Roma po raz drugi z rzędu wygrała 4:0 i po dwóch kolejkach ma komplet punktów oraz bilans bramkowy 8:0. Zapraszamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi Gian Piero Gasperiniego oraz pozostałych uczestników spotkania.
Gasperini po meczu
Obalacie stereotyp, że na początku sezonu drużyny nie są jeszcze przygotowane fizycznie, czy jesteście wyjątkiem?
– Rzeczywiście jesteśmy w dobrej formie. Rozegraliśmy dwa mecze mimo ogromnego upału i przygotowań prowadzonych w wysokich temperaturach. Chłopcy pracowali znakomicie, a teraz odzyskujemy również zawodników, którzy grali na mundialu, jak Koné czy Malen. Kadra też zaczyna się kompletować, przyszli nowi zawodnicy. Czekamy już tylko na jutro, żeby to mercato wreszcie się skończyło. Mam go już dosyć, wtedy będziemy mogli rozmawiać tylko o piłce.
Zawsze broniłeś starej gwardii. Co dostrzegałeś w tych zawodnikach, czego inni nie widzieli?
– Nie wiem, kto uważał inaczej, ale dla mnie od początku było oczywiste, że mamy zawodników na wysokim poziomie. Być może, żeby podnieść poziom drużyny, wystarczyło dołożyć obok nich kilku równie mocnych piłkarzy. To niezwykła grupa także pod względem moralnym i ludzkim. Zawsze bierze odpowiedzialność, również kiedy nie wszystko układa się dobrze. Ci chłopcy są przywiązani do Romy i grają z pasją, a to fundamentalny element sportu, szczególnie futbolu.
Czy porównanie Malena do Higuaína ma sens?
– Jeśli chodzi o charakterystykę, tak, choć fizycznie trochę się różnią. Malen jest niższy, ale jeśli spojrzymy na szybkość przyjęcia i strzału oraz przyspieszenie na kilku metrach, to zgadzam się z takim porównaniem.
Zdarzyło ci się kiedyś rozpocząć sezon od dwóch zwycięstw po 4:0? Jak udało się ponownie uruchomić tę drużynę po twoich letnich wypowiedziach?
– W tym roku zaczęliśmy bardzo wcześnie i mamy grupę, która znajduje się obecnie w świetnej kondycji. Było mercato, mundial, zawodnicy dołączali etapami, więc trochę mniej uwagi poświęcało się samym meczom. Pojechaliśmy do Anglii grać spotkania w warunkach, w których tempo jest wysokie niezależnie od miesiąca. Bardzo nam to pomogło. Już z Borussią rozegraliśmy świetny mecz na trudnym stadionie, przy 80 tysiącach ludzi, w atmosferze jak z Ligi Mistrzów. Ta grupa ma wielu zawodników o ważnych cechach, ale przede wszystkim ma głowę i serce. Mięśnie i jakość są dopiero później.
Roma wygląda na drużynę coraz bardziej przekonaną o własnej sile. To daje ci największą satysfakcję?
– Na pewno mamy znacznie większą wiedzę niż na początku zeszłego sezonu. Przeżyliśmy wspólnie cały rok i rozwijaliśmy się pod względem jakości, liczby zdobywanych bramek oraz wiary w to, że trzeba dalej szukać gola. To przewaga, którą mamy w drugim sezonie. Naszą największą siłą jest jednak to, że jesteśmy naprawdę solidni i mocni mentalnie. Nie każdy mecz będzie wyglądał w ten sposób, ale to naprawdę świetna grupa, zdrowa i oparta na mocnych wartościach. Jeśli jesteśmy warci 100, będziemy w stanie dać 100, a nie 99.
Czy przyjdzie wreszcie ten wyczekiwany lewoskrzydłowy?
– Oglądałem mecz. O mercato wiecie więcej ode mnie.
Gasperini dla DAZN
Spodziewałeś się takiego podejścia także w takich warunkach jak dzisiaj?
– Mamy już za sobą kilka ważnych doświadczeń, również na trudnych stadionach. Graliśmy sparingi w miejscach takich jak Dortmund. Ta drużyna ma coraz większą pewność siebie i osobowość. Idzie to w parze z budową kadry, która zaczyna mieć odpowiednie cechy, i dobrze ją kompletujemy. Regularność Malena i Dybali podnosi poziom całego zespołu. Teraz mamy więcej rozwiązań.
Jaki jest kolejny krok, żeby poprawić tę drużynę?
– Staraliśmy się poszerzyć kadrę i zwiększyć konkurencję. Do obrony przyszli Koulierakis i Balerdi, w środku De Roon daje nam bardzo dużo pod względem obecności i siły, z przodu mamy Rodrigo Morę, zawodnika o wielkiej jakości, oraz Castro, na którego bardzo liczymy. Liczbowo nadal nie mamy wielu zawodników, ale jakościowo moim pierwszym celem jest doprowadzenie nowych do poziomu pozostałych. Tak jak dziś, kiedy Ndicka wypadł podczas rozgrzewki, a mimo to potrafiliśmy go zastąpić bez obniżenia poziomu drużyny. Chcę mieć 21–22 zawodników o podobnej wartości.
Malen jest najlepszym napastnikiem, jakiego trenowałeś?
– Miałem szczęście prowadzić wielu bardzo mocnych napastników, już w Genoi pracowałem z Milito. Malen jest trochę inny, choć w pewnych aspektach mi go przypomina. Ma wyjątkową zdolność szybkiego przyjęcia i strzału oraz przyspieszenia na kilku metrach, którym potrafi zgubić rywala. To niezwykłe cechy dla środkowego napastnika. Obaj chcieliśmy, żeby grał właśnie na tej pozycji i podjęliśmy wspólnie ciekawy zakład.
Bardziej cieszą cię pierwsze dwa mecze czy to, że do końca mercato zostały tylko 23 godziny?
– Nic nie wiem, muszę jeszcze zadzwonić do D’Amico. Przyjechałem tutaj prosto po meczu, więc wiecie więcej ode mnie. Zdecydowanie bardziej cieszą mnie Malen i cała drużyna. Dybala, pierwszy gol Mory, który jest niezwykłym chłopakiem, występ Soulé. Z przodu staramy się stworzyć odpowiednią konkurencję. Gdybyśmy wiedzieli, że zawsze będziemy mieli Dybalę i Malena w takiej dyspozycji, wszystko byłoby łatwiejsze, ale wiemy, że tak nie będzie.
Jak czuje się Ndicka? Wielu kibiców uważa Romę za głównego rywala Interu.
– Słusznie, że kibice cieszą się z takiego początku. Jeśli chodzi o Scudetto, Inter ma nad wszystkimi przewagę długości całej prostej. Są też drużyny, które wzmacniają się bardzo mocno, nawet bardziej od nas. Przede wszystkim Como, którego nie można już uważać za niespodziankę, bo ma wielką wartość. Są też Milan, Napoli i Juventus. My musimy patrzeć na własną drogę i poprawiać się tak bardzo, jak tylko możemy.
Gasperini na konferencji prasowej
Kadra jest teraz mocniejsza i dobrze spisują się zarówno podstawowi zawodnicy, jak i rezerwowi. Czy w ostatnich godzinach mercato istnieje ryzyko ważnego odejścia, na przykład Koné?
– Absolutnie nie. To medialny temat. Nikt nigdy nie rozmawiał ze mną o odejściu Koné ani żadnego innego zawodnika, szczególnie teraz, na 24 godziny przed zamknięciem mercato. Wiem też, że właściciele nie są zainteresowani sprzedażą. Nie wiem, kto miał się po niego zgłaszać, bo nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej oferty, więc również temu trzeba zaprzeczyć.
Zaskakuje cię siła mentalna tej drużyny? Skąd się wzięła?
– Na pewno z większego zrozumienia gry i doświadczeń zdobytych przez cały rok. Jesteśmy zdecydowanie dalej niż rok temu. Nie chodzi jednak tylko o taktykę. Chcę to podkreślić: ci chłopcy zawsze mieli niezwykle wysokie wartości. Nie miałem w tej drużynie nawet pół problemu, mimo że opowiadano najróżniejsze rzeczy o spiskach czy sytuacji w Trigorii. W szatni powstało niezwykłe środowisko i największa zasługa należy do zawodników. Głowa i serce. Mają jedno i drugie, a to dwie wyjątkowe cechy dla zespołu. Dotyczy to całej kadry. Przyjście Balerdiego i De Roona doda nam pod tym względem jeszcze więcej siły.
Roma ma osiem strzelonych goli po dwóch kolejkach. Spodziewałeś się, że od razu przejmiecie kontrolę nad tym meczem? Lecce było zbyt pasywne?
– Nie możesz zakładać, że wyjdziesz na boisko i po 25 minutach będzie 3:0. Mecze zawsze są wyrównane, Lecce przyjechało po ważnym wyjazdowym zwycięstwie i grało przy pełnym stadionie. Zamiast mówić o ich błędach, wolę podkreślić nasze zasługi. Moi zawodnicy zrobili wszystko bardzo dobrze: sposób, w jaki weszli na boisko, osobowość, pewność siebie, jakość i wypracowane schematy. Uważam, że dzisiaj naprawdę nie było łatwo tutaj grać.
W tej Romie widać bardzo wyraźnie twój futbol, a automatyzmy wyglądają znakomicie. Jesteś przekonany, że możecie walczyć o Scudetto do samego końca?
– Nie porównuję tej drużyny do innych, każda jest inna. Bardzo cieszy mnie to, że nasi kibice są z nas dumni i szczęśliwi. Chciałbym przede wszystkim cieszyć się chwilą. Po dwóch kolejkach drużyna gra w taki sposób, osiąga takie wyniki i daje radość swoim ludziom. Na ocenę ligi trzeba jednak poczekać. Trzeba poznać rywali i nie patrzeć wyłącznie na siebie. We Włoszech konkurenci bardzo mocno się wzmacniają. Inter ma przewagę długości całej prostej, ale jest też Como z bardzo mocnymi zawodnikami i sposobem gry. Napoli, Milan i Juventus to wielkie kluby, które zawsze grają o najwyższe cele. My musimy myśleć o sobie, własnej drodze i skompletowaniu kadry, żeby nie znaleźć się w trudnej sytuacji przy ogromnej liczbie spotkań. Dybala i Malen nie mogą grać zawsze. Dzisiaj mieliśmy na ławce tylko dwóch ofensywnych zawodników. Odzyskamy Pellegriniego i Renscha, ale zawsze trzeba zakładać, że ktoś będzie niedostępny. Dzisiaj nagle wypadł Ndicka. Drużyna grająca w Lidze Mistrzów musi mieć szeroką kadrę, żeby brak jednego zawodnika nie powodował gwałtownego spadku poziomu, jak zdarzyło nam się w pewnym okresie poprzedniego sezonu. Właściciele robią wszystko, co mogą, oczywiście w ramach możliwości finansowych i ograniczeń dotyczących wynagrodzeń. Mamy nadzieję, że uda się jeszcze uzupełnić kadrę. Jeśli jednak zostaniemy w takim składzie, i tak będziemy walczyć i nie wycofamy się. Liga Mistrzów i Serie A to bardzo długie maratony, a nie sprinty.
Potrafisz znaleźć jeszcze inne określenie na Malena? Spodziewasz się jednego lub dwóch transferów w ostatnich godzinach?
– Nie wiem, mam taką nadzieję. Wiem, że wszyscy robią wszystko, co możliwe. Klub i dyrektor sportowy dają z siebie maksimum, ale czasu jest mało. Problemem pozostaje to, że mercato trwa już po rozpoczęciu sezonu i później wszyscy rzucają się na transfery w ostatnich trzech czy czterech dniach. Nadal uważam, że te terminy są szaleństwem. Nie odpowiadają ani wam, mediom, ani nam, bezpośrednio zainteresowanym, ani kibicom. Mówię o tym bez skutku. Jesteśmy na rynku od czerwca, więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego musimy dochodzić aż do 1 września.
Pozostałe wypowiedzi
Eusebio Di Francesco (trener Lecce)
– Roma była od nas wyraźnie lepsza fizycznie i technicznie, szczególnie w pierwszej połowie. Szybko stracony gol zaburzył nasz plan, ale największym problemem było to, że później przestaliśmy być drużyną i przegrywaliśmy praktycznie wszystkie pojedynki. Przeciwko zespołowi na takim poziomie nie możesz sobie na to pozwolić.
– Biorę odpowiedzialność za wybory taktyczne, ale najbardziej martwi mnie nasza reakcja mentalna. Zabrakło determinacji, agresywności i umiejętności wspólnego cierpienia, które były naszą siłą w poprzednim sezonie. Musimy zareagować natychmiast i poprawić również kadrę.
– Ta Roma jest bardzo mocna, świadoma swojej jakości i została zbudowana pod wymagania Gasperiniego. Ma szeroką kadrę z zawodnikami idealnie pasującymi do jego sposobu gry. Dzisiaj zobaczyłem zespół, który ma wszystko, żeby mierzyć bardzo wysoko.
Rodrigo Mora
– Pierwszy gol dla Romy? Chcę dalej iść tą drogą. Marzyłem, żeby tak rozpocząć i jestem bardzo szczęśliwy.
– Gra z Dybalą i Malenem jest dla mnie spełnieniem marzeń. Dybalę oglądałem jeszcze jako dziecko. Próbowałem dziś zaliczyć przy jego golu asystę. Możliwość gry z takimi zawodnikami jest czymś niesamowitym.
– Gasperini był decydujący dla mojego transferu. Chciał piłkarza o mojej charakterystyce i chcę dalej rozwijać się pod jego wodzą. Często poprawia mnie przy przyjęciu piłki, chce, żebym ustawiał się przodem, atakował rywala i grał pionowo.
– Początkowo treningi były bardzo ciężkie i potrzebowałem czasu, żeby się do nich przyzwyczaić, ale już widać efekty. W tej roli czuję się bardzo dobrze.
– Rzymu jeszcze praktycznie nie zdążyłem poznać, bo wciąż kończę przeprowadzkę. Mam nadzieję, że niedługo spotkam też Tottiego. Był idolem całego pokolenia.
Donyell Malen
– Każdy mecz jest inną historią, ale rzeczywiście czuję, że gram dobrze. Jestem bardzo dumny z 19 goli w 20 meczach, choć dzisiaj mogłem strzelić jeszcze kilka i trochę mnie to rozczarowuje.
– Lulli jest fantastycznym zawodnikiem. Jesteśmy z niego dumni, a do tego to zabawny chłopak i świetnie mieć go w drużynie.
– Scudetto? Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby o nim rozmawiać, przed nami jeszcze mnóstwo meczów. Każdy ma prawo marzyć, ale my idziemy spotkanie po spotkaniu.
Emanuele Lulli
– Pracuję na tę chwilę przez całe życie i wreszcie spełniam swoje marzenie. Muszę podziękować kolegom za rady i trenerowi za zaufanie. Jestem pewien, że to dopiero początek.
– Z Dybalą gra się bardzo łatwo. Zawsze podaje mi piłkę w odpowiednim momencie, podpowiada mi i zachęca, żebym atakował rywala. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.
– Początkowo sam nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Przy meczu z Fiorentiną żyłem jak we śnie, ale po kilku treningach powiedziałem sobie, że to dopiero początek. Mam jeszcze mnóstwo do poprawy, ale jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny drużynie oraz trenerowi za zaufanie.
Komentarze
„Jestem bardzo dumny z 19 goli w 20 meczach, choć dzisiaj mogłem strzelić jeszcze kilka i trochę mnie to rozczarowuje.” Kocur niesamowity. Za 25 mln? To jak granie na kodach, albo z młodszym bratem w fife.