Roma rozpoczęła sezon bardzo dobrze, ale pierwsze minuty po przerwie coraz wyraźniej urastają do miana pięty achillesowej zespołu Gasperiniego.
Na 6 rozegranych dotąd spotkań aż w 3 Giallorossi tracili gola niemal natychmiast po powrocie z szatni. Najpierw Ederson trafił dla Atalanty w 47. minucie, później Brown wyrównał dla Fenerbahçe w 48., a ostatnio Lautaro Martínez potrzebował zaledwie 1 minuty drugiej połowy, by rozpocząć pogoń Interu na Stadio Olimpico. Po trzecim takim przypadku trudno mówić już o zwykłym zbiegu okoliczności.
15 minut, które wracają jak bumerang
Problem nie wygląda przede wszystkim na fizyczny. Roma potrafi kończyć pierwsze połowy na bardzo wysokiej intensywności, dobrze pressować i kontrolować mecz, a po przerwie przez kilka minut jakby na nowo szuka właściwego rytmu. Gasperini po remisie 2:2 z Interem sam zwrócił uwagę na aspekt mentalny: „Być może byliśmy zbyt pewni siebie”.
Statystyki pokazują, że nie jest to świeże zjawisko. W poprzednim sezonie Roma Gasperiniego straciła aż 12 goli między 46. a 60. minutą. W Serie A zdarzyło się to w meczach z Torino (59’), Udinese (49’), Juventusem (47’), Genoą (52’), Como (59’), Interem dwukrotnie (52’ i 54’) oraz Parmą (47’).
Do tego dochodzi gol Torino w 52. minucie meczu Coppa Italia oraz 3 trafienia w Lidze Europy: Panathinaikosu w 58., Bologni w 50. i ponownie Bologni w 58. minucie. Łącznie daje to 12 bramek straconych w pierwszym kwadransie drugiej połowy w poprzednich rozgrywkach, a obecny sezon już dopisał kolejne 3 przypadki.
Co ciekawe, podobny schemat towarzyszył Gasperiniemu jeszcze przed przyjściem do Rzymu. W jego ostatnim sezonie w Atalancie, 2024/25, zespół z Bergamo stracił 19 z 54 wszystkich goli właśnie między 46. a 60. minutą. Stało się to na przestrzeni 52 meczów Serie A, Coppa Italia, Ligi Mistrzów i Superpucharu Europy. To zbyt wyraźna prawidłowość, by traktować ją jako czysty przypadek.
3 tygodnie na poprawki w Trigorii
Przerwa reprezentacyjna daje Gasperiniemu czas, którego w normalnym rytmie sezonu zwykle brakuje. Roma ma za sobą 4 zwycięstwa w 5 kolejkach Serie A, bardzo dobry występ przeciwko Interowi oraz remis na trudnym terenie Fenerbahçe w Lidze Mistrzów. Ogólny obraz jest więc bardzo pozytywny, ale właśnie dlatego powtarzalny problem z początkiem drugich połów tak mocno rzuca się w oczy.
W Trigorii pozostali między innymi Wesley, Malen i Cristante, którzy dochodzą do siebie po drobnych problemach fizycznych, a także piłkarze niepowołani do reprezentacji. Jak informuje Corriere della Sera, w trakcie 3-tygodniowej przerwy planowane są również 2 mecze towarzyskie, które mają pomóc utrzymać rytm i dać minuty także młodszym zawodnikom.
Gasperini będzie mógł więc pracować nie tylko nad przygotowaniem fizycznym, ale również nad jednym z najbardziej widocznych mankamentów zespołu. Chodzi o ponowne wejście w mecz z taką samą koncentracją i intensywnością, z jaką Roma potrafi kończyć pierwsze 45 minut.
Przy tak dobrym początku sezonu trudno mówić o wielu wyraźnych słabościach. Ta jedna powtarza się jednak zbyt często. Jeśli pierwsze 15 minut po przerwie rzeczywiście jest dziś piętą achillesową Romy, najbliższe 3 tygodnie będą najlepszym momentem, by spróbować ją wreszcie wyleczyć.
Komentarze
To jest ten problem że w Romie dziewczyny nie przywykły tyle biegać i walczyć :)
Chyba przesadzasz :) Przy takiej intensywności grania naprawdę mają prawo być zmęczeni, a początki drugich połówek to nie zmęczenie fizyczne, tylko jakieś mentalne zamroczenie.