Zawodniczki Romy pokonały Ternanę 2:0 na Tre Fontane i na dwie kolejki przed końcem sezonu zapewniły sobie tytuł mistrzyń Włoch. Bohaterką wieczoru została Manuela Giugliano, autorka dwóch bramek.
Po odejściu Alessandro Spugny oraz kilku ważnych piłkarek, w tym Giacinti i Linari, Roma rozpoczynała nowy etap w swojej historii. Rossettini już w pierwszym roku pracy doprowadził jednak zespół do mistrzostwa, a sezon może zakończyć jeszcze mocniejszym akcentem. 24 maja Giallorosse zagrają z Juventusem w finale Pucharu Włoch.
Nie był to jednak sezon prosty ani jednoznaczny. Miał słodko-gorzki smak, bo obok ligowego triumfu Roma musiała przełknąć kilka bolesnych rozczarowań. Już na starcie rozgrywek Giallorosse przegrały z Juventusem dwa finały: najpierw 2:3 w Serie A Women’s Cup, po meczu rozstrzygniętym w końcówce przez Lindsey Thomas, a później 1:2 w Superpucharze Włoch, mimo prowadzenia po golu Giugliano. Bolesna była również Liga Mistrzyń. Roma awansowała do fazy ligowej po trudnym dwumeczu ze Sportingiem, odrabiając straty po porażce 1:2 na Tre Fontane zwycięstwem 2:0 w Portugalii, ale później europejska rywalizacja okazała się bezlitosna. Porażki 2:6 z Realem Madryt, 0:4 z Barceloną, 0:1 z Vålerengą i przede wszystkim 0:6 z Chelsea mocno ograniczyły szanse na awans. Remis 1:1 z OH Leuven i końcowe 6:1 ze St. Pölten poprawiły bilans, lecz nie wystarczyły, by wejść do fazy pucharowej. Właśnie dlatego skupienie się na krajowym podwórku było tak istotne, by zachować wysokie morale drużyny, a Scudetto przypieczętowało pracę i determinację zespołu w tym sezonie.
Roma nie dała się sparaliżować randze spotkania. Już w pierwszej połowie Corelli wywalczyła rzut karny, choć sama egzekucja miała dodatkową dramaturgię. Giugliano najpierw została zatrzymana przez Schroffenegger, ale po analizie VAR jedenastka została powtórzona, ponieważ bramkarka Ternany nie miała stóp na linii. Przy drugiej próbie numer 10 Romy już się nie pomyliła i w 25. minucie dała gospodyniom prowadzenie.
Po przerwie Giallorosse dalej kontrolowały mecz. Viens trafiła w słupek, a później odegrała ważną rolę przy drugim golu. W 71. minucie obsłużyła Giugliano, która prawą nogą z woleja podwyższyła na 2:0 i zamknęła spotkanie. Dla liderki Romy była to dwunasta bramka w tym sezonie Serie A.
Po ostatnim gwizdku na Tre Fontane wybuchła wielka radość. Roma zdobyła tytuł matematycznie już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek, a na trybunach świętował zespół, sztab, kibice oraz obecny na stadionie Frederic Massara.
Triumf ma szczególny wymiar, bo Roma nie była wskazywana jako główna kandydatka do scudetto. Zespół przeszedł przebudowę, zmienił trenera, stracił ważne postacie, a mimo to potrafił utrzymać poziom i regularność potrzebną do wygrania ligi. Odpowiedział w najlepszy możliwy sposób na rozczarowania z pucharów i Europy, gdzie margines błędu okazał się znacznie mniejszy.
Spotkanie z Ternaną dobrze pokazało siłę tej drużyny. Baldi zachowała koncentrację w nielicznych momentach, gdy musiała interweniować. W obronie bardzo dobrze zagrały Antoine i Oladipo, a Thogersen oraz Bergamaschi dawały zespołowi dużo pracy na bokach. W środku pola Greggi odzyskiwała i porządkowała grę, Dragoni potrafiła tworzyć przewagę, a Corelli wykonała dużo niewidocznej pracy i wywalczyła rzut karny.
Viens nie wpisała się na listę strzelczyń tylko przez słupek, ale zanotowała asystę przy golu na 2:0. Haavi świętowała z kolei 150. występ w barwach Romy, dokładając do tego najważniejszy możliwy akcent w postaci scudetto.
Rossettini poprowadził zespół do zwycięstwa w meczu, w którym Roma stworzyła kilka okazji i praktycznie nie dopuściła rywalek do poważniejszego zagrożenia. Teraz przed Giallorosse pozostaje jeszcze finał Pucharu Włoch z Juventusem, który może być dla tej drużyny nie tylko szansą na dublet, ale też okazją do rewanżu za dwa wcześniejsze finały przegrane z tym samym rywalem.
Po końcowym gwizdku Rossettini podkreślał, że mistrzostwo jest efektem całej drogi, a nie jednego wieczoru. „To zasłużone scudetto, wywalczyliśmy je mecz po mecz. Nawet po rozczarowaniach drużyna zawsze miała energię, żeby się podnieść. To nie było łatwe po dwóch finałach przegranych na początku sezonu, najpierw w Women’s Cup, a potem w Superpucharze” – mówił trener Romy.
Szkoleniowiec pamiętał również o pracy wykonanej wcześniej przez Alessandro Spugnę i piłkarki, które tworzyły poprzedni etap tej drużyny. „Trzeba podziękować osobom, po których dziedziczę tę pracę, Spugnie i zawodniczkom. Muszę też podziękować nowym piłkarkom, które dały nam lekkość i przyniosły niespodzianki. Jest ich wiele, nie wymienię jednej, bo byłoby to niesprawiedliwe. To wielka radość. Teraz będziemy świętować, a potem wrócimy do pracy przed finałem Pucharu Włoch”.
Rossettini opisał także atmosferę przed spotkaniem z Ternaną. „Widziałem wielką koncentrację, entuzjazm, chęć i niecierpliwość, by grać. Musieliśmy podejść do tego meczu z taką samą uwagą i starannością jak zawsze. Jestem dumny, czuję się szczęściarzem, że mogę dzielić tę drogę z porządnymi dziewczynami, mającymi wartość i jakość, z przygotowanym sztabem oraz klubem, który wspierał nas w szczególnych momentach”.
Na koniec trener przyznał, że najbardziej zapamięta emocje prowadzące do sukcesu. „Bardziej niż samo zwycięstwo piękne jest to, że grupa za tobą podąża i jest do dyspozycji. Zwycięstwo jest wisienką na torcie. Chwile poprzedzające sukcesy są niezapomniane. Energię dziewczyn zachowam na zawsze. Zachowam też miłość publiczności i nie możemy się doczekać, by podzielić się radością z wielkim światem romanistów, który czeka na nas w poniedziałek na stadionie”.
Członkinią mistrzowskiej drużyny jest 18-letnia Magda Piekarska, która także pojawiła się dziś na boisku. Gratulujemy Magda i życzymy dalszych sukcesów w karierze :)
Komentarze
Trzecie scudetto w ostatnich czterech sezonach. Ładny wynik. A ich kumple – ciepłe kluchy, mogą sobie tylko popatrzeć i pozazdrościć. Widać kto ma w Romie jaja.
Gratulacje dla pań.
Brawo dla dziewczyn!!