Gasperini przed derbami z Lazio: „Obecność Friedkinów daje możliwość bezpośrednich relacji”

Przed ostatnimi domowymi derbami sezonu Gian Piero Gasperini mówił o walce o Ligę Mistrzów, wpływie obecności właścicieli na funkcjonowanie klubu i znaczeniu tego spotkania dla Romy. Trener podkreślił, że drużyna jest maksymalnie skoncentrowana na celu, a derby z Lazio traktuje jak ogromną szansę na wykonanie kolejnego kroku w stronę Champions League.

fot. © asroma.com

Zapis konferencji prasowej:

Czy chaos wokół derbów jest symbolem chaosu włoskiego futbolu? I czy sprawił wam jakieś problemy?
– My jesteśmy tak zmotywowani i tak zaangażowani w tę pogoń oraz możliwość walki o czwarte miejsce, nawet jeśli jesteśmy drużyną najmniej wskazywaną do osiągnięcia tego celu, że zagralibyśmy o każdej godzinie. To nie był przykład dobrej organizacji, ale przede wszystkim szkoda kibiców, także tych z innych miast. Tutaj mamy derby, ale w innych miejscach kibice muszą podróżować na wyjazdy i stworzyło to problemy. Rozgrywanie pięciu meczów jednocześnie jest bardzo piękne i emocjonujące dla wszystkich. Jeśli jednak musisz grać o 12 w niedzielę, to nie jest idealne rozwiązanie.

Jakie zagrożenia widzisz przed tym meczem?
– Lazio to bardzo dobra drużyna. Oni zakończyli już swój sezon i ich jedyną naprawdę silną motywacją jest uniemożliwienie Romie osiągnięcia maksimum celu. My mamy motywacje znacznie bardziej realne i mocniejsze, bardziej związane z wynikiem, ale to nie odbiera znaczenia samemu meczowi. Derby są trudne dla wszystkich, a poza tym Lazio to bardzo mocny zespół.

Jak bardzo jesteś pewny przedłużenia kontraktu Dybali?
– Najważniejsze jest to, że obie strony, zarówno właściciele, jak i zawodnik, mają taki sam pomysł. Odbieram to bardzo pozytywnie. Kiedy po obu stronach istnieje wola, można znaleźć rozwiązanie.

Kiedy właściciele przyjeżdżają do Rzymu, zawsze coś się dzieje. W styczniu pojawił się na przykład Malen. Jak obecność Ryana Friedkina wpływa na sytuację wokół mercato i całego projektu?
– W centrum projektu Romy znajduje się klub, a to coś znacznie większego i pełniejszego. Począwszy od stadionu, przyszłości i ciągłości, jaką właściciele mogą zapewnić nie tylko inwestycjami, ale przede wszystkim planowaniem. Ja zajmuję się częścią techniczną. Moja odpowiedzialność ogranicza się do możliwie najlepszego budowania tej drużyny, uczynienia jej satysfakcjonującą dla kibiców i klubu oraz osiągania jak najlepszych wyników. Taka jest moja rola.

– Obecność właścicieli jest fundamentalna. Kiedy są obecni, wszystko działa lepiej. Jest mniej ludzi, którzy przekazują informacje po drodze, istnieje możliwość bezpośrednich relacji, bez pośredników, którzy świadomie lub nieświadomie trochę zmieniają opinie. A z właścicielami przede wszystkim decyzje zapadają szybko. Mam nadzieję, że Ryan, co już wydarzyło się w tych dniach, oprócz szybkości będzie miał też możliwość lepszego poznania tej drużyny i zawodników, którzy dają z siebie maksimum. Niezależnie od przyszłości poszczególnych piłkarzy bezpośrednia znajomość jest fundamentalna zarówno dla właścicieli, jak i dla samych zawodników. Futbol żyje także takimi wartościami, tym, co reprezentują piłkarze z przeszłości i co kluby niosą ze sobą dalej. Dzięki temu właściciele mogą poczuć to jeszcze lepiej.

Sarri ostatecznie jednak przyjedzie.
– Nie, powiedział, że nie przyjedzie (śmiech). Czy przekonała go drużyna? Nie, nie, drużynę wycofuje prezydent (śmiech).

Czy wasze środowisko trenerskie powinno mocniej zabierać głos wobec problemów włoskiej piłki?
– Uważam, że futbol jest piękny wtedy, kiedy się w niego gra. Sarri miał swoje motywacje, nawet uzasadnione, ale piłka jest piękna wtedy, kiedy się gra i kiedy stadion jest pełny. Ograniczmy trochę negatywną presję i spróbujmy się też trochę bawić. My oczywiście gramy o bardzo dużo. Wracamy jednak zawsze do tego samego: pełny stadion i mecz powinny być widowiskiem. Kiedy stadion jest pełny, samo spotkanie staje się jeszcze piękniejsze. Starajmy się sprawić, by mecze były bardziej przyjemne dla ludzi.

Czy wierzysz w piłkarzy stworzonych do derbów? Na przykład w Pellegriniego? Czy może to wpłynąć na twoje wybory?
– Wierzę w to, że niektórzy zawodnicy, zwłaszcza ci wychowani w klubie i grający derby dla swojej drużyny, odczuwają je inaczej niż ktoś, kto przychodzi z zewnątrz i ma mniejsze wyobrażenie o całej otoczce oraz emocjach. Są piłkarze, którzy przeżywają to znacznie mocniej. Czasem emocje sprawiają, że nie grają dobrze, a czasem przeciwnie, pozwalają im wejść na wyższy poziom. Pellegrini z pewnością jest jednym z tych, którzy często byli decydujący w derbach. Lorenzo niestety wraca po kontuzji, trenował cały tydzień i dziś jeszcze go ocenimy. Jeśli jednak czuje się dobrze i jest gotowy, czy to od początku, czy w trakcie meczu, to jest piłkarz, na którym bardzo polegam.

Kibice Lazio nie wejdą na stadion. Czy to może wpłynąć na spotkanie?
– Teraz gramy przede wszystkim przeciwko samym sobie. Lazio to bardzo dobra drużyna, mogłaby to być również inna ekipa, ale my mamy cel do osiągnięcia, który jeszcze niedawno wydawał się niezwykle trudny. Nasza koncentracja skupia się na boisku. Wiemy, że jeśli jutro wygramy, będzie nam brakować już tylko małego kroku. Musimy zachować ogromną uwagę wobec tego meczu. To derby, ale dla nas przede wszystkim spotkanie, które trzeba wygrać, by osiągnąć maksimum.

To ważne dni także pod kątem budowy przyszłości. Czy masz poczucie, że klub podąża za twoimi pomysłami?
– Klub jest tutaj i robi bardzo dużo. Teraz jesteśmy w kluczowym momencie sezonu. Zostały dwie kolejki, mamy już pewną Ligę Europy i to jest dobry rezultat. Zostawiliśmy za sobą ważne drużyny, takie jak Bologna, Atalanta czy samo Lazio. Walczymy z Milanem i Juventusem, a do Napoli tracimy trzy punkty na dwie kolejki przed końcem. Jeśli chcemy coś podkreślić, to fakt, że osiągnęliśmy dobry rezultat, ale nie może nam to odebrać głodu, by w tych dwóch ostatnich meczach spróbować zrobić jeszcze więcej.

Czy jesteś zaskoczony, że na dwie kolejki przed końcem tak wiele drużyn nadal walczy o Ligę Mistrzów? I kto według ciebie jest dziś w najtrudniejszej sytuacji?
– Nie da się tego powiedzieć, wszyscy jesteśmy na granicy. Jest jeszcze Como, które było pozytywną niespodzianką tego sezonu pod względem jakości gry i występów. Inter odjechał wszystkim, ale reszta jest bardzo blisko siebie. Fakt, że Roma, Napoli, Milan, Juventus i Como są tak blisko, pokazuje, jak wyrównana jest ta liga. Od początku uważałem, że walka o trzecie i czwarte miejsce potrwa do końca. Zwykle druga drużyna jest bardziej z przodu, ale jeśli chcemy, jest to też sygnał naszej wartości, skoro mimo tylu kontuzji i problemów jesteśmy tak blisko. To daje nam jeszcze więcej siły i motywacji.

Wczoraj El Shaarawy pożegnał się z klubem. Rozmawiałeś z nim? I czy masz nadzieję dalej trenować Pellegriniego i Çelika?
– Właściciele są tutaj. To mogły być bardzo trudne sytuacje, mając tylu zawodników z wygasającymi kontraktami, którzy mogli już dogadać się z innymi klubami. To ogromny dowód przywiązania do Romy i profesjonalizmu ze strony tych piłkarzy. Klub próbuje rozwiązać te sprawy i jestem optymistą. Z El Shaarawym rozmawiałem kilka tygodni temu, on podjął taką decyzję. Powiem mu jednak, że przed nami wciąż dwa mecze i jutro nadal ma swoją szansę. Na tym trzeba się skupiać. Potem jego droga zostanie odpowiednio uhonorowana, ale najpierw są jeszcze dwa spotkania.

Dybala zagrał ostatnio pełne 90 minut. Jak się czuje? I czy żałujesz, że nie mogliście częściej oglądać go razem z Malenem?
– Mówiliśmy o tym wiele razy, tak po prostu się potoczyło. Mam nadzieję, że nie będziemy tego żałować, ale teraz czuje się dobrze, wrócił do siebie i rozegrał pełne 90 minut. Na pewno nie ma problemów z wytrzymałością.

Jak duże znaczenie ma dla ciebie awans do Ligi Mistrzów?
– Dla mnie niewielkie, ale dla klubu istnieje ogromna różnica ekonomiczna między drugim, trzecim, czwartym, piątym czy szóstym miejscem. Z technicznego punktu widzenia odpowiedź, jaką dostałem od tej grupy, była niezwykła. Zawsze będę wdzięczny wszystkim, nie tylko tym, którzy grali najwięcej, za przywiązanie i profesjonalizm. Z mojego punktu widzenia to było niezwykłe doświadczenie i właśnie dlatego mam nadzieję, że zakończy się wynikiem wykraczającym poza oczekiwania. To byłoby fundamentalne.

Czego spodziewasz się jutro po Lazio i Sarrim?
– Sarri powiedział, że nie przyjedzie! (śmiech). O to musicie zapytać jego. Spodziewam się jednak prawdziwego meczu. Nie możemy myśleć, że Lazio będzie w fantastycznym nastroju, ale zrobią wszystko, żeby pokrzyżować nam plany.

Rok temu kibice wywieszali przeciwko tobie transparenty, dziś nastroje są zupełnie inne. Jak oceniasz swoją relację z tifoserią?
– Chciałbym odpowiedzieć na to na boisku po meczu. To było coś niezwykłego. Czekałem z tym do końca sezonu. Jestem ogromnie wdzięczny, bo dla mnie fundamentalne było zdobycie wiarygodności w oczach tych ludzi. Teraz jednak poczekajmy, dokończmy sezon. Chciałbym się im w jakiś sposób odwdzięczyć, być może pięknym wynikiem.

W jakim stanie jest Dowbyk? Czy może być jeszcze ważny jutro albo w przyszłości?
– Wreszcie jest z drużyną i to wielka przyjemność znowu go widzieć. Zawsze bardzo przykro patrzy się na kontuzjowanych piłkarzy. Pomyślcie o poświęceniu, jakie oni i fizjoterapeuci wkładają w powrót po miesiącach leczenia czy po poważnych urazach i operacjach. Samo zobaczenie ich znowu na boisku jest już sukcesem. Trudno myśleć, że jutro może zagrać, bo spędził poza boiskiem wiele miesięcy, ale sam fakt, że wrócił do futbolu, jest bardzo pozytywny.

Przed Parmą Roma w tym sezonie nie zdobyła gola po 90. minucie. Czy zmiana wynika z tego, że nadal możecie awansować do Ligi Mistrzów?
– Byliśmy poza tym wyścigiem, a nagle znowu znaleźliśmy się w środku i to dało nam wielki impuls. To prawda, że zwłaszcza w pierwszej części sezonu praktycznie nigdy nie potrafiliśmy odrabiać strat. Jeśli przegrywaliśmy, było wiele spotkań, których nie byliśmy w stanie odwrócić. Potem nastąpiła zmiana tendencji, wynikająca także z pewności siebie, którą zdobyli chłopcy. W Parmie pojawiło się też trochę szczęścia, bo z Juventusem sami straciliśmy takie gole. Ta pewność siebie jest jednak ogromną wartością. Zwiększyła nasze możliwości odrabiania strat i odwracania losów spotkań.

Komentarze