Genoa w kryzysie, De Rossi pod presją. Klub na razie podtrzymuje zaufanie do trenera

Daniele De Rossi przeżywa bardzo trudny początek sezonu w Genoi – po porażce 1:2 z Parmą jego zespół ma tylko punkt po pięciu kolejkach, a choć klub na razie nie planuje zmiany trenera, wokół drużyny rozpoczęły się już pierwsze ruchy i poważne analizy.

fot. © genoacfc.it

Jeszcze kilka miesięcy temu był człowiekiem, który uporządkował zespół i doprowadził go do utrzymania. Teraz znalazł się po drugiej stronie tej samej historii. Genoa przegrała 1:2 z Parmą, zanotowała czwartą porażkę w pięciu kolejkach i wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo od kwietnia. Bilans jest brutalny: jeden punkt, trzy gole strzelone, dziesięć straconych.

De Rossi nie próbuje od tych liczb uciekać. „Tabela mówi, że mamy punkt i negatywne wyniki. Biorę to na siebie, jestem za to odpowiedzialny. Jeśli ciągle nie wygrywasz, to znaczy, że jest jakiś problem. Jako trener muszę go rozwiązać. Nie wystarczy mówić, że nie zasługiwaliśmy na porażkę” – przyznał po meczu na Tardini.

Genoa gra więcej, niż pokazuje tabela. Ale punkt pozostaje punktem

Właśnie tutaj sytuacja De Rossiego robi się najbardziej niewygodna. Genoa nie wygląda przez całe mecze jak drużyna całkowicie rozbita. Z Parmą oddała 12 strzałów, pięć celnych. Gospodarze potrzebowali pięciu prób i dwóch uderzeń w światło bramki, żeby strzelić dwa gole. Podobny problem pojawiał się już wcześniej przeciwko Lazio i Como: Rossoblù potrafią dojść pod pole karne, ale zbyt rzadko przekładają przewagę lub dobre fragmenty na bramki.

Atak po letniej przebudowie nadal nie ma wyraźnego kształtu. De Rossi może korzystać z Colombo, Osmajicia, Messiasa, Baldanziego, Traoré czy El Shaarawy’ego, lecz wciąż szuka zestawienia, które da drużynie regularność. Raz od początku wychodzi Osmajic, innym razem Colombo zostaje na ławce, zmienia się również obsada pozycji za napastnikiem.

Nie pomaga skala zmian w kadrze. Z dwunastu najczęściej wykorzystywanych graczy poprzedniego sezonu pięciu już nie ma w Genoi. Odeszli między innymi Malinowskij, Norton-Cuffy i Martín, a Ekhator został sprzedany do Juventusu za około 20 milionów euro. Klub poszerzył liczbę dostępnych opcji, ale na razie trudno powiedzieć, żeby nowy zespół był mocniejszy od starego.

De Rossi sam dostrzega, że grupa nie jest jeszcze gotowym mechanizmem. „Mam poczucie, że nie straciłem ani centymetra tej szatni. Musimy po prostu lepiej połączyć nowych zawodników z resztą” – mówił. I zaraz dodawał coś bardzo w swoim stylu: jeśli piłkarze wykonują dane rzeczy źle, być może dlatego, że trener źle im je przekazuje.

„Jestem smutny, rozczarowany i trochę wkurzony”

Nie ma też próby udawania, że wokół Genoi nic się nie dzieje. „Jestem smutny, rozczarowany, przykro mi i jestem też trochę wkurzony. Czuję zaufanie i ludzką bliskość. Ale to nasza praca i wiemy, jak ona działa. Wyniki są łatwe do odczytania. Klub dokona swoich analiz i to jest całkowicie słuszne” – powiedział De Rossi.

To zdanie dobrze oddaje jego położenie. Z jednej strony trener czuje wsparcie. Z drugiej dobrze wie, że w futbolu zaufanie ma datę ważności, jeśli nie pojawiają się punkty. Dla niego byłoby to szczególnie bolesne – po zwolnieniu ze SPAL i rozstaniu z Romą ewentualne odejście z Genoi byłoby już trzecim takim przypadkiem w stosunkowo krótkiej karierze trenerskiej.

Na razie jednak Genoa nie zdecydowała się na zmianę. Według Telenord klub potwierdził zaufanie do De Rossiego przynajmniej na czas przerwy reprezentacyjnej. To ważne, bo właśnie teraz 43-latek dostaje coś, czego w środku sezonu zazwyczaj brakuje najbardziej: czas.

Sam De Rossi chce go wykorzystać maksymalnie. Część zawodników potrzebuje jego zdaniem pracy wręcz przypominającej okres przygotowawczy. „Musimy sprawić, żeby ta przerwa naprawdę nam pomogła. Są piłkarze, którzy potrzebują pracy jak podczas pre-seasonu. Musimy poprawić kondycję i bardziej się zjednoczyć” – tłumaczył.

De Rossi zostaje, ale wokół niego zaczynają się zmiany

To, że trener zachował stanowisko, nie oznacza spokoju w klubie. Genoa zaczęła już zmieniać otoczenie pierwszego zespołu. Do roli team managera wraca Marco Pellegri, człowiek doskonale znający środowisko Rossoblù, który wcześniej przez około 15 lat pełnił tę funkcję. Ma pomóc przywrócić grupie większy spokój i być kolejnym łącznikiem pomiędzy drużyną a klubem.

Niepewna pozostaje natomiast pozycja dyrektora sportowego Diego Lopeza. Według Telenord jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. To pokazuje, że w Genui nie sprowadza się całego kryzysu wyłącznie do nazwiska trenera. Pod oceną znajdują się również letnie decyzje transferowe i sposób zbudowania nowej drużyny.

De Rossi dostał więc jeszcze jedną szansę, ale nie jest to komfortowe oczekiwanie na poprawę. Po przerwie Genoa będzie potrzebowała efektów, nie tylko argumentów, że gra momentami lepiej niż pokazują wyniki. Mecz z Genoą czeka Romę w 7. kolejce, 17 października. Czy Curva Sud znów będzie mogła pozdrowić swojego dawnego kapitana? Dziś tego jeszcze nie wiemy.

Komentarze

  • Totnik
    22 września 2026, 14:09

    Szkoda Daniele ale takie życie trenera. Nowym Fabregasem to chyba nie będzie :)

  • completny
    22 września 2026, 14:11

    Kiedy De Rossi ściągał do SPAL swojego dawnego kolegę z boiska Radję, niedługo później stracił posadę. Tym razem ściągnął do Genoi swojego kumpla Szarego. Czy w tym przypadku to również nie pomoże i będzie zwolniony? Życzę mu jak najlepiej.

    • samber
      22 września 2026, 14:39

      Coś w tym może być. W Romie też miał kolegę – Pellegriniego. Może faktycznie nie potrafi wyzwolić się od przyjaciół. Niestety, w życiu zawodowym to może przeszkadzać. Chociaż w przypadku Stefana podejrzewam że bez względu na trenera i tak trafiłby do Genoi żeby tu zakończyć karierę.

    • Totnik
      22 września 2026, 16:34

      Jeden Radja nie odpowiadał za słaba grę SPAL a jeden Szary za słabą grę Genoa, bez przesady

  • samber
    22 września 2026, 22:37

    Oby Daniel wygrał z Fiorentiną, bo byłoby przykro gdybyśmy to my go zwolnili.