Gasperini: „Rzut karny był ewidentny, wygraliśmy zasłużenie. Malen podniósł nasz poziom”

Roma wygrała w Parmie po szalonej końcówce, odwracając wynik z 1:2 na 3:2 w doliczonym czasie gry. Zespół Gasperiniego znów pokazał charakter w kluczowym momencie sezonu, a po meczu głos zabrali trener Romy, Donyell Malen, Paulo Dybala oraz szkoleniowiec Parmy Carlos Cuesta.

fot. © asroma.com

Gasperini po meczu
Dobrze bawisz się przy takich meczach?
– Dobrze bawiłem się na końcu i myślę, że ludzie też się dobrze bawili. To był mecz na wysokim poziomie. Rozegraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, ale pozwoliliśmy Parmie na trochę za dużo kontr. Parma jest w świetnej formie i słusznie walczyła z ogromnym zaangażowaniem. To było trudne spotkanie. W końcówce je odwróciliśmy, ale mieliśmy naprawdę wiele okazji.

Jednym z bohaterów był Dybala. Powiedział, że derby mogą być jego ostatnim meczem przed kibicami Romy…
– Tak powiedział? Z powodu kontraktu? Zobaczymy, kto wie. Jest jeszcze tydzień do derbów. Paulo także dzisiaj był bardzo dobry. Wrócił po długim czasie i dał nam jakość. Szkoda, że tak długo go nie mieliśmy.

Spodziewałeś się takiej drugiej połowy? Która zmiana była najbardziej decydująca?
– Zmiana Renscha. Strzelił gola i wywalczył rzut karny. Pod względem wyniku zmienił mecz. My na pewno rozegraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę. Nie jest łatwo odzyskać energię, żeby wrócić na prowadzenie przeciwko drużynie tak mocnej jak Parma, która ruszała z kontrami z dużą groźbą i fizycznością. Wprowadzili też Pellegrino. My pokazaliśmy pod tym względem wielkiego ducha. Ta drużyna od początku sezonu jest niezwykła. Mieliśmy okazje z Malenem, bramkarz wykonał kilka niesamowitych interwencji. Przez liczbę sytuacji wyglądało to trochę jak zaczarowany mecz. To, czego nie potrafiliśmy zrobić przy wielu rzutach rożnych, wydarzyło się dopiero w ostatnich minutach.

To piękna grupa, która myśli o dojściu wysoko. Zmiany też okazały się bardzo trafione.
– Komplementy należą się chłopakom za to, jak weszli. Ja chwalę tę grupę od pierwszego dnia. Pod tym względem drużynie nigdy niczego nie brakowało. Teraz niektóre zmiany urosły, odzyskaliśmy kilku piłkarzy, takich jak Dybala i Soulé. Brakuje nam Pellegriniego, dziś także El Shaarawyego. Jeśli udaje się zmieniać mecz zmianami, a wcześniej zdarzało się to rzadko, to znaczy, że jesteśmy bardziej gotowi.

Jak przeżyłeś gola w doliczonym czasie?
– Zdarzało mi się strzelać gole w doliczonym czasie, ale bardzo rzadko przechodzić z 2:1 do 2:3. Po raz pierwszy nie patrzyłem na rzut karny. Patrzyłem na ludzi, ale tablica i tak go pokazywała, więc zobaczyłem wszystko mimo tego.

Po golu Keity usiadłeś na ławce. Pomyślałeś, że to już koniec?
– Nie, nigdy nie myślimy, że coś jest skończone, dopóki sędzia nie zagwiżdże. Oczywiście warunki były trudne, czasu było mało, a my przegrywaliśmy. Myślałem o okazjach, które mieliśmy, i o nadzwyczajnych paradach Suzukiego. Myślałem o Conference.

Byłeś bardzo zdenerwowany tym, jak drużyna zarządzała meczem w drugiej połowie, ale potem przyszła wielka reakcja.
– Na tym etapie sezonu nie jest łatwo. Może pojawić się jakiś spadek, bo zmienia się klimat, zmienia się presja. Straciliśmy naprawdę brzydkiego gola, strzał przeszedł między trzema zawodnikami, a oni nabrali pewności. Strefezza zachował się świetnie, ale to są epizody, które naprawdę cię denerwują, bo są trochę podarowane. Wrócić na prowadzenie przeciwko drużynie, która złapała entuzjazm, po tak dużym wysiłku, nie było łatwo. Mieliśmy trzy, cztery ważne okazje, w których nie potrafiliśmy strzelić, a potem tracisz gola i wyglądało to na zły dzień. Trzeba nagrodzić ducha tych chłopaków. Mieliśmy nieskończoną serię rzutów rożnych, a potem ten jeden przyszedł już po upływie czasu. Odwróciliśmy mecz, a rzut karny wydaje mi się ewidentny. Rozumiem Parmę, bo taka porażka boli, ale my zasłużyliśmy. Zagraliśmy dobry mecz przeciwko bardzo zmotywowanej Parmie.

Przy karnym zorganizowali się Malen i Dybala? I czy da się jeszcze coś dodać o Malenie?
– Przy rzucie karnym to była technika. Wszyscy podchodzili do Dybali, żeby go rozproszyć. Kiedy odeszli, daliśmy piłkę Malenowi. To spokojny chłopak, niezbyt ekspansywny. Bardzo dobrze wszedł do szatni. Nie jest przywódcą grupy, ale to niezwykły chłopak. Zawsze ma spokojną twarz i bardzo mu zależy. Ma niesamowitą motywację, podniósł nasz poziom na boisku i bardzo przywiązaliśmy się także do niego jako człowieka.

Takie mecze sprawiają, że jeszcze bardziej chce się związać z Dybalą na kolejne spotkania?
– Szkoda, że straciliśmy go na tak wiele miesięcy. Obyśmy nie musieli tego żałować. Tym bardziej że przed przerwą był w bardzo dobrej formie. Byłem przekonany, że to będzie dla niego wyjątkowy sezon, bo widziałem go grającego na wysokim poziomie. Szkoda. Ale teraz go mamy. On ma całą energię świata, po meczu był jeszcze świeży i żywy.


Gasperini na konferencji prasowej
Carlos Cuesta mówił o jednostronnym sędziowaniu. Jak to oceniasz?
– Są obrazy, zobaczy je cała Italia, Cuesta ma rację. Wszystko wydaje mi się bardzo oczywiste. Rozumiem rozczarowanie po porażce w doliczonym czasie. Parma zagrała z niezwykłym duchem i to jest dobre dla ligi. Dla nas zwycięstwo jest powodem ogromnej satysfakcji. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, mieliśmy wiele okazji, Suzuki był nadzwyczajny. Liczby mówią same za siebie, epizody również. Przegranie tego meczu byłoby kpiną.

Dybala powiedział, że derby mogą być jego ostatnim meczem w Romie. Jakie jest twoje stanowisko?
– Powiedział bardzo konkretną rzecz: mogą być. To jest tryb przypuszczający. Jasne, że to sprawa, która dotyczy klubu i zawodnika. Ja byłbym zadowolony, mając go do dyspozycji. Niestety przez trzy miesiące był poza grą z powodu kontuzji. Dybala ma nie tylko technikę, ale też szczególną strukturę mięśniową. Pod koniec meczu wciąż był świeży, nie schodzi z poziomu. To temat na koniec sezonu.

Co ta wygrana daje wam przed derbami?
– To fundamentalne zwycięstwo, bo potwierdza mentalność tej grupy i poczucie przynależności. Rzadko udawało nam się zmienić mecz zmianami. To dowód na grupę, która zareagowała na potknięcia. Jestem bardzo szczęśliwy, niezależnie od wyniku. Wiemy, że to zwycięstwo nie wystarczy, musimy zrobić maksimum bez żalu, bo żal i tak niczemu nie służy. Musimy też liczyć na jakieś potknięcie rywali. Dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwi z tych odpowiedzi i przygotujemy się do derbów.

Widziałeś coś niepokojącego w błędach indywidualnych?
– Jakiś błąd zawsze się zdarza, ale ja widziałem jakość gry. Na tym etapie sezonu nie wszyscy mogą być na maksimum do dziewięćdziesiątej minuty. Jakość zmian staje się fundamentalna i dzisiaj była bardzo pozytywna. Jest też przeciwnik, który dziś miał potrójną energię. Przy liczbie okazji, które stworzyliśmy, to był dla mnie pozytywny występ.

Mówiłeś o brakach, także w defensywie. Spodziewałeś się takiej Parmy?
– Ja mówiłem o zaletach, braki podkreślali inni. To była jednak drużyna, która strzeliła trzy gole i stworzyła jeszcze cztery czy pięć groźnych sytuacji. Parma zagrała dobrze i rozegrała konkretny sezon. Dzisiejszy mecz stał się trudny po remisie. Otworzyć na nowo zamkniętą puszkę, jaką była Parma, już bez wcześniejszej świeżości, nie było łatwo. Nie wykorzystaliśmy kilku bardzo wyraźnych sytuacji, ale to część meczu. Gratuluję Parmie sezonu, konkretności i wyników, które osiągnęła. Mogę jej tylko pogratulować. Rozumiem złość po takiej porażce, ale uważam, że Roma zasłużyła na zwycięstwo.

Jak przeżyłeś końcowe minuty?
– Trudno to opisać. Remis służyłby tylko temu, żeby uniknąć porażki. W tamtej chwili widziałem nasze okazje i parady Suzukiego. Trzeba zawsze czekać do końca, a wielka zasługa należy się tym chłopakom.

Wczoraj mówiłeś, że Dybali brakuje siły, a dziś wystawiłeś go od początku. Co się zmieniło?
– Nabrał siły w nocy. (śmiech) To był właściwy moment, zrobił już rozruch i zagrał kilka fragmentów meczów.

Czy wybór Dybali miał też związek z niską obroną Parmy?
– Parma jest bez wątpienia bardzo dobrze zorganizowana, osiągnęła świetne wyniki przy takim ustawieniu i opiera się przede wszystkim na nim, ale jest groźna, kiedy atakuje. To był mecz fundamentalny, a my dotarliśmy do niego w najlepszym momencie.

Ścigacie Juventus czy Milan?
– Potencjalnie potrzebujemy samych siebie i nie mamy marginesu błędu. Matematyka jest taka, że Milan musi pomylić się dwa razy, a Juventus raz.

Jak przeżywacie ten moment sezonu, 270 minut przed końcem, z możliwością pozostania blisko czwartego miejsca?
– Przychodzimy z dobrego momentu, po wynikach. Znamy trudność tego meczu. Pochwały dla Parmy są w pełni zasłużone, a jednocześnie bardzo dobrze wiemy, że to spotkanie, podobnie jak kolejne, jest dla nas bez marginesu błędu.

Parma często dobrze grała z wielkimi drużynami. Wybór Dybali wynikał też z potrzeby większej jakości w ciasnych przestrzeniach?
– Masz rację, bo Parma także z wielkimi drużynami zawsze rozgrywała dobre mecze, dobrze interpretowała swój futbol, pragmatyczny, z próbą niedawania wielu przestrzeni. To były oba cele: z Paulo, który oczywiście podnosi jakość naszej gry, i jednocześnie z chęcią jak najlepszego odzyskania zawodnika, który bardzo długo był poza grą. Nie możemy jednak martwić się tylko fazą ofensywną, bo bardzo dobrze wiemy, jak groźna jest Parma i jak szybko potrafi odwrócić akcję. Przy stałych fragmentach też ma szczególną wartość.

Co zobaczyłeś w oczach Dybali, kiedy przekazałeś mu skład? Kibice oszaleli, gdy zobaczyli go na rozgrzewce.
– Wiemy, jak jest. To zawodnik, który niestety miał ten bardzo długi uraz i na pewno ważyło to także na ekonomii drużyny. Zespół był jednak bardzo dobry w tym, że potrafił zastąpić tak ważnego piłkarza. Robił to dobrze zawsze. Teraz jesteśmy już na ostatniej prostej i Paulo musi być dla nas wartością dodaną.


Pozostałe wypowiedzi

Donyell Malen
– Wybór Italii był dla mnie dobrym pomysłem, bo tutaj mogę grać swój futbol.
– Presja przy rzucie karnym była duża. To był bardzo ważny moment dla naszego sezonu.
– Trzynaście goli to fantastyczna liczba. Najważniejsi są jednak moi koledzy, którzy pomagają mi dojść do takich wyników.


Paulo Dybala
– Ta drużyna daje z siebie wszystko do końca. Robimy maksimum, żeby grać tak przez 90 minut. Wiemy, że Liga Mistrzów nie zależy tylko od nas, ale będziemy walczyć do samego końca.
– Moja przyszłość? Sam chciałbym ją znać. Kontrakt kończy się za dwa mecze. Patrząc na zapisy umowy, derby będą moim ostatnim meczem przed kibicami Romy. Klub nie kontaktował się ze mną w sprawie nowej umowy.
– Dziś najważniejsze było wygrać w jakikolwiek sposób. Zwyciężyć tak jak dziś jest pięknie. Ludzie w domach na pewno dobrze się bawili, ale też cierpieli. Mamy nadzieję, że drużyny nad nami się potkną, a my będziemy mogli wygrać swoje mecze.
– Karny dla Malena? On jest w niesamowitym momencie, więc słusznie było zostawić mu piłkę.
– Na derby nie możemy przyjechać bardziej naładowani. Dla kibiców Romy i dla tabeli to będzie piękny mecz.
– Jeśli kibice mają nadzieję, że to nie będzie mój ostatni mecz, muszą zapytać klub.


Carlos Cuesta (trener Parmy)
– Jestem dumny z chłopaków, z występu i z energii, którą dali nam kibice. To, co się wydarzyło, jest oczywiste i wszyscy to widzieli. Uważam, że Parma zasługuje na szacunek, bo to historyczny klub.
– Przejście z 2:1 do 2:3 miało bardzo oczywistą dynamikę. Nie chodzi tylko o epizody w polu karnym, ale o każdą sytuację, w której wychodziliśmy do przodu. Faul na Pellegrino? Zbyt oczywisty.
– W pierwszej połowie oddaliśmy siedem strzałów, a Roma trzy. W drugiej połowie to Roma strzelała częściej. My jednak po przerwie potrafiliśmy pressować bardziej agresywnie, choć to właśnie w pierwszej połowie częściej dochodziliśmy do uderzeń.

Komentarze

  • samber
    10 maja 2026, 23:01

    Teraz to już nikt nie ma marginesu błędu – kto się pomyli ten wypada. Ale… w doliczonym straciliśmy pewne zwycięstwo z jufe i się zaczął dołek, to jak teraz w doliczonym odwróciliśmy pewną przegraną na zwycięstwo to może dostaną skrzydeł. Żeby tylko im coś w głowy nie uderzyło złego. Ten wyścig wygra silniejszy mentalnie.