Paulo Dybala po raz kolejny udowodnił, że jest kluczową postacią Romy, prowadząc zespół do zwycięstwa nad Pisą. Mimo początkowych trudności, argentyński duet Dybala-Soulé odmienił losy meczu, budząc nadzieje kibiców na udany sezon.
Giallorossi.net (Andrea Fiorini) | Rzym z Dybalą i bez niego – to proste założenie, które ma znaczenie w każdym sezonie. Również w tym, naznaczonym Gasperinim, który w przeddzień meczu z Pisą próbował na konferencji zdystansować się od tego, co wydawało się już powszechnym frazesem, ale co po raz kolejny stało się dla wszystkich oczywiste.
Winę ponosi także rynek transferowy, który nie był jeszcze w stanie zapewnić trenerowi tak bardzo upragnionych wzmocnień w ataku, zwłaszcza na lewej stronie. Roma ma tam lukę, którą na Arena Garibaldi wypełnia Dybala, zdolny do robienia różnicy nawet w roli, która nie do końca mu odpowiada. Jednak gdy masz taką jakość jak Paulo, pozycja na boisku staje się względna.
W zwycięstwie 1:0 w Pizie decydujący był również rodak Matias Soulé, którego wykładniczy wzrost jest widoczny dla wszystkich: w ciągu roku przeszedł od bycia uważanym za nowego Iturbe do gracza zdolnego do przełamywania meczów jedną akcją. Z nim – i Dybala na pozycji ofensywnego pomocnika – Roma staje się nieprzewidywalna, łącząc klasę i jakość – argentyńskie tango, które może sprawić, że fani Romy będą marzyć.
Gratulacje dla Pisy! Zdołali nadrobić zaległości techniczne w zaledwie jednej połowie, grając w niezwykle szybkim tempie. Toskańczycy mieli szansę na objęcie prowadzenia w pierwszej połowie, ale w drugiej wyraźnie stracili impet. Wejście Dybali było punktem zwrotnym: ofensywny tercet, w składzie Joya, Ferguson i Soulé, skonstruował akcję bramkową, którą skutecznie zakończył Soulé.
Roma rośnie w siłę i miała okazję zakończyć mecz, ale podwojenie wyniku przez Matiego zostaje anulowane przez VAR z powodu dotknięcia piłki ręką przez Argentyńczyka. Pisa pozostaje w grze i w końcówce próbuje wyrównać, ale strzały Stengsa i Cuadrado nie sprawiają problemów.
Giallorossi odnoszą drugie z rzędu zwycięstwo i pozostają z kompletem punktów. Ważny sukces, który podtrzymuje morale przed pierwszą przerwą w tym sezonie. Teraz jednak piłka trafia do Massary i Friedkinów: mają dwa dni na dostarczenie Gasperiniemu tych dwóch lub trzech wzmocnień, które są potrzebne, aby drużyna mogła wykonać skok jakościowy. Wydaje się, że to może być właściwy rok do osiągnięcia wyznaczonych celów, ale na rynku transferowym potrzebny jest zdecydowany wysiłek.
Komentarze
Nie rozumiem, jak można przypisywać zwycięstwo Dybali; rozumiem, że to nasza największa gwiazda i reklama dla klubu, ale na kilometr widać, że przetrzymanie pierwszej i ruszenie w drugiej połowie było zaplanowaną taktyką, a nie magicznym natchnieniem od Paulo.
Osobna sprawa, że gdy wszedł, zagrał dobrze, w przeciwieństwie do wiadomo kogo ;)
Według mnie Paulo dał impuls którego zdecydowanie brakowało w pierwszej połowie, rozdzielał piłki, ściągał na siebie obrońców i było tempo rozgrywania a nie granie w chodzonego jak w pierwszej połowie.
Nie wiem co to za taktyka na przetrzymanie ( być może się nie znam) bo gdyby Pisa prowadziła po pierwszej połowie tak ze 2:0 raczej nie powinniśmy mieć pretensji…. a tego by już nie odrobili…
Przy bramce to świetną robotę zrobił przede wszystkim Ferguson i Soule, który nie kombinował tylko uderzył z pierwszej. Zapamiętam jeszcze piękny rajd Kone i wyłożenie do Dowbyka, u którego chyba głowa nie dojeżdża bo wygląda na jeszcze bardziej zagubionego niż rok temu. Trzeba też oddać rywalom że dobrze bronili. Początek sezonu, podstawa to wygrywać mecze za wszelką cenę a na dobrą grę jeszcze przyjdzie czas. Ważne że nie ma falstartu i zespół będzie miał spokój.
Dovbyk zbabolił, ale wspomniana akcja pokazała, że w końcu zrozumiał, czym jest spalony. To postęp względem poprzedniego sezonu ;D
Soule i Ferguson zachowali się bardzo dobrze, ale to ścięcie do srodka i podanie zewniakiem Dybali nadało dynamiki tej akcji.