Gian Piero Gasperini przed rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu mówi o ambicjach Romy, pracy nad wzmocnieniami i wyzwaniach, jakie niesie Liga Mistrzów. Szkoleniowiec Giallorossich podkreśla, że po awansie do elity drużyna musi być gotowa na rywalizację z najlepszymi.
Gian Piero Gasperini udzielił wywiadu Sky Sport przed startem przygotowań Romy do nowego sezonu. Trener Giallorossich odniósł się do sytuacji w mercato, kontaktów z Tonym D’Amico, przedłużeń kontraktów oraz celów na rozgrywki, w których klub z Wiecznego Miasta wraca do Ligi Mistrzów. Poniżej prezentujemy treść rozmowy.
Jak wygląda twoje lato i kiedy ruszacie z przygotowaniami?
– Wciąż jesteśmy na wakacjach, zaczynamy w najbliższy poniedziałek. To były mieszane wakacje, z dużą ilością pracy i wieloma myślami o następnym sezonie. Po awansie do Ligi Mistrzów z pewnością chcemy być bohaterami i dobrze się zaprezentować. Na razie jest jednak jeszcze za wcześnie, by mówić więcej.
W ostatnich dniach najczęściej rozmawiasz z Tonym D’Amico?
– Z pewnością często się kontaktujemy, ale pozostajemy też w ciągłym kontakcie z właścicielami. Zbliża się początek sezonu i mercato. Mundial odciągnął uwagę od wielu spraw, zarówno piłkarzy, jak i ich agentów. Myślę, że od przyszłego tygodnia wszystko ruszy na dobre.
Czy zawodnicy, którym kończą się umowy, będą obecni w poniedziałek na początku przygotowań?
– Tą sprawą słusznie zajmuje się klub, ale wszyscy jesteśmy zadowoleni, także sami zawodnicy. Myślę, że to kwestia kilku dni.
Priorytetem w mercato pozostają wzmocnienia na skrzydłach?
– Uważam, że Roma pokazała, iż ma dobrą bazę oraz solidną i konkurencyjną grupę. Celem właścicieli jest poprawianie drużyny w jak największym stopniu. Będziemy nad tym pracować, przede wszystkim D’Amico, który jest bardzo zajęty na wszystkich frontach, aby dać kibicom powody do zadowolenia.
Był moment, w którym awans do Ligi Mistrzów wydawał się wymykać z rąk?
– Po porażce z Interem zrobiło się trudno, ale w 38 meczach ta drużyna miała problemy właściwie tylko w dwóch spotkaniach, jeśli mówimy o walce o Ligę Mistrzów. W tak wymagających rozgrywkach mogą zdarzyć się trudniejsze chwile. Dobrze zaczęliśmy i mieliśmy bardzo dobrą pierwszą rundę. W marcu pojawił się gorszy okres, ale gdy odzyskaliśmy wszystkich zawodników, rozegraliśmy niezwykłą końcówkę sezonu, która pozwoliła nam wrócić do Ligi Mistrzów.
Czego oczekujesz po kolejnym sezonie?
– Bardzo chcielibyśmy być bohaterami. Mamy ambitnych właścicieli. Jesteśmy dopiero na początku mercato, wiele spraw pozostaje w miejscu, przede wszystkim przez mundial. Śledzę swoich zawodników. Czeka nas też starcie Koné z El Aynaouim.
Gdyby reprezentacja zadzwoniła z propozycją pracy selekcjonera, byłbyś gotów?
– Nie w tym roku (śmiech – przyp. red.).
Co sądzisz o słowach Ronalda Koemana na temat Malena?
– Czasami takie wypowiedzi bywają źle interpretowane, nie sądzę, by był w tym problem. Malen będzie się bardzo dobrze czuł w Romie.
Czy Liga Mistrzów szczególnie cię ekscytuje?
– Roma nie grała w tych rozgrywkach od wielu lat. To bardzo trudna rywalizacja, spotyka się tam drużyny, które naprawdę mocno pokonały nasze zespoły. Musimy przystąpić do niej jako konkurencyjna i dobrze przygotowana drużyna, bo istnieje ryzyko, że można zaliczyć bardzo bolesne porażki.
Co sądzisz o transferze Palestry do Chelsea?
– Takie kwoty są dla włoskich klubów nieosiągalne. Największe pieniądze są w Premier League, ale piłkarz, który tam trafia, musiał wcześniej zrobić dobre rzeczy tutaj.
Jak skomentujesz temat Greenwooda?
– Ale on nie gra w Romie…
Czym był dla ciebie awans do Ligi Mistrzów?
– Bez wątpienia sukcesem i ogromną satysfakcją. To sukces wszystkich: klubu, który od lat nie potrafił tego osiągnąć, drużyny niezwykłej jako grupa, pod względem zaangażowania, oraz publiczności, która zawsze była obecna, bardzo liczna i pełna niesamowitej pasji.
Czy przygotowałeś już coś nowego z myślą o Lidze Mistrzów?
– W futbolu zawsze trzeba się rozwijać. To może wydawać się niewiarygodne, ale ten sport istnieje od półtora wieku i nieustannie się zmienia. Trzeba cały czas uczyć się czegoś nowego.
Komentarze