Zwycięstwo nad Stuttgartem pozwoliło Romie umocnić swoją pozycję w europejskich rozgrywkach. W centrum uwagi znalazł się Niccolò Pisilli, a komentatorzy podkreślają styl i skuteczność zespołu prowadzonego przez Gian Piera Gasperiniego.
Roma pokonała Stuttgart 2:0 w Lidze Europy, ale całą scenę skradł Niccolò Pisilli, autor dubletu: „Jeśli urodziłeś się w Rzymie i kibicujesz Romie, nie możesz nie marzyć o takim wieczorze… a prędzej czy później marzenia się spełniają: tak właśnie powinno być. Pisilli delektuje się tą chwilą, a razem z nim cały żółto-czerwony lud” – pisze Tiziano Carmellini na łamach „Il Tempo”. Z kolei Mimmo Ferretti z „Corriere dello Sport” skupia się na gasperiniańskim odcisku palca przy pierwszym golu Romy: „Bramka Pisillego na prowadzenie była idealną syntezą gasperiniańskiej praktyczności: głębokie, pionowe podanie, wbiegnięcie w pole karne i gol. Najpierw bohaterem był Soulé, a potem młody rzymski pomocnik”.
Poniżej komentarze niektórych z najważniejszych publicystów prasowych, opublikowane dziś na łamach dzienników.
A. Vocalelli – Gazzetta dello Sport
I tak Roma rozświetliła wieczór Ligi Europy, pokonując Stuttgart i rezerwując sobie bezpośredni awans. Do rozegrania pozostała jeszcze jedna kolejka, ale Gasperini wie już, że los jest w jego rękach. […] Gasperini cieszy się ze swojego szóstego miejsca, po komplecie pozytywnych informacji, w tym z faktu, że jego Roma wykonała wyraźny skok w tabeli, nie prosząc wielu podstawowych zawodników o nadgodziny. Przez ponad godzinę wynikiem zarządzało wielu zmienników, z myślą o oszczędzaniu energii przed niedzielnym starciem z Milanem. Także najmłodsi odpowiedzieli znakomicie, a Pisilli podarował sobie magiczną noc. […] Bardzo dobrze zaprezentowali się także inni, jak Ghilardi. Gasperini wie, że może liczyć na kadrę zdolną walczyć na obu frontach. […]
M. Ferretti – Corriere dello Sport
Nietypowa Roma potrafiła wywieźć kolejne trzy niezwykle cenne punkty w swoim marszu w stronę 1/8 finału Ligi Europy. Stuttgart pokonany dzięki dubletowi Niccolò Pisillego. Dwa gole, które uciszają wiele brzydkich rzeczy opowiadanych na temat chłopaka i otwierają perspektywy wyczekiwane od całego życia. Stuttgart sprawiał wrażenie zespołu lepiej zorganizowanego, ale nie w fazie niskiego budowania akcji. Roma potrafiła wykorzystać ten mankament, by nastraszyć niemiecką defensywę. Gol Pisillego na prowadzenie był dokładną syntezą gasperiniańskiej praktyczności: głęboka piłka zagrana pionowo, wejście w tempo i gol. Najpierw w rolach głównych Soulé, a potem młody rzymski pomocnik. […] Skupienie na nieoczywistym bohaterze: Fergusonie. Nie musiało być łatwo wyjść na boisko, wiedząc, że trener nie darzy cię zaufaniem i że zabiegał o twoje odejście. Duży chłopak, który szuka przede wszystkim samego siebie, zanim zacznie szukać występu godnego Romy. Albo potwierdzenia w Romie. Jego przeciwnikiem był bardziej przyszłość niż Stuttgart. Mecz trudny, bo nie było ani jednego obserwatora, który myśląc o nim, nie porównywałby go do Malena. Występ Irlandczyka? Wieczór bez blasku.
T. Carmellini – Il Tempo
Jeśli urodziłeś się w Rzymie i kibicujesz Romie, nie możesz nie marzyć o takim wieczorze… a prędzej czy później marzenia się spełniają: tak właśnie powinno być. Pisilli cieszy się chwilą, a razem z nim cały żółto-czerwony lud. Gasperini wzywa, a giallorossi odpowiadają bez wahania dzięki ogólnie wyższemu poziomowi technicznemu od Stuttgartu. Zauważalny jest rozwój młodego pomocnika, którego trener słusznie zdecydował się zatrzymać w stolicy. […] A wczorajszy wieczór potwierdził także, że intuicja dotycząca Fergusona była słuszna. Pomijając kontuzję Dovbyka, Irlandczyk udowodnił, że jest lepszy. Swoją obecność zaznaczyła również defensywa. Gotowa, czujna, szybka w doskoku i skuteczna także wtedy, gdy podnosiła głowę i szukała gry do przodu. A z tyłu, gdy rywalom udawało się dotrzeć pod pole karne, zawsze był Svilar, który trzymał straż: także wczoraj co najmniej trzy decydujące interwencje. Bilans to Roma, która nadal się rozwija i pozwala trenerowi potwierdzić to, co zapowiadał w przeddzień meczu: spotkanie ważne, ale jeszcze ważniejsze będzie to z Milanem w niedzielny wieczór. Teraz reset głowy i nóg, by zmierzyć się z rossonerimi i dalej marzyć… Bo droga wciąż jest długa i pełna pułapek.
Komentarze
Cokolwiek mówić o Fergusonie, to zgodzę się, że i tak jest lepszy od Dovbyka. Jest też naprawdę młody i widać, że chce grać w piłkę a nie tylko na niej zarabiać. Wczoraj tę chęć, czy radość z grania była widoczna i u Dybali, który zaczyna bawić się piłką – to dobry znak.