Gian Piero Gasperini dopina pierwsze wybory przed inauguracją: po dwóch sesjach w Trigorii klaruje się wyjściowa jedenastka na sobotę (20:45) z Bologną, a na prawej stronie więcej szans na start ma Devyne Rensch.
Ostatnie godziny w Trigorii są gorące i to nie tylko przez pogodę. Ricky Massara pracuje, by spełnić powtarzane prośby trenera o wzmocnienia, pamiętając jednocześnie o „księgowych” realiach klubu, a szkoleniowiec musi utrzymać koncentrację piłkarzy, bo do premierowego gwizdka zostało naprawdę niewiele. Określona przez samego trenera Romy jako „bestialità” otwarta aż do początku września karuzela mercato może w pewnym stopniu wpływać na rytm pracy, choć wszyscy w szatni wiedzą, jak wielką wagę przywiązują do mocnego startu w drodze, która zapowiada się długa, wymagająca i trudna, ale też potencjalnie ekscytująca i niosąca dobre nowiny.
Gasperini wyciągnął z okresu przygotowawczego komplet wniosków i po dwóch pierwszych treningach tego tygodnia w Trigorii zaczyna finalizować decyzje dotyczące podstawowego składu na Olimpico oraz roli zmienników w starciu, które nie będzie pozbawione pułapek. Niezmienny Mile Svilar stanie między słupkami, pewny jest też blok z trójką stoperów: Gianluca Mancini jako lider w centrum i Evan Ndicka po lewej. Pierwszy dylemat dotyczy prawej strony tej linii: Daniele Ghilardi dał bardzo pozytywne sygnały w pierwszych meczach, choć na Benito Stirpe przeciwko Neom miał trudniejszy moment. To już nie reżim obozowy – obciążenia rozkłada się inaczej (w Frosinone zespół trenował nawet w poranek przed meczem) – więc pozostaje zobaczyć, czy Gasp od razu postawi na „nowe, które nadciąga”, czy też zaufa bardziej doświadczonemu Zekiemu Celikowi, który w poprzednim sezonie na tej pozycji bardzo pomógł Claudio Ranieriemu i Romie w marszu zakończonym miejscem w Lidze Europy.
Więcej szans na grę od 1. minuty niż świeżo sprowadzony Wesley ma jednak Rensch – i to jego kosztem. Holender, którego Gasperini początkowo widział jako wzmocnienie do trójki środkowych, na Stirpe wyglądał od Brazylijczyka dojrzalej w obu fazach i lepiej podejmował decyzje kilka metrów wyżej. Wesley jest piłkarzem, na którego trener patrzy z wyraźną atencją (powszechnie wiadomo, że chciał go już w Atalancie), ale zbyt gwałtowne wejście i ewentualne „dziecięce” błędy mogłyby zaciążyć na jego trajektorii. Gasp wie o tym i waży każdy krok, by wystartować optymalnie – zarówno zespołowo, jak i indywidualnie. Po lewej stronie zobaczymy Angeliño, a faworytami do pary środkowych (przy zastrzeżeniu, że decyzje końcowe jeszcze zapadną) pozostają Manu Koné i El Aynaoui. Na „dziewiątce” trwa wyścig między Evanem Fergusonem a Artemem Dowbykiem; niewiadomą pozostaje też, czy duet trequartystów Paulo Dybala–Matías Soulé zostanie skopiowany, czy też Joya zacznie z ławki, a ktoś inny obsadzi wysoką lewą półpozycję.
Historia najnowsza Gasperiniego z czasów Atalanty uczy jednego: w meczach otwarcia dwóch ostatnich sezonów szkoleniowiec zawsze wystawiał od pierwszej minuty co najmniej dwóch „świeżych” ludzi. Rok temu byli to Retegui i Brescianini (później dołączyli z ławki Godfrey i Sulemana), a w kampanii 2023/24 – Zortea i Kolašinac (weszli też Scamacca, Adopo i De Ketelaere). Krótko mówiąc, strach przed odważnymi decyzjami nie dotyczy trenera Romy: weźmie na siebie odpowiedzialność, jednocześnie czekając, aż kadra na sezon, który zaraz rusza, stanie się możliwie najpełniejsza.
Komentarze