Przegląd prasy: „Gasperini nauczył Romę wygrywać, lider zachwyca konkretem i solidnością”

Roma wygrała we Florencji, spędzi przerwę reprezentacyjną na pozycji lidera i coraz mocniej przekonuje publicystów, że przemiana pod wodzą Gian Piero Gasperiniego nastąpiła szybciej, niż można było oczekiwać.

Zwycięstwo na Stadio Artemio Franchi dało Giallorossim 15 punktów po sześciu kolejkach. Roma nie zawsze zachwyca grą ofensywną, ale straciła dotąd tylko dwa gole, potrafi reagować na niekorzystny przebieg spotkania, a następnie bronić przewagi z coraz większą dojrzałością.

Włoska prasa skupia się na pragmatycznej stronie pracy Gasperiniego, rozwoju Soulé, znaczeniu Cristante oraz problemach środkowych napastników. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich publicystów opublikowane dziś w gazetach.

S. Vernazza (La Gazzetta dello Sport): „Gasperini dodał pragmatyzm do swojej filozofii gry”

Napoli nie zachwyca, ale również Roma nie wzbudza pod tym względem wielkiego entuzjazmu. Obie drużyny jednak wygrywają. Nowość polega na tym, że Gian Piero Gasperini działa poprzez odejmowanie: mniej ofensywnego blasku, czego dowodem jest tylko siedem zdobytych bramek, oraz większa uwaga poświęcona defensywie.

Roma straciła zaledwie dwa gole i może na razie szczycić się mianem najlepszej obrony ligi. We Włoszech to szczegół, który ma ogromne znaczenie. Zaskakuje, że po sześciu kolejkach najbardziej szczelny jest właśnie Gasperini, mistrz futbolu ofensywnego.

Scudetto zostawmy na razie w spokoju, jest zdecydowanie za wcześnie. Piętnaście punktów po sześciu kolejkach można jednak uznać za pierwszy sondaż wskazujący na kwalifikację do Champions League.

A właściwie poprawmy się: Gasperini nie działa przez odejmowanie, lecz przez dodawanie. Do swojej filozofii gry dołożył pragmatyzm i przywiązanie do wyniku. Po przerwie, w sobotę 18 października na Olimpico, mecz Roma–Inter powie wiele prawdy o obu zespołach.


A. Polverosi (Corriere dello Sport): „Na Romę trzeba uważać”

Na Romę trzeba uważać. Nie jest to drużyna, która porywa tłumy, olśniewa i dąży do całkowitej dominacji. Zawsze pozostawia po drodze jakieś niedoskonałości. Jest jednak sprytna, konkretna, również szczęśliwa, a przede wszystkim potrafi kurczowo trzymać się korzystnego wyniku i bronić go zębami.

Roma ma dwie wspaniałe dziesiątki. Młodsza, Matías Soulé, zaczyna akcje z bocznego sektora boiska. Starsza, Paulo Dybala, występuje jako środkowy napastnik obecny właściwie wszędzie. Razem tworzą Romę.

We Florencji zespół Gasperiniego rozegrał dwa zupełnie różne mecze. Pierwszy opierał się na biegu i wysokim tempie potrzebnym do odrobienia strat. W drugim drużyna przeszła do gry bardziej rozważnej: rozbijała rytm, utrzymywała się przy piłce i zarządzała prowadzeniem.

Gasperini już dowodzi całą operacją. To drużyna, która odpowiada na jego wymagania.


G. D’Ubaldo (Corriere dello Sport): „Cristante symbolem twardej i cynicznej Romy”

Roma udaje się na drugą w tym sezonie przerwę reprezentacyjną jako lider tabeli, z 15 punktami zdobytymi w sześciu spotkaniach. Gasperini podbił również Stadio Franchi po meczu, który nie był piękny, ale pokazał zespół cyniczny, twardy i zdolny do zarządzania grą także w najtrudniejszych momentach.

Symbolem tej Romy jest Cristante. Niektórzy sądzili, że będzie skazany na ławkę rezerwowych, tymczasem obok Ndicki jest najczęściej wykorzystywanym zawodnikiem. We Florencji zarządzał własnymi siłami w sposób wzorowy, a następnie zdobył decydującą bramkę.

Trener nadal wydaje się kuszony możliwością gry bez klasycznego środkowego napastnika, zwłaszcza wobec nieprzekonującej postawy Dowbyka i Fergusona. Ukrainiec po raz kolejny pokazał trudności z odnalezieniem się w mechanizmach gry zespołu.


P. Condò (Corriere della Sera): „Roma ma już bezlitosny chłód drużyny patrzącej daleko”

Dotychczasowe przykłady uspokajają przede wszystkim Romę, najmniej oczekiwaną spośród drużyn znajdujących się na szczycie tabeli. We Florencji Giallorossi zdali kolejny egzamin.

Gra i gole są jeszcze supermocami pozostającymi w fazie rozwoju, ale Gasperini wyposażył już Romę w bezlitosny chłód zespołu spoglądającego daleko. Po kwadransie odzyskała prowadzenie dzięki kolejnemu błyskowi Soulé oraz starej broni, jaką jest wyczucie momentu Cristante przy rzutach rożnych.

Od tego momentu liczyło się już czyste zarządzanie. Gasperini wykorzystywał każdą ukrytą jakość swojej kadry, w tym trzydzieści minut Dybali w roli fałszywej dziewiątki, ponieważ prawdziwi środkowi napastnicy nadal pozostają niewidoczni.

Po przerwie czeka nas Roma–Inter. Nieco niespodziewanie będzie to starcie najlepszej defensywy z najlepszym atakiem ligi.


T. Carmellini (Il Tempo): „Czy Gasperini już zdążył odmienić Romę?”

Gasperini obalił kolejne tabu. Roma od wieków nie wygrywała na Stadio Franchi, a zwycięstwo we Florencji pozwoliło Giallorossim utrzymać się na szczycie tabeli.

Roma gra, wygrywa, przekonuje i traci po drodze absolutne minimum, nawet jeśli, tak jak tym razem, rozgrywa niezbyt piękną drugą połowę z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Do składu powrócili podstawowi zawodnicy, a Koné po raz kolejny potwierdził, że jest niezastąpiony. Drużyna znów zaczęła biec po potknięciu z Lille.

Roma zaczyna sama sobie się podobać. Widać, że piłkarze czerpią przyjemność z gry, choć jeszcze tylko momentami, a kiedy ruszają z dużą szybkością, naprawdę budzą strach.

Czy to możliwe, że Gasperini w nieco ponad miesiąc zdążył już dokonać cudu i odmienić Romę? Być może tak.


T. Damascelli (Il Giornale): „Soulé dojrzał do roli niepodważalnego zawodnika podstawowego składu”

Zwycięstwo we Florencji przynosi punkty i pewność siebie. Roma gra zespołowo, a odrodzenie Pellegriniego i Cristante, jeszcze niedawno postaci nadających się do programu o zaginionych osobach, stanowi najlepsze podsumowanie nowej historii romanistów, której pomaga również szczęście.

Można zastanowić się nad wykorzystywaniem Dybali w niepełnym wymiarze czasu, w roli podobnej do tej pełnionej przez Modricia. Argentyńczyk mógłby zwalniać grę w odpowiednim momencie i wymyślać zagrania, których nie widzą inni.

Tymczasem jego rodak Soulé osiągnął już dojrzałość niepodważalnego zawodnika podstawowego składu. Daje gole, asysty i ani razu nie narzeka.


A. Sorrentino (Il Messaggero): „Minimalistyczna Roma wyciska z siedmiu goli aż 15 punktów”

Hasłem architektów Bauhausu było „mniej znaczy więcej”. Czym innym, jeśli nie hymnem na cześć minimalizmu i surowości, jest Roma, która po szóstej kolejce prowadzi w tabeli razem z Napoli, mając na koncie zaledwie siedem goli, a mimo to aż 15 punktów?

Gasperini z konieczności dostosował się do okoliczności, ponieważ nie ma napastników zdolnych do gwałtownego przyspieszenia i rozerwania defensywy. Dlatego stawia na blok obronny, dotychczas najlepszy w lidze, który stracił tylko dwa gole.

Drugim symbolem zespołu jest oczywiście Soulé. Zaczął dybalizować, gdy prawdziwy Dybala zniknął z pola widzenia. W czterech z pięciu ligowych zwycięstw Romy pojawił się gol albo asysta Soulé, a we Florencji jedno i drugie.

Gdyby Roma miała jeszcze środkowego napastnika budzącego strach, naprawdę mogłaby sprawić problemy każdemu rywalowi.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.