Roma wyrusza na Sardynię z ambicją powrotu do walki o najwyższe cele. Problemy zdrowotne w zespole nie ułatwiły przygotowań, jednak Gasperini zachowuje spokój i wierzy w siłę kolektywu. Spotkanie z Cagliari może okazać się kluczowe dla odbudowania pewności siebie.
Il Tempo (L. Pes) | Nie ma czasu do stracenia. Należy jak najszybciej wrócić do zwycięskiego rytmu, aby pozostać w kontakcie z czołówką, która jest jednocześnie bramą do Ligi Mistrzów. Roma udaje się do Cagliari, gdzie dziś o 15:00 zmierzy się z drużyną Pisacane, pragnąc zmazać porażkę sprzed tygodnia z Napoli na Stadio Olimpico.
Miniony tydzień był trudny dla Gasperiniego, który – paradoksalnie – mając pełne siedem dni na przygotowanie do spotkania, musiał zmagać się z serią drobnych urazów. Do grypy, która dotknęła Dybale i Baldanziego, oraz problemów zdrowotnych Koné, Fergusona i El Aynaoui, dołączyło również zatrzymanie Wesleya, który pozostał w stolicy.
Trener jednak nie dramatyzuje i stawia na siłę zespołu. „To nie był prosty tydzień, ponieważ zmagały nas urazy i infekcje, które dotknęły wielu zawodników. Potem doszły jeszcze grypy Baldanziego i Dybali. Krótko mówiąc, nie była to taka praca tygodniowa, na jaką liczyłem. Ale poza tym wszyscy są jak highlanderzy, nigdy nie odpuszczają. Zawsze są gotowi. Postaram się zabrać wszystkich do Cagliari, ale później dokonam oceny, pamiętając, że w czwartek gramy w Lidze Europy, a w poniedziałek z Como”.
Grupa, która mimo ograniczeń przekonała szkoleniowca z Piemontu od pierwszego dnia, potrafiła jak dotąd wycisnąć z siebie więcej, niż można było oczekiwać. „Naprawdę ufam wszystkim. To szatnia pod wieloma względami wyjątkowa. Począwszy od Svilara i pozostałych bramkarzy, którzy nie grają, przez całą defensywę: Ndicka, Hermoso i Mancini to liderzy. Ghilardi i Ziółkowski to dwaj młodzi zawodnicy, którzy nie opuścili ani minuty treningu, co było dla nich bardzo wymagające. Dotyczy to wszystkich: Rensch zawsze jest, Tsimikas – mimo swoich trudności – również. Soulé jest niezwykły. Mieliśmy kilku zawodników wykluczonych na dłużej, ale inni mogą mieć prawo do jednego czy dwóch dni przerwy”.
Komentarze