez trudu osiągnąć znacznie więcej.

Pozostaje też kwestia samej sytuacji sportowej. Roma nadal uczestniczy w wyścigu o Champions League, a mecze Atalanta–Juventus i Como–Inter mogą przywrócić Giallorossim jeszcze większe nadzieje. Czy w takim momencie naprawdę należało rozpalać ogień i tworzyć podział między tymi, którzy opowiedzą się za Ranierim, a tymi, którzy staną po stronie Gasperiniego?

Nad wszystkim zawisa jeszcze jedna poważna wątpliwość: czy Ranieri, który najwyraźniej zaplanował swoje wystąpienia i nie mówił pod wpływem emocji, przemawiał w imieniu Friedkinów? Odpowiedź wydawałaby się twierdząca, skoro sam podkreślił, że jest doradcą właścicieli, a nie Gasperiniego. Wątpliwość pozostaje jednak dlatego, że dodał również, iż podobnie jak wcześniej jako trener, także teraz jest gotowy odejść, jeżeli jego głos nie będzie słuchany. Powstaje więc wrażenie, że po zakończeniu sezonu właściciele, niezależnie od wyniku, będą musieli wybrać między duetem Ranieri–Massara a Gasperinim. Ta wypowiedź powinna przynajmniej zmusić ich do wyjścia z cienia i przedstawienia jasnego stanowiska.


M. Ferretti (Corriere dello Sport): „Nie można dalej udawać, że nic się nie dzieje”

Od wczorajszego wieczoru nie można już udawać, że nic się nie dzieje. Wcześniej pojawiały się przypuszczenia, że między trenerem a niektórymi przedstawicielami klubu nie wszystko układa się spokojnie, że coś zaczyna trzeszczeć i że sytuacja w Trigorii jest daleka od idealnej. Wszystkiemu zaprzeczano. Teraz jednak dalsze udawanie stało się niemożliwe.

Od tygodni, jeśli nie miesięcy, mówiło się o nieporozumieniach oraz różnicach zdań między Gasperinim a kierownictwem klubu, przede wszystkim Massarą i Ranierim. Dla dobra Romy na wszystkie sposoby próbowano zaprzeczać temu, co było coraz bardziej widoczne. Później Claudio Ranieri, człowiek Friedkinów, tuż przed rozpoczęciem spotkania z Pisą przedstawił przed kamerami własny punkt widzenia i swoją prawdę o relacjach z Gasperinim, przywołując również swoją pozycję doradcy właścicieli. To wymaga dodatkowego namysłu.

Obraz Romy, który się z tego wyłonił, nie jest piękny, delikatnie mówiąc. Oskarżenia, odpowiedzi, mniej lub bardziej poważne wyjaśnienia oraz cała lawina słów sprawiają, że nie da się już odwracać wzroku. Wystąpienie Ranieriego nie wyglądało na przypadkowe, choć ze względu na moment i formę prawdopodobnie nie było uzgodnione z właścicielami. Czy rzeczywiście tak było? Trudno uwierzyć, by człowiek z doświadczeniem Sir Claudio nie zdawał sobie sprawy z delikatności sytuacji. Gasperini po meczu zapewniał natomiast, że między nim a Ranierim nie doszło do żadnego sporu.

Nadszedł czas na wyjaśnienie wszystkiego, na maksymalną jasność, bez względu na to, jaka okaże się prawda wewnątrz Romy. Nie da się iść dalej bez surowej i bezlitosnej oceny sytuacji. Brak reakcji byłby jeszcze bardziej zaskakujący niż wystąpienie Ranieriego. Nie chodzi już o szukanie winnego i niewinnego ani o wybieranie jednej ze stron. Chodzi o Romę i jej kibiców, którzy nie zasługują na taki spektakl. Teraz głos musi należeć do Friedkinów.


T. Carmellini (Il Tempo): „Dwie silne osobowości, które nie uznają kompromisów”

Najpierw były tylko plotki, przypuszczenia i zasłyszane opinie. Po wymianie ciosów z ostatnich dni stało się to faktem: między Claudio Ranierim, doradcą Romy, a trenerem Gian Piero Gasperinim trwa otwarty konflikt. W czwartek szkoleniowiec krytykował, nawet jeśli nie całkowicie wprost, działania klubu. Dzień później były trener, dziś już pełnoprawny członek kierownictwa, odpowiedział mu bardzo ostro.

Nie ma tu miejsca na nieporozumienie, ponieważ Ranieri nie należy do osób, którym przypadkowo wymykają się słowa. Jego doświadczenie jest zbyt duże, by mieć jakiekolwiek wątpliwości: powiedział dokładnie to, co myśli i co chciał przekazać adresatowi, czyli Gasperiniemu. O ile nie dojdzie do zmiany stanowiska lub niespodziewanej mediacji właścicieli, co obecnie wydaje się mało prawdopodobne, między nimi powstało pęknięcie bardzo trudne do naprawienia. Ranieri zagroził już odejściem, jeżeli jego linia nie będzie podzielana przez klub.

Ścierają się dwie silne osobowości, przyzwyczajone do pracy według własnych zasad i rzadko zgadzające się w przeszłości na kompromisy. Problem Romy polega na tym, że te różnice zdań ujawniły się dokładnie w momencie, gdy przed finiszem sezonu potrzebna jest największa jedność. Po wyraźnym zwycięstwie nad ostatnią w tabeli Pisą pozostało tylko sześć kolejek, a awans do Champions League lub jego brak całkowicie zmieni przyszłość Giallorossich. Od teraz każde rozproszenie może okazać się niszczące.

W oczekiwaniu na kolejne rozliczenie romanisti mogą przynajmniej cieszyć się Malenem. Holender zdobył pierwszy hat-trick w barwach Romy: trzy celne strzały, trzy gole, coś niemal niewiarygodnego. Szkoda tylko, że jego eksplozja przyszła prawie po czasie.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.