Emanuele Lulli jeszcze kilka tygodni temu miał trafić na wypożyczenie do Avellino. Dziś, po bardzo dobrym debiucie z Fiorentiną, Gasperini wie już, że 19-latek może być realną opcją dla pierwszego zespołu.
Nieobecność Renscha i problemy zdrowotne Moliny otworzyły Lulliemu drogę do podstawowego składu na inaugurację Serie A. Lulli rozegrał pełne 90 minut i od początku nie sprawiał wrażenia zawodnika debiutującego w Serie A. Regularnie pracował na całej długości prawej strony, wspierał ofensywę, szukał dośrodkowań i wejść w pole karne, a jednocześnie zachowywał dużą koncentrację w defensywie. W pierwszej połowie wyróżnił się bardzo dobrą głęboką asekuracją przy akcji Atta. Po przerwie nie obniżył intensywności, a jego agresywność w odbiorze bezpośrednio przyczyniła się do trzeciego gola Malena. Lulli zdecydowanie, ale czysto odebrał piłkę, po czym Roma błyskawicznie przeszła do ataku. Dybala uruchomił akcję, a Malen zakończył ją trafieniem na 3:0. Był też bliski asysty w doliczonym czasie, ale Soule nie wykorzystał dobrej sytuacji po jego podaniu.
Przez całe spotkanie 19-latek sprawiał problemy João Mário. Dużo biegał, odważnie podłączał się do akcji i nie bał się pojedynków. Gasperini kilkukrotnie domagał się od niego większej dokładności w grze ofensywnej, co pokazuje, że materiał do poprawy oczywiście pozostaje, ale trener ani przez moment nie zdecydował się go zdjąć. Ekspert Piero Torri po spotkaniu przyznał, że występ Lulliego szczególnie go zaskoczył. Młody wahadłowy znalazł się obok Koné wśród zawodników, których postawa zwróciła jego uwagę.
Debiut z Fiorentiną był przy tym naturalną kontynuacją tego, co wydarzyło się podczas przygotowań. Punktem zwrotnym okazał się sparing z Cardiff. Roma przegrywała wtedy 1:4, a Gasperini dał Lulliemu około 15 minut. Trener dostrzegł w nim wystarczająco dużo, by zablokować planowane wypożyczenie do Avellino. Kolejne mecze tylko utwierdziły go w tej decyzji. Lulli dobrze prezentował się w następnych sparingach, a przeciwko Borussii Dortmund znalazł się już w podstawowym składzie i ponownie należał do wyróżniających się piłkarzy. Gdy Molina nie był gotowy na Fiorentinę, Gasperini nie musiał więc szukać awaryjnego rozwiązania. Sięgnął po zawodnika, któremu zaufał już podczas lata.
Od Palestriny do pierwszej drużyny. Gasperini zyskał kolejną opcję na prawej stronie
Emanuele Lulli urodził się w 2007 roku w Palestrinie, około godziny drogi od Rzymu. Tam zaczynał grać w piłkę, później trafił do Tor Tre Teste, a w 2021 roku został zauważony przez skautów AS Roma i przeniósł się do Trigorii. Przeszedł przez kolejne szczeble klubowej akademii. W 2023 roku zdobył mistrzostwo Włoch U-16, a w poprzednim sezonie w Primaverze zanotował 28 występów, dwa gole i osiem asyst. Jego dobre występy w młodzieżówce otworzyły mu drogę do przygotowań z pierwszą drużyną.
Charakterystyka Lulliego bardzo odpowiada temu, czego Gasperini oczekuje od bocznych zawodników. 19-latek dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi, dużą wydolnością i chętnie wykonuje długie sprinty. Potrafi pracować w obu kierunkach, a przy tym ma techniczne podstawy pozwalające uczestniczyć w budowaniu akcji. To również profil pozycji, na której Gasperini w przeszłości wielokrotnie rozwijał młodych zawodników. Przykładami są Hateboer, Gosens, Bellanova czy Palestra. W przypadku Lulliego trener uznał, że pozostanie przy pierwszym zespole może dać mu więcej niż wypożyczenie.
Czy hierarchia na prawej stronie ulegnie przewrotowi? Nie od razu. Molina pozostaje podstawowym kandydatem do gry, a Rensch, który zyskał rolę zadaniowca, pozostaje kolejną opcją. Lulli zaczynał sezon jako trzeci wybór, ale po meczu z Fiorentiną Gasperini ma pewność, że zyskał głębię składu na prawej stronie. Przy sezonie obejmującym 3 wymagające fronty, taka alternatywa może być nieoceniona. Sam trener wielokrotnie podkreślał, że przy dużej liczbie spotkań potrzebni będą wszyscy zawodnicy. Lulli ma więc przestrzeń, by zbierać kolejne minuty, popełniać błędy i rozwijać się już wewnątrz pierwszego zespołu.
Komentarze
Na prawdę świetny występ. Szalał po prawej z szybkością, dryblingiem i mądrymi zagraniami. W tym meczu wyglądał na gotowego piłkarza. Mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijał i nie przepadnie.
Dawać go na siłkę, kreatynka i niech kontynuuje grę z 1 zespołem :)
Rzecz w tym że młodziak fizycznie wcale nie wygląda źle. Jest dość silny, ale napewno siłownia jest potrzebna (bez siłki dziś nie da się grać w piłkę).
Dostał szansę na którą zasłużył pracą i tę szansę wykorzystał w 100%. Cristante ma w końcu konkurenta w przebiegniętych kilometrach :). Młody nie tylko biegał, ale mądrze to robił. Wykazywał agresję kiedy trzeba było a innym razem odpuszczał. W ogóle nie było widać że to dzieciak.