Oceny sezonu 2025/26 | Vaz: za wcześnie na wyrok, za mało na zachwyt

Vaz trafił do Romy jako inwestycja w przyszłość, nie jako gotowy napastnik do natychmiastowego dźwigania ataku. W pierwszych miesiącach pokazał kilka ciekawych cech, ale też potwierdził, że na pełną ocenę trzeba będzie poczekać.

fot. © asroma.com

Roma sprowadziła Robino Vaza 14 stycznia 2026 roku z Olympique Marsylia, płacąc około 25 milionów euro i podpisując z nim kontrakt do 2030 roku. To był transfer odważny, bo mowa o napastniku z rocznika 2007, który dopiero zaczynał poważną seniorską karierę. Urodzony w Mantes-la-Jolie Francuz wcześniej przechodził przez Mantes, FC Mantois, Sochaux i Marsylię, gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę dynamiką, siłą fizyczną i umiejętnością atakowania przestrzeni. Roma nie kupowała zawodnika gotowego na 20 goli w sezonie, tylko projekt: napastnika o dużych parametrach, którego trzeba dopiero ukształtować w piłce na najwyższym poziomie.

Duży potencjał, mało minut

Vaz został wrzucony do Serie A bardzo młodo, ale Roma prowadziła go ostrożnie. Gasperini nie chciał go spalić zbyt szybkim obciążeniem, dlatego Francuz najczęściej dostawał minuty z ławki. W całym okresie po transferze rozegrał 14 meczów: 12 w Serie A i 2 w Europa League. Strzelił jednego gola, zwycięskiego przeciwko Lecce. To liczby skromne, ale w jego przypadku same statystyki nie były najważniejsze. Pierwsze miesiące miały służyć adaptacji do nowego kraju, nowego języka, nowej intensywności treningowej i dużo bardziej wymagającego taktycznie futbolu.

W krótkich fragmentach Vaz pokazał, dlaczego Roma zdecydowała się na tak poważną inwestycję. Ma szybkość w otwartej przestrzeni, agresję w pressingu, naturalny ciąg na bramkę i dobre czucie stref ofensywnych. Nie wyglądał jak przypadkowy młody zawodnik wrzucony do kadry tylko ze względu na potencjał. Potrafił dobrze zajmować przestrzenie, uczestniczyć w grze w posiadaniu piłki i dać energię w ostatnich minutach. Jednocześnie było widać, że to jeszcze piłkarz bardzo surowy. Brakuje mu regularności w decyzjach, lepszej gry tyłem do bramki, większego spokoju przeciwko ustawionej obronie i skuteczności, która odróżnia ciekawy talent od napastnika gotowego na dużą rolę.

Sezon przejściowy, nie sezon oceny ostatecznej

Najuczciwiej traktować jego kampanię jako etap wprowadzenia do dorosłej Romy. Vaz przyjechał z Francji jako jeden z ciekawszych ofensywnych prospektów, ale trafił do drużyny walczącej o wysokie cele, gdzie nie było przestrzeni na eksperymenty bez konsekwencji. Dlatego jego sezon nie mógł być mierzony tak samo jak sezon Malena, Dowbyka czy Dybali. Miał uczyć się wymagań Gasperiniego, rozumieć ruch bez piłki, pressing, reakcję po stracie i sposób atakowania pola karnego w Serie A.

Na plus trzeba zapisać to, że mimo młodego wieku nie wyglądał na zawodnika zagubionego fizycznie. Ma ciało, dynamikę i agresję potrzebne do gry na tym poziomie. Na minus: Gasperini uznał go za zbyt niedojrzałego, by regularnie dawać mu większe minuty. To wiele mówi o obecnym etapie rozwoju. Vaz nie był jeszcze realną odpowiedzią na problemy ofensywne Romy, lecz raczej zapowiedzią czegoś, co może przyjść później. Najwięcej pracy czeka go w elementach typowych dla młodego napastnika po pierwszym dużym skoku: musi częściej zamieniać ruch i dynamikę na strzały, lepiej czytać sytuacje w ostatnich 30 metrach i skuteczniej odnajdywać się wtedy, gdy rywal broni nisko. W otwartej przestrzeni jego atuty są wyraźne, ale Serie A często wymaga cierpliwości, gry tyłem do bramki, utrzymania piłki pod presją i decyzji podejmowanych na bardzo małym obszarze. To są rzeczy, których nie da się dopracować samą szybkością czy siłą fizyczną.

Jeśli poprawi finalizację, grę w tłoku, ustawienie w polu karnym i sposób uczestniczenia w ataku pozycyjnym, Roma może mieć w nim napastnika bardzo nowoczesnego: agresywnego bez piłki, zdolnego do atakowania głębi i przydatnego w pressingu. Na razie to jednak nadal materiał do obróbki. Widać potencjał, ale nie ma jeszcze gotowości, regularności ani ciężaru, który pozwalałby traktować go jako pewną odpowiedź na poziomie pierwszej drużyny.

Ocena sezonu: 5,5/10

Vaz pokazał coś dobrego w posiadaniu piłki, w zajmowaniu przestrzeni ofensywnych i w energii, którą dawał po wejściu z ławki. Był jednak zbyt surowy, by Gasperini mógł odważniej oprzeć na nim rotację. To nie był zły start, ale raczej pierwszy kontakt z dużą piłką. Massara inwestował w potencjał. Ten potencjał istnieje, choć wymaga jeszcze spokojnej i bardzo konkretnej pracy.

Komentarze

  • kma
    17 czerwca 2026, 12:06

    Jak dla mnie ten gosc nic nie pokazal, totalny brak oceny, rownie dobrze mogloby go nie byc, utopione kupa milionow przez naszego turbo ds-a

  • Kreatos
    17 czerwca 2026, 12:10

    Transfer z dupy, w momencie kiedy potrzebne było wzmocnienie, Gasp.dostal dzieciaczki. No ale ja go nie skreślam, oby ostatecznie wyszło na nasze.

  • SokoleOko
    17 czerwca 2026, 12:21

    No niestety – przy naszych problemach finansowych inwestycja 25 milionów w jajko-niespodziankę wydaje mi się strzałem mocno ryzykownym.

  • samber
    17 czerwca 2026, 16:24

    Nie wierzę że będzie z niego wielki piłkarz.

    • MMACieciu
      17 czerwca 2026, 16:52

      Wystarczy spojrzeć na facjatę i wszelkie wątpliwości się rozwiewają