Niewypał znaleziony w Zaragozie. Hiszpan ma 8 meczów, by przekonać Gaspa

Roma szukała piłkarza na jego pozycję przez wiele miesięcy, ale jak dotąd Bryan Zaragoza nie zdołał zamienić oczekiwań w realny wkład na boisku. Końcówka sezonu staje się dla niego ostatnim momentem, by odwrócić niekorzystną dla siebie narrację.

fot. © asroma.com

Roma przez długi czas zabiegała o wzmocnienie lewej strony ataku. Gasperini domagał się zawodnika o konkretnym profilu: lewonożnego piłkarza ofensywnego, zdolnego dawać drużynie drybling, zmianę tempa i przewagę w pojedynkach. Klub najpierw próbował spełnić tę potrzebę latem, później wrócił do niej zimą, a finałem poszukiwań było sprowadzenie Bryana Zaragozy w ostatnich dniach styczniowego mercato. Na papierze wszystko się zgadzało. Hiszpan miał mobilność, drybling i pozostałe cechy, których Roma szukała od miesięcy, a jego przyjście miało dać Gasperiniemu upragnione rozwiązanie na pozycji, która od dawna wymagała jakościowego wsparcia. Problem polega na tym, że boisko jak dotąd nie potwierdziło tych założeń.

Za mało minut, za mało konkretu

24-latek gra wyraźnie mniej, niż można było zakładać w momencie jego transferu. W Serie A uzbierał dotąd zaledwie 4 występy i 135 minut, a jedynym konkretem w jego dorobku pozostaje asysta z meczu z Napoli, gdy doskonale obsłużył Malena przy kontrataku. Poza tym pojedynczym błyskiem jego obecność była zbyt mało wyraźna, by na poważnie zmienić hierarchię w ataku. Łącznie zanotował 8 występów, ale nawet ten ogólny bilans nie oddaje w pełni rozczarowania. Zaragoza miał być zawodnikiem zdolnym od razu wejść do rotacji jako realna alternatywa, a przynajmniej współpodstawowy gracz na lewej stronie. Tymczasem dużo częściej ogląda mecze z ławki, niż realnie wpływa na ich przebieg.

To nie jest historia o piłkarzu pozbawionym jakości. Bardziej o graczu, który jak dotąd nie potrafił odnaleźć się w strukturze i wymaganiach nowego środowiska. Zaragoza najlepiej czuje się wtedy, gdy może startować szeroko, brać rywala na zamach i atakować przestrzeń z większą swobodą. W systemie Gasperiniego często musi jednak funkcjonować bliżej środka, w bardziej zagęszczonych sektorach i w rytmie taktycznym, którego jeszcze do końca nie przyswoił.

Do tego dochodzi aspekt fizyczny. Włoska liga, zwłaszcza dla zawodnika o jego warunkach, bywa bezlitosna. Zaragoza nie zawsze potrafi utrzymać się przy piłce pod presją, a kiedy zostaje zamknięty przez jednego lub dwóch rywali, traci część swoich naturalnych atutów. Właśnie to sprawiło, że jego wejście do zespołu okazało się znacznie trudniejsze, niż przewidywano.

Osiem meczów na zmianę wyroku

Dziś sytuacja jest dość klarowna: musi się pokazać. Przed Bryanem jest osiem ligowych spotkań, by przekonać Gasperiniego, że warto na niego stawiać także po zakończeniu sezonu. To niewiele, ale w piłce czasem wystarczy jedna seria dobrych wejść, jedno ważne podanie, jeden mecz, by odwrócić tok całej historii. Zaragoza nie musi od razu stać się filarem zespołu, ale musi wreszcie dać konkretny sygnał, że może być użyteczny i że jego piłkarski profil rzeczywiście odpowiada potrzebom Romy.

Na razie przeważa wrażenie transferu niespełnionego. Tym bardziej że klub poniósł już koszt wypożyczenia, a w tle pozostają zapisy dotyczące wykupu. Według warunków porozumienia wykup z Bayernu stałby się obowiązkowy tylko wtedy, gdy Roma awansuje co najmniej do Ligi Europy i jednocześnie Zaragoza przekroczy próg 50% rozegranych minut. Na dziś ten drugi warunek wydaje się bardzo mało realny. Jeśli trend się nie odwróci, Hiszpan wróci latem do Bayernu, Roma zapłaci karę za niewykupienie gracza (ok. 500 tys. euro), a Massara zacznie rozglądać się za kimś innym.

Komentarze

  • samber
    29 marca 2026, 15:17

    Według Gasperiniego zimowo/wiosenne boiska to nie jest teren na styl gry Zaragozy. Zatem czas aby coś się zmieniło :) Do tej pory wyglądało to tak, że go rywale zjadali fizycznością. Do tego posyłał bardzo dużo piłek w powietrze. Niezrozumienie z kolegami? A może pozbywanie się piły na siłę? Tego nie wiemy, widzieliśmy tylko efekt końcowy. Napewno do tej pory niewiele nam dał. Może przeszkodą były ciężkie murawy, a może tej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy. :)

    • Junkhead
      29 marca 2026, 17:55

      Gościu przede wszystkim niewiele grał. Wystąpił w 4 meczach ligowych, a i tak zaliczył asystę. Taki El Aynaoui też ma tylko asystę w lidze, ale w 19 meczach. xd

  • zajc
    29 marca 2026, 15:56

    Typ waży 15 kilo, jak on ma poważnie grać we Włoszech?

    • Omen
      29 marca 2026, 20:30

      Musi iść na siłkę, Insigne był jeszcze niższy a ogarniał :) Swoją drogą to coś gdzieś czytałem, że gość niespecjalnie ma ochotę uczyć się innych języków poza swoim ojczystym hiszpańskim i to podobno dość mocno utrudnia mu zaistnienie gdziekolwiek poza swoją ojczyzną.

    • jamtaicho
      29 marca 2026, 20:46

      Drugi Messi? W sensie językowo.

    • zajc
      30 marca 2026, 06:26

      tyle, że Insigne wychował się na włoskich boiskach od Primavery przez wypożyczenia na włoską prowincję, aż po pierwszy zespół Napoli, więc może u niego łatwiej było chować te niedobory, bo naturalnie wiedział "z czym to się je"

  • Youngpusseydon
    29 marca 2026, 20:52

    Ach, kochana logika w Rzymie – chłop zagra 8 spotkań gdzie w jednym da kluczowe podanie. Bum, wszyscy otwierają szampana, wykupujemy chłopa dając Bayernowi napiwek za to, że nam odpalają taki kawał grajcara, kontrakt na 10 lat za 10 baniek na rok!
    Jak my będziemy tao budować zespół, to co roku będziemy mieli Quo Vadis i narzekanie na drużynę. Póki co oprócz tego meczu z Napoli gdzie dał iskierkę nadziei, że coś tam może z tego być, chłop wygląda jak Kamil z 5C, co przyjechał z klasą na wycieczkę do Rzymu, a wąsa nosi takiego bo inspiruje się swoim ulubionym artysta taco hemingwayem.

    • samber
      29 marca 2026, 23:39

      W sumie niewielka to różnica, bo go nie wykupimy. Niemcy go wzięli i teraz chyba nie bardzo wiedzą co zrobić. Chodzi chłopak po wypożyczeniach i niby się ogrywa, z tym że to już nie jest taki dzieciak. Być może zrobił fatalny błąd podpisując umowę z gigantem bo to po prostu nie jego poziom. W średnim klubie grał by sobie spokojnie i może nawet byłby tam gwiazdą. A tak, cholera wie, bo nigdzie na dłużej nie pozostaje, wszędzie taka przylepa. To też mu nie pomaga.

  • Marcin1990
    30 marca 2026, 01:57

    Ja tam bym nie nazwał go od razu niewypałem, on jak na razie jest zagadką bo zagrał 4 mecze i to po kilkanaście minut więc trzeba dać mu więcej szans żeby odpalił a możliwośći to ma, co chociaż pokazał przy asyście w swoim debiucie

  • SokoleOko
    30 marca 2026, 09:35

    Zacny tytuł, hako :)