Gianluca Mancini przed rozpoczęciem sezonu 2026/27 mówi o swojej więzi z Romą, powrocie klubu do Ligi Mistrzów i ambicjach na kolejne miesiące.
Gianluca Mancini udzielił wywiadu Sky Sport na kilka dni przed pierwszym ligowym meczem nowego sezonu przeciwko Fiorentinie. Obrońca Giallorossich opowiedział o długo wyczekiwanym powrocie do Ligi Mistrzów, przygotowaniach pod wodzą Gian Piero Gasperiniego, swojej przyszłości w Rzymie oraz ambicjach drużyny. Odniósł się także do nowych transferów, właścicieli klubu i sytuacji reprezentacji Włoch po powrocie Roberto Manciniego na stanowisko selekcjonera. Poniżej prezentujemy treść rozmowy.
Liga Mistrzów będzie dla ciebie zupełnie nowym doświadczeniem. Jak na nią czekasz?
– Tak, goniliśmy za nią od kilku lat. W poprzednim sezonie w końcu ją wywalczyliśmy i nie możemy się doczekać udziału w tych pięknych rozgrywkach.
Pep Guardiola powiedział kiedyś, że gra przeciwko drużynom Gasperiniego jest jak wizyta u dentysty. Czy dla piłkarza ciężkie przygotowania prowadzone przez Gasperiniego też trochę tak wyglądają?
– Myślę, że każde przygotowania są ciężkie, bo wracasz po okresie wakacji, zaczynasz od nowa, do tego w upale, więc pierwsze treningi wszędzie są wymagające. Trener razem ze swoim sztabem stara się doprowadzić nas do odpowiedniej formy, żebyśmy mogli rozpocząć sezon w najlepszy możliwy sposób. Jako grupa wykonujemy dokładnie to, czego od nas wymaga. Są ciężkie treningi, jest upał, ale to wszystko jest częścią futbolu. Teraz weszliśmy już w tydzień poprzedzający pierwszą kolejkę i wszyscy nie możemy się doczekać początku.
Jak odmawia się Interowi, mistrzowi Włoch, który bardzo chciał cię tego lata?
– Sercu nie można rozkazywać. Mam z Romą wyjątkową relację, czuję ten klub w sobie. Tak było od pierwszego dnia mojego pobytu tutaj, a z każdym kolejnym rokiem to uczucie stawało się jeszcze silniejsze. Bardzo chciałem zostać z trenerem i kolegami, żeby nadal odgrywać ważną rolę w nowym sezonie i spróbować zrobić wszystko jeszcze lepiej. Zasługujemy na to my, piłkarze, miasto, kibice i klub. Kiedy stajesz się częścią rodziny, trudno ją opuścić.
Mówisz, że chcecie odgrywać ważną rolę. Inter jest dla ciebie faworytem, ale na co stać Romę?
– Nie lubię układać rankingów. Patrząc na to, co Inter pokazywał przez ostatnie lata, w oczach wszystkich znów zaczyna jako faworyt. Za nim jest jednak wiele drużyn, które dadzą z siebie wszystko, żeby rozegrać mocny sezon. My również jesteśmy w tym gronie. Naszym celem jest jednak myślenie o każdym kolejnym meczu, funkcjonowanie jako drużyna i odpowiednie reagowanie na różne momenty. Kiedy przyjdzie dobry okres, trzeba wykorzystać rozpęd. Będą też gorsze chwile, w których nie wolno się załamywać. Chcemy cały czas się poprawiać, od treningów po mecze, nie zadowalać się tym, co zrobiliśmy w poprzednim sezonie, tylko spróbować osiągnąć jeszcze więcej.
Czy nowe transfery mogą podnieść poziom drużyny? Jesteś jednym z liderów zespołu, więc kiedy przychodzi ktoś taki jak Rodrigo Mora, bierzesz go pod swoje skrzydła?
– Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej. Piłkarze, którzy są tutaj dłużej, stopniowo rozmawiają z nowymi zawodnikami. Czasem dużo zależy od pozycji. Kostas dopiero przyszedł, a od razu zaczęliśmy rozmawiać o różnych sytuacjach taktycznych, otoczeniu, domu czy też życiu prywatnym. Mora przyjechał dziś rano i odbył pierwszy trening. Będzie czas, żeby porozmawiać również z nim, nie tylko o piłce. Musimy poznawać się także poza boiskiem, bo dzięki temu lepiej funkcjonujemy później na murawie.
Mourinho powiedział o Morze, że technicznie jest bardzo mocny i spodoba się kibicom Romy. Co możesz o nim powiedzieć?
– Mogę powiedzieć, że dwa lata temu graliśmy przeciwko Porto. On wystąpił w tamtym meczu i zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Mourinho zna nasze środowisko, więc skoro powiedział coś takiego, to widocznie właśnie tak uważa. My zawsze cieszymy się, kiedy przychodzą nowi zawodnicy, którzy wzmacniają zespół i dołączają do tej rodziny. To wyjątkowa grupa, która bardzo dużo pracuje.
Jaką motywację ze strony Friedkinów czujecie wokół drużyny?
– Taką samą, jaką czuliśmy od momentu ich przyjścia. Ich marzeniem jest widzieć silną, konkurencyjną Romę, grającą na wysokim poziomie, i zawsze to pokazywali. My, piłkarze, koncentrujemy się przede wszystkim na boisku, kwestiach technicznych i taktycznych. Staramy się dawać maksimum dla koszulki i herbu, który nosimy, oraz osiągać wyniki za każdym razem, gdy wychodzimy na boisko. Właściciele razem z trenerem i dyrektorem sportowym zajmują się mercato oraz zarządzaniem, czyli częścią, której my jako zawodnicy nie widzimy. Kiedy przychodzą piłkarze wartościowi zarówno pod względem charakteru, jak i umiejętności, i zwiększają możliwości naszej kadry, oczywiście jesteśmy zadowoleni.
Miałeś już okazję porozmawiać z selekcjonerem Roberto Mancinim albo z kolegami z reprezentacji? Jakie są nastroje przed tym, co czeka Włochy od września?
– Rozczarowanie brakiem awansu na mundial nadal pozostało. Jasne jest jednak, że im więcej czasu mija, tym bardziej trzeba patrzeć do przodu. Nie było mnie na wygranych mistrzostwach Europy w 2021 roku, ale przez większość czasu znajdowałem się w grupie reprezentacji. Teraz trzeba patrzeć przed siebie, myśleć o kolejnych meczach i doprowadzić Włochy tam, gdzie zasługują być. Powiedziano już bardzo wiele, więc lepiej mówić mniej, a osiągnąć konkretne cele. Z trenerem jeszcze nie rozmawiałem, ale jestem pewien, że on, prezes federacji i Ranieri zrobią coś ważnego, żeby przywrócić Italię na należne im miejsce.
Komentarze