Po meczu Romy z Atalantą Luca Percassi miał obrażać Tony’ego D’Amico. Sytuacja była na tyle napięta, że musieli interweniować stewardzi i policja.
Po zwycięstwie Romy nad Atalantą doszło do poważnego incydentu z udziałem dyrektora sportowego Giallorossich Tony’ego D’Amico. Według relacji świadków, działacz został słownie zaatakowany przez Lukę Percassiego, prezesa Atalanty i wiceprezydenta Lega Serie A, a sytuacja wymagała interwencji stewardów oraz policji.
Tony D’Amico nie mógł w pełni cieszyć się ze zwycięstwa Romy nad swoim byłym klubem. Kiedy opuszczał Stadio Olimpico, został zaczepiony przez Lukę Percassiego. Jak wynika z kilku bezpośrednich relacji, prezes Atalanty miał zacząć obrażać dyrektora sportowego Giallorossich. Wszystko wskazuje na to, że działacz nie pogodził się z odejściem D’Amico i jego decyzją o przenosinach do Romy.
D’Amico, wyraźnie zaskoczony sytuacją, nie odpowiedział na zaczepki i ruszył w kierunku samochodów zaparkowanych przed wejściem do części Monte Mario, gdzie swoje auta pozostawiają między innymi piłkarze. Percassi jednak nie zamierzał odpuszczać i kontynuował słowny atak.
Jego złość mogła być dodatkowo spotęgowana przez sposób, w jaki Atalanta przegrała spotkanie – decydującego gola w doliczonym czasie gry zdobył Matías Soulé. Ostatecznie sytuacja stała się na tyle poważna, że musieli zareagować stewardzi oraz policja, aby rozdzielić obu działaczy.
Nie był to zresztą pierwszy sygnał niezadowolenia Percassiego z odejścia D’Amico. Latem prezes Atalanty miał stawiać opór kolejnym prośbom Romy dotyczącym zawodników z Bergamo, ustępując między innymi w sprawie Martena de Roona.
Co ciekawe, Percassi miał już wcześniej wybrać Cristiano Giuntoliego jako nowego dyrektora sportowego Atalanty, a jednocześnie przez długi czas blokować odejście D’Amico do stolicy. Kierunek rzymski był więc najwyraźniej szczególnie niepożądany przez pochodzącego z Bergamo działacza.
Cała sytuacja miała również swoje konsekwencje dla Romy, która z powodu przedłużających się formalności mogła oficjalnie ogłosić D’Amico na stanowisku dopiero kilka dni później. Sam zainteresowany jeszcze cztery dni wcześniej bardzo pozytywnie wypowiadał się na temat swojego pobytu w Bergamo. Jak się okazuje, najwyraźniej nie wystarczyło to, by załagodzić relacje z Percassim.
Komentarze
Niezwykle buraczany typ, ten Percassi.