Dwa dni po sobotnim remisie z Atalantą włoscy publicyści analizują coraz trudniejszą sytuację Romy w walce o Ligę Mistrzów oraz otwarty konflikt między Gian Piero Gasperinim a Claudio Ranierim.
Roma w bardzo ważnym spotkaniu z Atalantą nie zdołała sięgnąć po pełną pulę, choć po straconym golu dobrze zareagowała i jeszcze przed przerwą doprowadziła do wyrównania. W drugiej połowie Giallorossi stworzyli kilka dogodnych okazji, ale znakomicie dysponowany Marco Carnesecchi nie pozwolił gospodarzom odwrócić losów meczu.
Remis, przy jednoczesnych zwycięstwach Milanu i Juventusu, znacząco skomplikował sytuację Romy w walce o miejsce w Champions League. W poniedziałkowej prasie równie dużo miejsca poświęcono jednak przyszłości Gasperiniego, jego relacjom z Ranierim oraz decyzjom, które po zakończeniu sezonu będą musieli podjąć Friedkinowie. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich publicystów opublikowane dziś w gazetach.
A. Vocalelli (La Gazzetta dello Sport): „Przygoda Gasperiniego w Romie jest mocno zagrożona”
Na pięć kolejek przed końcem wszystko pozostaje otwarte, ale trzydziesta trzecia seria spotkań przyniosła wyraźną wskazówkę dotyczącą walki o Champions League. Trzeci Milan i czwarty Juventus wygrały swoje mecze, podczas gdy piąte Como oraz szósta Roma nie zdołały tego zrobić. W konsekwencji różnica w tabeli stała się znacznie większa.
Nie nadszedł jeszcze czas na ostateczne podsumowania, ale był to poważny wstrząs dla zespołów goniących czołówkę. Como i Roma znalazły się teraz zdecydowanie dalej od miejsc premiowanych awansem do Ligi Mistrzów.
W Rzymie dyskutuje się natomiast przede wszystkim o sprawie Gasperini–Ranieri, której rozwiązanie Friedkinowie odłożyli do końca sezonu. Kibice Giallorossich publicznie wyrazili swoje stanowisko, nagradzając trenera oklaskami. Mam jednak wrażenie, że przygoda Gasperiniego w Romie jest mocno zagrożona. Czasami więcej niż wypowiedziane słowa znaczą cisza oraz wysyłane sygnały, które sam Gasp również musiał już zauważyć.
I. Zazzaroni (Corriere dello Sport): „Roma potrzebuje kompetentnego CEO, który rozumie włoski futbol”
Wszystko obraca się wokół wyniku. Przed Allegrim mówili o tym Ancelotti, Mourinho, Capello, Lippi, Gasperini, Ferguson, Simeone, Xabi Alonso, Mancini oraz tysiące trenerów regularnie podważanych z powodu braku oczekiwanych rezultatów. Uważacie, że jest inaczej i najważniejszy pozostaje piękny futbol? Spróbujcie wyobrazić sobie Gasperiniego, który po koszmarnym tygodniu dla Romy, jej kibiców i całego otoczenia klubu, również dla Ranieriego, przegrywa z Atalantą czterema golami.
Mówimy o szkoleniowcu uznawanym przez kolegów po fachu za wzór określonego rodzaju nowoczesnego futbolu, kopiowanego w wielu miejscach. Natychmiast pojawiłyby się jednak grymasy, zastrzeżenia i uwagi przeradzające się w otwarte ataki.
Spróbujmy wyobrazić sobie piłkę, w której można przetrwać porażkę, wynik nie jest najważniejszy, a klub może wydawać miliardy i przez lata nie zdobywać żadnego trofeum, jak Arsenal Artety do obecnego sezonu. Futbol, w którym naprawdę szanuje się trzyletni projekt. Tyle że we Włoszech tak to nie działa. Nasza piłka jest przemysłem przynoszącym ciągłe straty, a menedżer, który nie potrafi zapewnić wyników, zostaje wyrzucony.
To, co wydarzyło się w Romie między Ranierim a Gasperinim, może jeszcze zmienić się w coś pozytywnego i stać się punktem zwrotnym. Stanie się tak jednak wyłącznie wtedy, gdy po sześciu latach dyskusyjnego zarządzania Friedkinowie radykalnie zmienią kierunek i powierzą klub kompetentnemu CEO, potrafiącemu mówić językiem włoskiego futbolu. Łowcy głów zbyt często wybierają niewłaściwe głowy.
T. Carmellini (Il Tempo): „Jeden z duetu Gasperini–Ranieri musi odejść”
Na tym etapie Roma potrzebowałaby już prawdziwego cudu, a wśród Giallorossich brakuje specjalisty od takich rzeczy. Należy więc uznać, że kwalifikacja do następnej edycji Champions League praktycznie wymknęła się z rąk, ale jednocześnie nie wolno przekreślać wszystkiego dobrego, co zobaczyliśmy w tym sezonie. Trzeba natychmiast rozpocząć myślenie o przyszłości.
Przed kolejnym sezonem konieczna jest szybka zmiana kierunku, zaczynając od nazwisk najważniejszych bohaterów. Roma potrzebuje ludzi, którzy pozwolą wreszcie dokonać długo oczekiwanego skoku jakościowego. W stolicy Włoch mówi się o nim od lat, ale do tej pory nigdy rzeczywiście nie nastąpił.
Po pracy wykonanej przez Gasperiniego drużyna potrafi grać dobry futbol, choć nadal tylko fragmentami. Poprawa pod tym względem jest oczywista, ale również w tym sezonie nie wystarczyła do zdobycia czegokolwiek. Zakończenie rozgrywek na szóstym albo, w najlepszym przypadku, piątym miejscu pozostawia poczucie bezsilności, ponieważ cel w postaci Champions League został ponownie niezrealizowany.
Jakby tego było mało, doszło jeszcze do otwartego rozłamu między trenerem wybranym z myślą o przyszłości a człowiekiem klubu, który miał pełnić funkcję łącznika między właścicielami i sztabem szkoleniowym. Na tym etapie jest jasne, że jeden z duetu Gasperini–Ranieri jest w Romie zbędny i właśnie od rozstrzygnięcia tej sprawy należy rozpocząć odbudowę.
Ten, którego Friedkinowie wybiorą, powinien otrzymać pełną swobodę działania i możliwość pracy według własnych zasad. W tym sporcie właśnie w taki sposób buduje się poważne projekty. Później wybrana osoba będzie musiała wziąć na siebie całą odpowiedzialność za rezultaty.
A. Sorrentino (Il Messaggero): „Problemy Romy są techniczne, fizyczne i taktyczne”
Nikt lepiej od zespołu Jalisse i Gian Piero Gasperiniego nie może potwierdzić, że potoki słów nie przynoszą niczego dobrego. Roma Gasperiniego, otoczona polemikami, rozmowami i domysłami, w większości podsycanymi publiczną oraz prywatną złością trenera, zgubiła drogę prowadzącą do wyników. A to właśnie wyniki są jedyną rzeczą, która naprawdę się liczy.
Ponieważ spadek formy trwa już od dłuższego czasu, trudno obarczać odpowiedzialnością odejście Ranieriego przed meczem z Pisą, lekarzy, nieobecnych Friedkinów czy inne okoliczności przedstawiane jako usprawiedliwienie. Problem Romy miał i nadal ma charakter czysto techniczny, fizyczny oraz taktyczny.
W porównaniu z pierwszymi udanymi miesiącami nagle zniknęły odporność defensywna i sportowa furia, czyli największe zalety zespołu. W tamtym okresie Friedkinowie byli nieobecni dokładnie tak samo jak obecnie, a różnice zdań między Gaspem i niemal całym klubem również już istniały. To właśnie nad utratą tych boiskowych cech należałoby się zastanowić.
W pierwszej części sezonu Gasperini miał szczęśliwą rękę, w drugiej już znacznie mniej. Tylko tyle i aż tyle. Czy rozwiązaniem miałby być powrót De Rossiego? Czas pokaże.
Tymczasem Maurizio Sarri po cichu odzyskał dobrą rękę w chwili, gdy Gasp ją tracił. W rundzie rewanżowej Lazio zdobyło tyle samo punktów co Roma, a w środę będzie walczyć w Bergamo o awans do finału Pucharu Włoch.
Komentarze