Pożegnanie z pucharami. Roma – Bologna 3:4

Mimo zjawiskowej oprawy i pełnego Olimpico, drużyna Giallorossich nie dała rady zadowolić swoich kibiców. Po 120 minutach Rossoblù wyeliminowali Romę i to oni zmierzą się z 1/4 finału LE z Aston Villą.

fot. © asroma.com

Roma przeżyła przy Olimpico prawdziwy rollercoaster, wracając z 1:3 na 3:3 i doprowadzając do dogrywki po pełnym emocji rewanżu z Bologną. Ostatecznie jednak zespół Gasperiniego nie zdołał postawić ostatniego kroku. Decydujące trafienie padło w 110. minucie.

Przebieg meczu

1. połowa: Ndicka odpowiada, ale Bologna schodzi z prowadzeniem

Olimpico od pierwszych sekund żyło wielkim wieczorem, a oprawa i atmosfera miały ponieść Romę do awansu. Początek spotkania był jednak dość ostrożny i szybko okazało się, że Bologna nie zamierza tylko się bronić. Już w 7. minucie Pisilli oddał pierwszy celny strzał meczu, ale goście dobrze zamknęli dostęp do bramki. Roma częściej utrzymywała się przy piłce, natomiast Bologna szukała szybkich wyjść po odbiorze.

W 14. minucie zrobiło się groźnie po stronie gości, gdy Castro ruszył do pojedynku z Celikiem i oddał strzał, który po lekkiej zmianie toru minął bramkę. Chwilę później Gasperini stracił Koné, który zszedł z boiska z problemem mięśniowym, a jego miejsce zajął Pellegrini. To był pierwszy sygnał, że dla Romy może to być trudny wieczór. W 22. minucie Bologna objęła prowadzenie. Rowe wymienił piłkę z Castro, skorzystał też na starciu z Mancinim uznanym za prawidłowe i kapitalnym strzałem umieścił piłkę w okienku, nie dając Svilarowi żadnych szans.

Roma starała się odpowiedzieć i była blisko wyrównania po stałym fragmencie. Pellegrini huknął bezpośrednio z rzutu wolnego z około 25 metrów i trafił w poprzeczkę. Chwilę później jednak to właśnie po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego gospodarze doprowadzili do remisu. Ndicka wyskoczył najwyżej w polu karnym i potężnym uderzeniem głową pokonał Ravaglię, ponownie udowadniając swoją skuteczność pod bramką rywali.

Wydawało się, że Roma może jeszcze przed przerwą przechylić szalę na swoją stronę, ale Malen spóźnił się minimalnie do zgrania Cristante. Tuż przed zejściem do szatni nastąpił jednak kolejny cios. Po kontakcie El Shaarawego z Zorteą w polu karnym arbiter wskazał na jedenasty metr mimo gwałtownych protestów gospodarzy. Bernardeschi pewnie wykorzystał rzut karny i Bologna schodziła na przerwę z prowadzeniem 2:1.

2. połowa: Roma wraca z 1:3 i doprowadza do dogrywki

Po zmianie stron Roma ruszyła do przodu wspierana przez głośne trybuny, ale długo brakowało jej precyzji. Malen dwukrotnie próbował z dystansu, jednak nie potrafił znaleźć światła bramki. Giallorossi grali z dużą nerwowością, a Gasperini szybko zdecydował się na kolejną zmianę, wpuszczając Robinio Vaza za El Shaarawego. Niemal od razu po tej roszadzie Bologna zadała trzeci cios. Rowe odebrał piłkę po błędach Cristante i Ndicki, a Castro huknął pod poprzeczkę, podwyższając na 3:1 i wprawiając Olimpico w osłupienie.

Roma przez chwilę wyglądała na oszołomioną, ale nie złożyła broni. W 66. minucie Vaz dostał dobre podanie od Malena, wbiegł w pole karne, lecz jego strzał był zbyt słaby, by zaskoczyć Ravaglię. Chwilę później ten sam zawodnik odegrał jednak ważną rolę przy akcji kontaktowej. Po zagraniu Cristante został wyraźnie odepchnięty przez Freulera w polu karnym, a arbiter bez wahania wskazał na wapno. Malen pewnie wykorzystał jedenastkę i zmniejszył straty do 2:3.

Od tego momentu Roma wyraźnie odzyskała wiarę. Pellegrini najpierw groźnie uderzył z rzutu wolnego, zmuszając Ravaglię do interwencji, a potem sam doprowadził do wyrównania. W 81. minucie kapitan gospodarzy oddał precyzyjny strzał lewą nogą z okolic pola karnego i trafił przy słupku, dając Romie wynik 3:3. Bologna jeszcze przed końcem regulaminowego czasu mogła zadać decydujący cios, ale Svilar uratował gospodarzy po uderzeniu Freulera. Roma także miała swoją szansę po strzale Wesleya, lecz piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Po pięciu minutach doliczonego czasu gry stało się jasne, że o awansie zdecyduje dogrywka.

Dogrywka: Cambiaghi ucisza Olimpico

Dogrywka rozpoczęła się przy znakomitej atmosferze, bo trybuny znów próbowały ponieść Romę, jakby zaczynał się zupełnie nowy mecz. Bologna od razu odpowiedziała zmianą, wpuszczając Moro za Pobegę. Pierwszy sygnał wysłali gospodarze, gdy Celik uderzył mocno z dystansu, ale Ravaglia zdołał odbić piłkę na rzut rożny. W końcówce pierwszej części dogrywki Gasperini dokonał kolejnej roszady, wprowadzając El Aynaouiego za Pisillego. Mimo zmęczenia po obu stronach brakowało już klarownych sytuacji i po pierwszych piętnastu minutach dodatkowego czasu gry utrzymywał się remis 3:3.

Druga część dogrywki zaczęła się od nieco odważniejszych prób Bologni. Orsolini skorzystał z chwili zawahania w środku pola Romy, ale Pellegrini świetnym powrotem zdołał zablokować groźną sytuację. Gasperini posłał jeszcze do gry Zaragozę za Celika, szukając ostatniego impulsu w ofensywie. Decydujący moment nadszedł jednak w 110. minucie. Cambiaghi dostał piłkę w polu karnym i płaskim strzałem przy bliższym słupku pokonał Svilara, wywołując eksplozję radości w sektorze gości i ciszę na trybunach Olimpico. Roma próbowała jeszcze wrócić do meczu, ale w końcówce zabrakło już sił i konkretu. Po 122 minutach gry arbiter zakończył spotkanie, a Bologna mogła świętować awans do ćwierćfinału.

Składy i szczegóły meczu

ROMA (3-4-2-1): Svilar Mancini, Ndicka, Hermoso Celik (109′ Zaragoza), Pisilli (104′ El Aynaoui), Koné (20′ Pellegrini), Wesley Cristante El Shaarawy (57′ Vaz), Malen.
Trener: Gasperini

BOLOGNA (4-3-3): Ravaglia Zortea, Vitik (73′ Casale), Lucumì, Joao Mario Ferguson, Freuler, Pobega (91′ Moro) Bernardeschi (79′ Orsolini), Castro (73′ Dallinga), Rowe (73′ Cambiaghi).
Trener:
Italiano

Strzelcy bramek: 32′ Ndicka (Roma), 69′ Malen (Roma), 81′ Pellegrini (Roma), 22′ Rowe (Bologna), 47′ Bernardeschi (Bologna), 58′ Castro (Bologna), 110′ Cambiaghi (Bologna)
Żółte kartki: Celik (Roma), Vitik, Zortea, Lucumì, Freuler, Ferguson (Bologna)
Sędziowie: Kovacs (główny), Marica, Tunyogi (asystenci), Szabolcs Kovacs (IV sędzia). VAR: Tiago Martins. AVar: Van Driessche.
Frekwencja: 63 991

Komentarze

  • takitam
    19 marca 2026, 23:39

    Hehehe

  • buker7
    19 marca 2026, 23:40

    Gasperini kolejny mecz zajebał. Dwóch Brajanów na boisku, to o dwóch za dużo. Na chuj to w ogóle oglądać…

    • samber
      19 marca 2026, 23:43

      Ze zmian akceptuję wprowadzenia Vaza. Niewiele chłopak umie, ale dał coś pozytywnego w tym meczu, nawet oprócz karnego. A wprowadzenie Brajanka który umie jeszcze mniej niż Vaz, to dla mnie kryminał.

    • Junkhead
      19 marca 2026, 23:46

      Wprowadził tych co miał, to był ostatni ofensywy gracz z ławki.

    • buker7
      19 marca 2026, 23:47

      Celik o wiele wiecej robił w ofensywie niż ten Tyrion Lannister

    • Marcin1990
      20 marca 2026, 00:47

      Niby w czym gasperini zajebał mecz?

  • samber
    19 marca 2026, 23:40

    Powinno się zrobić gorąco, bo to był mecz którego nie powinniśmy przegrać. Bolonia nie grała tak dobrze abyśmy przegrali, ale straciliśmy łatwo 4 gole. I się pytam jak, skoro Bolonia wcale nie atakowała tylko węszyła okazji? Daliśmy dupy i tyle.

  • abruzzi
    19 marca 2026, 23:44

    Pellegrini zdecydowanie najlepszy na boisku xD Tylko co z tego? xD A no właśnie, jak on jest najlepszy, to wiedz, że coś się dzieje.
    Byliśmy słabsi w obydwu spotkaniach, bez pomysłu i to my dziś strzelaliśmy jakieś bramki z tzw. du.y.
    Abstrahując od tego, że Pellegrini zagrał dziś, mimo wszytko, dobre spotkanie, to póki nie pozbędziemy się jego, Brajana i Orzeszka, w pakiecie, to nawet Klopp i inni tacy nic tu nie poradzą.
    Od pewnego czasu tracimy gole z łatwością i na zawołanie, a w ataku nadal mamy deficyty. To się przekłada na kolejny mecz bez wygranej i prawdopodobnie zamknięcie sezonu, bo czwarte miejsce w Serie A to coś z cyklu "dział fantastyki piętro wyżej".
    Strasznie fatalnie gramy organizacyjnie w obronie, nie jako indywidualia, ale jako zespół. W środku pola, oprócz przebłysków Pisillego, nie ma obecnie gracza, który miałby ciąg na progresywną grę do przodu. W ataku sam Malen nic nie wskóra. Do tego, jak nie idzie i jak wynik jest niekorzystny, to w głowie trenera pojawiają się jakieś dziwne rozwiązania jak Brajan ustawiony na 30 metrze od bramki rywali ala Kałużny w 2002 roku w Korei, który podobnie jak Polak żadnej główki nie wygrał. Dziwne to wszystko.
    Do tego wszedł ten patafian Zaragoza i gola strzelił chłop, co go wcześniej pieczołowicie odcinał od gry Celik.

    • matekson
      19 marca 2026, 23:47

      Nie do końca się zgodzę że trójka jest problemem, oni by dziś dużo dali z ławki a tak nawet nie było kogo wpuścić… Oni się nadają ale na ławkę a nie do pierwszej 11 my nie mamy zmienników.

    • mold
      19 marca 2026, 23:52

      Wiadomo, można byłoby mieć ich na ławce, tylko za 20% tego co teraz zarabiają. Bo tak żeby utrzymywać ten wesoły włoski Bordello i jeszcze dokupić graczy do pierwszego składu to nas nie stać. Są nieprzemijającymi symbolami kolekcji 6 miejsc w sezonie. Może też chodzi o jakiś szok dla drużyny.

  • completny
    19 marca 2026, 23:46

    Odpadamy z Ligi Europy, żeby za rok znowu grać w Lidze Europy. Chłopaki dzisiaj walczyli, szarpali jak nigdy, jednak gdy tracisz tak łatwo 4 bramki na własnym boisku, to nie ma co myśleć o awansie. Zabrakło jakości, kogoś takiego jak Dybala, który pograłby z Malenem. Natomiast to nie atak dzisiaj zawiódł, a nieszczelna obrona. Trzeba coś z tym zrobić, może Ndicka na chwilę na ławkę i Ziółek za niego? Gorzej nie będzie…

    • completny
      19 marca 2026, 23:50

      Dodam tylko, że odpadnięcie boli o tyle bardziej, że ta Bologna wcale nie była jakaś mocna. Grali swoje, ale bez przesady, od stanu 1:3 to tylko Roma miała inicjatywę, Italiano zrobił słabe zmiany, więc powinniśmy do wyciągnąć minimum na karne. Niestety zrobili jedną kontrę i to im wystarczyło. Bardzo niessczelna obrona. To nie miało prawa przejść.

    • Youngpusseydon
      20 marca 2026, 09:26

      Miejmy nadzieję, że odpoczniemy od pucharów w przyszłym sezonie, co będzie idealnym momentem na przewietrzenie szatni z tych mocno nieświeżych kopaczy.

  • Omen
    19 marca 2026, 23:56

    Wygląda na to, że mamy pierwszy poważny kryzys. Chłopaki od meczu z Juventusem kiedy wygrywaliśmy 3-1 i zremisowaliśmy totalnie stracili spokój i koncentrację na boisku. Potem mamy porażkę z Genuą, remis z Bolonią, wpiernicz od Como i dziś porażkę z Bolonią. Najgorsze że posypała nam się zupełnie obrona, bo bramek (jak na nas) strzelamy sporo. Licząc z tym come backiem Juve dostaliśmy w tyłek 11 goli, gdy normalnie mieliśmy średnią poniżej jednego na mecz. Gasp, zamykaj ich w Trigorii i wyjmuj bicz, bo z taką grą nasze dziewczyny zaraz wypną tyłek przed Lecce :P Ja wiem że z przodu mamy maszynę ładującą bramki, ale nadal trzeba bronić.

  • abruzzi
    19 marca 2026, 23:56

    Jeszcze ciekawe jest w mentalności tej drużyny, że cisnęliśmy mocno od gola na 2-3 do gola na 3-3. Pojawił się karny z niczego, rzuciliśmy się na nich przez 10 minut z pomysłem i dosyć mocno… po czym, 80 minuta, gol na 3-3 i znowu fajrant i tak przez kolejne 40 minut. To też jest trudne do ogarnięcia.

    • Omen
      20 marca 2026, 00:03

      Siadł im mental po Juve, inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Złamano im wtedy totalnie morale.

    • buker7
      20 marca 2026, 00:13

      No to niezły mają mental te cipki, skoro po jednym meczu cały sezon w dupe teraz. Chyba to powinno doprowadzić do jakichś wniosków prawda? A nie czekaj…

    • Youngpusseydon
      20 marca 2026, 09:28

      No przecież chłopaki wyszli z metalem byle dociągnąć do karnych, najmniejszym nakładem sił.

  • hako
    20 marca 2026, 01:01

    Niestety tak to jest, gdy liderami szatni są goście, którzy swój sufit osiągnęli dawno temu. To nie przypadek, ze od 7 (!) lat Roma kończy zawsze w tym samym miejscu i ma najgorszą średnią zdobywanych punktów z resztą czołówki. Nasi kolekcjonerzy latami mydlą oczy i zaburzają obraz rzeczywistości. Trenerów zmieniać można w kółko, ale nie tych, którzy wypracowują od 7 lat te same rozczarowania. Szkoda.

  • Marcin1990
    20 marca 2026, 01:34

    Pierwszy poważny błąd sezonu, przede wszystkim zawiodła obrona, ale paradoksalnie atak na plus bo remonta udana, bardzo dobry mecz Pellegriniego i wejście smoka w wykonaniu Vaza. Bolonia załatwiła nas tak naprawdę grą z kontry. Ławka skromna też nie pomaga, co najmniej kilku piłkarzom trzeba byłoby podziękować po sezonie

  • Totnik
    20 marca 2026, 04:21

    QUO VADIS ROMO ? to już czas, dajmy zadość tradycji :) późno bo późno ale znowu się wszytko zmaslakowało jak za drugiego Muchomora…

  • jamtaicho
    20 marca 2026, 04:51

    Co to za pomysł, żeby jeden z ŚO tj. Mancini biegał sobie jako skrzydłowy, a z tyłu dziura? On wraca do obrony tak powoli, że ja bym tam szybciej dobiegł, a nie mam totalnie formy. Jeszcze widzę kolejny mecz, że Mancini strasznie się kłóci z Celikiem. Coś mam wrażenie, że ta silna i zgrana grupa to jest mit wciskany dziennikarzom przy każdej okazji.

    • Youngpusseydon
      20 marca 2026, 09:30

      Popatrz sobie jak grali obrońcy u Gasperiniego w Atalancie, albo jak gra Basto i w Interze. Niestety Mancini chyba ma najlepsze predyspozycje ofensywne do takiej gry, to raz, a dwa przy takim wyjściu ktoś powinien asekurować jego pozycje, bo nie wierze, że Siwy pozwala na takie rajdy bez zabezpieczenia.

    • jamtaicho
      20 marca 2026, 09:48

      Wczoraj to dziury były jak cholera. Poza tym co nam po pięknym stylu Atalanty jak my tak nie gramy.

    • Youngpusseydon
      20 marca 2026, 17:33

      I to jest też trochę problem, że Gasp trzyma się usilnie tego 3-4-2-1 jak nie ma wykonawców na to. Ja rozumiem, że on ten styl zna świetnie, no ale w przypadku naszej drużyny to nie będzie działać. Nie kojarzę żebyśmy chociaż jeden mecz zagrali w stylu Atalanty, my mamy jednego prawdziwego wahadłowego do takiej gry, który na dodatek gra na nie swojej stronie xD środek pola to u nas też tragedia – chimera Kone i młody Pisilli. Reszta to na ławkę albo do wyrzucenia.

  • Quattro
    20 marca 2026, 05:35

    Mai una gioia – nigdy żadnej radości…

  • Canis
    20 marca 2026, 06:07

    I takim oto akcentem, w marcu kończymy bieżący sezon. Życzę dużo zdrowia psychicznego i pozytywnego myślenia. Pa.

  • wojtas
    20 marca 2026, 07:11

    Nie ważne kto zagrał dobrze kto zle w każdym meczu tak jest ważne zeby wygrywać a my tego nie potrafimy pękamy w najważniejszych momentach sezonu.Zaczynamy bój z Atalanta o kolejny puchar Biedronki w przyszłym sezonie.

  • PunioLP
    20 marca 2026, 09:00

    Czy można oskarżać ich o brak ambicji gdy trzy razy odrabiała straty?
    Kontuzje,brak wartościowych zmienników i coś co w miesiąc zmieniło najlepszą obronę w lidzie w dziurawe sito.
    Z plusów chyba najlepiej wystawić juz Vaza z Malenem od pierwszej minuty zeby grali razem i sie ogrywali z sobą juz na przyszły sezon. W Aralancie Gasp byl szefem wszystkich szefów i dało to efekty. U nas w hierarchii korporacyjnej juz nie i…