Serwis ASRoma.pl wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia zawarte w Regulaminie ZROZUMIAŁEM I AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 135 gości oraz 8 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Aleja Gwiazd - Marco Delvecchio

Aleja


DANE PERSONALNE:

 

Imię i nazwisko: Marco Delvecchio
Pseudonim: SuperMarco, Uomo-derby
Data urodzenia: 07.04.1973r.
Miejsce urodzenia: Mediolan (Włochy)
Narodowość: Włoch
Pozycja na boisku: Napastnik
Numer na koszulce: 24
Wzrost: 186cm
Waga: 78kg

 

 

 

 

 

 

 

 
BIOGRAFIA:

AlejaMarco Delvecchio przyszedł na świat w Mediolanie, 7 kwietnia 1973 roku. Od małego dziecka kibicował miejscowemu Interowi, więc nic dziwnego, że w tym właśnie klubie pod okiem Giampiero Mariniego od 15 roku życia uczył się piłkarskiego abecadła. W wieku 18 lat, na sezon 1991/92, został włączony do szerokiej kadry pierwszego zespołu mediolańczyków. Jego debiut w Serie A nastąpił 1 marca 1992 roku podczas meczu we Florencji, gdzie nerazzurri zremisowali 1:1 z Fiorentiną. Jednak następne dwa lata Marco spędził na tułaczce. W sezonie 1992/93 był zawodnikiem drugoligowej Venezii, natomiast rok później bronił barw Udinese Calcio.

Po okresie wypożyczeń, latem 1994 roku młody „attacante” powrócił do swojego macierzystego klubu. W tym samym czasie nowym szkoleniowcem „czarno-niebieskich” został Ottavio Bianchi, który widział w wysokim napastniku (186 cm) kluczowego gracza budowanej przez siebie drużyny. I rzeczywiście – Marco grał regularnie, zaliczył aż 29 meczów w Serie A, w których jednak tylko 4-krotnie pokonywał bramkarzy rywali. To nie mogło zadowolić włodarzy Interu i - podczas następnego sezonu - w listopadzie 1995 roku przystali na oferowaną przez Romę wymianę Marco Delvecchio – Marco Branca.

Debiut w „żółto-czerwonych” barwach był dla kruczowłosego „attacante” nieudany – 19 listopada 1995 roku Roma przegrała mecz w Piacenzy 0-1, a sam Delvecchio rozegrał kiepskie zawody. Początki gry na Stadio Olimpico były mizerne – dla Marco nastały ciężkie czasy. Słaba forma, brak skuteczności a przede wszystkim etykietka „dziecka Mediolanu” spowodowały, że nie został on zaakceptowany przez kibiców Romy. I pomimo tego, że końcówka sezonu była już dla Delvecchio bardzo przyzwoita (z dorobkiem 10 goli został razem z Balbo najlepszym strzelcem Romy), to niechęć kibiców do jego osoby ciągnęła się jeszcze długo. Bardzo długo. Przez kolejne dwa sezony traktowany był przez kibiców jako ktoś obcy, niegodny zaufania. Doszło nawet do kuriozalnej sytuacji – po strzeleniu gola Marco podbiegał pod sektory Curva Sud i robił rękoma tzw. „długie uszy”. Jednak słyszał jedynie przeraźliwe gwizdy. Z kibicami nikt jeszcze nie wygrał, więc nieustannie poniżany napastnik postanowił latem 1998 roku wreszcie opuścić niegościnne Miasto. Był już nawet jedną nogą w Chelsea Londyn, jednak w ostatniej chwili od transferowych zamiarów odwiódł go ówczesny trener Romy – Zdenek Zeman. Ultra ofensywny styl gry, jaki zaczęli prezentować giallo-rossi za trenerskiej kadencji włoskiego Czecha okazał się wodą na młyn dla Delvecchio. Sezon 1998/1999 to już prawdziwy festiwal strzelecki Włocha – w Serie A aż 18 razy pokonywał bramkarzy rywali. Wreszcie jego gra zyskała uznanie kibiców w Rzymie, a owe „długie uszy” stały się znakiem firmowym Delvecchio. Jednak z tą różnicą, że praktykując gest pod Curva Sud słyszał już tylko oklaski i okrzyki radości tifoserii. Wszystko zaczęło się odmieniać w karierze Delvecchio jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od kibiców otrzymał wymowny przydomek „SuperMarco”, a jego numer 24 na koszulce zaczął być utożsamiany właśnie z jego nazwiskiem. Stał się wreszcie jednym z bohaterów wielu młodych ludzi. W następnym roku Marco potwierdził swą rewelacyjną formę zdobyciem 11 ligowych bramek i mnóstwem golowych asyst. Nie uszło to uwadze Dino Zofia, który jako trener reprezentacji Italii postanowił zabrać go na EURO2000. Na boiskach Belgii i Holandii pierwsze skrzypce w rewelacyjnej na tym turnieju „Błękitnej Drużynie” grał klubowy kolega Delvecchio – Francesco Totti, jednak to on sam miał swoje pięć minut w meczu finałowym przeciwko drużynie Francji. Zdobył prowadzenie dla „Squadra Azzurra” i gdy wydawało się, że już naprawdę nikt nie jest w stanie wydrzeć mistrzowskiego tytułu Italii – w doliczonym czasie gry „trójkolorowi” doprowadzili do remisu. Później w dogrywce całe Włochy pogrążył jeszcze Trezeguet. Tak więc doprawdy sekundy dzieliły Delvecchio od tego by został bohaterem narodowym Italii.

AlejaJednak już rok później został jednym z bohaterów Rzymu, bowiem AS Roma świętowała zdobycie trzeciego w swej historii „scudetto”. I choć Delvecchio w przeciągu całego sezonu zdobył jedynie trzy bramki, to jego wkład w ten ogromny sukces był niepodważalny. Ówczesny trener Romy, Fabio Capello preferował ustawienie trójką napastników: Totti-Delvecchio-Batistuta, przy czym bohater tego opowiadania miał za zadanie wypracowywać okazje bramkowe pozostałej dwójce. Także następca Zoffa na stanowisku selekcjonera reprezentacji – Giovanni Trapattoni, cenił sobie umiejętności strzeleckie napastnika Romy. Zabrał go nawet na Mundial’02, który odbywał się w dalekiej Korei Płd. i Japonii. Jednak nie rozegrał tam żadnego spotkania, natomiast „Squadra Azzurra” dowodzona przez popularnego „Trapa”, zaprezentowała się bardzo przeciętnie. Latem 2002 roku Delvecchio zamknął rozdział gry w narodowej „11” i postanowił skupić się na pracy w klubie. Tymczasem coraz pewniej o swoją pozycję w zespole zaczął walczyć młodzian rodem z Bari – niejaki Antonio Cassano. Ogromna konkurencja w pierwszej linii Romy spowodowała, że SuperMarco stał się – po Batistucie, Montelli i właśnie Cassano – dopiero czwartym napastnikiem. Najczęściej wchodził na murawę w samych końcówkach spotkań, co dla tego typu zawodnika było po prostu piłkarską śmiercią. Marco musiał dużo grać, aby być w wysokiej formie, w swoim futbolowym transie – niestety, trener Capello miał inną wizję zespołu. Sezon 2002/2003, jak i następne były bardzo podobne do siebie – Delvecchio większość meczów oglądał z ławki rezerwowych, wchodząc na plac gry jedynie w sytuacjach awaryjnych. Jego sytuację komplikowały dodatkowo liczne drobne urazy. Marco gasł w oczach. Wreszcie nadeszła chwila, kiedy musiał rozstać się z Romą, twierdząc – nie bez racji – że aby grać i nie zostać przedwczesnym piłkarskim emerytem, musi odejść. Na początku 2005 roku – korzystając z zimowego okna transferowego – niespełna 32-letni piłkarz, z wielkim poczuciem żalu przeprowadził się do prowincjonalnej Brescii, kończąc tym samym prawie 10-letnią przygodę ze stołecznym klubem. Później były jeszcze inne kluby – Parma i Ascoli. W barwach tego ostatniego klubu, 10 października 2006 roku Marco Delvecchio (oczywiście z numerem 24 na swojej koszulce) ponownie zawitał na Stadio Olimpico. W 22 minucie meczu wyprowadził swój nowy zespół na prowadzenie, pokonując bramkarza Romy – Doniego. Na próżno jednak było szukać radości i satysfakcji na twarzy ex-Romanisty. Przepraszający gest (uniesiona otwarta dłoń) w stronę Curva Sud mówił wprost: „wybaczcie!” Wszak gole zdobywane przeciwko klubowi, którego barwy ma się wypisane w swoim sercu nie potrafią cieszyć.

Marco Delvecchio to rodowity mediolańczyk, jednak dzięki pokorze i wytrwałości w działaniu stał się pełnowartościowym Romanistą. Był napastnikiem unikalnym. Napastnikiem z fantazją, który posiadał swój własny, oryginalny styl gry. Często zdobywał gole „z niczego”. Nigdy nie uznawał piłki za straconą, goniąc za nią do samego końca. Był szybki, skoczny i gibki. Gole potrafił zdobywać zarówno głową jak i po solowej akcji. Nie grzeszył techniką, jednak owe braki nadrabiał ambicją i niesamowitym wprost ciągiem na bramkę przeciwnika. Był piłkarzem nieobliczalnym. Jako jeden z nielicznych dostąpił zaszczytu kapitanowania rzymskiej drużynie podczas nieobecności Tottiego.

AlejaWśród kibiców Romy przylgnął do niego przydomek „uomo-derby”, czyli człowiek derby. Marco bowiem jak mało kto potrafił karcić w derbowych pojedynkach sąsiada zza miedzy. W ligowych meczach aż 9-krotnie pakował futbolówkę do bramki Lazio, co jest zresztą aktualnym rekordem. Za to kochali go kibice. Po dzień dzisiejszy każdy z nich pamięta spotkanie derbowe z listopada 1998 roku, kiedy to Roma – przy znacznym współudziale Delvecchio – z agonalnego stanu 1-3, doprowadziła w przeciągu kilku minut do wyrównania. Niedługo później sam Marco zdobył czwartego gola dla Giallorossich, lecz z przyczyn niewiadomych do tej pory, arbiter tego gola nie uznał. Zaraz potem zawodnik z numerem 24 na koszulce opuścił boisko ze łzami w oczach. Teraz, kiedy Delvecchio nie może już pomóc swoim kolegom z boiska podczas derby Wiecznego Miasta, zasiada na Curva Sud i razem z najwierniejszymi kibicami dopinguje „żółto-czerwonych”. Tak było chociażby podczas derby w grudniu 2006 roku.

Ale kibice kochali i kochają go nadal także za coś innego. Jak nikt, potrafił z naturalnym wdziękiem, entuzjazmem i z fantazją radować się ze zdobywanych goli. To on po trafieniu do siatki rywala wskakiwał na bandę reklamową, to on zaciskał pięści w geście triumfu, to on wykonywał fikołki i powietrzne obroty, to on wreszcie w szaleńczym tempie podbiegał pod Curva Sud, by dzielić swą radość z kibicami.
Największym jednak triumfem napastnika był fakt, że podczas pożegnania z Romą, nawet najbardziej ortodoksyjni klubowi tifosi poczuli pustkę w swoich sercach. Notabene – ci sami kibice, którzy wcześniej niemiłosiernie wygwizdywali Marco podczas każdego meczu.

 

Aleja

 

 

 

 

SUKCESY I FAKTY:

Serie A: scudetto 2001 – 231 meczów, 62 goli;
Liga Mistrzów: 13 meczów, 2 gol;
Puchar UEFA: 24 mecze, 11 goli;
Reprezentacja młodzieżowa Włoch: 24 meczów, 6 goli – uczestnik MME ‘94 i ’96, IO Atlanta 1996';
Reprezentacja: 22 mecze, 4 gole – uczestnik ME2000 i MŚ2002.

 

Sezon Klub Rozgrywki Ligowe
Mecze Bramki

2008/2009 Pescatori Ostia
(Campionato Eccellenza)
35 34

2006/2007 Ascoli Calcio
(Serie A)
10 2

2005/2006 AC Parma
(Serie A)
8 1

01/2005 Brescia Calcio
(Serie A)
5 0

2004/2005 AS Roma
(Serie A)
4
0

2003/2004 AS Roma
(Serie A)
16 3

2002/2003 AS Roma
(Serie A)
16 4

2001/2002 AS Roma
(Serie A)
27 2

2000/2001 AS Roma
(Serie A)
31 3

1999/2000 AS Roma
(Serie A)
28 11

1998/1999 AS Roma
(Serie A)
31 18

1997/1998 AS Roma
(Serie A)
27 7

1996/1997 AS Roma
(Serie A)
27 4

11/ 1995/1996 AS Roma
(Serie A)
24 10

1995 /11 Inter Mediolan
(Serie A)
4 1

1994/1995 Inter Mediolan
(Serie A)
29 4

1993/1994 Udinese Calcio
(Serie A)
7 0

1992/1993 SSC Venezia
(Serie B)
20 3

1991/1992 Inter Mediolan
(Serie A)
4 0

RAZEM

353 107

 

 

Ostatnio zmodyfikowano: 5 lat temu
Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2021-10-22):
    • Brak
Shoutbox
  • Totnik; mniej niż minute temu

    Tak, mamy takie panienki. Kiedy ostatnimi laty nie mieliśmy ?

  • RomanoItaliano; 3 minuty temu

    Co wyście się tak uczepili tego wywiadu lol, serio mamy według was takie panienki w składzie ze krytyka ze strony managera ich zniszczy ? Teraz zarząd będzie musiał zatrudnić tuzin psychologów, aby sobie jakoś poradzili...pewnie dzis na treningu sobie wszystko wyjaśnią i tyle. Trener dostał w pipe od amatorów 6:1 i puściły mu nerwy.

  • Totnik; 5 minut temu

    Jeżeli Mou ma słabą ławkę to będzie miał jeszcze słabsza bo dodatkowo dał właśnie do zrozumienia zawodnikom na ławce że są słabi i nie ma do nich zaufania. Bardzo komfortowo będzie im się wchodzić na zmianę na pewno to poprawi ich grę :)

  • RomanoItaliano; 9 minut temu

    Ogolnie to Mourinho jest taki od 15 lat czy ile tam trenuje i ten typ tak ma. Nie ma co go oceniać przez pryzmat tej gadki, tak samo jak naszych przez pryzmat tego meczu. Była wpadka czy tam kompromitacja, świat leci dalej, a w niedziele jestem pewien, że zobaczymy inny zespół. Oby tym razem zdobyć 3 pkt,bo do tej pory nie graliśmy zle ani z Juve ani z Lazio.

  • abruzzi; 14 minut temu

    Chodzi o to nie gdzie powiedział, tylko jak powiedział.
    Owszem może, a nawet musi powiedzieć, że zagrali słabo, że nie tego oczekiwał, że dziś byli fatalni. Ale to zupełnie inaczej brzmi, bo odnosi się do dziś niż to co powiedział, że "nie pytajcie mnie czemu gram ciągle tymi samymi". Bo gadanie, że byli fatalni w meczu obarcza graczy tylko odpowiedzialnością za ten mecz, a powiedzenie, że oni są w ogóle słabi i musi grać ciągle tą samą jedenastą jest całkowitym obniżeniem morale rezerwowych. Oni to zresztą wiedzą, że dali dupy i trener może to spokojnie, a nawet musi powiedzieć. Natomiast mówienie, że oni w ogóle są słabi i się nie nadają jest trochę słabe.

  • RomanoItaliano; 16 minut temu

    A co za różnica czy robi to przed kamerą czy w szatni? Final tego jest taki że i tak będzie kwas. Jak ktoś mnie krytykuje to staram się poprawić i pokazać ze potrafię lepiej, ale dzisiejsze pokolenie piłkarzy to dość specyficzne środowisko

  • As11; 41 minut temu

    To niech im przypierd… tym butem w łeb, ale w szatni, bez kamer i mikrofonów, a nie nadaje na nich mediom.

  • Szajbus; 56 minut temu

    Mourinho i tak w miarę przychylnie się wypowiedział o tej hołocie która udaje piłkarzy.
    Im by się taki Jurny Ferguson przydał z lat 2000.
    To Diawara czy inny Darboe to butem by w łeb dostał jak Beckham i taki byłby finał takiego grania.

  • RomanoItaliano; 1 godzinę temu

    Mourinho zawsze tak "motywuje", wiec nic nowego.

  • Totnik; 1 godzinę temu

    Mou zaczyna srac do swojego gniazda. To są jego piłkarze i jego rezerwowi a jak ich tak gnoi w mediach to oni mają mieć potem motywację ?

  • Przemek; 2 godziny temu

    Winni są wszyscy, cała drużyna. Zlekceważyli przeciwników i dostali zasłużoną karę. Trenerów możemy sobie zmieniać ile chcemy i tak to nie za wiele daje jak widać. Przegrać można z każdym ale po takim pasztecie ręce opadają i nie ma jak tego obronić. Widać że problem leży w stanie osobowym jaki posiadamy, brakuje charakteru i nic w tym temacie się nie zmienia od kilku lat

  • As11; 3 godziny temu

    Jak dla mnie to Mourinho tym wywiadem pokazał charakter miękkiej fajki. Tak jak dotąd wydawało się, że atmosfera jest dobra i nie można mu nic zarzucić tak wczoraj przegiął. W pierwszym składzie wyszło dwóch podstawowych zawodników, a przy 2:1/3:1 wpuścił jeszcze czterech i ma czelność pier*olić o braku jakości i ograniczeniach rezerwowych i ‚wielkiej mentalności’ pierwszego składu, dzban.

  • RoMaO; 3 godziny temu

    ilimperatore; 2 godziny temu

    "Zapomniałem że Sroma wczoraj grała, i po ch** sobie przypomniałem."

    To ja poproszę o bana dla tego pana.

  • Ucho; 3 godziny temu

    Dobrze powiedział, dostali szansę na grę i przywożą 6:1, finalnie to zawodnicy grają, a żeby dostać 6:1 to trzeba się naprawdę postarać...zawodowcy powinni spiąć dupę i zap***, ale faktycznie nasze wygłaskane panienki mogą się załamać...

  • Adamus; 3 godziny temu

    No nie pomogą abruzzi ale miał ich pochwalić po takim meczu?? Jakiej wypowiedzi byś oczekiwał?

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. FC Internazionale 36 88
2. Atalanta BC 36 75
3. AC Milan 36 75
4. SSC Napoli 36 73
5. Juventus FC 36 72
7. AS Roma 36 58
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
37 kolejka - 15-17.05.2021
  • Genoa
    - : -
    Atalanta
  • Spezia
    - : -
    Torino
  • Juventus
    - : -
    Inter
  • Fiorentina
    - : -
    Napoli
  • Benevento
    - : -
    Crotone
  • Udinese
    - : -
    Sampdoria
  • Parma
    - : -
    Sassuolo
  • Milan
    - : -
    Cagliari
  • Verona
    - : -
    Bologna
Ankieta

Obecnie żadna sonda nie jest aktywna

Ranking graczy / typera
Poz. Użytkownik Pkt
1 fl4shu 13000
2 Mag1907 10000
3 WolvesAS 5413
4 x305 4792
5 grubyswa 2000
Statystyki strony