Paulo Dybala nadal potrafił robić rzeczy niedostępne dla większości piłkarzy Serie A, ale sezon 2025/2026 jeszcze mocniej pokazał problem, który wraca przy nim od lat. Roma potrzebowała jego jakości, lecz zbyt często musiała radzić sobie bez niego.
Paulo Dybala nadal potrafił dawać Romie piłkarską jakość z najwyższej półki, ale sezon 2025/2026 jeszcze mocniej pokazał problem jego dostępności. Argentyńczyk ani wtedy, gdy był zdrowy, nie tracił formy, ani wpływu na grę, ale zbyt rzadko był na boisku w wymiarze, jakiego wymaga lider ofensywy.
Miniony sezon był dla Dybali jednym z najbardziej złożonych od momentu przyjścia do Romy. Po operacji, która przedwcześnie zakończyła jego poprzednią kampanię, Argentyńczyk zaczynał rozgrywki z jasnym celem: wrócić do roli jednego z technicznych liderów drużyny. Roma nadal widziała w nim zawodnika wyjątkowego pod względem jakości, ale wiek, historia urazów i ograniczona ciągłość były już czynnikami, których nie dało się pomijać. Gdy był zdrowy, wciąż pokazywał kontrolę kierunkową, wizję gry, podanie między liniami i umiejętność nadania akcji sensu jednym kontaktem. Problem polegał nie na spadku formy, lecz na dostępności.
Liczby i najniższy minutowy dorobek w Romie
Joya rozegrał w całym sezonie 27 meczów, strzelił 3 gole i zanotował 8 asyst. Spędził na boisku 1594 minuty. To jego najsłabszy dorobek minutowy od momentu przyjścia do Romy, co najlepiej pokazuje, jak mocno przerwy w grze ograniczyły jego wpływ na całe rozgrywki. Jednocześnie same liczby nie oddają do końca jego poziomu, bo gdy pojawiał się na boisku, zwykle nie wyglądał jak piłkarz szukający formy po urazach. Argentyńczy wciąż miał to, czego Romie często brakowało: ostatnie podanie, przyspieszenie akcji między liniami, jakość pod presją i słynny magic touch. Nie był już zawodnikiem, który może rozegrać sezon na bardzo wysokim obciążeniu, ale w pojedynczych meczach nadal potrafił dać drużynie przewagę techniczną. Dlatego jego kampanii nie da się oceniać wyłącznie przez niski minutowy wkład. To był sezon ograniczony zdrowiem, ale nie sezon piłkarza, który stracił jakość.
Duet z Malenem i wpływ w drugiej części sezonu
Najbardziej wartościowy okres Dybali przyszedł na sam koniec, podczas słynnej serii 5 zwycięstw, kiedy jego kunszt stał się szczególnie widoczny w połączeniu z Donyellem Malenem. Holender dawał Romie głębię, szybkość i ruch za plecy obrońców, a Joya potrafił tę mobilność wykorzystać. Jeden szukał wolnych przestrzeni, drugi umiał je znaleźć podaniem. Ta relacja nadała atakowi Gasperiniego więcej sensu i konkretu. Właśnie wtedy najlepiej było widać, że Dybala nie musi dominować fizycznie, by wpływać na mecz. Wystarczała mu dobra pozycja między liniami, chwila swobody i kontakt z piłką, by uruchomić Malena albo przesunąć akcję w miejsce, w którym Roma mogła realnie zagrozić bramce rywala. Przy napastniku, który tak dobrze atakował przestrzeń, atuty Argentyńczyka stały się jeszcze bardziej czytelne. To nie był już Dybala od wielkiej liczby goli, ale Dybala jako kreator i piłkarz, który poprawiał jakość decyzji w ostatniej tercji.
Przyszłość bez prostych odpowiedzi
Sezon Dybali naturalnie otworzył dyskusję o przyszłości. Z jednej strony Roma ma w nim piłkarza o jakości, której nie da się łatwo zastąpić. Jego technika, wizja gry i umiejętność tworzenia przewagi wciąż są rzadkie na poziomie Serie A. Z drugiej strony klub musi brać pod uwagę koszt utrzymania zawodnika, wiek, podatność na urazy i fakt, że projekt Gasperiniego wymaga intensywności oraz dostępności przez cały sezon. Sam Paulo w ostatnich tygodniach rozgrywek przyznawał, że nie wie jeszcze, jaka będzie jego przyszłość, zostawiając otwartą możliwość odejścia po czterech latach w stolicy Włoch. To dobrze oddaje moment, w którym znajduje się relacja między nim a Romą. Nie ma sporu o talent, bo ten nadal jest oczywisty. Pytanie dotyczy tego, czy klub może dalej budować ważną część ofensywy wokół zawodnika, który daje jakość niemal natychmiast po wejściu na boisko, ale nie gwarantuje pełnej dostępności przez cały sezon.
Ocena sezonu: 6/10
Dybala był poza grą przez dużą część sezonu i Roma nie mogła liczyć na jego wkład w takim stopniu, jakiego oczekuje się od piłkarza tej klasy. Jego nieobecność ważyła jednak inaczej niż brak zwykłego zawodnika, bo gdy był zdrowy, wciąż dawał drużynie jakość, której nie oferuje niemal nikt inny w kadrze. To był sezon poniżej jego możliwości liczbowych, ale nie sezon bez znaczenia.
Komentarze
Oj, widzę, że tu tłumów nie ma do komentowania.
Ale 6/10 to jest krzywdzące. Oceniajmy Go za grę, a nie za siedzenie w domu. Pomijam zresztą, że mimo kontuzji śmigał z klubem na ławce.
Zresztą, nawet jeśli by spojrzeć całościowo na przydatność dla drużyny w tym sezonie, to odnoszę wrażenie, że w tych kilku meczach, które zagrał, pokazał więcej dobrego futbolu niż reszta ekipy (na podobnych pozycjach). Jedyny wyjątek to oczywiście Malen, ten to se powinien cieszynkę od Piątka pożyczyć :)
Oby Dybala jeszcze odżył i zabłysnął swoim geniuszem w przyszłym sezonie!