Serwis ASRoma.pl wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia zawarte w Regulaminie ZROZUMIAŁEM I AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 92 gości oraz 3 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Roma-Liverpool 1984. Nieodżałowany mecz

Roma-Liverpool 1984

Dokładnie 35 lat temu Roma zagrała w finale Pucharu Mistrzów. Na Stadio Olimpico miała niepowtarzalną okazję, żeby zdobyć najważniejsze może trofeum w swojej historii. Dotarła na odległość jedenastu metrów od pucharu. I przegrała. Zapraszam Was dziś na małą podróż w czasie.

 

Jest 30 maja 1984 roku. Niecały rok temu, po czterdziestu jeden latach, Romie udało się zdobyć tytuł mistrza Włoch. Prezes Dino Viola i trener Nils Liedholm zebrali owoce pracy zapoczątkowanej cztery lata wcześniej. Instynkt Falcão, fantazja Contiego, siła Pruzzo, talent przywódczy Di Bertolomeiego i gwarancja bezpieczeństwa w osobie Tancrediego. Te elementy sprawiły, że marzenie o scudetto stało się rzeczywistością.

Lato poprzedzające Puchar Mistrzów było raczej niespokojne. Falcão i jego agent, Cristoforo Colombo Miller, zrobili wokół przedłużenia kontraktu piłkarza takie zamieszanie połączone z przeciąganiem liny, że mało brakowało, żeby „Ósmy król Rzymu” rozstał się z klubem. Dopiero interwencja Giulio Andreottiego pozwoliła uspokoić sytuację a Falcào podpisał przedłużenie kontraktu.

Z drużyny, która wygrała scudetto, odeszli Vierchowod, Prohaska i Iorio, których miejsce zajęli Oddi, Cerezo i Graziani. W pierwszej rundzie turnieju Giallorossi łatwo pokonali Szwedów z Goteborga, żeby w drugiej zmierzyć się z groźnymi Bułgarami z CSKA Sofia. W Bułgarii Falcão zdobywa gola, który dobrze wróży przed rewanżem. W Rzymie trafia Graziani, ostatecznie wyjaśniając sprawę. W ćwierćfinale Dynamo Berlin przez godzinę broni się na Olimpico, ale potem, w ciągu ostatnich trzydziestu minut, traci trzy bramki. Tę przewagę Roma umiejętnie wykorzystuje w Berlinie, gdzie przegrywa wprawdzie 2-1, ale porażka ta jest zupełnie bezbolesna. W łatwym z pozoru półfinale przeciw Dundee United sprawy się komplikują. Grająca bez Falcão Roma z boiska na Tannadice Park schodzi rozjechana przez rywali. Mecz kończy się wynikiem 2-0. Na Stadio Olimpico Pruzzo zdobywa jednak dwie bramki już w pierwszej połowie, wyrównując stan dwumeczu. Po przerwie ponownie on wywalczy rzut karny, który Di Bartolomei zmieni w zwycięską bramkę.

 

Finał to niepowtarzalna okazja, bo rozgrywany jest na Stadio Olimpico. A kibice długo będą wspominać go z żalem. Dlaczego Romie nie udaje się wygrać? Na pewno istotny jest fakt, że Liverpool jest obiektywnie bardzo mocną drużyną złożoną z piłkarzy na mistrzowskim poziomie i o ogromnym doświadczeniu w tego rodzaju decydujących meczach. Do tego dochodzą „awarie” kluczowych zwykle graczy, Falcão i Cerezo, oraz kontuzja snajpera Pruzzo. W końcu, w rzutach karnych, brakuje Cerezo (opuścił wcześniej boisko ze względu na skurcze) oraz „wielka odmowa” wykonania karnego przez Falcão . Decyzja tego ostatniego doprowadzi zresztą do nieodwracalnego rozłamu między liderem drużyny a Roma.

 

Kronika meczowa

Początek jest ostrożny i nieco strachliwy w wykonaniu obu drużyn. W 8. minucie ma miejsce pierwsza prawdziwa akcja, szybkie wejście Contiego z prawej strony, piłka do Cerezo, niskie dogranie do Grazianiego, którego jednak wyprzedza Grobbelaar. W 10. minucie znowu dobra i szybka akcja duetu Nela-Graziani na lewej stronie boiska, ale do wrzutki Grobbelaar dociera szybciej niż Pruzzo. W kryciu strefowym Pruzzo kontrolowany jest przez Lawrensona, a Graziani przez Neala, podczas gdy Rush, najbardziej wysunięty napastnik Liverpoolu, ciągle zmienia pozycje na ataku. I to dzięki niemu w 15. minucie, w jakiś dziwny, wręcz podejrzany sposób, Liverpool zdobywa bramkę. Wrzutka prawą nogą Johnstona ląduje po prawej stronie bramki Romy. Tancredi łapie piłkę, ale przegrywa ostre starcie z Rushem. Bonetti desperacko próbuje wybić na rzut rożny, ale futbolówka odbija się od Tancrediego i trafia pod nogi obrońcy Neala, który praktycznie wykonuje rzut karny. Nie może tego nie wykorzystać.

Teraz wzrasta tempo meczu, które na początku było dość spokojne i to Liverpool je takim utrzymywał. Roma dostaje cios i z problemami się reorganizuje. Na środku boiska dominują gracze w czerwonych koszulkach, a olbrzym Whelan wydaje się być wszędzie, jak Falcão w swojej najlepszej formie. Tymczasem sam Falcão jest gdzieś indziej. W 25. minucie Graziani połyka dwóch obrońców, ale udaje mu się ugrać tylko rzut rożny, po którym Di Bartolomei uderza z prawej nogi. Nie trafia. To pierwszy strzał Romy. W 27. minucie znów popisuje się Graziani, ale Grobbelaarowi, choć z trudem, udaje się go powstrzymać. Bruno Conti, który na prawej stronie nie dostawał zbyt wiele piłek, bo pilnował go porządnie Kennedy, teraz przenosi się na lewą stronę.

Ale Roma, która zaczęła grać w angielskim stylu (podczas gdy Liverpool po zdobyciu bramki przestaje naciskać), nie może sobie poradzić z Grobbelaarem. W 39 minucie kiks Bonettiego i piłka trafia do Dalglisha. Ten szybko odgrywa do Rusha, a jego mocne uderzenie Tancredi wybija na rzut rożny.

Roma jednak naciska i w końcu doprowadza do zasłużonego wyrównania. W 43. minucie Conti gra piłką na lewej stronie, jego pierwsza wrzutka zostaje odbita, ale druga idealnie trafia na głowę Pruzzo. Świetny strzał. Grobbelaar nic nie może zrobić. Stadion na nowo się rozpala, nawet Petrini nie potrafi ukryć wybuchu radości.

Druga połowa zaczyna się od świetnej akcji Righettiego, który w 48 minucie dogrywa do Cerezo, a potem do Neli. Jednak obrońca wybija piłkę. To okres dobrej gry Romy, która w 7. minucie drugiej połowy ociera się o bramkę. Od Contiego piłka trafia do Neli, a potem do Cerezo i Grazianiego, który jednak jest wytrącony z równowagi i uderza głową zbyt słabo. Dwie minuty później zablokowany zostaje strzał Falcao. Anglicy wydają się zmęczeni i starają się grać na czas, żeby odpocząć. W 61. minucie Grobbelaar popełnia błąd i wypuszcza piłkę, ale utykający Pruzzo tego nie wykorzystuje. Na brzegu boiska rozgrzewa się Chierico i dwie minuty później zmienia Pruzzo. Graziani przenosi się na środek ataku. W szeregach The Reds słabną Johnston i Souness. W 69. minucie niebezpieczna wrzutka Kennedy`ego, ale żaden z jego kolegów jej nie wykorzystuje.

Roma nie może sobie w tym momencie pozwolić na rozluźnienie, choć rywale są mniej drapieżni, niż można się było spodziewać. W 71. minucie Fagan wpuszcza Nicola za wypompowanego Johnstona. Daje się odczuć spowolnienie tempa gry i na horyzoncie zaczyna majaczyć dogrywka. Nadal rozczarowuje Falcão: Brazylijczyk walczy w okopach, ale nie ma śladu po jego talencie reżysera gry. W 76. minucie groźna kontra Neli, który jednak marnuje okazję: wahając się między samodzielnym wykończeniem akcji a podaniem do Grazianiego, dogrywa piłkę do… Lawrensona. Dwie minuty później Dalglish podstępnie uderza po ziemi z linii pola karnego, ale Tancredi wybija piłkę. W 83. minucie Conti pada w polu karnym rywali, ale sędzia nie przerywa gry.

Także Roma zaczyna odczuwać zmęczenie. W 86. minucie Tancredi ratuje remis, odbijając strzał Nicola, który swoim kolegom wydawała się być na pozycji spalonej. Gracz Liverpoolu uderza z bliskiej odległości, ale bramkarz Romy jest gotowy. Giallorossi mocno naciskają w polu karnym i za bardzo oddalają się od kolegów. Na środku boiska Cerezo z zapałem łata wszystkie dziury. Roma odczuwa nie tylko skutki zmęczenia, ale i opuszczenia boisko przez Pruzzo, który był liderem jej ataku. Na minutę przed końcem Conti świetnie dostrzega Chierico, ale jest spalony.

Zaczyna się dogrywka. W 94. minucie schodzi Dalglish, którego zastępuje Robinson. W 100. minucie meczu Conti próbuje strzału zza linii pola karnego. W 106. minucie ponownie atakuje Conti, ale odbija się od muru The Reds. A kiedy nie dają rady koledzy, sytuację ratuje Grobbelaar (109’), który rzuca się, żeby wybić uderzenie Contiego. Uderzenie Di Bartolomeiego odbija się od czyichś pleców. Cerezo coś sobie naciąga, wchodzi Strukelij (115’). Ostatnia akcja należy do Di Bartolomeiego, który powala Lawrensona i ogląda żółtą kartkę.

Zmęczenie rośnie. Presja jest niewyobrażalna. Przechodzimy do rzutów karnych. Pierwsi błąd popełniają Anglicy (Nicol). Potem trafia Di Bartolomei, a następnie Neal. Conti myli się jako pierwszy z graczy Romy: uderza poza światło bramki. Anglicy zaś już do końca są bezbłędni. Bramki zdobywają Souness, Rush i Kennedy. Spośród Giallorossich trafić udaje się jeszcze tylko Righettiemu. Błąd Grazianiego i ostatnia bramka Kennedy`ego. Roma przegrywa finał i Puchar Mistrzów trafia w ręce Liverpoolu.

 

Skrót tego meczu możecie obejrzeć TUTAJ

 

Liverpool-Roma 1-1 (karne 5-3)

30-5-1984 Rzym, Stadio Olimpico

Bramki: 13′ Neal, 42′ Pruzzo.

Karne: Nicol (1-1), Di Bartolomei (1-2) – Neal (2-2), B. Conti (2-2) – Souness (3-2), Righetti (3-3) – Rush (4-3), Graziani (4-3) – A. Kennedy (5-3).

Liverpool: Grobbelaar; Neal, A. Kennedy, Hansen, Lawrenson; Johnston (Nicol), Lee, Souness, Rush, Dalglish (M. Robinson), Whelan. Trener: Joe Fagan.

Roma: Tancredi, Nela, Nappi; D. Bonetti, Falcão, Righetti; B. Conti, Cerezo (Strukelj), Pruzzo (Chierico), Di Bartolomei, Graziani. Trener: Nils Liedholm.

Karma: +5
30.05.2019; 16:01 źródło: storiedicalcio.altervista.org dodał: kaisa

Komentarze (3)

Profil PW
Rymeryk Dodano: 6 miesięcy temu | Karma: 3
Fascynująca historia z czasów jeszcze przed moimi narodzinami. Takie klubowe retrospekcje zawsze są mile widziane. Dzięki Kaisa.
Profil PW
RoMaO Dodano: 6 miesięcy temu | Karma: 1
Dziękuję za kolejną lekcję historii pani Profesor :) Dla mnie takie opowiadania trzeba oprawić w ramki i powiesić w pokoju "niesamowite historie". Uczmy się panowie i panie historii Romy, bo inaczej nie będziemy wiedzieli kim jesteśmy...
Profil PW
progressrome Dodano: 6 miesięcy temu | Karma: 1
Ze skrótu wynika, że jeśli chodzi o naszą grę w obronie, to niewiele się zmieniło :D
Wierzycie, że taki zawodnik jak Conti mógł się aż tyle pomylić, czy może już wtedy mecze LM były ustawione?
Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2019-12-5):
    • Brak
Shoutbox
  • Werewolf; 1 godzinę temu

    a nie, do końca roku jednak tylko ...

  • Werewolf; 1 godzinę temu

    właśnie widzę, że razem z Mediolańczykami zakazaliśmy ludziom z CdS wstępu na swój teren do końca sezonu :O ...well played sir.

  • Werewolf; 1 godzinę temu

    według retoryki, którą lewicowe organizacje/media próbują narzucić (słowo klucz) sferze publicznej, NIE WOLNO powiedzieć, że coś nie jest rasistowskie (zwłaszcza jak ktoś użył słowa BLACK), bo HUUUR DUUUR jesteś niewrażliwy na krzywdę innych i właśnie to czyni cię rasistą jeszcze bardziej i zaraz rzucają się na ciebie ze wszystkich stron i padają teksty typu: "jak widać jeszcze wiele czasu musi minąć, zanim NIEKTÓRZY zrozumieją itp itd" , ktoś inny podkłada się i przeprasza w imieniu tej drugiej osoby/grupy, albo zmusza ją do wydania komunikatu itp itd i cyrk, o który chodzi jego prowodyrom trwa w najlepsze...sprytniejsze rozwiązanie to nie branie udziału w tej grze i mówienie, że to po prostu głupek, idiota, nie rasista i odcinanie się od niego - w tym kontekście, wspomniany tytuł wygląda mi wręcz na typowy kij w mrowisko, żeby jeszcze bardziej przywalić Włochom w oczach międzynarodowej opinii publicznej...to zawsze tak działa - jak rasiści to wszyscy: biali/Włosi/Polacy itp jak np muzłumańscy terroryści to nie wszyscy, nie krzywdźmy, nie uogólniajmy, odosobniony przypadek

  • Werewolf; 1 godzinę temu

    robienie z igły wideł jest złe i głupie (albo, co bardzo smutne, często celowe i wyrachowane) ale mimo tego, może być tak, że kogoś naprawdę ta igła rani

  • Werewolf; 1 godzinę temu

    natomiast co do zasady zgadzam się z Tobą, że kwestia rasizmu jest zdecydowanie rozdmuchiwana ponad skalę i powoływanie się na to zbyt często jest bezzasadne i szkodliwe, a zwłaszcza dla tych, których twierdzi, że broni

  • Werewolf; 2 godziny temu

    podobnie wielu murzynów obrazi się o black friday, a pozostałe grupy etniczne niekoniecznie

  • Werewolf; 2 godziny temu

    może nie jest idealne, al myślę że nie najgorsze, chodzi o coś, o co prawie każdy Polak się obrazi, a inna grupa uzna za nieobraźliwe/nie zrozumie o co chodzi

  • Valtaire; 2 godziny temu

    A ten przykład z polish death camps jest po prostu nie adekwatny. Chyba rozumiesz, dlaczego?

  • Valtaire; 2 godziny temu

    Myśle, ze żeby wypuścić coś takiego to trzeba właśnie być odrobine amoralnym geniuszem. Wszędzie piszą o tej gazecie, a przecież wiadomo ze gazetom już dawno nie zależy na rzetelności i szacunku, tylko na sensacji.

  • Werewolf; 2 godziny temu

    @Valtaire
    ...ale równie dobrze, jeśli kogoś to nie rusza (np Ciebie) nie oznacza to, że nie znajdzie się ktoś, kogo to urazi, to kwestia chyba osobistej wrażliwości, gdyby się uprzeć, to o wszystko można się obrazić i uznać za obraźliwe więc oczywiście znajdują się ludzie/grupy, które to wykorzystują bo mają w tym interes, trzeba do tego podchodzić z dystansem. myślę, że na świecie jest wielu ludzi, w tym pewnie miliony czarnych, którzy zupełnie by nie rozumieli zamieszania wokół okładki z dopiskiem Polish Death Camp i o co tu się obrażać etc...mi chodziło raczej o to, że jak można być tak głupim (zwłaszcza będąc dziennikarzem we Włoszech) żeby wypuścić coś takiego i nie domyślić się, co to spowoduje...rozumiem gdyby popełnił coś takiego jakiś medialny Janusz, ale dziennikarze i redaktor, którym za to płacą i którzy na co dzień chodzą w kagańcach poprawności politycznej? To zwyczajnie nieprofesjonalne i głupie

  • Quattro; 2 godziny temu

    A wg mnie tytuł genialny, mecz w piątek, przyszli do serie a po promocyjnej cenie i są czarni :D

  • Valtaire; 5 godzin temu

    To ze poszczególnych piłkarzy to rusza, nie znaczy ze jest to rasistowskie. Jestem pewny ze santona tez ruszało jak mu niszczyli życie w Mediolanie, no i co? Gdyby był czarny, to na pewno wtedy byłby to rasizm. A ze nie jest, no to po prostu ma pecha. Ale latino friday, odnosiłoby się do miejsca pochodzenia a za razem odcienia skory. Niczym by się nie różniło od tego black fridaya, tylko po prostu jesteśmy przeczuleni na punkcie czarnych. I to bardziej my biali, niż właśnie czarni. Może słusznie, biorąc pod uwagę wciąż niedawna koszmarna historie traktowania czarnoskórych, ale nie przesadzajmy.

  • samber; 5 godzin temu

    A co do "Latino Friday", to to określenie ma inny charakter. Nie odnosi się do koloru skóry.

  • samber; 5 godzin temu

    Wiesz, jak kibice rzucają banany na boisko to mnie to nie rusza. Dla mnie to żart, zabawna rzecz. Ale zwróć uwagę, że czarnoskórych graczy to rusza, oni widzą to inaczej. Zgadzam się, że nie ma sensu bać się używać słów czarnoskóry, Murzyn. Ale takt trzeba zachować.

  • Valtaire; 6 godzin temu

    Już przesadzają z tym użalaniem się nad ‚rasizmem’, nie mogę o tym czytac. W większości wypadków to nie ma nic wspolnego z prawdziwym rasizmem. Jak piłkarzom groza w mediach społecznościowych, jak obrażają z imienia i nazwiska, jak plują na całe przeciwne zespoły to w ogóle nikogo to nie obchodzi. Ktoś powie jedno słowo o czarnych i hurr durr rasizm, zakazać. Przecież jak nie ma czarnych, to wyzywają rudych, grubych, głupich, za młodych, za starych, z południa, z północy itp. Zawsze sobie kogoś znajda, a ten lament nad obrażaniem czarnoskórych tylko napędza ich właśnie do tego. A tak na zdrowy rozsądek to niby co jest z ta okładka nie tak? Kogo ona obraza? Teraz częściej skutki rasizmu dotykają przerażonych białych niż faktycznie czarnych. Przecież oni są black, to nie jest pejoratywne określenie... gdyby to było dwóch graczy z Ameryki południowej i ktoś wrzucił podpis Latino Friday, to tez byłby rasizm...? Takim ciągłym doszukiwaniem się tego rasizmu tylko tak naprawdę szkodzimy ofiarom prawdziwego rasizmu.

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. FC Internazionale 14 37
2. Juventus FC 14 36
3. SS Lazio 14 30
4. Cagliari Calcio 14 28
5. AS Roma 14 28
6. Atalanta BC 14 25
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
14 kolejka - 30.11-02.12.2019
  • Brescia
    0 : 3
    Atalanta
  • Genoa
    0 : 1
    Torino
  • Fiorentina
    0 : 1
    Lecce
  • Juventus
    2 : 2
    Sassuolo
  • Inter
    2 : 1
    Spal
  • Lazio
    3 : 0
    Udinese
  • Parma
    0 : 1
    Milan
  • Napoli
    1 : 2
    Bologna
  • Cagliari
    4 : 3
    Sampdoria
Ankieta

Obecnie żadna sonda nie jest aktywna

Ranking graczy / typera
Poz. Użytkownik Pkt
1 fl4shu 14550
2 WolvesAS 5413
3 Adamus 4916
4 x305 4608
5 Diodati 3625
Statystyki strony
  • Newsów: 22605
  • Użytkowników: 2122
  • Ostatni użytkownik: takitam
  • Istnieje od: 6129 dni
  • Gości online (anonimowych użytkowników): 92 (0)
  • Użytkownicy online (3):

    Murzynek , Gregu , Brzeziu