Pomocnik Romy na zgrupowaniu reprezentacji Francji odpowiadał na pytania o letnie mercato, piątkowy mecz z Włochami i pracę z Zinédine'em Zidane'em.
Manu Koné wystąpił na konferencji prasowej w obozie reprezentacji Francji, w przededniu piątkowego meczu z Włochami w ramach Ligi Narodów. Środkowy pomocnik Romy odniósł się do plotek transferowych z ostatniego okienka, dając do zrozumienia, że latem faktycznie coś się wydarzyło, ale podkreślił pełne skupienie na barwach Giallorossich. Mówił też o roli defensywnego pomocnika, pierwszych wrażeniach z pracy z selekcjonerem Zidane’em oraz o rywalizacji z Da Cunhą. Poniżej prezentujemy treść jego wypowiedzi.
Jak przeżyłeś letnie mercato i możliwość odejścia, zanim ostatecznie zostałeś w Romie?
– Coś się wydarzyło, ale jestem w Romie i jestem skoncentrowany. Co się stało, to się stało. Daję z siebie sto procent dla tego klubu i zrobię wszystko, żeby spełnić oczekiwania. To wszystko.
Jako piłkarz Romy, co myślisz o piątkowym meczu z Włochami?
– Wiem, że dla Włochów to ważne spotkanie, bo w ich oczach jesteśmy bardzo silną reprezentacją z fantastycznymi zawodnikami. Mancini i Cristante powtarzają mi na treningach, że to będzie ważny mecz, a do tego jest sporo przekomarzania się. Oni są w fazie odbudowy i przechodzą trudny okres, ale my skupimy się na sobie. Wiemy, że jesteśmy Francją. Mamy niesamowitych piłkarzy i jesteśmy zdeterminowani, żeby wygrać w pierwszym meczu trenera na Stade de France. Dziś po południu mamy trening, ale wystartujemy z tą samą dynamiką, by przygotować się do dwóch nadchodzących spotkań. Zrobimy to, o co poprosi nas trener.
Jak Włochy zmieniły cię jako piłkarza?
– Kiedy przyjechałem do Włoch, byłem młodszy, miałem 23 lata, i to wniosło dojrzałość do mojego stylu gry. Stałem się bardziej skoncentrowany. Taktycznie nie miałem umiejętności, które mam teraz. Poprawiłem też zarządzanie energią, co uczyniło mnie zawodnikiem, jakim jestem dziś. Przechodziłem trudny okres w Borussii Mönchengladbach, gdzie grałem w latach 2021-2024, a Roma się mną zainteresowała. Jestem jej bardzo wdzięczny.
Jak się czułeś, grając jako defensywny pomocnik w meczu z Turcją?
– Starałem się spełnić oczekiwania trenera. Dla mnie pomocnik powinien umieć grać wszędzie. Występowałem już na tej pozycji wielokrotnie w poprzednich klubach, a także w Romie. To nie jest coś, co bardzo zmienia moją grę, podobało mi się. Był to dość skomplikowany mecz z różnymi wymaganiami, przede wszystkim w pojedynkach, więc starałem się sprostać sytuacji. Swoje mecze rozgrywam w zależności od drużyny, a poproszono mnie, żebym pomagał w realizacji określonego stylu gry. Staram się dawać z siebie maksimum i jestem z siebie bardzo dumny.
Jak wspominasz grę na pozycji registy?
– Grałem jako regista i staram się odpowiadać na potrzeby trenera. Pomocnik musi umieć grać wszędzie. W Romie już tam występowałem, więc nie jest to nic, co wiele zmienia.
Jak oceniasz Maignana?
– To wielki bramkarz i kapitan Milanu. W Serie A trudno jest strzelić mu gola. Bardzo się cieszę, że mamy go w kadrze, jesteśmy z niego dumni.
Jakie wrażenie wywarł na tobie Zidane?
– Miło jest być trenowanym przez Zinédine’a Zidane’a, światową legendę. Zarządza nami w bardzo ludzki i szczery sposób, jest blisko zawodników, wyczuwa nastroje, odciąga nas na bok. Wszystkim przekazuje pewność siebie, każdy z nas zachowuje się naturalnie. Powiedział mi, żebym grał swobodnie. Najbardziej zaskoczył mnie jego repertuar techniczny. Widzę, że wciąż ma taką technikę, i myślę sobie, że w swoich czasach musiał być niesamowity.
Da Cunha (piłkarz Como), co o nim sądzisz?
– Miło widzieć go na tym poziomie, w pełni na to zasługuje. Znamy się od dawna. To zdrowa rywalizacja, dla trenera wszyscy w grupie są ważni. Najważniejsze jest, żeby iść naprzód, na treningach panuje dobra atmosfera.
Komentarze