Gdy przyszła jego kolej, był gotowy. Niccolò Pisilli wykorzystał moment i dziś to on nadaje rytm najmłodszej Romie ostatnich lat.
Il Romanista – L. Latini | W piłce nożnej często powtarza się frazę, że trzeba być gotowym, kiedy nadchodzi moment. Łatwo to powiedzieć, znacznie trudniej udowodnić na boisku, zwłaszcza gdy przez pół sezonu dostaje się głównie krótkie epizody. Tak właśnie wyglądała pierwsza część rozgrywek w wykonaniu Niccolò Pisilliego. Wchodził na końcówki, łapał minuty, zbierał doświadczenie. Czekał.
A potem Gasperini go wezwał. Najpierw z konieczności, bo El Aynaoui wyjechał na Puchar Narodów Afryki, później dlatego, że Koné wypadł z powodu kontuzji. I wtedy numer 61 odpowiedział tak, jak odpowiadają piłkarze dojrzali. Bez fajerwerków na pokaz, za to z konkretem.
Poniedziałkowy mecz z Cagliari był tego najlepszym dowodem. Gasperini postawił na niego od pierwszej minuty kosztem El Aynaouiego i dostał dokładnie to, czego oczekiwał. Dynamikę, pressing, inteligencję w rozegraniu. Pisilli przebiegł 11,5 kilometra, najwięcej ze wszystkich na boisku, ale nie był tylko „biegaczem”. Coraz wyraźniej widać u niego zdolność do dyrygowania tempem gry, do podejmowania właściwych decyzji pod presją. To środkowy pomocnik, który zaczyna łączyć ilość z jakością. A nie ma jeszcze 22 lat.
Początek 2026 roku jest dla niego przełomowy. Rzymski chłopak, wychowany w klubie, pracuje w ciszy, bez deklaracji, bez gestów pod publiczkę. „Piso” robi swoje, czekając na okazję. Wygląda na to, że ta okazja wreszcie nadeszła.
Podobną drogę przechodzi Daniele Ghilardi. Jeszcze jesienią był zagadką, piłkarzem z rotacji, o którym mówiło się niewiele. Dziś jest współwłaścicielem miejsca w wyjściowym składzie. Najpierw brak Ndicki, potem kolejne problemy zdrowotne Hermoso sprawiły, że Gasperini musiał mu zaufać. I znów zadziałała zasada gotowości.
W całym 2025 roku Ghilardi rozegrał 129 minut. Od stycznia ma ich już 717, a niektóre występy, jak ten przeciwko Milanowi, były naprawdę dojrzałe. W ostatnim meczu wyszedł w pierwszym składzie i grał do 90. minuty. Zagrał już wystarczająco, by aktywowała się jego klauzula wykupu z Werony (9 mln Eur0). Roma kończyła spotkanie jedną z najmłodszych jedenastek w Serie A. Wyjściowa średnia wieku wynosiła 25,7 roku, końcowa spadła do 23,4. Na boisku pojawili się Zaragoza, El Aynaoui, a przede wszystkim Venturino i Arena, który właśnie skończył 17 lat.
Ta Roma młodnieje na naszych oczach. I co ważniejsze, nie młodnieje z konieczności, ale z przekonania. Gasperini od lat potrafi wprowadzać młodych bez protekcjonalnego klosza. Nie daje im taryfy ulgowej, daje im odpowiedzialność. A oni, jak Pisilli czy Ghilardi, zaczynają ją unosić. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy projekt Gasperiniego ma przyszłość, odpowiedź widać w tych twarzach. Młodych, głodnych i coraz pewniejszych siebie. Ta Roma nie tylko walczy o swoje cele. Ona rośnie.
Komentarze
Pisilli dość powoli wchodzi do kadry. W poprzednich dwóch sezonach było o nim w miarę głośno, wiele pochwał w tym od Spalletiego. U Gasperiniego pierwsze występy, ja pamiętam, że miał zwyczajnie słabe, ale rośnie z meczu na mecz. Bardzo liczę, że jest to zawodnik na pierwszy skład Romy, bo potrzebujemy wychowanków jako tożsamości!
Chodziło Ci pewnie o poprzednich dwóch trenerów a nie poprzednie dwa sezony. Pisilli jest z nami w sumie dopiero od 24/25, kiedy postawił na niego Daniele, wcześniej miał okazję błyszczeć jedynie w primaverze.
To ten gorszy wg Muchomora z dwójki Pagano-Pisilli? ;) Mam nadzieję że pod Gaspem z czasem wskoczy na taki level, że zamknie niektórym niedowiarkom buzie :)
Ja tam dalej po cichu liczę, że Pagano wróci i jeszcze będzie z niego jakiś pożytek.
Pisilli w wieku 20 lat dostał w Romie naprawdę przyzwoity kontrakt, co jest wyraźnym znakiem że Roma stawia na tego chłopaka. Miał słabsze mecze i będzie je jeszcze miał, ale to jest nasza przyszłość.
Mam nadzieję że w końcu ktoś u nas będzie się rozwijał i nie będzie do "odstrzału" jak Zalewski Bove i kilku innych wcześniej
Wypada żeby się chłopak rozwijał, ponieważ w przypadku braku awansu do LM to wiadomo że Kone zostanie poświęcony, realnie za około 60 mln pójdzie.