W 2025 roku Roma przegrała pięć z 23 spotkań rozegranych u siebie – wszystkie porażki przyszły od września. W trwającym sezonie zespół ze stolicy Włoch znacznie lepiej radzi sobie na wyjazdach: w dziewięciu meczach poza domem odniósł siedem zwycięstw i poniósł zaledwie dwie porażki.
Il Romanista (D. Fidanza) | Gra przy ponad 60 tysiącach widzów na Stadio Olimpico od zawsze była dla rywali niezwykle trudnym wyzwaniem. W ostatnich latach mecze domowe przyniosły Romie i jej kibicom jedne z najpiękniejszych chwil – od historycznego odrobienia strat przeciwko Barcelonie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, po zwycięstwo w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Europy z Bayerem Leverkusen, które otworzyło drogę do finału. To tylko część satysfakcji, jakie pełny Olimpico dawał Romie i romanistom, a dwie kolejne strony nie wystarczyłyby, by opisać je wszystkie. Jeszcze niedawno potwierdzały to również liczby: od stycznia do września 2025 roku Roma nie przegrała ani jednego z 13 meczów rozegranych w Rzymie. Rywali z najwyższej półki nie brakowało – Fiorentina, Juventus, Napoli, Milan, Porto czy Athletic Club. Bilans był imponujący: 13 spotkań, 11 zwycięstw oraz dwa remisy z Napoli i Juventusem. Twierdza nie do zdobycia, która wydawała się skazana na to, by pozostać taka również w obecnym sezonie.
Właśnie dlatego tegoroczny trend tak bardzo odbiega od wieloletnich przyzwyczajeń w stolicy. W sezonie 2025/2026 Roma rozegrała u siebie dziesięć spotkań ligowych i pucharowych, z czego aż pięć zakończyło się porażkami – z Torino, Lille, Viktorią Pilzno, Interem i Napoli. Co najmniej trzy z tych przegranych przyszły przeciwko rywalom teoretycznie słabszym od giallorossich, którzy paradoksalnie znacznie lepiej prezentują się w meczach wyjazdowych – zarówno pod względem wyników, jak i gry. Dziewięć spotkań poza domem przyniosło siedem zwycięstw i tylko dwie porażki. To odwrócenie utartych schematów nie mogło nie zaskoczyć kibiców. Sam Gasperini niedawno mówił o konieczności powrotu do wysokiej formy, zwłaszcza w meczach domowych: „Szkoda, że tak często przegrywaliśmy przed własną publicznością. Chcielibyśmy dawać kibicom ładne, dobrze rozegrane mecze. Przy niektórych naszych cechach zdarza się, że u siebie wpadamy na mur i tracimy bramki – musimy być skuteczniejsi”. Krótko mówiąc, zupełne przeciwieństwo czasów, gdy Mourinho, jeszcze kilka lat temu, żartował, że na wyjazdach komuś brakuje „babcinnego ciasta”, nawiązując do braku osobowości w meczach rozgrywanych z dala od własnego stadionu.
Komentarze
Dzisiaj będzie bardzo ciężko, nie mówiąc już o kolejnej kokecje. 4 punkty w tych dwóch meczach to by była bajka.