Dość gorzkie zakończenie mercato bez wzmocnień poza Ziółkowskim i Tsimikasem stawia Massarę pod ścianą krytyki.
Punkt dwudziesta rynek transferowy w Serie A dobiegł końca. Roma kończy lato w typowy dla siebie sposób – ze smakiem goryczy w ustach, poczuciem straconych szans i wrażeniem, że w kluczowym momencie zabrakło decyzyjności i odwagi. Frederic Massara, sprowadzony, by nadać nową energię działowi sportowemu, zostaje dziś oceniany surowo. I nie bez powodu.
Przez całe tygodnie wiedzieliśmy, że Gasperini potrzebuje czterech wzmocnień: lewego skrzydła, środkowego obrońcy, pomocnika i bocznego defensora. Tylko dwa z tych zadań udało się wykonać w pełni, ale dopiero na sam koniec mercato: Kostas Tsimikas przybył z Liverpoolu, ale wyłącznie na zasadzie wypożyczenia, bez opcji wykupu. Reszta? Historia długich, męczących negocjacji i rozczarowań. Saga z Janem Ziółkowskim ciągnęła się tygodniami, mimo że Polak od początku chciał dołączyć do Romy. Jeszcze gorzej wygląda kwestia nazwisk z przodu: nazwiska zmieniały się jak w kalejdoskopie – Sancho, Rios, Echeverri, Fabio Silva – a na końcu nie przyszedł nikt.
Nie pomógł też brak decyzyjności w kluczowych momentach. Próba wymiany Dovbyk–Gimenez z Milanem zakończyła się fiaskiem, a Pellegrini , były już kapitan, został zawieszony między niepewną przyszłością a brakiem prawdziwej roli. Z kolei Sancho – obiekt najdłuższego flirtu tego mercato – okazał się bardziej zajęty uczuciami do rapowej gwiazdy niż myślami o piłce. Massara przez miesiąc czekał na odpowiedź, która nigdy nie nadeszła.
Massara nie zdołał też odciążyć kadry. Odeszło tylko kilku graczy na wypożyczenia, a obciążeniem pozostali piłkarze, którzy nie pasują Gasperiniemu – od Dowbyka i Baldanziego po Pellegriniego i Golliniego. Sytuację dopełniła sprzedaż Federico Coletty do Benfiki za symboliczny milion euro – ruch, który wśród kibiców budzi więcej ironii niż nadziei.
Nie można jednak powiedzieć, że lato było całkowicie stracone. Nowi gracze – Ghilardi, Wesley, El Aynaoui, Evan Ferguson – mają potencjał, by stać się filarami już teraz. Gasperini wielokrotnie udowadniał, że potrafi rozwijać młodych i ambitnych piłkarzy, a w takim środowisku każdy z nich może wystrzelić. To oni mogą z czasem zrekompensować brak wymarzonych wzmocnień. Tylko w jakim stopniu? Na razie jednak Roma wchodzi w sezon z poczuciem niedosytu. Klub znów nie wykorzystał momentu, by realnie skrócić dystans do czołówki. To, co miało być rynkiem ambicji, stało się rynkiem kompromisów. Pozostaje nadzieja, że Gasperini, ze swoją odwagą i umiejętnością wyciągania maksimum z posiadanych zasobów, znów zamieni niedoskonałości w siłę. Bo inaczej – w walce o Ligę Mistrzów – Romie może po prostu zabraknąć jakości.
Komentarze
Ja bym nie srał ogniem. W końcu przyszło kilku spoko zawodników, trzon kadry jednak pozostał niezmieniony. Z wyjątkiem odejścia Paredesa, pozostali podstawowi zawodnicy z zeszłego sezonu jednak zostali. Wiadomo budżet FFP skutecznie nas blokuje, ale chyba skład mamy jednak lepszy niż w zeszłym sezonie, gdzie Ranieri robił konkretne wyniki z chłopakami. Największy żal to że nie pozbyliśmy się szrotu, no ale kto by wziął np. Pellego z takim kontraktem, chyba tylko Arabusy.
Bez szału to mercato, ale wszystko wyjdzie w praniu. Na ocenę trzeba poczekać tak naprawdę do końca sezonu, chociaż z ostatnich ruchów zdecydowanie boli pozbycie się zdolnego juniora za paczkę fajek
Dla mnie ciężko stwierdzić że Ziółkowski i grek to wzmocnienie na tą chwilę…
Grasz takimi kartami jakie masz – nie jest łatwo jak nad głową wisi młot FFP. Cudów nie ma ale nie popadajmy w paranoje – nie jest to najgorsze okienko transferowe w ostatnich latach, ba, nawet bym powiedział, że jest całkiem solidnie.
Ja jestem zadowolony ze nie bylo żadnej łapanki.
Transfery last minute rzadko się sprawdzają a potem często ciąży taki klops na budżecie.
Jest kilka zmocnien, Mile, NDicka i Kone zostali, więc liczę że Gasp bedzie ogarniał a nie narzekał że nie ma idealnego składu.
"Nowi gracze – Ghilardi, Wesley, El Aynaoui, Evan Ferguson – mają potencjał, by stać się filarami już teraz". Zasadniczo to ludzie mają w sobie, na ogół, większy potencjał, niż sami zakładają. Zdecydowana większość tych ludzi, kompletnie jednak nie wie, jak ten potencjał odblokować i uwolnić.
Tak naprawdę dalej będzie opierać się wszystko na błyskach Dybali i Soule oraz cudach Svilara w bramce. Nie przyszedł żaden zawonik, który dałby ten efekt wow czy miał potencjał np na lidera danej formacji, jak Kone. Takie o poszerzenie kadry o kilku solidnych graczy plus wywalenie Dovbyka z pierwszego składu. Tyle Roma zyska. Gdyby przyszli Rios, Sancho i np Mikautadze zyskałaby jednak zdecydowanie więcej, bo ci gracze z miejsca weszliby do składu i podnieśli jego poziom. Ten Wesley też wcale nie jest lepszym zawodnikiem niż Saelemaekers
Co Ty powiesz? Będziemy polegać na jakości naszych NAJLEPSZYCH graczy? No niemożliwe!
Od lat nie gramy w LM a wydajemy jakbyśmy grali. Nie wiem czy niektórzy oczekują że wydamy 500 baniek nagle w mercato i posciągamy top gwiazdy ? Narazie to Miś na miarę naszych możliwości. Ranieri pokazał że z tą kadrą można spokojnie walczyć o top4 także Gasp do roboty. Wymówek nie ma i na kadrę też marudzić nie ma co.
FFP, brak funduszy i chętnych na naszych asów zrobił swoje. DSdupy nie urywa ale lepsze to niż wywrotka odpadków pod koniec jaką zafundował nam Francuz. Wpędziło Nas to w większe g… niż brak transferów.
Poza tym Masakra nie jest decyzyjny. Kluczowe decyzję podejmują siwuchy a nasz ds jest od nich zależny