Niccolò Pisilli wchodzi w nowy sezon z większą pewnością siebie i nowym trenerem u steru. W rozmowie z klubowym podcastem AS Romy opowiada o przełomowym roku, debiucie w kadrze, pierwszym spotkaniu z Gasperinim oraz ambicjach, by stać się kompletnym pomocnikiem.
Niccolò Pisilli był gościem klubowego podcastu AS Romy, którego nagranie opublikowano na oficjalnym kanale YouTube Giallorossich. Młody pomocnik poruszył wiele tematów: pierwsze wrażenia po spotkaniu z trenerem Gian Piero Gasperinim, emocje związane z ubiegłym sezonem oraz znaczenie nowego kontraktu z Romą. Oto najciekawsze fragmenty rozmowy:
– Możemy powiedzieć, że to Twój pierwszy obóz przygotowawczy jako „dorosły zawodnik”, czy ubiegłoroczny Niccolò by się obraził?
– Nie, nie obraziłby się. Jeszcze nie czuję się w pełni „dorosły”, ale na pewno jestem bardziej doświadczony niż rok temu. Dodałem kilka przeżyć do swojego bagażu. Tak więc to mój pierwszy obóz po sezonie rozegranym na poziomie seniorskim. W zeszłym roku również byłem z drużyną, ale teraz wszystko wygląda inaczej.
– W tamtym sezonie było widać, że zamierzasz powalczyć o swoje miejsce. W tym roku sytuacja wygląda inaczej?
– Tak, ale trzeba to udowadniać co sezon. Roma to klub, na który trzeba sobie zasłużyć każdego roku. Teraz startuję z lepszej pozycji niż ostatnio – wtedy byłem młodzieżowcem, którego sprawdzano w trakcie obozu. Teraz trener zna mnie już trochę lepiej.
– Rozegrałeś ponad 40 meczów. Spodziewałeś się tego?
– Na początku sezonu – absolutnie nie. Szczerze mówiąc, kiedy zaczynał się obóz, nawet nie sądziłem, że zostanę w zespole. Bardzo na to liczyłem i dawałem z siebie wszystko na treningach, ale nie sądziłem, że aż tyle razy pojawię się na boisku.
– Czy była jakaś konkretna chwila, mecz, w którym poczułeś, że dasz radę na tym poziomie?
– Rozegrałeś ponad 40 meczów. To była raczej rosnąca z czasem pewność. Z każdym spotkaniem czułem się coraz lepiej i coraz swobodniej. To była też moja osobista próba – chciałem się przekonać, czy rzeczywiście jestem gotowy na grę w Serie A.
– W tym sezonie podpisałeś też nowy kontrakt z Romą. To ważny moment?
– Ogromnie ważny. To był piękny i symboliczny moment – oznaczał przejście z „Pisillego z Primavera” do „Pisillego z pierwszej drużyny”. Jestem wdzięczny wszystkim trenerom i klubowi za zaufanie.
– W międzyczasie zaliczyłeś też ważny etap w reprezentacji.
– Tak, dotarłem do seniorskiej kadry narodowej. Gdyby ktoś mi to wcześniej powiedział, uznałbym, że zwariował. Potem przyszedł jeszcze udział w Mistrzostwach Europy U-21 – niesamowite przeżycie. Gra dla Włoch to coś, czego nie da się porównać z niczym innym.
– Gasperini daje wam w kość?
– Biegamy i pracujemy bardzo dużo, ale to normalne. Wszystkie zespoły tak robią w tym okresie. Teraz jest ciężko, ale z czasem przyniesie to efekty. Trzeba teraz cierpieć, żeby później zbierać owoce tej pracy.
– Jak wyglądało pierwsze spotkanie z trenerem i sztabem?
– Wiele się zmieniło. Potrzebujemy trochę czasu, by się lepiej poznać i zrozumieć wymagania trenera – to naturalne. Ale powrót był piękny, miło było znów zobaczyć kolegów z szatni i poczuć codzienność zespołu.
– Czujesz już, że jesteś wzorem dla kogoś młodszego?
– Może trochę tak, ale nie odczuwam tego jako ciężaru. Wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Jeśli ktoś widzi we mnie wzór – to bardzo mnie cieszy i z przyjemnością mu pomogę.
– Czego uczysz się od bardziej doświadczonych kolegów?
– To zależy od zawodnika. Jedni imponują techniką, inni sprytem. Staram się obserwować, podpatrywać, zostawać po treningach. Jeśli Dybala tak świetnie uderza piłkę, to dlatego, że na to pracował – i ja chcę robić to samo.
– Zdarza Ci się zadawać pytania kolegom?
– Oczywiście, szczególnie na boisku. Często udzielają rad, podpowiadają – bardzo pomagają.
– Jakim pomocnikiem chciałbyś się stać?
– Chciałbym być pomocnikiem kompletnym. Dziś musisz umieć wszystko: atakować, bronić, biegać, kierować grą. Moją najmocniejszą stroną są wejścia w pole karne i nie chcę tego stracić, ale wiem, że muszę poprawić wiele aspektów.
– Oglądasz zawodników z przeszłości?
– Cały czas. Od dziecka oglądałem mnóstwo meczów. Nie skupiam się na jednym zawodniku – uczę się od różnych pomocników, od każdego coś innego.
– Jak bardzo poruszyło Cię zwycięstwo Sinnera na Wimbledonie?
– Niesamowicie. To pierwszy Włoch, który wygrał Wimbledon. Historyczna chwila, coś przepięknego.
Komentarze