Serwis ASRoma.pl wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia zawarte w Regulaminie ZROZUMIAŁEM I AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 34 gości oraz 0 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Aleja Gwiazd - Agostino Di Bartolomei

Aleja 


DANE PERSONALNE:

 

Imię i nazwisko: Agostino Di Bartolomei
Pseudonim: Ago, DiBa, Ninnao, Caligola
Data urodzenia: 08.04.1955.
Miejsce urodzenia: Rzym (Włochy)
Zmarł: 30.05.1994. w San Marco di Castellabate
Narodowość: Włoch
Pozycja na boisku: Pomocnik, Libero
Numer na koszulce: 10
Wzrost: 180cm
Waga: 75kg

 

 

 

 

 

 

 

 

BIOGRAFIA:

AlejaAgostino Di Bartolomei przyszedł na świat 8 kwietnia 1955 roku w Rzymie. Od najmłodszych lat związał swą piłkarską przyszłość z Romą, przechodząc w rzymskim klubie wszystkie szczeble juniorskiej drabiny. Grając w zespole „Primavery” szybko został jej liderem i kapitanem. Wygrał z nią dwukrotnie mistrzostwo Włoch (1973 i 1974) oraz dwukrotnie Puchar Włoch (1974 i 1975), był najlepszym strzelcem drużyny.

W Serie A debiutował w wieku 18 lat – 22 kwietnia 1973 roku – w wyjazdowym, bezbramkowym meczu z Interem Mediolan. Pół roku później Ago strzela swą pierwszą bramkę w rozgrywkach ligowych, ratując zwycięstwo w meczu z Bologną (2-1). Prawdziwym szczęściem dla młodego piłkarza okazał się fakt, że pod koniec 1973 roku trenerskie stery Romy przejął Nils Liedholm. To właśnie szwedzki trener ukształtował Di Bartolomei piłkarsko jak i mentalnie. Jeśli należałoby podać przykład dobrej współpracy między trenerem a swoim podopiecznym, to z pewnością relacja na linii Liedholm-Di Bartolomei wspaniale się do tego nadaje.

W sezonie 1975/76 Ago, nie mogąc wywalczyć pewnego miejsca w drużynie, zostaje wypożyczony do Vicenzy (Serie B) w celu nabrania doświadczenia. Natomiast Liedholm rok później postanawia rozstać się z Romą. Agostino powraca już po roku, otrzymuje koszulkę z nr 10 i staje się ważnym ogniwem zespołu giallo-rossich. W 1980 roku na ławce trenerskiej znów zasiadł Nils Liedholm, który od razu powierza kapitańską opaskę swojemu pupilowi. Od tej pory czarnowłosy rozgrywający staje się prawdziwym przywódcą drużyny. W latach 1980 i 1981 Di Bartolomei zdobywa z Romą dwukrotnie Puchar Włoch.

Ukoronowaniem wspaniałej gry Ago w sezonie 1982/83 było wywalczenie tak długo wyczekiwanego przez kibiców mistrzostwa Włoch. Rok później – 30 maja 1984 roku - „Il Capitano” wyprowadził żółto-czerwonych na najważniejszy mecz w całej bogatej historii klubu – finał Pucharu Mistrzów. Oczekiwania były wielkie, nastroje wspaniałe. Niestety, pojedynek z Liverpoolem nie przeszedł do chlubnej historii klubu. Po 120 minutach gry (po dogrywce wynik brzmiał 1-1, gola dla Romy zdobył Pruzzo po podaniu Contiego) przyszła dramatyczna przegrana 2-4 w serii rzutów karnych. Ów mecz stał się punktem zwrotnym w karierze DiBa – bo tak nazywali Go w skrócie kibice. Gorycz porażki przeżywana na wypełnionym Stadio Olimpico, wielka kłótnia po meczu z Falcao, rezygnacja Liedholma z funkcji trenera Romy… To wszystko uzmysłowiło mu, że jego czas w Rzymie już się wypełnił. Rozstał się z Romą w zasadzie podczas tego jednego feralnego wieczoru – bardzo niespodziewanie i dogłębnie zraniony. Był zbyt dumny i honorowy, by móc kontynuować piłkarską karierę na Olimpico. Miał bolesną świadomość, że nie spełnił nadziei wielu, wielu pokoleń kibiców Romy. Czuł się również wypalony, wiedział, że mecz o taką stawkę już nigdy się nie powtórzy. Z pewnością inaczej wyglądałaby jego przyszłość, gdyby Roma zdobyła upragniony Puchar Europy…

AlejaOstatecznie Di Bartolomei podążył śladami swojego mentora Liedholma do AC Milan. Los chciał że już na początku następnego sezonu ex-romanista spotkał się z niedawnymi kolegami podczas ligowego meczu na San Siro. Zdobywając gola dla Milanu – swojego nowego klubu – manifestował radość tak okazale, że naraził się na złośliwe uwagi Francesco Grazianiego i innych zawodników Romy. W rzeczywistości był to jednak z jego strony jedynie wyraz desperacji i rozgoryczenia po niedawnych przejściach, co później zresztą sam przyznał. Bo w sercu Agostino tak naprawdę na zawsze pozostała wielka miłość do Rzymu i Romy. Klubu, której koszulki już nigdy w życiu nie było mu dane założyć. Potem były jeszcze Cesena i Salernitana, ale w żadnym innym klubie Di Bartolomei nie grał już z tak wielkim oddaniem i błyskiem jak w barwach giallorossich.

W 10-tą rocznicę pechowego finału Pucharu Mistrzów – 30 maja 1994 roku – cały świat zmroziła bardzo smutna wiadomość – Agostino Di Bartolomei przegrał swój osobisty mecz… Zmarł śmiercią samobójczą we własnej willi. Pozostawił po sobie łzy rozpaczy bliskich i wielu kibiców, tysiące pytań bez odpowiedzi oraz graffiti na murach Rzymu: „Agostino nel cuore”. Nikt tak do końca nie może być pewny, dlaczego tego późnowiosennego poranka, niespełna 40-letni Agostino skierował pistolet w stronę swojego serca i nacisnął spust. Data śmierci - którą przecież sam wybrał - oraz jej forma mogą jednak dużo powiedzieć. Urodził się jako piłkarz i bez piłki nie potrafił żyć. Nie potrafił żyć bez Romy.

AlejaAgostino Di Bartolomei – jedna z największych „żółto-czerwonych” gwiazd i z pewnością najtragiczniejsza postać w całej historii klubu. Kapitan i kibic Romy jakich naprawdę mało, zawsze trzymał całą drużynę w ryzach. Na boisku prezentował się jako doskonały rozgrywający. Później wiele osób zarzucało jemu i Liedholmowi, że jest jednak zbyt powolny do gry na tak kluczowej pozycji jak libero, jednak Ago swą wspaniałą grą w roku drugiego scudetto zamknął wszystkim usta. Miał dwa boiskowe przydomki określające jego charakter gry - Ninnaò (zbytnia ospałość) oraz Kaligula ( waleczność i charyzma). Posiadał optymalne warunki fizyczne (180 cm wzrostu i 71 kg wagi). Pod jego wodzą Roma przeżywała swój najlepszy okres w historii, zawsze „ciągnął” zespół do przodu, zawsze do końca wierzył w sukces. Prawdziwy boiskowy dżentelmen – bardzo rzadko był karany żółtymi kartkami, czerwonymi - nigdy. Długoletni kapitan i symbol Romy, autentyczny przywódca, choć – jak sam mówił – nigdy nie czuł się sztandarową postacią. Właśnie wrodzona skromność powodowała, że Agostino był wyjątkowy i nie do podrobienia. Do dziś kibice mają w pamięci postać stonowanego i nieśmiało uśmiechniętego kapitana w szatni po zdobyciu mistrzostwa Italii w 1983 roku, kiedy tuż obok z szampanem szalał Bruno Conti i reszta zaspołu. Był perfekcyjnie wyszkolony technicznie, wyśmienicie „czuł” piłkę - jego długie, crossowe podania trafiały do adresatów z architektoniczną wprost dokładnością. Rzuty wolne w wykonaniu DiBa zawsze budziły na trybunach emocje. Posiadał bowiem bardzo silne i precyzyjne uderzenie. Kiedy ustawiał piłkę, Curva Sud intonowała: „Ooooo Agostino! Ago, Ago, Ago, Agostino gol!!!”. Kibice mówili o nim: „mój kapitan przez duże K”. W reprezentacji Italii nie otrzymał żadnej szansy gry. Ówczesny selekcjoner „Squadra Azzurra”, Enzo Bearzot miał swoich faworytów. Być może miałby więcej szczęścia, gdyby na jego pozycji nie grał równie doskonały Giancarlo Antognoni?

Był człowiekiem, którego nie da się zapomnieć, wspaniałym piłkarzem, lecz na pewno nie do końca spełnionym. Jednak życie nie daje nam tego czego chcemy, tylko to co ma dla nas – Agostino przekonał się o tym bardzo boleśnie. Prawdziwy, ponadczasowy symbol Romy.
Władze miasteczka San Marco di Castellabate - jego ostatniego miejsca zamieszkania – uhonorowały pamięć Agostino poprzez nazwanie jednej z ulic miasta jego imieniem. Takiego zaszczytu dostępują tylko najwybitniejsi...

 

24 lutego 2012 roku odbyła się w Trigorii uroczystość otwarcia nowego boiska treningowego "A" oraz nadanie mu imienia Agostino Di Bartolomei. W uroczystości brała udział żona Ago - Marissa, jego syn Luca a także wielu jego kolegów z mistrzowskiej Romy z 1983 roku oraz liczne grono postaci ze świata polityki i sportu. "Agostino wrócił do swojego domu" - powiedział na zakończenie jego syn Luca i trudno się z tą myślą nie zgodzić.

Opracowanie: RoMaO

 

Aleja

 

 

SUKCESY I FAKTY:

Serie A: 237 meczów, 50 goli;
Puchar Włoch: 1980, 1981, 1984 – 52 mecze, 14 gole;
Puchar Europy Mistrzów Krajowych: finał 1984 – 8 meczów, 1 gol;
Puchar Zdobywców Pucharów: 4 mecze;
Puchar UEFA: 13 meczów, 1 gol;
Reprezentacja: 5 meczów w U-23, 11 meczów i 9 goli w juniorach Italii.

 

Sezon Klub Rozgrywki Ligowe
Mecze Bramki

1989/1990 Salernitana Calcio
(Serie C1)
30 9

1988/1989 Salernitana Calcio
(Serie C1)
22 7

1987/1988 AC Cesena
(Serie A)
25 4

1986/1987 AC Milan
(Serie A)
30 1

1985/1986 AC Milan
(Serie A)
29 2

1984/1985 AC Milan
(Serie A)
29 6

1983/1984 AS Roma
(Serie A)
28 5

1982/1983 AS Roma
(Serie A)
28 7

1981/1982 AS Roma
(Serie A)
22 3

1980/1981 AS Roma
(Serie A)
30 6

1979/1980 AS Roma
(Serie A)
23 5

1978/1979 AS Roma
(Serie A)
28 5

1977/1978 AS Roma
(Serie A)
26 10

1976/1977 AS Roma
(Serie A)
29 8

1975/1976 Lanerossi Vicenza
(Serie A)
33 4

1974/1975 AS Roma
(Serie A)
13 0

1973/1974 AS Roma
(Serie A)
8 1

1972/1973 AS Roma
(Serie A)
2 0

RAZEM

435 83

 

 

Ostatnio zmodyfikowano: 3 lata temu
Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2020-04-7):
    • Brak
Shoutbox
  • CanisLupus; 9 godzin temu

    W sumie to sporo racji Totnik miałeś. Piłkarz dobry ten Beckham ale nie przesadzajmy. Zaletę miał jednak niewymierną, był z tych maszynek medialnych do robienia kapuchy, stąd taki "świetny".

  • majkel; 9 godzin temu

    Roma gra własnie z Interem, a tu taka cisza. O co kaman?

  • Totnik; 9 godzin temu

    P.s.. ależ ja Bekama wcale nie krytykowałem :)
    Dążę go sympatią piłkarz z jeszcze pięknych romantycznych piłkarskich czasów ...

  • Burdisso; 10 godzin temu

    Przydal by sie artykul jak we włoszech rozwiązali kwestie finansowe podczas korona wirusa. Ciekawe czy w Romie pilkarze by sie zgodzili na 30% jak w juve

  • majkel; 10 godzin temu

    jak jest? jest dobrze :D

  • abruzzi; 11 godzin temu

    U nas jest cacy na zewnątrz, pod publiczkę, a w środku wiadomo jak jest. Najdobitniej opowiedział o tym Totti, ale też opowiadało wielu innych.

  • samber; 11 godzin temu

    Liverpool się błaźni. Tak się nie robi jeśli chce się mieć dobrą atmosferę w klubie. Ale co się dziwić, takie czasy. U nas też przestali się liczyć z ludźmi. Jak jest z pracownikami tego do końca nie wiemy, ale wiemy jak potraktowany Tottiego, De Rossiego. Jufe też się z Del Piero nie bawili. Tak dziś jest - klub to tylko firma.

  • abruzzi; 2 dni temu

    No to mało logiczne. Natomiast, co z tych przychodów, jak mają więcej zaciągniętych kredytów? Tak czy inaczej trzeba ciąć koszty. Gdyby było tak fajnie i miło, to by tego nie robili.

  • Dzulian; 2 dni temu

    Liverpool nieźle się ośmiesza... nawet ich byli piłkarze są zszokowani. Otóż klub który w ostatnich latach zanotował niebotyczne przychody, odesłał swoich nie-grających pracowników na rządowy program 80% pensji.
    Logika- ludzie którzy zarabiają np 3000 funtów won na rządowy program bo nas nie stać. A piłkarz który zarabia 200.000 po obniżce dalej dostanie ze 120.000

  • volt17; 2 dni temu

    Ja tam akurat się zgodzę z Totnikiem. Piłkarz dobry ale nie tak jak się go próbowało kreować, szczególnie wśród tamtego pokolenia naprawdę kozackich graczy. To co miał wybitne to długie krosy.

  • Ziomson; 3 dni temu

    W życiu są 3 pewne rzeczy: śmierć, podatki i Totnik krytykujący dobrych piłkarzy :D

  • samber; 3 dni temu

    Beckham miał nie tylko świetny strzał ze stojącej (to ma i Pjanić), ale też bardzo dobre podanie w akcji i asyst miał znacznie więcej niż goli. Facet swoją wartość boiskową miał, a że przy tym potrafił się wypromować to fakt

  • CanisLupus; 3 dni temu

    Czy ja wiem? Strzał miał niezły ;)

  • Totnik; 3 dni temu

    Legendarnego Beckhama nikt nie przebije w mega karierze niezwykle przeciętnego piłkarza :)

  • abruzzi; 3 dni temu

    Zrobił karierę jako człowiek mem, a nie sportowiec. A w dzisiejszych czasach to wiadomo, najlepsi sportowcy idą na równi z najlepszymi memami. Neymar jest dobrym piłkarzem, ale nigdy w życiu nie dorósł i już nie dorośnie nawet do paznokcia Messiego czy Ronaldo. A jednak w mediach mówi się o nim po równo jak o tamtych. Bo poza tym, że jest dobrym piłkarzem, jest też dobrym sportowym memem, mocno promowanym od początku.

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. Juventus FC 26 63
2. SS Lazio 26 62
3. FC Internazionale 25 54
4. Atalanta BC 25 48
5. AS Roma 26 45
6. SSC Napoli 26 39
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
26 kolejka - 08.03-09.03.2020
  • Lazio
    2 : 0
    Bologna
  • Udinese
    0 : 0
    Fiorentina
  • Napoli
    2 : 1
    Torino
  • Milan
    1 : 2
    Genoa
  • Lecce
    2 : 7
    Atalanta
  • Parma
    0 : 1
    Spal
  • Sassuolo
    3 : 0
    Brescia
  • Juventus
    2 : 0
    Inter
  • Sampdoria
    2 : 1
    Verona
Ankieta

Obecnie żadna sonda nie jest aktywna

Ranking graczy / typera
Poz. Użytkownik Pkt
1 fl4shu 13000
2 Mag1907 10000
3 WolvesAS 5413
4 x305 4792
5 grubyswa 2000
Statystyki strony
  • Newsów: 23299
  • Użytkowników: 2155
  • Ostatni użytkownik: Magnum
  • Istnieje od: 6253 dni
  • Gości online (anonimowych użytkowników): 34 (0)
  • Użytkownicy online (0):