23-letni Soulé zrobił w Romie ważny krok do przodu, choć nie był to jeszcze sezon pełnego przełomu. Argentyńczyk dał drużynie kreatywność, gole i asysty, ale w najważniejszym fragmencie rozgrywek zatrzymały go problemy zdrowotne.
Sezon 2025/2026 był dla Soulé rokiem dojrzewania. Roma inwestowała w niego jako w jeden z najciekawszych argentyńskich talentów i zawodnika, który z czasem może przejąć część technicznego ciężaru po Paulo Dybali. Pod wodzą Gian Piero Gasperiniego dostał środowisko pasujące do jego profilu: intensywne, pionowe, oparte na ruchu, grze między liniami i szukaniu przewagi w ostatnich 30 metrach. Soulé nie stał się jeszcze liderem ofensywy, ale przestał być tylko obietnicą. Był jednym z ważnych elementów Romy, która zajęła trzecie miejsce w Serie A i wróciła do Champions League.
Dobry sezon, ale nie pełny przełom
Statystycznie Soulé zrobił solidny krok naprzód. W Serie A zanotował 33 występy, 6 goli i 5 asyst, a w Europa League dołożył 8 meczów, 1 gola i 3 asysty. Łącznie dało to 7 bramek i 8 asyst we wskazanych rozgrywkach, przy czym w lidze miał 11 bezpośrednich udziałów przy golach Romy. To nie są liczby zawodnika, który całkowicie zdominował sezon, ale jak na 23-latka w drużynie przechodzącej taktyczną przebudowę mają realną wartość. Najlepszy okres miał w pierwszej części rozgrywek. Przy częstych problemach fizycznych Dybali to właśnie on brał na siebie odpowiedzialność za kreację w ostatniej tercji. Schodził z prawej strony do środka, szukał lewej nogi, tworzył przewagę w dryblingu i coraz częściej dokładał konkret. W styczniu znajdował się nawet wśród najbardziej produktywnych młodych piłkarzy Europy urodzonych od 2003 roku, co dobrze oddawało skalę jego rozwoju na tle rówieśników. Nie był jednak jeszcze piłkarzem regularnie rozstrzygającym największe mecze.
Większa odpowiedzialność i widoczne braki
Najważniejszy postęp Soulé dotyczył nie tylko liczb, ale też dojrzałości w grze. Wcześniej częściej przeplatał błyskotliwe występy meczami anonimowymi, a w sezonie 2025/2026 utrzymał wyższy standard i stał się bardziej regularnym punktem odniesienia w ataku. Gasperini korzystał z jego elastyczności: jako prawego skrzydłowego schodzącego do środka, trequartisty, drugiego napastnika, a czasem zawodnika szerzej ustawionego bez piłki.
Nie był to jednak sezon bez zastrzeżeń. W meczach o najwyższym poziomie trudności Soulé nie zawsze potrafił narzucić swój rytm, zwłaszcza gdy rywale odcinali mu lewą nogę i ograniczali przyjęcia między liniami. Finalizacja również zostawiła margines do poprawy, bo przy jego potencjale powinien częściej zbliżać się do dwucyfrowego wyniku bramkowego. Dochodzi aspekt fizyczny: przeciwko agresywnie grającym rywalom nadal miewał momenty, w których brakowało mu siły w kontakcie. To naturalne dla 23-latka, ale właśnie te detale będą decydowały, czy zostanie bardzo dobrym zawodnikiem, czy prawdziwym liderem ofensywy Romy.
Pubalgia, końcówka sezonu i mercato
Największym problemem była pubalgia. Soulé w pierwszej części sezonu wziął na siebie dużo pracy i długo nadrabiał ograniczoną dostępność Dybali, ale z czasem zapłacił za to zdrowiem. Uraz odsunął go od gry w najbardziej delikatnym fragmencie rozgrywek, przez co Roma straciła jednego z najważniejszych kreatorów dokładnie wtedy, gdy walka o Champions League wchodziła w decydującą fazę. W końcówce wrócił do gry, lecz nie był już w optymalnej formie. Przed ostatnią kolejką z Hellasem Verona jego nazwisko znów pojawiło się w centrum uwagi. Gasperini miał postawić na atak z Dybalą, Donyellem Malenem i Soulé, licząc na technikę, szybkość i przewagę w pojedynkach. Argentyńczyk miał ku temu dobre argumenty, bo Hellas obok Cagliari był jego ulubionym rywalem: w ostatnich 5 meczach z drużyną z Werony, uwzględniając także okres we Frosinone, zanotował 3 gole i 1 asystę. Sama końcówka sezonu nie zmieniła jednak ogólnej diagnozy: Soulé wrócił, ale bez pełnej świeżości.
Soulé jest zbywalny. Czy odejdzie? Jeśli Roma skusi się na Greenwooda, Argentyńczyk może być źródłem zysku kapitałowego. Interesują się nim Aston Villa, Brighton i Borussia Dortmund.
Ocena sezonu: 6,5/10
Soulé w pierwszej części sezonu dawał Romie ciągłość i ważne gole, w dużej mierze zastępując często nieobecnego Dybalę w roli kreatora. Z czasem zapłacił jednak za nadzwyczajny wysiłek problemami z pubalgią, które wyłączyły go z gry w najważniejszej fazie sezonu. W końcówce wrócił, ale bez właściwej formy. To był rok wyraźnego rozwoju, lecz jeszcze nie sezon pełnego przełomu.
Komentarze