Roma po trudnym i momentami nerwowym spotkaniu wróciła do wygrywania w lidze. O losach meczu przesądziło premierowe trafienie Robinio Vaza w Serie A, dzięki któremu Giallorossi znów złapali kontakt z czołówką.
Roma po odpadnięciu z Europy musiała odpowiedzieć w lidze i zrobiła to w najskromniejszy możliwy sposób. Mecz z Lecce długo był zamknięty i szarpany, ale po przerwie wejście Robinio Vaza dało gospodarzom impuls, którego wcześniej brakowało. To właśnie Francuz zdobył jedynego gola wieczoru i zapewnił zespołowi Gasperiniego bardzo cenne trzy punkty.
Przebieg meczu
1. połowa: przewaga Romy, ale bez przełamania
Przed pierwszym gwizdkiem Curva Sud jasno dała drużynie do zrozumienia, że po rozczarowaniu w pucharach nie ma już miejsca na kolejne potknięcie. Roma od początku ruszyła do ataku i już w pierwszych minutach zamknęła Lecce w okolicach własnego pola karnego. Dwie pierwsze okazje przyszły po rzutach rożnych. Pellegrini najpierw próbował znaleźć Malena po krótkim rozegraniu z Pisillim, lecz dośrodkowanie przeciął Gallo, a po chwili znów szukał Holendra, który po rykoszecie próbował akrobatycznego wykończenia, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Lecce odpowiedziało w 9. minucie uderzeniem Ramadaniego z dystansu, choć próba była wyraźnie niecelna. Zespół Di Francesco był w pierwszej połowie dobrze zorganizowany i utrudniał Romie spokojne wyprowadzanie akcji od tyłu, co wywoływało lekkie niezadowolenie na trybunach. Najlepszą okazję gospodarze stworzyli w 20. minucie. Pellegrini oddał mocny strzał lewą nogą, ale Falcone świetnie zareagował i odbił piłkę nogami.
Cztery minuty później Roma nawet umieściła futbolówkę w siatce, gdy do bramki trafił Pisilli, jednak radość została szybko przerwana przez chorągiewkę asystenta. Akcja została anulowana z powodu spalonego Pellegriniego w początkowej fazie ataku. Z biegiem minut Roma coraz mocniej spychała Lecce, które coraz niżej ustawiało linię obrony, ale mimo przewagi gospodarze nie potrafili znaleźć przełamania. Po minucie doliczonego czasu Sacchi zakończył pierwszą połowę przy wyniku 0:0.
2. połowa: wejście Robinio Vaza i zwycięski cios
Po przerwie Roma musiała dokonać wymuszonej zmiany, bo na boisko nie wrócił Mancini, który zmagał się z problemem mięśniowym. W jego miejsce pojawił się Ghilardi. Lepiej drugą połowę zaczęło Lecce, a pierwszy sygnał ostrzegawczy dał Ngom, który mocno uderzył z dystansu. Piłka sprawiła Svilarowi problemy i w obronie pola karnego musieli pomóc partnerzy.
Gasperini nadal nie był zadowolony zwłaszcza z gry ofensywnej swojej drużyny i już w 51. minucie zdecydował się na zmianę, która okazała się kluczowa. El Aynaoui opuścił boisko, a zastąpił go Robinio Vaz, przy czym Pisilli cofnął się bliżej Cristante. Od tego momentu Roma wyraźnie podniosła intensywność pressingu i częściej atakowała przestrzeń za linią defensywy Lecce.
W 57. minucie przyszło przełamanie. Po dobrze rozegranej akcji Hermoso dostał piłkę przy linii końcowej i posłał miękkie dośrodkowanie na dalszy słupek. Tam najlepiej odnalazł się Robinio Vaz, który precyzyjnym strzałem głową skierował piłkę do siatki i nie dał Falcone żadnych szans. Był to jego pierwszy gol w barwach Romy i od razu trafienie, które przesądziło o wyniku meczu.
Po objęciu prowadzenia spotkanie się otworzyło. Lecce musiało zaryzykować i kilka razy było blisko wyrównania. Najpierw Svilar świetnie interweniował po strzale N’Driego, a chwilę później gospodarzy uratował Hermoso, który niemal z linii bramkowej wybił piłkę po uderzeniu głową Pierottiego, gdy bramkarz Romy był już poza akcją. Gasperini szybko zareagował, przeprowadzając kolejne zmiany, by ustabilizować końcówkę i dodać drużynie świeżości.
Roma mogła zamknąć mecz drugim golem. Po rzucie rożnym Robinio Vaz spróbował jeszcze efektownego uderzenia z prawej nogi, ale zabrakło mu precyzji. W końcówce świetną okazję miał także Ndicka, który dwukrotnie zmuszał Falcone do trudnych interwencji, choć akcja i tak była później zatrzymana z powodu spalonego Areny. Ostatecznie po czterech minutach doliczonego czasu Sacchi zakończył spotkanie. Roma pokonała Lecce 1:0 i wróciła do zwycięstw w Serie A po miesiącu przerwy.
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-2-1): Svilar – Mancini (46′ Ghilardi), Ndicka, Hermoso – Rensch, Cristante, El Aynaoui (51′ Robinio Vaz), Tsimikas (75′ Angelino) – Pisilli, Pellegrini (80′ Venturino) – Malen (75′ Arena).
Trener: Gasperini
LECCE (4-2-3-1): Falcone – Veiga, Siebert, Gabriel, Gallo – Ngom, Ramadani (86′ Sala) – Pierotti (86′ Helgason), Gandelman (61′ Fofana), Banda – Stulic (61′ Cheddira).
Trener: Di Francesco
Strzelcy bramek: 57′ Robinio Vaz (Roma)
Żółte kartki: Angeliño, Pisilli (Roma), Pierotti (Lecce)
Sędziowie: Sacchi (główny), Baccin, Zingarelli (asystenci), Massimi (IV sędzia). VAR: Ghersini. AVar: Abisso.
Frekwencja: 62 432
Komentarze
Dobry mecz ogólnie. Cieszy gol Vaza. Na boisko wyszli Venturino, Arena i Angelino wrócił. Zwłaszcza ten ostatni potrzebuje dużo wsparcia z naszej kibicowskiej strony. Pisilli moim zdaniem kiepsko zagrał. Lecce miało jedną setkę i Piękny Mariusz zatrzymał Pierottiego, za co należy mu się MVP, no i asystę miał do tego.
Jak na Vazę, to całkiem dobrze zagrał. W ogóle ten atak Vaz, Arena, Venturino, spokojnie może być atakiem rezerwowym, w przyszłym sezonie. Brakuje tylko skrzydłowych dla Malena. Brakuje z dwóch klasowych pomocników, z dwóch klasowych wahadłowych i można się znowu łudzić. Dziś było kiepsko, tyle że wynik farciarsko dla nas.
Malen z Vazem spokojnie mógłby grać na dwóch napastników, tylko za ich plecami musiałaby grać prawdziwa 10.
Ogrywać młodych, dać sobie spokój z LM, bo grać i tak nie ma kim.
I może w następnym sezonie będzie można liczyć na coś.
Wymęczone. Wzmacniamy 6 miejsce :)
Scudetto znowu w zasięgu! Hiszpański Ben Stiller MVP, Vaz pięknie.
Pierwsza połowa była tak pasjonująca, że poszedłem, na kwadrans, zrobić zdjęcie zorzy. xD Wróciłem, a tu 1-0. Potem też, jak oglądałem, to nic nie straciłem. Takie to już podejście po ostatnich tygodniach i po tym, że znowu przyjdzie nam się obejść bez CL.
Dobrze, że przed przerwą reprezentacyjną zdobyliśmy te 3 punkty i jesteśmy blisko Como. Może nie gra, ale wynik dobrze na nich wpłynie i na mecz z Interem wrócą z innym podejściem. Co do samego meczu to najlepszy Super Mario i widać, że Vaz bardzo dobry drugi mecz z rzędu. Fajnie, że młodzież dostaje szansę i coś tam pokazują. Pewnie gdyby nie kontuzje to nie powąchaliby murawy. Cieszy, że Angelino też dostał kilka minut.
Nie ma nic dobrego w tym, ze na boisku zespolu walczącego o Cl melduja sie juniorzy. Venturino powinien ogrywać się w serie b, vaz w ogonie serie a a Arena w primawerze.
Chaotyczny Malen któremu brakuje kogoś do grania jak Dybalito czy choćby D9vbyk z którym grał by na ścianę.
Walczymy choć mamy male szansę z taką kadrą
Wiadomo, że byłoby lepiej jakby młodzież odgrywała się poza Rzymem. Skoro na ławce mamy prawie samą młodzież to dobrze, że Gasp daje im szansę i wykorzystuje te 5 zmian a nie na siłę trzyma na boisku pierwszą 11-tkę. Też bym wolał, żeby na ławce było więcej doświadczenia, ale mamy to co mamy.
A niby dlaczego Roma nie może mieć małoletnich, rezerwowych napastników? Problemem jest towarzystwo Malena w pierwszym ataku a w zasadzie brak towarzystwa na skrzydłach, dla Malena. Problemem jest też brak mocy w drugiej linii i na wahadłach. Ten zespół jest słaby jakościowo i ilościowo i raczej to nam przekreśla kolejny już sezon.
Dla mnie lepiej wygląda Arena niż Vaz. Pilka go szuka i zawsze ma jakąś okazję, nawet jak wejdzie na krótko. Vaz ma jakieś dziwne zachowania jak na napastnika, jakby mu brakowało koordynacji.
Dla mnie obaj mają talent i obaj się fajnie rozwijają ale Vaz jest takim bardziej skrzydłowym, uciekającym do boku i szukającym dośrodkowań. Vazonowi nie brak koordynacji, tylko siły mięśni i doświadczenia. Arena poluje na gole. To inny typ napastnika, typowy pies na gole.
Jak dla mnie to burdel w obronie. Pamiętajmy, że Lecce własciwie chcieli tu tylko remis wyciągnąć, a tymczasem niewiele im brakowało do strzelenia gola na 1-1. Cienizna. Malen ma ciąg na bramę, ale trochę się zaciął – spoko, bywa. Vaz też ma ciąg na bramę, chociaż niewiele jeszcze potrafi, to jednak jest typowym napastnikiem (przepłacony, ale spoko, coś z niebo będzie). Linia pomocy to dramat – od dawna było słabo, ale co teraz się porobiło to nie rozumiem. Co z tego że Pisilli dużo pracuje? Nic. Trzeba się cieszyć że mamy 3 pkt i liczyć że wychodzimy z doła.
Vaz umie powalczyć tyłem do bramki z obrońcą na plecach, coś co dla takiego kloca jak Dovbyk jest czarną magia. Z pewnością wolę oglądać Arene i Vaza niż Ukraińca, któremu każda piłka przy przyjęciu odskakuje na parę metrów.
Dobrze, że udało się wygrać chociaż to był trudny mecz bo lecce ostatnio gryzie ostro trawe i są w dobrej formie, szkoda, że Malen z przodu do wejścia Vaza nie miał wsparcia i szarpał chaotycznie, no i trzeba przyznać, że Tsimikas i Angelinio wyglądają bardzo słabo a Rensch to zależy jak się wylosuje dzisiaj było nieźle. Fajnie, że Vaz strzelił no i świetnie walczy o pozycję jak rozbuduje mięśnie i obrobi skila to będzie maszyna ale ten Arena to może być lepszy cwaniak bo piłka sama go szuka, przy obecnych deficytach to będą jeszcze mieli z pewnością sporo okazji ogrywać się, Venturino pewnie też. Najwiekszy brak jaki jest to brak Soule bo do momentu gdy był i był w formie to wszystko się dobrze układało dużo większa strata niż strata Dybali bo to też przednie płuca drużyny a Dybala to i tak co chwilę ma problemy.