Oceny sezonu 2025/26 | Evan Ndicka: cichy mur Romy i lewonożny filar defensywy

Evan N’Dicka rozegrał kolejny sezon na bardzo wysokim poziomie i potwierdził, że jest jednym z najbardziej stabilnych punktów projektu Romy. Iworyjczyk nie potrzebował wielkich gestów ani medialnej otoczki, by stać się fundamentem defensywy, która z roku na rok wygląda coraz pewniej.

fot. © asroma.com

Sezon 2025/2026 był dla N’Dicki potwierdzeniem statusu, na który pracował w Romie od samego początku. To nie był nagły wyskok formy ani jednorazowa eksplozja, lecz trzeci kolejny sezon obrońcy, który wchodził na boisko z dużą regularnością, dawał drużynie równowagę i pozostawał jednym z najbardziej zaufanych zawodników w linii defensywnej. W kampanii, w której Roma straciła w Serie A tylko 31 goli, czyli o 4 mniej niż Inter i zaledwie o 2 więcej od Como, najlepszej defensywy ligi, N’Dicka był jednym z symboli tej solidności.

Pewność, elegancja i regularność

N’Dicka zakończył sezon jako jeden z punktów stałych Romy. W Serie A zanotował 31 występów od pierwszej minuty i rozegrał 2683 minuty, a w Europie dołożył 10 meczów oraz 752 minuty w Europa League. Te liczby dobrze pokazują, jak trudno było wyobrazić sobie rotację defensywną bez niego. Nawet jeśli początek roku był nieco mniej płynny po wysiłku związanym z Pucharem Narodów Afryki, z czasem wrócił do swojej zwyczajowej elegancji i stabilności.

Jego sezon nie opierał się na efektownych obrazkach, lecz na powtarzalności. N’Dicka odzyskał ponad 130 piłek, utrzymywał bardzo dobry procent wygranych pojedynków i nie obejrzał ani jednej czerwonej kartki. W defensywie dawał Romie spokój, a przy wyprowadzeniu piłki nie ograniczał się do prostych podań. W Europa League statystyki UEFA wskazywały niemal 90% celności podań, ponad 80 odbiorów oraz 2 gole. Do tego w Serie A dołożył 3 bramki, dzięki czemu jego obecność była odczuwalna także pod bramką rywala.

Obrońca pod nowoczesną Romę

N’Dicka ma 192 centymetry wzrostu, ale nie jest środkowym obrońcą opartym wyłącznie na sile fizycznej. Jego największą bronią pozostaje inteligencja w ustawieniu, czytanie akcji i umiejętność kontrolowanego wyjścia do przeciwnika. W Romie Gasperiniego dobrze odnajdywał się zarówno wtedy, gdy drużyna broniła niżej, jak i wtedy, gdy zespół przesuwał linię wyżej i zostawiał za plecami więcej przestrzeni.

W praktyce oznaczało to sporo niewidocznej pracy: asekurację przy wysoko ustawionych wahadłach, zabezpieczanie przejść rywala, rozsądne doskoki do zawodnika z piłką i udział w budowaniu akcji od tyłu. Kiedy Roma wychodziła bokami, to właśnie N’Dicka często zostawał bardziej ostrożnie ustawiony i dbał o równowagę. Przy swojej budowie imponował też motoryką, bo według danych UEFA osiągał prędkości powyżej 32 km/h. Dla stopera o takich warunkach fizycznych to bardzo istotny argument, szczególnie w futbolu wymagającym bronienia dużych przestrzeni.

Defensywa, która rosła razem z nim

Sezon N’Dicki warto czytać także przez pryzmat całej obrony, choć jego indywidualny wkład pozostaje tu najważniejszy. Roma z nim i Mancinim w kolejnych latach poprawiała swoje liczby w Serie A: najpierw 46 straconych goli, potem 35, a w sezonie 2025/2026 już tylko 31. To efekt coraz większej dojrzałości całego bloku defensywnego oraz lepszego zrozumienia między zawodnikami, którzy od dawna tworzą kręgosłup zespołu.

Gasperini od początku miał kilka pewników w defensywie, a N’Dicka i Mancini należeli do nich już od okresu przygotowawczego. Obok nich ważną rolę odegrali także Çelik i odbudowany Mario Hermoso, ale Iworyjczyk pozostał jednym z tych piłkarzy, którzy gwarantowali ciągłość. Nawet gdy Roma przechodziła trudniejszy okres między końcem zimy a początkiem wiosny, z porażką z Udinese, bolesnym remisem z Juventusem, odpadnięciem z Europa League oraz przegranymi z Genoą i Como, defensywa potrafiła wrócić na właściwe tory, a Ndicka zdobywał bramki. Od połowy kwietnia zespół stracił tylko 3 gole w ostatnich 7 meczach ligowych, co miało duże znaczenie w marszu po trzecie miejsce.

Cichy lider i coraz większy kapitał Romy

N’Dicka nie jest liderem hałaśliwym. W porównaniu z Mancinim ma spokojniejszy sposób bycia, rzadziej zwraca na siebie uwagę i nie buduje wokół siebie wielkich narracji. Jego znaczenie widać jednak w ciągłości, odpowiedzialności i pewności, z jaką wykonuje swoją pracę. Dla wielu romanistów stał się jednym z zawodników, których trudno wyobrazić sobie poza projektem Romy. Nie jest już tylko solidnym stoperem, lecz obrońcą o poziomie międzynarodowym. Ważne jest również to, że Roma pozyskała go z Eintrachtu Frankfurt na zasadzie wolnego transferu, a po takim sezonie jego wartość sportowa i ekonomiczna wyraźnie wzrosła. Lewonożni środkowi obrońcy z doświadczeniem w Europie, dobrymi warunkami fizycznymi, jakością techniczną i taką regularnością są na rynku coraz trudniejsi do znalezienia. Dlatego N’Dicka pozostaje jednym z najcenniejszych aktywów klubu i jednym z filarów, na których można dalej budować defensywę.

Ocena sezonu: 7/10

N’Dicka rozegrał sezon bardzo równy, elegancki i pożyteczny dla całej konstrukcji Romy. Nie był najbardziej efektowną postacią drużyny, ale należał do jej najważniejszych zawodników. Po nieco trudniejszym początku roku związanym ze zmęczeniem po Pucharze Narodów Afryki wrócił do wysokiego poziomu, dając Giallorossim jakość w defensywie, spokój przy piłce, gole po stałych fragmentach i pewność, bez której druga najlepsza obrona Serie A nie byłaby możliwa.

Komentarze