Roma zremisowała na Maradonie z Napoli 2:2, a Donyell Malen znów był twarzą meczu – najpierw trafił po podaniu Zaragozy, a potem pewnie wykorzystał rzut karny. Zapraszamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi trenera Romy oraz najważniejszych fragmentów komentarzy Malena, Contego i Spinazzoli.
Gasperini po meczu
To był mecz o ogromnej intensywności. W końcówce graliście młodymi – zabrakło sprytu, by to domknąć?
– Tak, być może. My często kończymy takie spotkania właśnie z tymi chłopakami, którzy muszą rosnąć, łapać minuty i budować osobowość. To są bardzo ważne minuty, bo w takich meczach potrzebujesz energii – a oni ją mają. Jasne, że niektóre sytuacje dało się rozegrać lepiej i mogły nam pomóc dowieźć wynik.
Nie da się nie mówić o Malenie. Strzelił dwa gole, a karnego też wykonał on. To była twoja decyzja? Wygląda jak lider.
– Od początku byłem o nim absolutnie przekonany. Ma to, czego szukasz u napastnika: jest kompletny, szybki, dynamiczny, umie wymieniać podania z kolegami i świetnie uderza. Ta drużyna potrzebuje kogoś takiego z przodu, a on strzela z dużą regularnością i wciąż może dawać więcej. Gdybyśmy odzyskali też Dybalę i Soulégo, który dziś był trochę poobijany, bylibyśmy jeszcze bardziej konkurencyjni. Karny nie był łatwy, był naprawdę ciężki mentalnie. Na treningach widzieliśmy, że dobrze bije też stałe fragmenty. Z Milinkoviciem w bramce nie było prosto, ale uderzył bardzo precyzyjnie i zachował spokój.
W bezpośrednich starciach Roma punktowała słabiej niż by chciała, ale ma osobowość, a praca wygląda solidnie. Najtrudniejsze jest utrzymać to przez całe spotkanie?
– Myślę, że takie nastawienie mamy od dawna i dlatego jesteśmy na czwartym miejscu. W pierwszej rundzie też z postawą nie mieliśmy problemów, tylko w tych meczach z czołówką przegrywaliśmy, choć wyniki były na styku. I szczerze: gdyby Malen był z nami od początku sezonu, mielibyśmy parę punktów więcej. W rewanżach jest lepiej, bo remisujemy z Milanem i Napoli, ale zostaje wielki żal, bo oba te mecze mogliśmy wygrać.
Wielkie mecze, a wy znów zaczęliście bardzo dobrze.
– To się nie wzięło znikąd – my zawsze mieliśmy dobre podejście. Z Malenem od początku sezonu mielibyśmy więcej punktów, ale też widać, że drużyna urosła. W pierwszej rundzie wygraliśmy sporo spotkań, tylko że przegraliśmy bezpośrednie starcia z tymi najwyżej. W rundzie rewanżowej jest lepiej: remisy z Milanem i Napoli, ale niedosyt zostaje ogromny, bo byliśmy bardzo blisko dwóch zwycięstw.
Gasperini na konferencji prasowej
Czujesz rozczarowanie po remisie? Mieliście wszystko, żeby wygrać.
– W pierwszej połowie zaczęliśmy bardzo mocno, potem Napoli wróciło do meczu. Niestety to już drugi raz, gdy tracimy bramkę po takiej niefortunnej sytuacji, wcześniej stało się to też w Udine. Mecz był otwarty, oni mocno naciskali, my broniliśmy dość uporządkowanie. Zagraliśmy dobre spotkanie, szkoda, bo dwa razy prowadziliśmy i były wszystkie warunki, żeby to dowieźć.
Po przerwie Napoli przycisnęło – wtedy twoim zdaniem coś się zmieniło?
– Nie wiem. Takie odczucie miałem już w pierwszej połowie, bo Napoli dobrze zareagowało. Nie zawsze wychodziliśmy z piłką tak czysto, jak byśmy chcieli. Mimo to wydawało mi się, że prędzej zdobędziemy trzeciego gola, niż stracimy wyrównanie. Takie mecze rozstrzygają pojedyncze zagrania. Ostatecznie to dobry wynik dla obu stron.
Co z Zaragozą? I dlaczego zmieniłeś Malena?
– Malen w tym momencie jest na 90 minut wybuchowy i bardzo groźny, ale w końcówce może trochę spaść z intensywności. Potrzebowaliśmy świeżości i w tej chwili często dają nam ją bardzo młodzi zawodnicy. Zabrakło nam doświadczenia, ale to jedyny sposób, żeby oni rośli.
Dużo gry toczyło się między liniami. Tam rozstrzygnął się mecz?
– Tak, bo to też nasz sposób grania, a Napoli w tym sezonie również tak funkcjonuje. Ten model mocno się dziś rozpowszechnił, a ja znam go świetnie, bo pracuję w nim od lat. Kiedy masz z przodu kogoś takiego jak Malen, to dla mnie układ idealny. On ma wielkie zasługi, ale to jest też zasługa całej drużyny, bo koledzy pomagają Donyellowi kończyć to, co wspólnie budujemy w ataku.
W jakim stanie Roma opuszcza Maradonę? I jak czuje się Wesley?
– Zobaczymy jutro. Dostał uderzenie korkami, kostka jest bardzo spuchnięta. Oby to nie była skręcona kostka. To byłaby duża strata, bo on gra świetny sezon. Co do remisu: drużyna rośnie, obyśmy odzyskali kilku ważnych piłkarzy i patrzymy do przodu.
Pozostałe wypowiedzi:
Donyell Malen
– Jestem rozczarowany, bo nie wygraliśmy. Strzeliłem dwa gole, ale w piłce, jeśli nie bierzesz trzech punktów, zostaje niedosyt.
– Nie jestem zaskoczony tym, jak zacząłem w Romie. Wierzyłem w siebie, gdy podpisywałem kontrakt. Czasem potrzebujesz też odrobiny szczęścia – teraz wszystko idzie dobrze i chcę się tym cieszyć, jednocześnie dalej pomagać drużynie.
– Wybrałem Romę, bo trener jasno mi powiedział, gdzie będę grał i jaka będzie moja rola. Przekonały mnie też ambicje klubu. Gram jako napastnik i czuję się w tej roli groźny.
– Rzuty karne? Nie powiem, że jestem wielkim ekspertem, ale mogę je wykonywać i strzelać. W Serie A jest bardzo taktycznie, obrońcy różnie reagują, dlatego strzelanie goli nigdy nie jest łatwe.
Leonardo Spinazzola
– To był mecz z dużą intensywnością i wieloma pojedynkami. Dla nas to punkt, który może się okazać cenny, bo dwa razy odrobiliśmy straty i pokazaliśmy charakter.
– Roma jest w bardzo dobrej formie, gra fizycznie i technicznie, dlatego to było trudne spotkanie. Nasze zmiany dały impuls i to pozytyw.
– Przy straconych golach zawsze są detale do poprawy. Wiedzieliśmy, jakie jest ryzyko, jeśli zgubisz człowieka przy szybkości Malena – na boisku czasem decyduje ułamek sekundy. Przy drugim golu Wesley zrobił nam problem tempem w akcji na jeden kontakt, byliśmy na to uczuleni.
– W szatni naprawdę mało liczymy. Jest jeszcze mnóstwo punktów do zdobycia, nie odpuścimy ani centymetra i co tydzień będziemy walczyć o trzy punkty.
– O sędziowaniu? Wydaje mi się, że to moment, w którym wszyscy muszą brać odpowiedzialność: my jako piłkarze za swoje zachowania, ale też sędziowie. VAR powinien pomagać przy jasnym i oczywistym błędzie, a arbiter z boiska musi częściej brać decyzje na siebie, bo inaczej zaczyna się chaos.
Antonio Conte
– Warto podziękować kibicom, bo nie jest oczywiste, że doceniają wysiłek. Cieszę się z chłopaków: walczymy, honorujemy koszulkę Napoli i mimo trudności idziemy dalej. Dwa razy odrabiać straty z Romą nie było prosto. Mam poczucie, że zasłużyliśmy dziś na coś więcej, nawet na zwycięstwo na punkty.
– Alisson i Giovane przyszli w styczniowym mercato praktycznie na zasadzie okazji, bez wielkich kosztów. Są z nami bardzo krótko, muszą poznać mechanizmy i nasze zachowania na boisku. Alisson jest mocniejszy w grze jeden na jednego, ma nogę i potrafi minąć rywala, a Giovane jest bardziej napastnikiem, choć czasem używamy go też jako trequartistę. Są pokorni i chętni do nauki, to dla nich duża zmiana życia.
– Rrahmani? Szczerze: jeszcze nie wiem. Jeśli będzie gotowy na następny mecz, to świetnie, bo jest dla nas ważny. Jeśli nie, znajdziemy rozwiązanie – nie możemy w kółko mówić tylko o kontuzjach, musimy skupić się na tym, co mamy.
Komentarze
Bramka po rykoszecie Spiny, w końcówce jakiegoś brazola z dżungli, który od 20 meczy nie strzelił bramki w lidze portugalskiej. I Conte coś mówi, że zasłużyli na więcej :V Napoli w tym meczu zdobyło 1 pkt, Roma straciła 2 pkt. Dobrze, że już chociaż punkty zdobywamy z czołówką, 3 pkt odblokujemy na Olimpico z juve :)
To jego gadanie, że zasłużyli na więcej to oczywiście bełkot. Ale nie jest prawdą, że Napoli nic nie miało w tym meczu. Strzałów nie mieli ale tworzyli zagrożenie i presję. My też dużo nie mieliśmy, a druga z karnego. Mecz był trudny dla obu drużyn. Ale zgoda, jeśli ktoś tu zasłużył na więcej to napewno Roma a nie Napoli.
Po pierwszym golu miałem cichutką nadzieję, że może w końcu się uda. Ale po wyrównaniu już byłem pewny, że nie będzie zwycięstwa. Strzeliliśmy jednego gola z akcji. Straciliśmy z chyba powoli klasycznego dla nas rykoszetu. Drugi gol dla napletów to kompromitacja obrony. Zdziesiątkowane Napoli, bez swoich gwiazd postawiło nam trudne warunki, więc czy to znaczy, że nasza kadra jest jeszcze gorsza od ich rezerw?
Nie jest gorsza. Problem w tym że Conte wystawił czarnego konia w osobie Alissona. Jak mówił Gasp, tak bywa że jakiś smarkacz zrobi różnicę (szkoda że nie Vaz). Ten Alisson od początku wkręcał naszych podmęczonych a przecież i tak mało zwrotnych obrońców i to każdego po kolei. Niestety nie ogarnęliśmy chłopaka. Poza tym dawaliśmy radę.
Conte to faktycznie dzban, uważa że zasłużyli na coś więcej … hahaha przy golu Spinazzoli mieli furę szczęścia bo piłka odbiła się od łydki Pisilliego i weszła do bramki bez tego rykoszetu Svillar by to obronił, a to w całym meczu to Roma była groźniejsza i nadawała rytm w meczu. To my byliśmy bliżej strzelenia trzeciej bramki … nie odwrotnie. PS Rahmani faulował Wesleya a był ostatnim obrońcą, atak od tyłu na kostkę, nie miał opcji dogonienia … za takie coś jest czerwona karta, bo Wesley szedł sam na sam z bramkarzem.
Jakby to było przed polem karnym to byłaby czerwona i wolny a że faul był w polu karnym to jest żółta i karny. Zasada o braku podwójnej kary obowiązuje od dawna i tu nie ma wątpliwości że sędzia prawidłowo interpretował te sytuację.
Ogólnie masz rację Adrian. Jednocześnie jak masz z perspektywy widza stwierdzić, że to jest poprawna decyzja, jeśli często widzi sprzeczności.
Z mojej perspektywy Rrahmani w żadnym momencie nie jest zainteresowany piłką i wszystko co chce zrobić, to przerwać grę faulem, bo ma przegraną pozycję. Estupinian w tym sezonie (swoją drogą z Napoli) za faul w polu karnym dostał czerwo. W pamięci mam też czerwo dla Racovitana z meczu Sporting – Raków w LE 2 lata temu, a tam dokładnie argumentem było niezainteresowanie piłką, a szczerze to sytuacja nie wygladała tak zerojedynkowo w tej kwestii, jak wczoraj. Jak w takim razie widz ma nie być skołowany, skoro co chwilę kazdy sędzia przyjmuje inną interpretację?
To ja chyba inną sytuację widziałem bo za grosz nie widzę tam celowości w faulu Rrahmaniego, biegł za Wesleyem i przypadkowo w pełnym biegu uderzył go po achillesie. Jak zawodnik jest zainteresowany jedynie przerwaniem akcji czy zatrzymaniem rywala to jest czerwo ale jeżeli próbuje odebrać piłkę, dogonić przeciwnika i przy tym nie intencjonalnie fauluje to jest żółta. Czerwoną to mógł wyrwać Ndicka już na początku spotkania i trochę się dziwię że tego VAR nie sprawdzał.
Można by dyskutować o czerwonej gdyby zrobił wślizg od tyłu. Interpretacja sędziego jak najbardziej prawidłowa. Ogólnie to sędzia krzywdy nam nie zrobił, bo mógł wywalić Manciniego, czy Ndickę gdyby chciał.
Z Ndicką to dziwnie wyglądało, sam się zdziwiłem, że nie wyleciał, może przez fakt, że w pewnym momencie go puścił i Hojlund sam się wywalił, sędzia nie odgwizdał faulu? Nie wiem, bo szczerze się nie znam, ale na pierwszej powtórce trochę to wyglądało, jak walka o pozycję, a w momencie podania Ndicka go puścił, po czym Hojlund sam się wywrócił.
Co do dyskusji o czerwonej, nie mam problemu, że Rrahmani jej nie dostał, po prostu męczące jest już rozdrabnianie przepisów, które powinny być zerojedynkowe tam gdzie mogą. Jak w polu karnym to karny i żółta, jak przed to czerwo i wolny, na tym powinien kończyć się temat, a pojawiają się przez to zbędne interpretacje i już ciężko ogarnąć co myśleć.
Dla mnie Rahmani nie był zainteresowany piłką ponieważ w życiu by jej nie dogonił, nie dogonił również Wesleya, jedyne co mógł zrobić to ostro poskrobać po Achillesach co uczynił a efekt sami widzieliście jaki był. Dla mnie ta celowość powinna się skończyć czerwona kartą, ponieważ nie miał nawet 1% szans żeby zatrzymać legalnie Wesleya, mógł co najwyżej go kopnąć i zrobić de facto krzywdę.
W porównaniu do pierwszej połowy sezonu już jest wielki progres, do tego mamy napastnika i to już wiedzą wszyscy. Jeśli odbuję się jeszcze jeden Soule/Dybala to bedzie tylko lepiej. Oby tylko Wesley na dlugo nie wypadł. Vaz i Venturino wchodzą w trudnych momentach i nie ma jak od nich wymagać że w wieku 19 lat pociągną nam gre w Neapolu, kiedy inni bronią wyniku, ale każdy taki mecz ich buduje. Nie mamy szerokiej kadry więc musimy ich budować nawet w takich meczach, czasu maja mniej ale może urosną jak Pissili czy tym bardziej Ghilardi.
Walka będzie o top4 do końca, bo nawet Como może jeszcze o tym marzyć, a poza Mediolanami wszyscy lubią tracić punkty.
No w pierwszej połowie też mieliśmy mecze w których prowadziliśmy grę, szczególnie pierwsza połowa z Milanem. Progres jest taki, że teraz te mecze remisujemy a nie przegrywamy. Ale prawda, mamy pierwszy (oby nie ostatni) sezon z Gasperinim i zespół się buduje. A ostatnio Ranieri trochę zdjął presję dostania się do LM. Oby w przypadku braku awansu ani Gasp ani zarząd nie wpadł na pomysł, że to koniec projektu.