Manu Koné: „Roma to był właściwy wybór. Jesteśmy już gotowi na Ligę Mistrzów”

Francuski pomocnik, będący dziś jednym z liderów Romy, opowiada o przygotowaniach do nowego sezonu, pracy z Gian Piero Gasperinim, ambicjach na Ligę Mistrzów oraz o tym, dlaczego w Rzymie czuje się jak w domu.

fot. © asroma.com

Zaledwie rok temu Manu Koné trafił do Romy w ostatnim dniu letniego okna transferowego, przychodząc z Borussii Mönchengladbach. Dziś jest motorem napędowym drużyny, etatowym reprezentantem Francji i najdrożej wycenianym zawodnikiem w kadrze Giallorossich. Redakcja ForzaRoma.info spotkała się z nim w St. George’s Park, gdzie drużyna przygotowuje się do sezonu 2025/26 pod wodzą nowego szkoleniowca, Gian Piero Gasperiniego. W szczerej rozmowie Koné opowiedział o życiu w Rzymie, ambicjach drużyny i wyzwaniach, jakie stawia przed nim nowy trener.

Manu, jak się czujesz? Jak przebiega zgrupowanie?
– Czuję się świetnie. Wróciłem z wakacji z ogromną chęcią do pracy. Z Gasperinim wszystko idzie bardzo dobrze. Treningi są intensywne, pełne rytmu, podobają mi się jego pomysły i to, co proponuje. To wielki trener i jestem pewien, że mogę z nim jeszcze bardziej się rozwinąć. Chcemy zacząć sezon w mocnym stylu i zrobić wielkie rzeczy.

W ubiegłym roku nie brałeś udziału w przygotowaniach z Romą. Jak to wpływa na formę?
– To bardzo ważne, aby przepracować okres przygotowawczy z drużyną od samego początku. Można wtedy lepiej poznać kolegów i zrozumieć wymagania trenera. Rok temu przyszedłem w ostatnich dniach okienka, więc było inaczej. Teraz solidne przygotowania na pewno mi pomogą.

Urodziłeś się niedaleko Stade de France. Futbol był Twoim przeznaczeniem?
– Pochodzę z Paryża, a stamtąd wywodzi się wielu znakomitych piłkarzy. Myślę, że to również ukształtowało moją mentalność. Jestem dumny z moich korzeni i być może rzeczywiście był w tym jakiś element przeznaczenia.

Jak układa Ci się życie w Rzymie? Kibice Cię uwielbiają.
– W Rzymie wszystko jest w porządku. W poprzednim sezonie rzadko wychodziłem, dużo czasu spędzałem w domu, pracując z moim trenerem indywidualnym. Od pierwszych dni czułem miłość kibiców. Tutaj piłka nożna jest naprawdę ważna, a my chcemy dawać kibicom powody do dumy.

Czego brakuje drużynie, by wrócić do Ligi Mistrzów?
– W poprzednim sezonie zabrakło nam tylko jednego punktu. Daliśmy z siebie wszystko i szkoda, że się nie udało. Uważam, że niczego nam nie brakuje, musimy jedynie wierzyć w siebie od początku do końca i nie kalkulować. Mamy odpowiednią jakość i musimy być maksymalnie zmotywowani.

Gdy poprzedni sezon zaczął się słabo, miałeś wątpliwości co do transferu do Romy?
– Nigdy. Wiedziałem, że musimy się poprawić. W trakcie sezonu normalne są wzloty i upadki. Trzeba było ciężko pracować, by odwrócić sytuację – i to wspólnie, jako zespół. Ranieri pomógł nam odzyskać wiarę i wyniki. Nie miałem żadnych wątpliwości, że Roma to właściwe miejsce.

Latem mówiło się o zainteresowaniu PSG. To prawda?
– To wielki klub i cieszę się, że dobrze im idzie, bo jestem paryżaninem. Lubię ich styl gry, ale nikt się ze mną nie kontaktował. Fajnie, że w stolicy Francji jest silna drużyna, ale ja czuję się w Rzymie bardzo dobrze. W piłce trudno mówić o przyszłości, lecz dziś jestem szczęśliwy, że mogę reprezentować ten historyczny klub.

W ciągu roku pracowałeś z czterema trenerami. Trudno się do tego przyzwyczaić?
– Osobiście nie, bo szybko adaptuję się do nowych wymagań. To mój atut. Drużynowo może być trudniej, bo zmiana systemu gry kilka razy w sezonie, przy tak napiętym terminarzu, utrudnia wdrażanie nowych rozwiązań. Najlepiej mieć jednego trenera przez dłuższy czas.

Czego oczekuje od Ciebie Gasperini? Chce, żebyś strzelał więcej goli?
– Pomocnicy rzadko strzelają dużo bramek. Oczywiście mogę nad tym pracować, ale moim głównym zadaniem jest odbiór piłki, utrzymywanie jej w grze i unikanie strat.

Masz już dobrą współpracę z El Aynaoui.
– Zrozumienie na boisku rodzi się także poza nim. Neil dobrze się wkomponował w drużynę, często rozmawiamy i świetnie się uzupełniamy – gdy jeden schodzi niżej, drugi podchodzi wyżej. Pomaga też to, że mówimy w tym samym języku, choć on dobrze dogaduje się z każdym.

Już w czwartej kolejce czeka Was derby. Jesteś gotów ponownie zmierzyć się z Guendouzim?
– Wszyscy wiemy, co derby znaczą w Rzymie. W zeszłym sezonie udało nam się je wygrać. To, co wydarzyło się z Guendouzim, zostało już wyjaśnione. Na boisku nie ma przyjaciół – liczy się tylko zwycięstwo. Poza nim to inna historia.

W przyszłym roku odbędzie się mundial. Dybala i Soulé wciąż żartują z Ciebie po 2022 roku?
– Nadal się z tego śmiejemy, bo łączy nas fajna przyjaźń – z Matiasem, Paulo, a wcześniej także z Leandro. Cel Francji jest jasny: chcemy wygrać mistrzostwa świata. Najpierw jednak musimy się zakwalifikować. Nie jesteśmy reprezentacją, która jedzie na turniej, by tylko uczestniczyć – gramy, by zwyciężyć.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • jamtaicho
    8 sierpnia 2025, 16:00

    Już po nagłówku widzę, że nie warto czytać bo powie to samo co inni przed nim. Po co głupoty o LM gadać, czyny się będą liczyć panie Kone. Strzel bramkę może w końcu dającą 3 punkty.

    • Batigol1927
      8 sierpnia 2025, 20:34

      Dokładnie, napinają się a później becki od takiej Aston Vilii