Lorenzo Pellegrini, po asyście w meczu z Niceą, awansował na drugie miejsce w historii klubu pod względem liczby asyst, zrównał się z Daniele De Rossim. Do pobicia pozostaje mu jedynie rekord Francesco Tottiego, który wydaje się niemal nieosiągalny.
Roma przygotowuje się do starcia z Hellasem Verona, mając w składzie piłkarza, którego forma staje się prawdziwym wzmocnieniem: Lorenzo Pellegriniego. Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że jego rozdział w rzymskim klubie dobiega końca, a dziś numer 7 znów błyszczy, dając drużynie nowe życie.
Ostatni tydzień w wykonaniu Pellegriniego był wręcz spektakularny: najpierw gol na wagę zwycięstwa w derbach, a następnie kluczowa asysta w Lidze Europy przeciwko Nicei. Dzięki niej pomocnik Romy wskoczył na drugie miejsce w historii klubu pod względem liczby asyst.
Po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego w meczu z Niceą kapitan Romy osiągnął pułap 60 asyst, wyrównując wynik legendarnego Daniele De Rossiego i zajmując drugą lokatę w klasyfikacji wszech czasów. To dorobek budowany sezon po sezonie, konsekwentnie i z klasą, będący świadectwem nie tylko jego talentu, ale i piłkarskiej ofiarności.
Aby wyprzedzić byłego kolegę z drużyny i samodzielnie objąć „srebrny medal”, brakuje mu już tylko jednego kluczowego podania. Na horyzoncie wciąż jednak góruje rekord niemal nieosiągalny — 205 asyst autorstwa Francesco Tottiego.
Pellegrini nie sprawia jednak wrażenia zawodnika, który żyje statystykami. Dla niego liczy się przede wszystkim regularność i realny wpływ na drużynę. W ostatnich spotkaniach prezentuje się znakomicie: nie tylko asystuje i kreuje grę, ale także imponuje przywództwem, zarówno na boisku, jak i poza nim.
Dla trenera jego obecność równa się pozyskaniu wzmocnienia z najwyższej półki — zawodnika, który podnosi poziom techniczny, nadaje rytm grze i dodaje całej drużynie charakteru.
Komentarze
" dziś numer 7 znów błyszczy, dając drużynie nowe życie" błyszczy?😃 To ja chyba inna Romę oglądam 🤣
No trochę po bandzie, ale hej – dwa ostatnie mecze? Facet zrobił robotę. Nie arcymistrz, nie poeta futbolu, ale wkład nie do podważenia.
Liczby go bronią. Zwycięska bramka w derbach (pominąwszy, że poza tym zagrał straszną kupę). Po przerwie z Nice wszedł i zaskoczył asystę. Jakby nie było, miał znaczący wkład w dwa ostatnie spotkania. Tylko dwa spotkania. Wystarczająco na tyle by konar dziennikarzy do Pelle znów zapłonął.
Asysta i bramka, nie no palce lizać … teraz już zbawiciel i ulubieniec Rzymu, a dla mnie zwykły przepłacony dzban. Bramka po patelni wyłożonej przez Soule, asysta z rzutu rożnego z stojącej piłki … wkładu w grę tu nie widzę, jedynie liczby i statystyki. Tymczasem prawdziwym liderem i motorem napędowym jest Kone, Mancini i N’Dicka dobrze bronią i strzelają bramki jak widać. Ładnie w LE Europy śmigał po skrzydle Tsimikas i również asystował, ale to Lorenzo jest na ustach dziennikarzy, żenada.
„Zwykły przepłacony dzban”. Wiem że internet daje poczucie bezpieczeństwa i anonimowość, ale juz tak nie marudźcie po buracku xd