Roma przez 45 minut zdominowała Inter i prowadziła 2:0, ale po przerwie Lautaro Martínez dwukrotnie odpowiedział i hit Serie A zakończył się remisem. Oto garść wniosków, które wyciągneliśmy jako kibice.
Pierwsza połowa mogła być najlepszym fragmentem Romy Gasperiniego od początku jego pracy w stolicy. Inter został zepchnięty, przegrywał pojedynki i momentami zwyczajnie nie nadążał za tempem gospodarzy. Problem polega na tym, że po przerwie role zaczęły się odwracać. Giallorossi tracili energię, kolejne zmiany odbierały drużynie jakość, a mistrzowie Włoch pokazali, dlaczego od lat pozostają punktem odniesienia dla całej ligi. Remis boli po prowadzeniu 2:0, ale jednocześnie powiedział o tej Romie naprawdę dużo.
01Koné nie ma dziś zmiennikaDwa gole to najbardziej efektowna część jego występu, ale nie najważniejsza. Gasperini przesunął Francuza wyżej, pozostawiając Cristante więcej pracy w zabezpieczeniu, i dostał pomocnika, który nie tylko dominował fizycznie, ale regularnie pojawiał się w ostatnich 30 metrach. Koné wygrał swój pojedynek z drugą linią Interu, grał coraz czyściej pod presją i wreszcie przełożył przewagę na konkrety pod bramką. Problem pojawił się w chwili jego zejścia. Pisilli wszedł w niezwykle trudnym momencie, ale nie był w stanie zapewnić ani podobnej siły w pojedynkach, ani tych samych wyjść z piłką. Roma straciła zawodnika, który potrafił jednocześnie odbierać, prowadzić akcję i wbijać się w pole karne. W obecnej kadrze nie ma drugiego pomocnika o takim zestawie cech i było to po 60. minucie bardzo widoczne.02Mancini znów zawiódł w ważnym meczuMożna przez niemal całą pierwszą połowę bronić agresywnie, dobrze wychodzić do rywala i pomagać przy golu na 2:0, ale w takich spotkaniach jeden poważny błąd potrafi przykryć wiele dobrego. W 46. minucie Mancini stracił piłkę jeszcze na połowie Interu, Thuram natychmiast uruchomił kontrę, a Lautaro zdobył bramkę, która całkowicie zmieniła mecz. To nie pierwszy kosztowny błąd Włocha na początku sezonu i właśnie w najtrudniejszych spotkaniach takie sytuacje rzucają się w oczy najbardziej. Przy coraz mocniejszej konkurencji w środku defensywy nazwisko nie powinno gwarantować miejsca w jedenastce. Zwłaszcza gdy Balerdi daje obecnie znacznie większe poczucie bezpieczeństwa.03Balerdi jest już numerem jeden w obronieJeszcze kilka tygodni temu można było zastanawiać się, ile czasu będzie potrzebował na wejście do zespołu. Dziś pytanie jest odwrotne: jak można go wyjąć z podstawowego składu? Balerdi wygrał 4 z 5 pojedynków, zanotował 6 odzyskanych piłek i przez ponad godzinę praktycznie wyłączył Thurama. Najbardziej imponuje jednak nie sama liczba interwencji, lecz ich charakter. Argentyńczyk potrafi bronić ogromną przestrzeń za plecami partnerów, agresywnie wychodzić za napastnikiem, a chwilę później ścigać rywala w kierunku własnej bramki. Dokładnie takiego stopera wymaga futbol Gasperiniego. Gdy Balerdi zszedł ze skurczami, Inter zdecydowanie łatwiej zaczął dostawać się w okolice pola karnego.04Roma nie utrzymuje jeszcze poziomu przez 90 minutPierwsze 45 minut było demonstracją siły. Roma wygrywała pojedynki, odbierała Interowi przestrzeń, potrafiła narzucić własną intensywność i tworzyła przewagi zarówno w środku, jak i na bokach. To nie był przypadkowy wynik 2:0 po dwóch kontrach. Giallorossi byli po prostu lepsi. Po przerwie wraz ze spadkiem energii zaczęły jednak znikać kolejne elementy tej przewagi. Koné, Molina, Balerdi i Mancini zeszli, Dybala wyraźnie opadał z sił, Malen również coraz mniej pomagał w utrzymywaniu zespołu wysoko. Maksymalny poziom Romy jest więc bardzo wysoki. Pytanie brzmi już nie, czy potrafi na niego wejść, lecz jak długo potrafi na nim pozostać.05Inter potrafi przetrwać wszystkoPrzez pierwszą połowę mistrzowie Włoch wyglądali momentami na zespół całkowicie pozbawiony odpowiedzi. Przegrywali 0:2, byli spóźnieni w pojedynkach i nie potrafili zatrzymać Koné. A mimo tego nie rozpadli się. Jeden gol Lautaro wystarczył, żeby spotkanie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej. Chivu miał też możliwość wprowadzenia Sucicia, Carlosa Augusto czy Luisa Henrique i dzięki zmianom podtrzymał tempo wtedy, gdy podstawowi zawodnicy Romy zaczynali słabnąć. To właśnie jest jedna z największych sił Interu: nawet kiedy gra źle, pozostaje w meczu. Przeciwko takiej drużynie 2:0 nie jest jeszcze końcem historii.06Dybala nadal steruje ofensywąPrzy obu trafieniach Koné statystyki nie zapiszą mu asysty, ale oba gole zaczęły się od jego lewej nogi. Dybala zanotował 7 kluczowych podań, dostarczał piłkę w ostatnią tercję i przez pierwszą połowę praktycznie każda bardziej złożona akcja Romy przechodziła przez niego. Równie istotna była praca bez piłki. Argentyńczyk wracał głęboko, zamykał linie podań i potrafił pojawić się nawet we własnym polu karnym. Gasperini dostał więc nie tylko kreatora, ale piłkarza realnie uczestniczącego w całym mechanizmie drużyny. Jednocześnie druga połowa pokazała ograniczenie tego rozwiązania: intensywność, której wymaga trener, kosztuje Dybalę ogromnie dużo i po godzinie jego wpływ na grę zaczął wyraźnie maleć.07Ten remis powinien bolećPrzed meczem remis z mistrzem Włoch można byłoby potraktować jako potwierdzenie bardzo dobrego początku sezonu. Po meczu trudno jednak uciec od niedosytu. Roma miała 2:0, kontrolowała większość pojedynków i przez długi czas wyglądała jak dojrzalsza drużyna. Nie utrzymała jednak prowadzenia, bo najpierw sama podała Interowi tlen po błędzie Manciniego, a później nie potrafiła już odzyskać kontroli po spadku intensywności i zmianach. To dobra wiadomość i ostrzeżenie jednocześnie. Giallorossi nie wyszli z tego spotkania z poczuciem, że do najlepszych jeszcze dużo im brakuje. Wyszli z poczuciem, że sami wypuścili zwycięstwo z rąk. A to jest już zupełnie inny poziom oczekiwań.
Komentarze
I potrzebujemy kasowego pomocnika jako pierwszego rezerwowego. Pisili to box to box. Biega, walczy ale w ustawieniu Gaspa potrzebni są tacy jak Bryan czy kone czy choćby Holender. Młody nie ma takich cech i to.hylo widać
Balerdi okazuje się lepszym obrońcą od Manciniego, dlaczego bo jest zdecydowanie szybszy i lepszy technicznie. Argentyńczyk również popełnia błędy, ale jak kilka razy poszedł za Thuramem to widać było że szybkość ma bardzo dobrą i potrafi nawet przy błędzie defensywy dogonić przeciwnika. Mancini natomiast jak straci napastnika to już go nie dogoni, czasem sfauluje przez co ma tyle kartek w sezonie, czasem cwaniacko ciałem wybije napastnika z równowagi i to tyle. Ma olbrzymie doświadczenie, ale to nadal jest babolarz i w dodatku wolny. Ile razy w zeszłym sezonie Wesley czy to Manciniemu czy Ndice ratował dupę bo nasze wieżowce są zbyt wolne. Efekt fartu że tam mało bramek tracimy to również spora zasługa Svilara i to cała tajemnica bloku defensywnego i tego że w 5 meczach tracimy tylko 3 bramki.
Klasowe artykuły, dzięki autorze. Zostanę tu na dłużej :)
Dziękuję również. Zostań z nami 👊
Prawda!