Marcowe ogrody Romy: sześć meczów w dwadzieścia dni

Marzec będzie dla Romy testem charakteru i głębi składu, bo w krótkim czasie przyjdzie rozegrać sześć spotkań, a stawką jest miejsce w Lidze Mistrzów i dalsza droga w Europie.

fot. © asroma.com

Il Romanista – D. Fidanza | „I giardini di marzo si vestono di nuovi colori” („Marcowe ogrody przybierają nowe kolory) śpiewał onegdaj Lucio Battisti, a w Wiecznym Mieście te „nowe kolory” mogą być żółto-czerwone. Tyle że w marcu romantyzm kończy się szybko, bo kalendarz zamienia się w rachunek. Marzec to miesiąc, w którym nie da się grać „ładnie, ale”, nie da się też odkładać odpowiedzi na później. Każdy mecz jest cegiełką, a każda strata punktów boli podwójnie, bo czasu na naprawę jest mało.

Tour de force, czyli plan bez miejsca na oddech

Przez około dwadzieścia dni Roma zagra sześć razy. Cztery mecze ligowe i dwa w Europa League. W lidze stawka jest jasna: Giallorossi są obecnie na czwartym miejscu i mają cztery punkty przewagi nad Juventusem, który goni z piątej pozycji. Już na starcie miesiąca przychodzi mecz właśnie z Juventusem, a kilka kolejek dalej wyjazd do Como, które też marzy o miejscu w pierwszej czwórce i traci do Romy pięć punktów. Do tego dochodzą jeszcze spotkania wyjazdowe z Genoą oraz domowe z Lecce. W środku tego układu wchodzą dwa mecze Europa League, czyli dwumecz w 1/8 finału. Losowanie rywala Roma pozna dziś, 27 lutego, o 13:00. Pierwsze spotkanie zagra na wyjeździe, a rewanż u siebie na Stadio Olimpico. I już sam ten fakt mówi, jak trudny będzie to miesiąc: liga nie zwalnia, a puchar dokłada emocje, podróże i presję „dwóch aktów”.

Najbardziej zdradliwy jest układ logistyczny. W pewnym momencie Roma czeka seria trzech kolejnych wyjazdów, bo mecz Europa League na obcym terenie wypada między ligowymi delegacjami do Genoi i Como. To jest ten fragment sezonu, w którym nawet nie trzeba zagrać słabo, żeby zapłacić cenę. Wystarczy gorsza świeżość, spóźniona reakcja, zmęczone nogi w ostatnim kwadransie. Dlatego marzec będzie sprawdzianem dla całej drużyny, nie tylko dla pierwszego składu. Gasperini będzie musiał mieszać rozsądnie, nie na ślepo. Czasem ważniejsze od jednego mocnego występu jest to, by przez trzy tygodnie utrzymać poziom, a nie tylko wyprodukować jeden wielki wieczór.

Rywalom łatwiej, więc Roma musi być bardziej konkretna

To, co dla Romy jest maratonem, dla części rywali będzie zwyczajnie prostsze. Włoskie zespoły w Lidze Mistrzów nie wypadły najlepiej, więc niektóre ekipy będą miały mniej meczów i więcej czasu na regenerację. Napoli, Milan i Juventus mają w marcu praktycznie tylko ligę przed przerwą reprezentacyjną. Inter i Como zagrają po pięć spotkań, bo dochodzi im półfinał Coppa Italia. Najbardziej obciążona będzie Atalanta, która ma aż siedem meczów, bo łączy ligę, Ligę Mistrzów i puchar krajowy.

W tej układance mecz z Juventusem urasta do roli punktu zwrotnego. Nie tylko dlatego, że to bezpośredni rywal w walce o Ligę Mistrzów, ale też dlatego, że Juventus może wejść w końcówkę sezonu z większym zapasem energii. Roma, jeśli chce mieć spokój w kwietniu i maju, powinna w marcu zrobić jedno: powiększyć dystans tam, gdzie się da. Bo im dalej od pościgu, tym mniej nerwów. A w Rzymie nerwy zawsze kosztują więcej, niż kibice chcieliby przyznać.


Spodobał Ci się artykuł? ☕Możesz postawić wirtualną kawę redakcji i wesprzeć rozwój serwisu. Wszystkie wpłaty są całkowicie dobrowolne.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.