Nicea-Roma: czwartkowe komentarze

Roma z przytupem rozpoczęła swoją przygodę w Lidze Europy 2025/26, odnosząc zwycięstwo na Allianz Riviera w Nicei. Choć sukces jest zasłużony, eksperci zgodnie podkreślają, że największym problemem pozostaje brak skuteczności napastników.

A. Vocalelli – La Gazzetta dello Sport

Roma zasłużyła na zwycięstwo i udowodniła, że pragnie kontynuować proces rozwoju. Po wyrównanej pierwszej połowie żółto-czerwoni przejęli inicjatywę, a dzięki wejściu Pellegriniego — wciąż podbudowanego decydującym golem w derbach — dwukrotnie trafili do siatki. Tym razem autorami bramek byli jednak… obrońcy.

I właśnie tu, jak się wydaje, leży największe wyzwanie dla Gasperiniego. Nie ma sensu wracać do letnich próśb trenera o wzmocnienia ofensywy, ale faktem jest, że w czterech dotychczasowych zwycięstwach w lidze i pucharze tylko jeden gol padł łupem napastnika — Soule.

Zespół prezentuje się kompaktowo, konkretnie i agresywnie, skutecznie dławiąc kontry rywali pressingiem. Dziś może również liczyć na jednego z najlepszych obrońców ligi, który staje się istotny także w kontekście reprezentacji. Rozwój Manciniego jest niezaprzeczalny: lider defensywy dołożył tym razem instynkt snajpera. W akcji bramkowej na 2:0 przypominał bardziej Montellę niż stopera — i nie jest to przesada.


I. Zazzaroni – Corriere dello Sport

Gdyby Gasperini dysponował napastnikami zdolnymi regularnie trafiać do siatki, Roma wyglądałaby znacznie lepiej. Oczywiście to dopiero początek sezonu — pięć meczów to jeszcze nic. Ferguson musi się rozwinąć, a Dowbyk odnaleźć. Na razie jednak sygnały z boiska nie napawają optymizmem.

Zwłaszcza Ukrainiec sprawia wrażenie całkowicie wyłączonego: nie utrzymuje piłki, przegrywa pojedynki, reaguje z opóźnieniem i myli się w czterech na pięć podań. Za każdym razem pojawia się pytanie: gdzie podział się napastnik, który w Gironie straszył obrońców i w poprzednim sezonie zdobył siedemnaście goli? Jestem pewien, że Artem jeszcze się odnajdzie — trudno uwierzyć, że został z niego tylko cień.

W Nicei jednak Roma pokazała swoją najlepszą wersję: po kilku minutach nerwowości przejęła kontrolę, imponując intensywnością, mogła liczyć na niezawodnego Koné, solidnego Celika oraz perfekcyjnych Mancini’ego i N’Dickę.


G. D’Ubaldo – Corriere dello Sport

Również przy zmianach trener sięgnął po sprawdzonych ludzi, wprowadzając po przerwie bohatera derbów, Pellegriniego, który odzyskał także opaskę kapitańską. Problem napastnika jednak nie znika — gole wciąż nie przychodzą ze strony ataku.

Nie widać jeszcze charakterystycznej gry, którą Gasperini zachwycał w Atalancie, ale Roma udowodniła, że potrafi być niezwykle solidna w defensywie. To zwycięstwo potwierdza jej ambicje w Lidze Europy, mimo że trener stara się je tonować, jak podczas konferencji w Nicei.

Roma musi jeszcze wiele poprawić w fazie ofensywnej, co sam szkoleniowiec przyznał po meczu. Ale stara gwardia znów pokazała, że potrafi robić różnicę, na czele z odrodzonym Pellegrinim.


U. Trani – Corriere dello Sport

W lidze i w Europie Roma pozostaje wierna sobie: jeśli wygrywa, ryzyko strat jest minimalne. To nawyk jeszcze z czasów Ranieriego, który dziś kontynuuje także Gasperini. Choć wymaga od piłkarzy agresji i pressingu, nie rezygnuje z głównej zalety zespołu — koncentracji i dyscypliny w defensywie.

Połączenie przeszłości z teraźniejszością przynosi efekty: obrona nie tylko trzyma, ale tym razem sama przesądziła o wyniku. Trafienia N’Dicki i Manciniego były nie tylko efektowne, ale i niezwykle ważne.

Roma wreszcie zdobyła więcej niż jednego gola — czego dotąd w lidze nie doświadczyła. Dublet przyszedł w Lidze Europy, co ma fundamentalne znaczenie dla pewnego wejścia w rozgrywki. Gasperini znów punktuje dzięki defensorom: rusza w bój wieżami i po pięciu meczach notuje cztery zwycięstwa, pieczętując świetny początek swojej przygody w stolicy.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • samber
    25 września 2025, 11:25

    Dovbyk coś u nas postrzelał w poprzednim sezonie, ale wcale nie grał inaczej, a tym bardziej lepiej niż teraz. On tak będzie grał zawsze bo nic więcej nie umie. Czasem coś wepchnie ale nie widzę opcji aby dał coś od siebie drużynie. Z pustego to i Salomon nie naleje.

    • miku
      25 września 2025, 12:20

      Tu masz rację ale z drugiej strony patrząc na sezon jego gry w Gironie to nie ten chłop, został tylko cień i to taki wyblakły. Nigdy zresztą nie byłem zwolennikiem napastników tego typu jak Dovbyka czy Łukami, zawodników mocnych fizycznie ale bez szybkości i z przeciętna techniką

    • volt17
      25 września 2025, 15:42

      Z Dovbykiem największy problem już w zeszłym sezonie był taki, że mimo swoich gabarytów to chłop przegrywa każdy pojedynek siłowy i powietrzny nawet z obrońcami postury Messiego, nie da się go wykorzystać nawet jako ściany. Do tego jak już ma okazje, np. w końcówce z Lazio na zamknięcie, to w 99% pudłuje albo podaje do bramkarza

  • xKisiu
    25 września 2025, 12:56

    Mozna bylo na starcie przypuszczać że będą problemy z bramkami od napastników, według mnie jeszcze nie ma co przekreślać naszych "bomberów". Zespół dopiero sie kształtuje i musi na nowo zbudować tożsamość w ataku której dawno nie bylo, wiec braki napastników sa najbardziej widoczne. Mało minut Dybali i brak Baileya na pewno tez nie pomaga w kreowaniu sytuacji i w tej codzienności okazuje sie że Pelle, który jak ma dobre nastawienie to potrafi cos tam dograć jeszcze. Z czasem powinno byc lepiej, Soule niech sie rozwija, moze ostatnia szansa Baldanziego na cokolwiek, a jak nie to trzeba liczyc że wahadła jakies piłki dorzucą. 3 mecze do przerwy, teraz Verona mecz pułapka, ale po porażce z Torino mysle ze wyjdziemy bardziej skupieni.