Oceny sezonu 2025/26 | Koné: motor środka pola

Manu Koné szybko stał się jednym z najważniejszych piłkarzy Romy w systemie Gian Piero Gasperiniego. Francuz nie zawsze błyszczał liczbami w ofensywie, ale dawał drużynie intensywność, odbiory, siłę w pojedynkach i prowadzenie piłki, których ten zespół bardzo potrzebował.

fot. © asroma.com

Miniony sezon potwierdził, że 25-latek jest jednym z filarów Romy. W drużynie, która pod wodzą Gasperiniego miała grać intensywniej, szybciej odbierać piłkę i częściej atakować po przejściu przez środek pola, Francuz okazał się zawodnikiem niemal naturalnie dopasowanym do tych wymagań. Nie był najgłośniejszym nazwiskiem sezonu, nie zbudował swojej pozycji na imponujących statystykach bramkowych, ale stał się jednym z tych piłkarzy, bez których trudno było wyobrazić sobie równowagę Romy, co widać było podczas jego nieobecności. W kampanii zakończonej trzecim miejscem w Serie A jego praca w centrum boiska miała ogromne znaczenie.

Środkowy pomocnik do futbolu Gasperiniego

Koné od początku stał się centralną postacią w układance Gasperiniego. Jego profil bardzo dobrze odpowiadał temu, czego trener wymaga od pomocników: agresji, mobilności, siły w pressingu, umiejętności pracy na dużej przestrzeni i odwagi w prowadzeniu piłki. Francuz potrafił rozbijać pierwszą linię nacisku rywala, napędzać przejścia do ataku, odzyskiwać piłki na połowie przeciwnika i asekurować wahadłowych, gdy ci szli wysoko.

Największą bronią Koné pozostawało prowadzenie piłki pod presją. W wielu meczach to właśnie on potrafił przesunąć akcję o kilkadziesiąt metrów, wyjść z trudnej sytuacji fizyczną siłą i otworzyć Romie przestrzeń, której brakowało przy statycznym rozegraniu. To była cecha szczególnie cenna w spotkaniach z drużynami grającymi agresywnym pressingiem. W takich warunkach Koné stawał się zawodnikiem, który nie tylko odbierał piłkę, ale też natychmiast zmieniał tempo akcji.

Wpływ większy niż statystyki

Pod względem ofensywnych konkretów nie było fajerwerków. Koné zakończył Serie A z około 2 golami i 3 asystami. Rozegrał ponad 2758 minut we wszystkich rozgrywkach: 2459 minut w lidze, 266 minut w Europa League i 33 minuty w Coppa Italia. Wystąpił w ponad 37 meczach od pierwszej minuty, w tym 20 razy w lidze, 7 razy w Europa League i raz w Coppa Italia. W wielu meczach utrzymywał średnie oceny powyżej 7, co dobrze oddaje stabilność jego sezonu.

Same liczby bramek i asyst nie pokazują jednak pełnego obrazu. Koné był ważny w odbiorze, doskoku, asekuracji i budowaniu przewagi poprzez prowadzenie piłki. W porównaniu z poprzednim sezonem wyglądał dojrzalej w zarządzaniu posiadaniem. Rzadziej wybierał wymuszone rajdy, częściej podejmował właściwe decyzje i lepiej rozumiał, kiedy przyspieszyć, a kiedy utrzymać kontrolę. Także w Europie potwierdzał pewność techniczną, utrzymując skuteczność podań powyżej 86%. To pokazuje, że przy wysokiej intensywności nie tracił jakości w podstawowych działaniach z piłką.

Krok do elity: więcej konkretów pod bramką

Jednym z symbolicznych występów Koné była styczniowa wygrana z Sassuolo, gdy trafił do siatki w meczu, który pomógł Romie wrócić do walki o czołowe miejsca. Takie momenty pokazywały, że Francuz ma potencjał, by dawać drużynie więcej także w ofensywie. Właśnie tu znajduje się jednak największa przestrzeń do poprawy. Przy jego dynamice, sile i zdolności do łamania linii powinien częściej zamieniać przewagę w konkret: strzał, ostatnie podanie albo sytuację stworzoną partnerowi. To także powód, dla którego jego nazwisko zaczęło funkcjonować w kontekście dużych klubów europejskich. Koné stał się jednym z najcenniejszych aktywów Romy, bo łączy atletyzm, agresywność, jakość techniczną i doświadczenie międzynarodowe. Dla klubu utrata zawodnika o takim profilu byłaby trudna do zastąpienia. Jeśli Francuz dołoży większą produkcję ofensywną i regularność w ostatniej tercji, może wyjść poza poziom bardzo dobrego pomocnika Serie A i stać się jednym z ważniejszych zawodników na swojej pozycji w Europie.

Ocena sezonu: 7/10

Koné szybko stał się centralnym elementem układanki Gasperiniego i potwierdził swoje znaczenie techniczno-taktyczne. Był motorem środka pola, dawał Romie intensywność, odbiór i progresję z piłką, ale nadal ma duże rezerwy w fazie finalizacji. Więcej goli, asyst i lepsze decyzje w ostatniej tercji mogą sprawić, że jego następny sezon będzie już nie tylko bardzo dobry, ale przełomowy.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.