Jan Ziółkowski ma za sobą sezon adaptacyjny, w którym nie brakowało minut, ale też ostrych lekcji od Gasperiniego. Polak pokazał potencjał, lecz jego gra nadal była zbyt nierówna, by trener mógł traktować go jako w pełni bezpieczny wybór.
Ubiegły sezon był dla Ziółkowskiego pierwszym poważnym testem po przejściu z Legii Warszawa do Romy. 20-letni obrońca przychodził jako zawodnik z dużym potencjałem, ale też z oczywistą potrzebą adaptacji do Serie A, tempa gry, jakości rywali i wymagań Gasperiniego. W praktyce dostał więcej szans, niż wielu mogło zakładać przed sezonem. Jednocześnie nie zdołał zbudować pełnego zaufania trenera, bo dobre fragmenty zbyt często przeplatał nerwowymi decyzjami, spóźnionymi interwencjami i kartkami.
Minuty i realne wejście do rotacji
Ziółkowski zakończył sezon z 23 występami we wszystkich rozgrywkach. W Serie A zagrał 18 razy, choć tylko 14% tych meczów rozpoczął w pierwszym składzie, a łącznie spędził na boisku 507 minut. W Europa League dołożył 4 występy, przy 30% spotkań od pierwszej minuty. Jak na 20-letniego stopera sprowadzonego z Ekstraklasy do drużyny walczącej o powrót do Champions League, są to liczby, których nie należy lekceważyć.
- 23 występy we wszystkich rozgrywkach;
- 18 meczów w Serie A;
- 507 minut w campionato;
- 14% występów ligowych od pierwszej minuty;
- 4 występy w Europa League;
- 30% występów w Europa League od pierwszej minuty;
- ważny gol w Grecji;
- transfer z Legii za 6 milionów euro plus 10% od przyszłej sprzedaży.
Najwięcej przestrzeni Polak dostał w pierwszej części sezonu, korzystając m.in. z nieobecności Evana Ndicki. Potrafił rozegrać całe połowy przeciwko Interowi i Juventusowi, a w Europie zapisał się ważnym trafieniem w Grecji. Te momenty pokazywały jego odwagę, warunki fizyczne, grę w powietrzu i charakter. Równocześnie było widać, że wciąż uczy się włoskiego bronienia: lepszego ustawienia, cierpliwości w pojedynku i ograniczenia ryzyka.
Wślizgi, kartki i surowe lekcje Gasperiniego
Od początku jednym z najważniejszych tematów była agresja w interwencjach. Ziółkowski lubi bezpośredni kontakt, często szuka pojedynku i chętnie idzie wślizgiem, ale w Serie A taki sposób bronienia wymaga większej kontroli. Piotr Czachowski, były reprezentant Polski i komentator Serie A, zwracał uwagę, że dla obrońcy wślizg powinien być ostatecznością, a Polak używał go momentami zbyt często. To właśnie nad tym Gasperini próbował pracować od pierwszych miesięcy.
Nie chodziło tylko o błędy techniczne, lecz o zarządzanie ryzykiem. Ziółkowski kilka razy dostawał szansę, ale szybko opuszczał boisko, czasem już w przerwie. W debiucie od pierwszej minuty z Viktorią Pilzno pod koniec października i w ostatnim meczu sezonu z Hellasem Verona otrzymał od trenera bardzo czytelne sygnały, że pewnych zachowań Gasperini nie akceptuje. To nie musi oznaczać definitywnego skreślenia, bo trener potrafi rozwijać młodych zawodników, ale pokazuje, że Polak wciąż musi przekonać sztab do swojej stabilności.
Spotkanie z Veroną najlepiej podsumowało jego sezon. Ziółkowski wszedł po przerwie za Daniele Ghilardiego, ale w 71. minucie obejrzał żółtą kartkę po faulu w środku boiska, a dwie minuty później został zmieniony przez Manu Koné. Zagrał niespełna 30 minut i dostał bolesną „wędkę” w meczu o ogromną stawkę. Gasperini tłumaczył później: „Obawiałem się drugiej żółtej kartki, mecz wciąż był otwarty. On jest chłopakiem z potencjałem, ale zbyt często dostaje kartki i było ryzyko. Gdyby nie napomnienie, zszedłby Hermoso. Takie mecze rozstrzygają się w końcówkach. Mogliśmy zamknąć spotkanie, ale tego nie zrobiliśmy. Nie zarządzaliśmy dobrze przewagą liczebną”. To zdanie dobrze oddaje punkt, w którym Ziółkowski zakończył sezon: potencjał jest widoczny, ale zaufanie nadal ograniczone.
Potencjał i niepewna przyszłość
Nie był to sezon jednoznacznie zły. Ziółkowski wszedł do rotacji Romy, zdobył doświadczenie w Serie A i Europie, a w klubie oraz wokół niego nie brakowało głosów, że rozwija się w dobrym kierunku. Zbigniew Boniek podkreślał, że Polak dobrze zaaklimatyzował się w Rzymie, jest w szerokiej grupie podstawowych zawodników, regularnie dostaje szanse, a w klubie wszyscy mówią o nim dobrze. Zwracał też uwagę, że od momentu transferu widać poprawę w jego grze. Równocześnie końcówka sezonu zostawiła sportowy niedosyt, a przyszłość zawodnika nie jest oczywista. Roma musi liczyć się z wymogami finansowymi i potrzebą wypracowania zysków kapitałowych przed 30 czerwca, dlatego nazwisko Ziółkowskiego pojawia się w kontekście możliwej sprzedaży. Według La Gazzetta dello Sport Polakiem interesuje się Nottingham Forest, ale Roma nie chce rozmawiać o ofertach poniżej 20 milionów euro. Przy transferze z Legii za 6 milionów euro plus 10% od przyszłej sprzedaży byłaby to znacząca przebitka.
Sportowo Ziółkowski ma warunki, charakter i cechy potrzebne do gry na wysokim poziomie, ale musi ograniczyć impulsywność, lepiej czytać moment interwencji i rzadziej wystawiać drużynę na ryzyko. Dla Romy może być projektem na przyszłość albo aktywem, które pozwoli poprawić bilans bez sprzedaży większego nazwiska. Jego pierwszy sezon w Rzymie nie zamknął jeszcze żadnego scenariusza.
Ocena sezonu: 5,5/10
Ziółkowski miał obiecujące momenty, ważnego gola w Europie i kilka występów pokazujących potencjał, ale popełniał też zbyt wiele naiwnych błędów. Część z nich kosztowała Romę punkty lub przynajmniej zwiększała ryzyko w trudnych momentach meczów. To nadal ciekawy zawodnik na przyszłość, z warunkami i charakterem do gry na wysokim poziomie, ale sezon 2025/2026 był przede wszystkim lekcją: sam talent w Romie nie wystarczy, jeśli nie idzie za nim kontrola nad decyzjami na boisku.
Komentarze
Widać niedojrzałość w grze, pochopne wślizgi, głupie żółte kartki. Taki trochę pies spuszczony ze smyczy, lata i merda ogonem. Jakby ktoś rzuciła 20-25 mln sprzedawałbym.
A później będzie płacz jak z Kalafiorem :P
Albo Hujsenem, którego można było wyjąć za kilkanaście baniek a teraz lata po 60 :) W idealnym świecie zostawiłbym Ziółka aby nadal uczył się swojego fachu pod okiem Gaspa, ale wiem też że zwyczajnie musimy kogoś sprzedać, więc jeśli przyjdzie ktoś chętny i rzuci za Polaka te 20-30 baniek, to niestety chyba nie będzie wyjścia. Bo albo on, albo jakiś Ndicka czy inny Kone.
Co robi zawodnik jak brakuje mu umiejętności? – fauluje. Ziółkek warunki to będzie miał, jak nabierze trochę masy mięśniowej. Mimo paru fajnych interwencji i gola chłopak mnie rozczarował. Z drugiej strony może za szybko włożyli na niego presję grania na wysokim poziomie. Jak dla mnie najpierw siłownia, potem psycholog i zobaczymy :)
Mnie nie rozczarował, spodziewałem się jeszcze większej różnicy między Serie A a ekstraklasą. Jeśli nie braknie mu pokory i chęci do nauki Gasp zrobi z niego dobrego obrońcę, oczywiście jeśli zostanie
Gdyby nie wyjazd Ndicki jego liczby byłby dość mizerne. Z racji wieku dałbym mu jeszcze sezon dwa na naukę. No ale wiadomo FFP musimy coś sprzedać więc klub Go pewnie odpali jak się zrobi oferta na 20-30 baniek. Chociaż wątpię czy ktoś tyle wyłoży.