Po rozczarowujących pierwszych miesiącach w Romie Daniele Ghilardi przygotowuje się do zmiany klubu. Włoski obrońca oczekuje, że wypożyczenie zapewni mu większy czas gry. Zainteresowanie wykazuje przede wszystkim Torino.
Od obiecującego transferu do „tajemniczego przypadku”. Taka jest droga Daniele Ghilardiego, środkowego obrońcy z rocznika 2002, który latem trafił do Romy z dużymi oczekiwaniami. Klub jednak jak dotąd daje mu bardzo niewiele szans: zaledwie 6 minut w lidze i ani jednego występu w Lidze Europy, co jasno wskazuje na jego marginalną rolę w projekcie Gasperiniego.
Młody zawodnik, mający za sobą sezon dużej rozpoznawalności po mistrzostwach Europy do lat 21, analizuje swoją przyszłość, by nie zahamować rozwoju ani czasu gry. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest półroczne wypożyczenie, które pozwoliłoby mu odzyskać pewność siebie i regularność – kluczowe elementy dla piłkarza z dużym potencjałem.
Na prowadzeniu w sprawie Ghilardiego jest Torino. Trener zespołu, Baroni, korzysta z ustawienia, w którym zawodnik prezentował się najlepiej, a dyrektor sportowy Vagnati rozpoczął już pierwsze rozmowy z jego otoczeniem. Zainteresowanie wykazuje także Atalanta, lecz duża konkurencja w jej defensywie może nie zapewnić mu potrzebnych minut, co czyni Torino najbardziej realnym kierunkiem.
Dodatkowym ułatwieniem jest status młodzieżowca Ghilardiego, dzięki czemu klub nie musiałby zwalniać miejsca na liście. Negocjacje wydają się więc wkraczać w decydującą fazę, a zawodnik przygotowuje się do poszukiwania nowego impulsu z dala od Stadio Olimpico.
Źródło: Tuttosport
Komentarze
Się nagrał. Pewnie ze zmęczenia chce odejść.
I pyk Ghiraldi w pierwszym na Duńczyków
Nie wiem co się dzieje z włoską piłką, zazwyczaj transfery rodzimych graczy to były potem gwiazdy teraz nawet przypadki Baldy czy Ghilardiego pokazują że nasza siła się opiera na graczach zagranicznych
Szybko poszło.