Pisilli: „Nie rozumiem, dlaczego miałbym odejść z Romy. Teraz wiem, czego chce Gasperini”

Niccolò Pisilli mówi z dużą dojrzałością o reprezentacji Włoch, pracy z młodymi piłkarzami i swoim rozwoju w Romie. Pomocnik Giallorossich podkreśla, że czuje szczególną więź z klubem i nie widzi powodu, by myśleć o odejściu.

fot. © asroma.com

Piso odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas zgrupowania reprezentacji Włoch. Młody pomocnik Romy opowiedział o metodach pracy Silvio Baldiniego, rozczarowaniu po meczu z Bośnią, relacji z Gian Piero Gasperinim oraz swojej przyszłości w klubie z Wiecznego Miasta. Poniżej prezentujemy treść rozmowy.

Baldini [tymczasowy trener] każe wam czytać motywacyjne wiadomości. Jak opisałbyś jego podejście do komunikacji?
– Myślę, że wy też znacie trenera. To prawdziwy i szczery człowiek, z głębokimi wartościami. Przekazuje nam te wartości i to jest bardzo piękne. Często mówi do nas o rzeczach, które wykraczają poza piłkę, a potem od nas zależy, czy potrafimy to przyjąć. Jeśli trafia ci to do serca i głowy, daje ci bardzo dużo zarówno pod względem piłkarskim, jak i pozaboiskowym. Mówi nam, że boisko jest naszą świątynią. Mamy te dwie, dwie i pół godziny codziennego treningu, w których musimy być całkowicie skoncentrowani. W innych zawodach pracuje się może więcej godzin, ale dla piłkarza trenowanie przez ponad dwie godziny byłoby szkodliwe. On wymaga od nas pełnej koncentracji w tych dwóch godzinach i odcięcia wszystkiego innego. Właśnie w tym czasie odbywa się nasz rozwój jako piłkarzy i ludzi.

Co czułeś po meczu z Bośnią? W spotkaniu z Luksemburgiem ty i Pio Esposito wyglądaliście na bardziej dojrzałych mentalnie. To efekt minut rozegranych w klubach?
– Jeśli chodzi o Bośnię, myślę, że wszystko było widoczne. To było ogromne rozczarowanie, wszyscy byliśmy bardzo zawiedzeni, bo bardzo nam zależało. Niestety tak to się potoczyło, ale na boisku daliśmy wszystko, co mieliśmy. Złożyło się na to kilka wydarzeń. To był trudny mecz, ale drużyna była w stu procentach skupiona na awansie na mundial. Pio jest świetnym piłkarzem, ale myślę, że tutaj jest wielu bardzo dobrych zawodników. Na początku mogło być trochę spięcia, ale po kilku minutach przełamaliśmy lody. Mam nadzieję, że będzie więcej miejsca dla młodych Włochów, bo w swoich klubach pokazaliśmy, że jesteśmy dobrymi piłkarzami.

Czy twoim zdaniem ten podział między tymi, którzy chcieli zobaczyć młodych w reprezentacji, a tymi, którzy tego nie chcieli, ma sens? I jak wygląda twoja relacja z Romą oraz Gasperinim?
– Myślę, że odpowiedź jest już w samym pytaniu. Cokolwiek zrobisz, na końcu ktoś zawsze będzie miał coś do powiedzenia: zarówno wtedy, gdy młodzi grają, jak i wtedy, gdy nie grają. Trzeba zostawić te sprawy z boku. Jesteśmy tutaj i dla każdego z nas to zaszczyt. Musimy zachować spokój i grać. Nie ma znaczenia, czy mówimy o pierwszej reprezentacji, czy o kadrze U-21. Każdy może mówić, co chce, ale zawsze przemówi boisko. Musimy być dobrzy w pokazywaniu własnej wartości. I to łączy się z drugą częścią pytania: na początku sezonu miałem trudności ze znalezieniem miejsca, ale zawsze starałem się trenować jak najlepiej, dawać z siebie maksimum i zrozumieć, czego chce Gasperini. W grudniu dostałem trochę więcej szans, a potem sezon, zarówno dla mnie, jak i dla drużyny, zakończył się w najlepszy możliwy sposób.

Widzisz podobieństwa między Baldinim i Gasperinim?
– Każdy trener ma swoje pomysły, ale to dwaj szkoleniowcy, którzy bardzo dużo myślą o grze do przodu i agresywnym atakowaniu rywala. Potem każdy ma własną wizję futbolu, ale jeśli chodzi o pressing i skracanie dystansu do przeciwnika, są między nimi podobieństwa.

Co można wziąć od dwóch ostatnich selekcjonerów reprezentacji?
– Z Gattuso odbyłem tylko jedno zgrupowanie i mogę mu jedynie podziękować. Osobiście czułem się z nim dobrze. Uważam, że jest bardzo dobry, a w meczach, które rozegraliśmy, zawsze prezentowaliśmy się dobrze. Z Baldinim miałem szczęście odbyć kilka zgrupowań więcej, z nim też czuję się bardzo dobrze i staram się podążać za nim we wszystkim. To człowiek o wielkich wartościach. A jeśli chodzi o drugą kwestię, kto przyjeżdża tutaj, reprezentuje Włochy. Myślę, że to jest najważniejsze. Nie ma żadnych różnic. Ważne, żeby każdy, kto tu przyjeżdża, czuł się częścią grupy i dawał z siebie maksimum.

Jak bardzo cieszy cię droga, którą przechodzi reprezentacja U-17?
– To bardzo piękne i miło widzieć wyniki U-17. Wszyscy razem oglądaliśmy rzuty karne. A jeśli chodzi o tenis, to we Włoszech trwa złoty moment. Osobiście śledzę go z dużą przyjemnością i jesteśmy dumni.

Dlaczego nasze reprezentacje do poziomu U-20 są konkurencyjne, a później tracimy tę przewagę?
– To bardzo trudne pytanie. Gdyby istniała jedna odpowiedź, nie mielibyśmy tych problemów. Na pewno futbol seniorski różni się od młodzieżowego i to prawda, że młodzieżowe reprezentacje osiągają świetne wyniki. Nie sądzę, żeby chodziło o brak jakości, bo mamy wielu mocnych piłkarzy. Moim zdaniem to kwestia rozwoju futbolu. Jeśli mówimy o poziomie kadry, nie zasługujemy na to, żeby być poza mundialem.

Jaki jest twój następny krok? Widzisz się dalej w Romie?
– Następny krok to Grecja, o reszcie nie myślę. Potem odpocznę i będę w stu procentach skoncentrowany, żeby dobrze rozpocząć kolejny sezon. Jak wszyscy wiedzą, mam szczególną więź z Romą, z drużyną i z kibicami. Wszyscy to wiedzą. Nie rozumiem, dlaczego miałbym odejść z Romy.

Czujesz duże oczekiwania przed rokiem obchodów stulecia klubu?
– Zgrupowanie nawet się jeszcze nie zaczęło, więc mówienie teraz o celach jest dość szalone. Każda drużyna zaczyna sezon z myślą o maksimum, a potem w trakcie rozgrywek widać, jakie są realne cele. Mówienie o tym teraz byłoby przybliżone.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.