Roma pokonała Fiorentinę na Olimpico i na trzy kolejki przed końcem sezonu pozostaje bardzo blisko miejsc dających awans do Ligi Mistrzów. Zespół Gasperiniego znów pokazał solidność, jakość w ataku i mocny charakter, a po meczu głos zabrali trener Romy, Niccolò Pisilli, Mario Hermoso oraz szkoleniowiec Fiorentiny Paolo Vanoli.
Gasperini po meczu
Roma wygląda teraz lepiej w ofensywie niż Milan i Juventus?
– Od rundy rewanżowej zmieniliśmy jakość w ataku i także dziś strzelaliśmy golami różnych zawodników. Jesteśmy w dobrym momencie, wiemy, że nie możemy się już pomylić, jeśli chcemy zachować nadzieję, ale morale jest dobre.
Zawsze wierzyłeś w tę drużynę. Co w niej widziałeś?
– Widziałem możliwość odzyskania wielu zawodników. W takich warunkach mamy większy potencjał i możemy rywalizować.
Jak mocna jest ta drużyna pod względem charakteru?
– Jest bardzo mocna, stoi na własnych nogach i pod tym względem nigdy nie było problemu. Odpowiedzi w ostatnich tygodniach są jeszcze mocniejsze. Między mną a zawodnikami jest wielka zwartość, próbujemy osiągnąć cel, który byłby fantastyczny i którego zawsze bardzo chcieliśmy.
Na przyszłość czekasz na Malena i jeszcze pięciu piłkarzy, czy na Dybalę, Malena i kolejnych czterech?
– Najpierw mamy nadzieję mieć zarówno Dybalę, jak i Soulé. Brakowało nam też El Shaarawy’ego, mieliśmy wielu nieobecnych, Dowbyk i Ferguson zniknęli z radarów, ale morale zawsze było wysokie. Ci chłopcy są naprawdę godni pochwały, a dziś widzę ich jeszcze mocniejszych.
Jak można poprawić tę drużynę?
– To będzie temat na później. Teraz są trzy mecze, wiemy, że nie mamy marginesu błędu, musimy zrobić maksimum i liczyć, że inni nie zrobią tego samego. Jestem skupiony na teraźniejszości, przyszłość przyjdzie we właściwym momencie.
Siła Romy jest też w środku pola. Koné to ogromny zasób, a Pisilli potrafił odnaleźć się w różnych strefach boiska.
– Tak, bez wątpienia. To drużyna, która przez długi czas była jedną z najlepszych defensyw w Europie, później mieliśmy też spadek i kilka braków. Teraz odzyskujemy zespół z początku sezonu, z dodatkiem Malena, i wtedy łatwiej osiągać wyniki.
Celem jest teraz zobaczyć taką Romę w ostatnich trzech meczach?
– To nasz cel. Dochodzimy do tego momentu w odpowiednim czasie, odzyskaliśmy prawie wszystkich. Brakuje Pellegriniego, nie mieliśmy Dowbyka i nie wiem, czy zdąży wrócić przed końcem sezonu. To drużyna, która gra dobry futbol, strzela golami wielu zawodników i zdobywa bramki naprawdę wysokiej jakości. Musimy rozegrać te trzy mecze i nie mamy żadnego marginesu.
Spodziewałeś się takiego rozwoju Pisillego?
– Zawsze miał ważne cechy. To bardzo młody chłopak i nie miał jeszcze zdefiniowanej roli, choć pokazywał wartościowe umiejętności. Uważam, że dojrzał pod każdym względem, przede wszystkim fizycznie i taktycznie. To zawodnik bardzo godny zaufania, uniwersalny, potrafi grać na kilku pozycjach. Nabywa wizję gry i świadomość taktyczną. Ma duże możliwości i zawsze je miał. W grudniu mówiło się, że może odejść, na szczęście udało mi się go zatrzymać i od tamtego momentu bardzo często był decydujący.
Na jakim etapie formy jest Dybala? Zatrzymałbyś go w swoim projekcie?
– Ci chłopcy zasługują na uznanie. Ktoś mówi, że są na piąte czy szóste miejsce. Wystarczy dołożyć im obok kogoś mocnego i zobaczysz, że od razu rosną dużo wyżej. To chłopcy z uczuciami, charakterem i jakością. To naprawdę piękna grupa. Dybala niestety był poza grą zbyt długo jak na uraz łąkotki, trzy miesiące, i to w momencie, kiedy był w bardzo dobrej formie. Teraz jeszcze nie jest tym zawodnikiem, dziś dostał trochę minut. Mamy nadzieję, że w ostatnich tygodniach zobaczymy Dybalę sprzed kontuzji, bo wtedy także my będziemy mieli więcej szans.
Zawsze wierzyłeś w Ligę Mistrzów?
– Zawsze, razem z całą drużyną. Nikt nie wskazał nam tego celu, sami go sobie postawiliśmy. Klub nam tego nie zażądał, krytyka też nie widziała nas w pierwszej czwórce, być może słusznie. My wiedzieliśmy, że żeby zrobić coś ważnego i dać satysfakcję ludziom, musimy wyjść poza cele, które nam przypisywano. Spróbujemy zrobić maksimum i wiemy, że to może nie wystarczyć, bo potrzebujemy też, żeby inni nie zrobili tego samego. To, że trzy kolejki przed końcem jesteśmy w tej sytuacji, daje nam bardzo dużo energii.
Gasperini na konferencji prasowej
Ile radości daje ci teraz to, co widzisz w tej drużynie?
– Czuję wielką wdzięczność wobec tych chłopaków. Zawsze mieli chęć się poprawiać, zawsze za mną podążali, zawsze było bardzo mocne przywiązanie, a w ostatnich meczach jeszcze większe. Mogę im tylko dziękować. Próbujemy osiągnąć maksimum, nigdy nie odpuściliśmy, zawsze myśleliśmy tylko o jednym celu, którego nikt od nas nie wymagał, i robimy wszystko, żeby go osiągnąć.
Czy rośnie żal, że wcześniej nie miałeś pełnej kadry? Roma mogłaby być już w pierwszej czwórce?
– To rozmowy, których nie chcę prowadzić, choć są całkowicie zrozumiałe. Wiemy, że gdy odzyskaliśmy zawodników i doszedł Malen, do finałowego sprintu podchodzimy teraz bardzo przekonani i pewni. Ale byliśmy tacy zawsze. Nawet kiedy brakowało nam piłkarzy, dawaliśmy maksimum.
Patrząc na inne mecze, Roma wygląda teraz bardzo dobrze i przy pełnej kadrze niewiele brakuje jej do wejścia na wyższy poziom.
– Tak, to będzie temat rozmów po zakończeniu sezonu. Trzeba uniknąć nieporozumień z początku rozgrywek i mieć jasność, bo to stworzyło nam pewne problemy. Teraz nie możemy się pomylić, jesteśmy bardzo blisko na trzy kolejki przed końcem, a zwartość między mną a drużyną, rozwój i chęć dania wyniku ponad przewidywania bardzo mocno nas napędzają.
Mówisz, że Roma nie może się pomylić, ale inne drużyny też nie. Czy decydujące będą dwa derby?
– Najpierw decydujący będzie mecz w Parmie. Liga jest piękna, bo wyniki wychodzą poza przewidywania: Verona zdobyła punkty, Sassuolo wygrało z Milanem. To wielki sygnał i każdy mecz będzie naprawdę trudny. Patrzenie w kalendarz nic nie daje, każde spotkanie jest naprawdę skomplikowane.
Mówiłeś o przywiązaniu drużyny. Czy to jest impuls, żeby zostać w Romie na dłużej?
– Zwartość szatni zawsze była siłą. Denerwuje mnie myśl, że ten zespół jest na piąte czy szóste miejsce. Jestem przekonany, że odpowiednio wzmocniony, z większym wsparciem i kilkoma mocniejszymi dodatkami, osiągnąłby wyższe cele. To silna grupa, zawsze bierze odpowiedzialność, zawsze gra, ci zawodnicy nigdy nie udają chorych, a kiedy przegrywają, naprawdę cierpią. To nie jest oczywiste i nie można wszystkiego rozmontować, żeby brać nie wiadomo kogo. Szanuję pomysły wszystkich, ale jeśli mam pracować, to muszę pracować z moimi pomysłami. Jeśli mam pracować z pomysłami innych, lepiej, żebym znalazł sobie inne miejsce.
Derby o 12:30? Sarri powiedział, że w ramach protestu nie przyjdzie po meczu na rozmowy.
– Cierpi przez upał… a może będzie padać, skąd wiesz? Problem polega na tym, że nie ma innych godzin. Nikt nie jest zadowolony z gry o 12:30, ale wyjaśniono mi, że wieczorem nie można grać z powodów porządku publicznego, a poniedziałek o 18:00 byłby brzydki, więc lepiej w niedzielę. Sarri przyjdzie, przyjdzie.
Niccolò Pisilli
– Cała drużyna rozegrała wielki mecz. Weszliśmy w niego w najlepszy możliwy sposób i byliśmy bardzo dobrzy także w drugiej połowie, grając ją na maksymalnym poziomie. To nie wydarzyło się w Bolonii, a dziś zagraliśmy naprawdę świetne spotkanie.
– Co do Ligi Mistrzów, nie wiem, jakie dokładnie mamy szanse, ale jeśli będziemy grać w ten sposób, możemy dać sobie wielkie satysfakcje. Jeśli wygramy ostatnie trzy mecze, będą dobre możliwości.
– Gdy jesteś na boisku, nie zauważasz ekranu i swojej podobizny, ale dziękujemy kibicom. Dziś znowu był komplet. Oni są zadowoleni z naszych występów, a my to czujemy. To coś pięknego.
– To, że Olimpico tak reaguje, pcha cię do dawania wszystkiego w każdym meczu. To piękne i wyróżnia tę drużynę oraz to miasto, bo taką miłość, jaką dają kibice Romy, znajdujesz w niewielu innych miejscach.
– Gasperini zawsze utrzymuje bardzo wysoki poziom koncentracji. Jest ciepło, sezon się kończy, zostały trzy mecze i można by pomyśleć, że to moment, w którym da się odłączyć głowę, ale tak nie jest. W ostatnich latach widzieliśmy, że sezony rozstrzygają się na końcu. Inter zdobył mistrzostwo, ale kwalifikacja do Ligi Mistrzów prawie zawsze trwa do ostatniego meczu. Musimy być dobrzy w utrzymaniu koncentracji aż do końca i dziś to zrobiliśmy.
– Myślenie o tym, jak poprawić grupę na przyszły sezon, to temat na później. Teraz zostały trzy mecze i wiemy, że nie mamy marginesu błędu. Musimy zrobić maksimum i liczyć, że ktoś inny się pomyli.
Mario Hermoso
– Solidność defensywna jest naszą siłą. Jeśli nie tracisz gola, łatwiej jest wygrać.
– Jeśli chodzi o Champions, dla nas najważniejsze jest zwyciężać. Zostały trzy mecze i musimy je wygrać, grając z takim duchem i taką wiarą. Wtedy być może uda się wejść do Ligi Mistrzów.
– Dwa gole w ostatnich trzech meczach? Lubię grać tutaj. Myślę, że wszystkie gole dla Romy strzeliłem właśnie tutaj. Lubię grać na Olimpico i wygrywać, bo to jest najważniejsze.
– Derby i końcówkę sezonu trzeba zarządzać przez wygrywanie wszystkich meczów. To Roma, którą dobrze się ogląda, i to jest droga do zwycięstw. Musimy robić rzeczy właśnie w ten sposób.
Paolo Vanoli (trener Fiorentiny)
– Mecz z Cremonese nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Dobrze weszliśmy w spotkanie, ale po pierwszym golu Romy zgaśliśmy. Zdarza się popełniać błędy, trzeba podnieść głowę i myśleć o tym, żeby zamknąć temat utrzymania.
– Jeśli chodzi o pojedynczych zawodników, byłbym szczęśliwszy, gdyby Braschi strzelił gola, także dla niego. Wokół niego zrobiono większą historię, a młodym chłopakom trzeba pozwolić rosnąć spokojnie. Ja daję młodym grać, moja historia to pokazuje. Guðmundsson? To nie jego wina, nie było mu łatwo w roli, którą miał pełnić. Za napastnikiem radziłby sobie lepiej, ale jesteśmy w sytuacji awaryjnej. Bardzo nam pomógł jako skrzydłowy, choć to nie jest jego pozycja. Wszyscy musimy dać coś więcej.
– O tym, jak rosnąć dalej, rozmawia się po zapewnieniu utrzymania, razem z klubem. Teraz trzeba myśleć o kolejnych meczach, bo brakuje jeszcze tego jednego kroku, żeby zamknąć sprawę. Moje odejście jako niesprawiedliwość? Absolutnie nie. Klub musi patrzeć na wszystko w pełnym wymiarze. Kiedy przyszedłem, wszyscy byli przestraszeni. To była katastrofa, mieliśmy cztery punkty. Nikt wcześniej nie utrzymał się w taki sposób. Musimy dokończyć główną pracę, a potem ja i klub dokonamy odpowiednich ocen. Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł kontynuować tę drogę.
Komentarze