Zbliżające się zimowe okno transferowe może przynieść Romie kilka głośnych tematów. W grze są zarówno nieoczywiste ruchy między klubami Friedkina, jak i powrót dobrze znanego nazwiska do Trigorii.
Wraz ze zbliżaniem się styczniowego okna transferowego coraz wyraźniej rysują się potencjalne scenariusze na rynku związane z AS Roma. Jednym z nich jest powracający temat możliwej wymiany z Evertonem, a drugim rosnące spekulacje wokół przyszłości Davide Frattesiego w Interze.
W ostatnich dniach źródła z rynku transferowego potwierdziły, że ponownie analizowana jest koncepcja operacji pomiędzy Romą a Evertonem, zakładająca odejście Artema Dowbyka do Premier League i powrót do Serie A napastnika Evertonu, Beto. Pomysł nie jest przypadkowy, bo Everton również należy do Friedkin Group.
Na dziś jednak mówimy raczej o roboczym scenariuszu niż o zaawansowanych negocjacjach. Przeszkód jest kilka i są one istotne. Po pierwsze, preferencje samych zawodników. Beto, który w Evertonie nie potrafi wywalczyć miejsca w podstawowym składzie, faktycznie rozważa powrót do Włoch, ale skłania się raczej ku klubowi, który zagwarantuje mu regularną grę. W tym kontekście we Włoszech coraz częściej wymienia się Torino, szukające wzmocnienia po problemach zdrowotnych Duvána Zapaty.
Z drugiej strony Artem Dowbyk nie przeżywa łatwego okresu w Romie, również na poziomie relacji z Gian Piero Gasperinim, jednak nie zamierza opuszczać stolicy Włoch bez bardzo atrakcyjnej oferty finansowej. Jak podkreśla specjalista od rynku transferowego Matteo Moretto, kluczową barierą pozostaje wycena Ukraińca, szacowana na około 40 milionów euro. To kwota, która znacząco komplikuje ewentualną wymianę i wymagałaby precyzyjnego zbilansowania całej operacji.
Równolegle Roma uważnie obserwuje sytuację Davide Frattesiego w Interze. Pomocnik, wychowanek Giallorossich, już latem był bliski opuszczenia Mediolanu, ale wówczas – po rozmowach z Cristianem Chivu – zdecydował się zostać i odłożyć transfer. Dziś jednak jego pozycja w hierarchii zespołu słabnie.
Jak informuje „La Gazzetta dello Sport”, na Frattesiego negatywnie wpływają nawracające problemy fizyczne, duża konkurencja w środku pola, a także nowi zawodnicy (Diouf i przede wszystkim Sucic) oraz piłkarze, którzy odzyskali formę, jak Zieliński. W takiej układance jego rola staje się coraz mniej centralna.
Inter, jeśli zdecyduje się na sprzedaż, oczekuje kwoty w granicach 30 milionów euro. Zainteresowanie pomocnikiem wykazują Juventus, Napoli, Newcastle, a także – jak to bywa niemal przy każdym oknie transferowym – Roma. Dla Giallorossich Frattesi pozostaje profilem doskonale znanym, pasującym do realiów Serie A i potencjalnie przydatnym w kontekście walki na kilku frontach.
Komentarze
Od ilu lat saga z Frattesim trwa? Ludzie…
Nie ważne od ilu lat trwa ta saga, ważne żeby finalnie ta bajka się nie skończyła jego przybyciem do Rzymu. Mamy już takiego delikwenta ze swojego podwórka, który jest od lat ciężarem i nie wiadomo co z nim zrobić a zarabia jak Cesarz Albanii. Lepiej dać sobie z nim spokój. Chciał do Interu, to niech tam pucuje ławkę rezerwowych.
Inter ma dobre wyceny z tego co pamietam za Kone 40 mln dawali a za rezerwowego sobie życzą 30
Ale co w tym dziwnego? Każdy chce kupić jak najtaniej a sprzedać jak najdrożej. Poza tym do dobicia targu potrzeba zgody dwóch stron, a że Roma przez lata uczyla, że sprzedaje za grosze z powodu wiecznego debetu to tak to wygląda.
Dlatego my za Kone chcemy 80 a za Frattesiego możemy dać 20 xD Bez paniki, wszystko jest na swoim miejscu! :) Co do naszych sprzedaży to od lat nie sprzedawaliśmy swoich topowych graczy. Za Friedkinów ani razu. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w 2019 roku kiedy opyliliśmy Napletom Manolasa za 36 baniek. Ogólnie z cenami sprzedawanych topowych graczy było dobrze. To w drugą stronę u nas nie działało – często nie potrafimy dobrze kupić i to niezależnie od wydawanej kwoty. No i pierniczymy się ze sprzedażą zbędnej drobnicy i podejrzewam że to stąd to przekonanie że oddajemy graczy za frajer – tak, ale tych których sami nie potrzebujemy i na których nie ma popytu :)
Kone po Mundialu i tak pewnie odleci za duży szmal do jakiego Paryża albo innego Manchesteru. Inter to pionek na rynku transferowym, co to nas nakrywa czapką tylko w temacie zakupu Frattesiego albo jakiegoś Jonka Zimnocha z Eredivisie. O Kone to oni sobie mogą tylko pomarzyć. To już nie ich poziom transferowy.
Kone zapewne nie utrzymamy, ale jak już go sprzedać to za minimum 80-90 mln po dobrym Mundialu spokojnie tyle uzyskamy.
Ja bym wyrwał na poł roku Dzeko