Oceny sezonu 2025/26 | Pellegrini: Kapitan nie dał jasnej odpowiedzi

Lorenzo Pellegrini rozegrał sezon, który trudno zamknąć prostą oceną. Nie był to rok wielkich liczb ani pełnej ciągłości, ale w momentach, gdy Roma potrzebowała jakości i odpowiedzialności, były kapitan nadal potrafił przypomnieć, dlaczego jego historia z klubem ma tak duży ciężar.

fot. © asroma.com

Sezon 2025/2026 był dla Pellegriniego jednym z najbardziej niejednoznacznych w całej jego przygodzie z Romą. Latem wydawało się, że jego cykl w klubie może dobiegać końca. Po poprzednich, nierównych latach narosła krytyka części kibiców, pojawiały się głosy o możliwym odejściu, a kontrakt i rola w nowym projekcie Gian Piero Gasperiniego tylko wzmacniały pytania. Pellegrini wszedł więc w sezon nie jako nietykalny symbol, ale jako zawodnik, który musiał na nowo udowodnić swoją przydatność. I choć nie zrobił tego przez wielką, równą kampanię od sierpnia do maja, to w kilku ważnych momentach znów dał Romie coś, czego w tej kadrze często brakowało: jakość między liniami, ostatnie podanie, czucie gry i ciężar emocjonalny.

Sezon na granicy dwóch ról

Pellegrini nie był już piłkarzem, wokół którego Roma mogła bezwarunkowo budować środek pola lub ofensywę. Gasperini potrzebuje intensywności, agresji, powtarzalnych sprintów i dużej pracy bez piłki, a to nie zawsze jest naturalne środowisko dla zawodnika o profilu Pellegriniego. Z drugiej strony trener nigdy go nie odstawił. Przeciwnie: widział w nim piłkarza, który może pomóc tam, gdzie zespół cierpi na brak jakości, zwłaszcza przy absencjach Dybali i w momentach, gdy Roma potrzebowała kogoś zdolnego połączyć pomoc z atakiem.

Jego liczby dobrze pokazują ten pośredni status. W całym sezonie rozegrał 33 oficjalne mecze, spędził na boisku 1989 minut, strzelił 7 goli i zanotował 4 asysty. W Serie A uzbierał 24 występy, 1476 minut, 4 bramki i 2 asysty, a w Europa League dołożył 9 meczów, 513 minut, 3 gole i 2 asysty. To dorobek solidny, ale nie taki, który sam w sobie zamyka dyskusję. Pellegrini dawał momenty jakości, lecz brakowało mu pełnej ciągłości. Właśnie dlatego jego sezon był bardziej historią użyteczności i odporności niż dominacji.

Derby, jakość i problem ciągłości

Najmocniejszym obrazem sezonu Pellegriniego pozostaje pierwszy mecz z Lazio. Dla zawodnika wychowanego w Trigorii, rzymianina i romanisty, takie trafienie zawsze niesie ciężar symbolu. Po miesiącach krytyki, wątpliwości i rozmów o przyszłości był to moment, w którym Pellegrini znów stanął przed Curva Sud jako ktoś, kto potrafi dać Romie wieczór ważny sportowo i emocjonalnie. Nie był to jedyny fragment, w którym jego jakość miała znaczenie. W Europie potrafił być konkretny, o czym świadczą 3 gole i 2 asysty w 9 występach. W grze nadal widać było technikę, czucie przestrzeni, umiejętność zagrania między formacjami i wejścia w pole karne. Przy dokładności podań powyżej 76% nie był piłkarzem od bezpiecznego kręcenia piłką, lecz od prób nadania akcji kierunku. Gdy Roma traciła kreatywność, Pellegrini bywał jednym z niewielu zawodników zdolnych do znalezienia rozwiązania poza schematem.

Problemem pozostało zdrowie. To motyw, który wraca przy nim od lat: gdy zaczyna wyglądać lepiej, pojawia się kolejny przestój, problem mięśniowy albo fizyczne ograniczenie, które wybija go z rytmu. Właśnie dlatego ocena jego sezonu nie może być wyłącznie sentymentalna. Były mecze, w których przypominał piłkarza z najlepszych momentów swojej kariery, ale było ich za mało, by uznać go za stały punkt wyjściowej jedenastki. Brak ciągłości sprawił, że nawet dobre występy nie zamieniły się w pełny powrót do dawnej centralności.

Przyszłość nadal nie jest oczywista

Pellegrini pozostaje jednym z tych piłkarzy, których w Romie nie da się oceniać wyłącznie tabelą liczb. Jest wychowankiem, twarzą Conference League 2022, zawodnikiem blisko 300 występów w Serie A i kimś, kto przez lata niósł na sobie ciężar opaski, często większy niż jego realna forma sportowa. To bywało dla niego ochroną, ale bywało też obciążeniem. W sezonie 2025/2026 ten ciężar nie zniknął. Zmieniła się raczej jego rola: mniej nietykalny kapitan, bardziej doświadczony zawodnik, który może być bardzo przydatny, jeśli zostanie właściwie użyty.

Dlatego temat przyszłości nie ma prostego rozwiązania. Według pojawiających się doniesień Gasperini chciałby go zatrzymać i uniknąć odejścia na zasadzie wolnego transferu. To logiczne, bo Pellegrini nadal daje jakość, której w kadrze nie ma w nadmiarze. Jednocześnie trudno udawać, że jest to już zawodnik do bezwarunkowego budowania środka pola na kolejne lata. W Romie przyszłości może być liderem szatni, ważną opcją w rotacji i piłkarzem od meczów, w których potrzebna jest technika oraz doświadczenie. Pytanie dotyczy warunków, roli i tego, czy obie strony potrafią zaakceptować nowy etap relacji.

Ocena sezonu: 5.5/10

Pellegrini, który na początku sezonu wydawał się bliski odejścia, po późnym powrocie odzyskał właściwą motywację. Gasperini cały czas brał go pod uwagę, a mimo braku ciągłości, także przez urazy, były kapitan dał Romie kilka ważnych występów. Pomagał łatać brak Dybali i ogólny deficyt jakości w drużynie, a gol w derbach pokazał, że nadal potrafi zostawić ślad w meczach najważniejszych dla romanistów. To nie był sezon wielkiego odrodzenia, ale był sezon, który przypomniał, że Pellegrini wciąż może być Romie potrzebny.

Komentarze

  • Canis
    14 czerwca 2026, 12:03

    Wyznawcy Pellegriniego są jak wyznawcy Tuska. On ich ciągle oszukuje, łże i śmieje się z nich a ci ciągle w niego wierzą i mu ufają.

    • riss
      14 czerwca 2026, 19:54

      Hahaha Tusk chyba ma więcej zwolenników