Holender przyszedł zimą i w trzy miesiące zrobił więcej hałasu niż niejeden napastnik przez cały sezon. Statystyki? Te już dawno przestały być tylko liczbami.
Roma nieczęsto trafia w styczniowym mercato tak precyzyjnie. Zazwyczaj to czas łatania dziur, półśrodków, transferów „na już”. Tym razem wyszło inaczej. Donyell Malen nie tylko wypełnił lukę w ataku, ale sprawił, że ofensywa Giallorossich zaczęła funkcjonować na zupełnie innym poziomie. Jeszcze niedawno jego nazwisko było jedną z wielu opcji na liście życzeń, dziś jest punktem odniesienia — i to nie tylko w Rzymie.
Jedenaście goli w Serie A, dwanaście łącznie z europejskimi rozgrywkami. Ostatnie trafienie znów przeciwko Bologni, jakby Malen szczególnie upodobał sobie ten kierunek podróży. W nieco ponad trzy miesiące wspiął się w klasyfikacji strzelców na poziom, który normalnie wymaga całego sezonu. Przed nim znajdują się tylko ci, którzy mieli pół roku przewagi: Nico Paz, Douvikas, Thuram czy Lautaro Martínez. To zestawienie samo w sobie mówi więcej niż jakikolwiek komentarz.
Porównania z przeszłością nie są przypadkowe. Jedynym zimowym transferem w ostatnich latach, który potrafił wejść do ligi z podobnym impetem, pozostaje Mario Balotelli z czasów Milanu. Nawet Maxi López, który w Catanie uchodził za objawienie rundy rewanżowej, zatrzymał się na jedenastu trafieniach. Malen już tam jest — i wszystko wskazuje na to, że nie zamierza się zatrzymywać.
Najmocniejszy argument nie leży jednak w samej liczbie goli, tylko w ich częstotliwości. 0,88 bramki na mecz to wynik, który wykracza poza realia Serie A i przenosi Holendra w zupełnie inną rozmowę — tę o napastnikach z absolutnej europejskiej czołówki. Lepsi są dziś tylko Harry Kane i Kylian Mbappé, a to już towarzystwo, do którego nie dopisuje się przypadkiem.
| Miejsce | Zawodnik | Średnia goli na mecz |
|---|---|---|
| 1 | Harry Kane | 1,38 |
| 2 | Kylian Mbappé | 0,90 |
| 3 | Donyell Malen | 0,88 |
| 4 | Robert Lewandowski | 0,83 |
| 5 | Erling Haaland | 0,81 |
| 6 | Deniz Undav | 0,81 |
| 7 | Bamba Dieng | 0,78 |
| 8 | Raphinha | 0,77 |
| 9 | Lautaro Martínez | 0,74 |
| 10 | Jonathan Burkardt | 0,73 |
Oczywiście, można wskazać kontekst: mniejsza liczba minut, efekt świeżości, seria, która kiedyś się skończy. Tyle że piłka nożna nie zna przypisów. Liczy się to, co wpada do siatki — a Malen robi to częściej niż niemal ktokolwiek inny w Europie.
Roma od lat funkcjonuje między ambicją a ograniczeniami. Każde mercato to próba pogodzenia jednego z drugim. Tym razem jednak udało się znaleźć zawodnika, który nie tylko pasuje do systemu, ale go podnosi. Malen nie jest projektem na przyszłość. On jest odpowiedzią na teraźniejszość — i jednocześnie przypomnieniem, że czasem jeden dobrze trafiony transfer potrafi zmienić nie tylko tabelę, ale i sposób, w jaki patrzy się na cały zespół.
Komentarze
To co pokazuje Malen w Romie to jest kosmos i to akurat jest "oczywista oczywistość". Pytanie tylko, że Malen będzie u nas grał w przyszłym sezonie. Prawo do wykupu to jeszcze nie wykup. Jest trochę znaków zapytania, włącznie z wolą samego zawodnika i wysokością jego kontraktu.
Mamy pierwszeństwo wykupu za określoną kwotę, kwota jego pensji już też jest ustalona, wolą zawodnika było wypożyczenie. Podpisany jest kontrakt, a my tylko musimy Anglikom zapłacić te brakujące 22 mln. Malen widać dobrze się czuje w Rzymie, kibice go kochają, koledzy z drużyny lubią, myślę nie ma powodów grymasić. Jego forma na boisku jest również odzwierciedleniem tego jak się czuję w Romie.
Dlatego takie rzeczy jak kontrakt zawodnika ustala się właśnie od razu negocjując wypożyczenie z opcją wykupu, żeby nie zostać z ręką w nocniku.
Można by nawet powiedzieć że Roma w końcu trafiła w dziewiątkę. Pytanie czy obecna forma to chwilowy pik w jego karierze czy poziom na którym zostanie. On jeszcze nigdy z taką regularnością nie strzelał
Klasa piłkarz, technika, odejście, inteligencja, decyzyjność to jest w ogóle inny level… Chwilo trwaj!
Chciało by się powiedzieć h….wy ten Masara, co z niego za dyrektor sportowy, tfu . Tylko wtopił pieniądze.
A no i widzę że u nas choroby dwubiegunowej ciąg dalszy, po jednej wygranej " to droga do ligi mistrzów, niech lider się cieczy że się już sezon kończy bo by zobaczył jaka Roma wielka" , po wpadce albo remisie "wszyscy do odstrzału po co im te wielkie kontrakty dają, kto ich w ogóle tu chciał, dyrektor zły , właściciel zły, kopacze źli, trener zły, sędzia zły, woźny i sprzątaczka źli ;P
Marlena to będzie można podsumować po następnym sezonie ten już jest pozamiatany, chociaż może będzie 6 miejsce i król strzelców to by był paradoks xD
Roma chyba gorzej punktuje z Malenem niż jak go nie było jeśli chodzi o liczby;P 1,5 na mecz z nim, to nie jest powalająca statystyka 6 wygranych 6 remisów 4 porażki (jeśli czegoś nie pomyliłem)
Spoko, z Dybalą w składzie to też kiepsko punktujemy często. W zeszłym sezonie najlepsza passa była jak Paulo u fizjoterapeutów przebywał. Dlatego uważam, że on nam nie jest do niczego potrzebny. A Malen ma dobry okres, chwilo trwaj!
Tylko że jak powiedział Gasp to był czysty przypadek a nie że nasi tak rozumnie w końcu ogarnęli jakiś transfer :)
I co z tego,mógł jeszcze powiedzieć że Malena nie chciał ale by się ośmieszył więc woli mówić że przypadek ;)