Gasperini przed Parmą: „Każdy mecz jest decydujący. Przyszłość? Zależy od tego, co chce zrobić klub”

Przed wyjazdowym meczem z Parmą Gian Piero Gasperini mówił o walce Romy o Ligę Mistrzów, planach na przyszłość i potrzebie współpracy między trenerem a dyrektorem sportowym. Trener podkreślił też wartość obecnej grupy, ale zaznaczył, że drużyna zawsze musi szukać sposobów na dalszy rozwój.

fot. © asroma.com

Zapis konferencji prasowej:

Na teraźniejszość odpowiedzi już przyszły, z dużą reakcją drużyny. Czy w sprawie przyszłości zauważyłeś jakieś nowości?
– Pierwszy tor jest tym, który się liczy: teraźniejszość. Jutro gramy w Parmie, trzy kolejki przed końcem. Każdy mecz jest dla nas decydujący i nasza maksymalna koncentracja jest właśnie na tym. Reszta to sytuacje związane z tym, co klub chce zrobić i w jakim kierunku pójść, więc przede wszystkim trzeba zwracać się do niego. Czy jesteśmy spóźnieni? Nie wiem, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek działał teraz inaczej. W tej chwili wszyscy są zajęci ligą, a później być może sprawy szybko się rozwiną.

Ilu elementów potrzebowałaby ta kadra, żeby być konkurencyjna?
– To, że ta grupa jest wartościowa, pokazują wyniki z tego sezonu i reakcja, którą miała przez wszystkie 35 kolejek. Od początku, także w momentach trudności, drużyna zawsze reagowała, osiągała dobre wyniki i pozostawała wysoko w tabeli. Co wydarzy się latem, zobaczymy. Zawsze jestem zdania, że trzeba się poprawiać i próbować dokładać elementy, które mogą wnieść wartość dodaną oraz pomóc drużynie rosnąć. To moja zasada.

Czy bez Ligi Mistrzów istnieje ryzyko obniżenia ambicji?
– Liga Mistrzów daje większe zasoby. Wszyscy chcą się do niej dostać wyłącznie z tego powodu. Jeszcze jakiś czas temu czwarte miejsce nikogo nie obchodziło, a teraz stało się fantastyczne, tak jak trzecie i drugie. Jeśli masz większe środki finansowe, masz większe możliwości działania na mercato, ale to nie jest jedyna rzecz. Świat jest pełen klubów, które potrafią dobrze działać na mercato także bez aż tak dużych zasobów.

Na jakim etapie jest wybór dyrektora sportowego? Czy Friedkinowie cię w to angażują?
– W tej chwili jesteśmy całkowicie skoncentrowani na lidze i na jutrzejszym meczu. Różne hipotezy dotyczą wielu drużyn, castingów wszędzie jest trochę za dużo. Teraz, przynajmniej osobiście, jestem skupiony na jutrzejszym spotkaniu.

Do kogo odnosiłeś się, gdy mówiłeś, że nie chcesz koncentrować się na pomysłach innych? I co sądzisz o roli menedżera w angielskim stylu we Włoszech?
– Już się wypowiedziałem: trener i dyrektor sportowy absolutnie muszą pracować razem, a nie każdy swoją drogą. Muszą opowiadać sobie mniej historii i rozmawiać z dużą szczerością, żeby zobaczyć, co można zrobić dla dobra klubu i drużyny. Jedynym celem ma być techniczne ulepszanie zespołu poprzez szukanie piłkarzy o cechach potrzebnych trenerowi do rozwijania własnej gry, oczywiście zgodnie z wymaganiami, z którymi mierzy się dyrektor sportowy.

– Widzę te dwie role jako bardzo powiązane i bliskie, zarówno pod względem idei futbolu, jak i możliwości wspierania się oraz pomagania sobie nawzajem, przy zrozumieniu wzajemnych trudności. Wszystko ma służyć jednemu: poprawie drużyny. Cały czas mówię, że za mało rozmawiamy o piłce. Mówimy o wielu rzeczach, tylko nie o futbolu. A jedyne tematy są właśnie takie. Nie chodzi o przeciwstawianie się komuś. Mój sposób gry przemówił do mnie wynikami i staram się rozwijać swoje mocne strony, szukając piłkarzy, którzy pomogą mi realizować typ gry, jaki chcę prowadzić.

Chcesz oprzeć się na Koné w przyszłym sezonie? Uważasz go za nietykalnego?
– W nowoczesnej piłce nietykalni nie istnieją już nigdzie, może poza absolutnym światowym topem. Różnicę zawsze robi aspekt ekonomiczny. Wobec ofert nie do odrzucenia wszyscy, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, mogą odejść. Ale takich ofert jest bardzo mało i zdarzają się niezwykle rzadko. Koné to mocny piłkarz, chciałbym mieć go także w przyszłym sezonie. Mam nadzieję, że nadal będzie grał dla Romy. Potem, przy ofercie nie do odrzucenia, być może możesz dzięki niej zrobić inne rzeczy. To wydaje mi się logiczne i dotyczy wszystkich.

Ile prawdy jest w ostatnich informacjach, które się pojawiły?
– Cała prawda, przecież odnowiliśmy kontrakty wszystkim piłkarzom i zatrudniliśmy wszystkich dyrektorów sportowych (śmiech). W tej chwili pracuję wyłącznie nad drużyną, żeby wygrać jutrzejszy mecz. Inne sprawy będą omawiane z klubem, jeśli zostanę w to zaangażowany. Teraz klub jest bardzo zajęty, a kiedy uzna to za właściwe, przyspieszy. Ale działa. Prawdopodobnie to jeszcze nie jest odpowiedni moment.

Dlaczego ta Roma powinna awansować do Ligi Mistrzów?
– Zostawmy politykę, na szczęście nie mam z nią nic wspólnego, zawsze uprawiałem sport, który jest ponad podziałami. Roma mogłaby awansować do Ligi Mistrzów, ale różnice są minimalne, bo inne drużyny też na to zasługują. Roma przez cały sezon była tam, walczyła i rywalizowała z innymi zespołami. Bologna, Lazio i Atalanta odpadły z tej walki, trochę zostało jeszcze Como, a potem my, Juventus i Milan. Ze strony drużyny to był bardzo satysfakcjonujący sezon. Jeśli awansujemy do Ligi Mistrzów, będzie to wynik, który da nam ogromną satysfakcję.

Czy jutro zamierzasz wystawić tę samą jedenastkę, która zagrała z Fiorentiną?
– Dla mnie Roma spisuje się dobrze, jesteśmy w dobrym momencie zaufania, także technicznego. Każdy mecz jest inny. Gramy z drużyną, która osiągnęła ważne wyniki i bardzo dobrze wydostała się z walki o utrzymanie. To spokojny zespół, ale w zeszłym tygodniu widzieliśmy, że liga włoska na szczęście stała się ciekawa aż do ostatniej kolejki, a drużyny nawet bez konkretnych celów grają swoje mecze. Widzieliśmy już zdegradowaną Veronę punktującą w Turynie czy Sassuolo pokonujące Milan. Jutro, żeby wygrać z Parmą, będziemy musieli zagrać naprawdę dobrze.

Co oznaczało twoje wcześniejsze „jeśli zostanę zaangażowany”?
– Nie zatrzymujmy się na słowach, przejdźmy do sedna. Przyjdzie moment, w którym naprawdę będziemy musieli być mocną drużyną, gdzie wszyscy będą przekonani co do tego, co zamierzamy zrobić. W tej kwestii nie możemy pozwolić sobie na wątpliwości ani niepewność.

Jesteś zadowolony z ostatnich meczów Soulé?
– Z pewnością spisał się dobrze, choć miał bardzo długi i bolesny okres zapalenia spojenia łonowego, który zostawił po sobie pewne następstwa, z którymi teraz sobie radzi. Na pewno nie jest w najlepszej formie fizycznej. Ale kiedy jest na boisku, jego wkład zawsze jest bardzo ważny. Czy jest liderem technicznym? To bardzo ważny piłkarz, mamy bardzo ważny trzon zawodników.

Czy wejście od razu na ławkę trenerską bez wcześniejszej kariery na boisku, jak zrobił Cuesta, ma więcej plusów czy minusów?
– Miałem okazję poznać go zeszłego lata, to bardzo dobrze przygotowany chłopak. Przeskoczył wiele etapów, trafiając od razu wysoko. Niektórzy muszą przejść bardziej krętą drogę, inni wybierają najkrótszą. On należy do tych drugich. Zwykle jest to bardziej ryzykowne, ale pokazał, że zyskuje coraz większą pewność, a jego drużyna jest solidna. Osiągnął naprawdę ważne wyniki, utrzymał Parmę na kilka kolejek przed końcem, a zespół był bardzo konkretny. Pierwszy rok trenera w Serie A to na pewno piękne osiągnięcie.

Jak czują się Angeliño i Dybala?
– Dybala od kilku tygodni trenuje regularnie i się poprawia. To nie jest kwestia kondycji, ale odzyskania siły w nodze. Angeliño miał sezon niespodziewany dla wszystkich i bardzo trudny. Być może dopiero w tych dniach po raz pierwszy zbliża się do zawodnika, którym był w zeszłym sezonie. To dobrze rokuje przede wszystkim na przyszły sezon. Jest mocny, ale niestety przez cały rok go brakowało.

Komentarze

  • Totnik
    9 maja 2026, 18:13

    Nie wiem czy macie takie samo wrażenie ale ja mam takie że Gasp między wierszami daje do zrozumienia że On sobie a dyrektor sportowy z Ranierim sobie, ignorowali Go i nie spełniali Jego wymagań. Teraz będzie tak że cała władza w Ręce Gaspa i wóz albo przewóz l.

    • samber
      9 maja 2026, 23:48

      Po zimowych transferach Gasp wyraźnie dał do zrozumienia, że nie o to mu chodziło i tu chyba się zaogniło. Teraz ma argumenty, że można było wyrwać LM gdyby dobrze wzmocnić drużynę. Z drugiej strony… jakby nie Malen to byśmy nie byli tu gdzie jesteśmy tylko w okolicach Lcajo. Ale sprowadzenie 3 dzieciaków zimą, kiedy trener potrzebował gotowych zawodników, to jednak musiało Gaspem wstrząsnąć.

    • Canis
      10 maja 2026, 09:04

      Trzech gotowych zawodników zimą, to nawet Real nie dostaje. Zresztą jak można narzekać na kadrę i chcieć zostawić w niej, na przyszły sezon, największych figurantów, typu Dybala, Pellegrini czy El Shaarawy? Oczywiście Gasperini ma rację, "Widzę te dwie role (trener i d/s) jako bardzo powiązane i bliskie, zarówno pod względem idei futbolu, jak i możliwości wspierania się oraz pomagania sobie nawzajem, przy zrozumieniu wzajemnych trudności". Więc jeśli on widzi te dwie role to super, tylko mam spore wątpliwości, czy obie dokładnie rozumie. No ale zobaczymy.